autoGALERIA

Fame & Shame 2014, czyli zachwyty i rozczarowania redaktorów aG

W ostatni dzień stycznia 2015 rozpoczynamy znaną naszym stałym czytelnikom zabawę, której zadaniem będzie wyłonić najciekawszy przetestowany przez nas samochód w 2014 roku. Jako wstęp zaprezentujemy nasze zachwyty i rozczarowania, zafundowane przez testowane samochody…

Tych, nie licząc świeżutkich „Pierwszych Jazd”, w minionym roku było 88. To mniej niż przed rokiem, ale postaraliśmy się, aby wybór tego najlepszego nie był dla Was najłatwiejszy – w kolekcji nie brakuje prawdziwych rodzynków od luksusowych marek, z którymi rozpoczęliśmy współpracę – Bentleya i Rolls-Royce’a, ale nie tylko od nich…

W naszych testach w 2014 roku powitaliśmy też nowych autorów- Rafała Michalaka oraz Łukasza Hegera.

A teraz przekażmy głos autorom:

Adam Kołodziejczyk

FAME: Porsche Cayman S
Król jest tylko jeden. I nie chodzi o 0,7 l Sobieskiego, a o coś znacznie mocniejszego i zdolnego do wykręcenia twarzy w przyjemniejszych okolicznościach. Król Cayman – bo o nim mowa, to samochód, który w czasie testu zachwycił mnie właściwie każdą cząstką swojego motoryzacyjnego “ja”. Czy Porsche ma jakieś mankamenty? Oczywiście, że ma. Gdyby Cayman S miał stać w moim garażu, wyrzuciłbym z niego superszybką dwusprzęgłową skrzynię oraz elektromechaniczny hamulec postojowy. Ręczne odpowiedniki tych wynalazków podniosą poziom frajdy z jazdy. Reszta w wydaniu egzemplarza testowego była taka, jak należy. Od wolnossącego boksera zdolnego do metalicznych wrzasków na poziomie 9 tys. obr./min., przez wydech prychający od resztek dopalanej benzyny aż po idealnie zestrojony układ kierowniczy. Na koniec jeszcze wisienka na torcie: w normalnym użytkowaniu Cayman S okazuje się przyjemniejszy od nieco “opasłej” 911-ki.

SHAME: Toyota Aygo
Prawie tak dobra, jak Cayman S, ale jednak przegrała z nim w walce o tron. OK – żartowałem… Spośród wszystkich testowanych przeze mnie w ubiegłym roku samochodów mała Toyota to jedyne poważne rozczarowanie. Ani nie jest specjalnie ładna, ani jazda nią nie sprawia jakiejś frajdy, a sposób wykonania niektórych elementów wnętrza, wibrujący silnik i słabe wyciszenie kabiny robią po prostu złe wrażenie na tle “budżetowej” konkurencji. No i ta cena… Gdyby była wyraźnie niższa dałoby się wytłumaczyć pewne niedociągnięcia a tak, największą zaletą tego samochodu jest niezwykła oszczędność litrowego trzycylindrowca. W trasie pali ok. 4 a w mieście niewiele ponad 5l/100km. Nic dziwnego, że po oddaniu testowej Toyoty i powrocie do mojego “domowego” BMW zaliczywszy wizytę na stacji benzynowej miałem ochotę popełnić samobójstwo…

Marcin Napieraj

FAME: Audi A8 3.0TDI
Nudny, czarny sedan. Podstawowy silnik diesla, niezbyt porywająca konfiguracja i do tego marka która nie potrafi wzbudzić we mnie gorących emocji. A jednak najlepszym samochodem roku przetestowanym przeze mnie zostaje A8. Jest po prostu świetne i pozwala w zupełnie inny sposób spojrzeć na jazdę samochodem. Oczywiście, dla siebie chciałbym go w głębokiej czerwieni i z jasną tapicerką. Ale wystarczy mi ten silnik i taka, nie najbardziej wypasiona wersja. Tak po prostu, żeby mieć święty spokój podczas codziennej jazdy. A8 za 500 tys. zł to przepaść od A6 za 400 tys. zł. I samochód zdecydowanie bardziej wart tych pieniędzy. Na plecach Audi jest BMW M235i i równie chętnie bym je postawił na szczycie, ale w tym roku pora się wyciszyć i oddać głębokiemu relaksowi na fotelach z masażem.

SHAME: Volkswagen Tiguan 2.0 TDI 4×4 DSG
Nudny, brązowy SUV. Kompletnie przezroczysty. Bez specjalnych zalet, bez specjalnych wad (poza dość wysoką ceną). Nie prezentuje sobą nic, co by powodowało we mnie odruch pójścia po niego do salonu. Nijaki, w środku bez polotu, widać po nim upływ czasu. Bogate wyposażenie to tylko „puder” przykrywający chyba najsłabszy samochód marki. W moim odczuciu, ma tak mało polotu, ze nawet nie wiem, co tu napisać. Podobnie jak w przypadku najlepszego, i tutaj o włos znalazł się drugi samochód – Nissan X-Trail, za swój za mały silnik, wpadki jakościowe i wysoką cenę.

Dominik Kopyciński

FAME: BMW M3
Piękne, głośne, a do tego cholernie szybkie auto. Zwarta konstrukcja i świetnie zestrojone zawieszenie robią z niego dużego gokarta, którym aż chce się wchodzić w zakręty. Brak trakcji na pierwszych dwóch biegach, czy “tańczący” tył, to cechy, które dla właściciela konkurencyjnego Audi nie powinny mieć miejsca. Ale nie dla mnie. M3 jest absolutnie świetnym, a przy okazji całkiem uniwersalnym samochodem, które nieraz utrze nosa bardziej sportowo wyglądającym rywalom. Monachijskiej maszynie po piętach depcze choćby genialny Cayman S, którego nominował Adam.

SHAME: A tymczasem na drugim biegunie…
…toczy się bitwa o przetrwanie. Do boju stają: Seat Leon ze 105-konnym dieslem, Volkswagen Polo R w wersji drogowej oraz Mitsubishi Space Star 1.2. Hiszpański hit rozczarował mnie tanio wyglądającym i niesamowicie nudnym wnętrzem, szalone Polo powaliło astronomiczną ceną na tle konkurencji, a japońska “gwiazda” rozbawiła bardzo ciekawymi oszczędnościami. Niemniej jednak, każde z trójki ma swoje znaczące zalety, które każą mi zaprzestać dalszych działań. W 2014 roku nie poznałem więc żadnego “szejma”. Może jestem zbyt łagodny, a może po prostu kocham motoryzację taką, jaka jest…

Marcin Bochenek

FAME: Rolls-Royce Wraith

Od tego testu minęło już ładnych parę miesięcy, ale wciąż często wracam w wyobraźni do tych chwil, gdy miałem do dyspozycji 632 KM z silnika V12 biturbo pod prawą stopą, wskaźnik rezerwy mocy obok prędkościomierza i bezkompromisowy luksus na wyciągnięcie ręki. Przekonałem się, że ręcznie produkowane w Goodwood samochody są prawdziwymi dziełami sztuki na kołach, a jakość ich wykonania nie może się równać z niczym innym. Bentley Continental, a więc w pewnym sensie rywal Wraitha, nie jest nawet blisko tego poczucia ideału. To intrygujące, że udało się połączyć „latający dywan” z nutką sportowych wrażeń z jazdy i nie zgubić ducha Rollsa. Mistrzostwo świata…

SHAME: Alfa Romeo Giulietta 1750 TBi Quadrifoglio Verde
Bardzo długo czekałem na ten test, bo samochody Alfa Romeo są bliskie mojemu sercu. Świetnie prowadząca się i brzmiąca Giulietta 1.4 zaostrzyła mój apetyt na wersję ozdobioną klasyczną koniczyną. No i zawiodłem się, choć wcale nie dlatego, że Julka QV to kiepski samochód – lecz dlatego, że już podstawowa jej wersja zapewnia mnóstwo frajdy z jazdy, a topowa odmiana nie zdołała wnieść do tego modelu nic spektakularnego.

Podsumowanie

Rok 2014 był dla nas szczególny nie tylko z powodu wyjątkowych samochodów, zmiany redaktora naczelnego, ale przede wszystkim ze względu na zupełnie nową odsłonę naszego serwisu, którą uruchomiliśmy na początku grudnia. Mamy nadzieję, że przypadły Wam do gustu zróżnicowane tematycznie Blogi oraz Filmy, gdzie możecie na bieżąco śledzić nasze produkcje filmowe. Dużą uwagę przyłożyliśmy też do samej strony głównej – już z jej poziomu możecie przejrzeć wszystkie nowości, testy, pierwsze jazdy, blogi, tapety i testy z działu „długi dystans” – wystarczy użyć strzałek nad nazwą działu, aby wczytać kolejne cztery miniaturki zawartości.

Zadowoleni powinni być również wszyscy użytkownicy smartfonów oraz tabletów – strona bez problemu dopasuje się do każdego wyświetlacza, a liczba kliknięć konieczna do wyświetlenia pożądanego materiału została ograniczona do minimum.

W nowy rok wjeżdżamy z optymizmem i motywacją do dostarczania Wam najlepszych zdjęć i testów. Już teraz wiemy, że sprawimy Wam kilka wyjątkowych niespodzianek… Dziękujemy, że jesteście z nami!

Podobne artykuły