bezpieczeństwo aut

Kierowca nie jest sam na drodze

Bardzo często możemy usłyszeć wiadomości dotyczące wykroczeń drogowych dokonywanych przez szalonych kierowców i piratów drogowych. Mało jednak słyszy się o innych uczestnikach ruchu, którzy również odpowiadają za bezpieczeństwo, a często zwalniani są z odpowiedzialności. O kim mowa?

W ramach podjętej kilka miesięcy temu współpracy Peugeota z blogerem Łukaszem Kielbanem powstała inicjatywa o nazwie „Gentleman na drodze”. Zadaniem autora bloga zostało przyglądanie się nawykom polskich kierowców, by później piętnować nieprawidłowe zachowania na drodze oraz wskazywać te właściwe. Innymi słowy – samochodowy savoir vivre. Ostatnim jak dotąd tematem, była coraz częściej poruszana kwestia odpowiedzialności innych (tj.: poza kierowcą) uczestników ruchu drogowego.

Z pewnością mogłeś obserwować niebezpieczne zachowania innych kierowców, którzy chcieli się popisać, spieszyli się, bądź też po prostu uważają się za mistrzów kierownicy. To w zasadzie codzienność na polskich drogach, więc nie ma w tym nic dziwnego. Zastanów się jednak, czy tylko kierowcy są ewentualnym zagrożeniem na drodze? Otóż nie. Piesi i rowerzyści również potrafią zachowywać nierozważnie lub głupio.

Rowerzyści

Podstawową kwestią przy poruszaniu się po ulicach jest znajomość przepisów i ich przestrzeganie. Jak powszechnie wiadomo – te zasady nie zostały stworzone po to, by gnębić ludzi, ale żeby utrzymać (w miarę możliwości) wysoki poziom bezpieczeństwa. Skoro tak, to wszystkie te zapisy prawne powinny tak samo dotyczyć kierowców, jak i rowerzystów. Problem polega jednak na tym, że ci drudzy bardzo często o tym zapominają i np.: jadą pod prąd, rozmawiają w czasie jazdy przez telefon, czy włączają się do ruchu bez zachowania jakichkolwiek elementów bezpieczeństwa. Te i inne zachowania przyprawiają kierowców samochodów o zawrót głowy i wywołują u nich nagły potok ostrzejszych słów.

Nierzadko zdarza się jednak, że rowerzysta zwyczajnie nie zna przepisów obowiązujących w ruchu drogowym. Jest on zatem podwójnym zagrożeniem: po pierwsze – nie wie, jak w teorii zachowają się inni uczestnicy ruchu; a po drugie – oni nie zdają sobie sprawy, że rowerzysta może zrobić coś inaczej niż powinien. Polskie prawo jednak na to zezwala, więc kierowca powinien zachować szczególną ostrożność przy spotkaniu z rowerzystą.

Mimo to, należy mieć na uwadze zachowania samych kierowców, którzy również nie należą do najświętszych. Bardzo często widać ich brak szacunku dla osób poruszających się po ulicy rowerem, a także nieznajomość pewnych przepisów, w myśl których to rowerzysta ma obowiązek poruszania się po jezdni, jeśli w danym miejscu nie ma wyznaczonej drogi rowerowej. Są od tego oczywiście wyjątki, które można znaleźć w Kodeksie Drogowym; niemniej z zasady rowery powinny poruszać się albo po ulicy, albo po specjalnie wyznaczonej dla nich ścieżce. W praktyce wygląda to jednak tak, że cykliści traktowani są przez kierowców jak intruzi, przez co często można obserwować min: zajeżdżanie im drogi, czy niezachowanie bezpiecznej odległości (około 1 metra) przy wyprzedzaniu.

Takie zachowanie kierowców powoduje u wielu rowerzystów strach przed poruszaniem się po jezdni. Powoduje to także dalsze konsekwencje – gdyż rowerzyści przenoszą się na chodniki.

Piesi

O ile w danym miejscu znajduje się droga rowerowa, o tyle rowerzysta może spokojnie się nią poruszać. Niestety tylko w teorii, gdyż w praktyce bywa to bardzo ciężkim zadaniem. Z jednej strony może to być winą kierowców, którym zdarza się zapomnieć o pierwotnym zastosowaniu wyznaczonych dla rowerów tras (a uczynić z nich parking dla swojego samochodu). Z drugiej zaś, jest to wina pieszych, którzy uważają drogi rowerowe za przedłużenie chodnika – a tak nie jest.

Piesi potrafią być również zagrożeniem dla kierowców, gdyż zdarza im się łamać nawet najprostsze przepisy. Absurdem byłoby wymaganie od każdego obywatela znajomości Kodeksu Drogowego, niemniej przebieganie na czerwonym świetle, bądź przechodzenie w miejscach niedozwolonych nie powinno być tolerowane i uważane za nieszkodliwe. Nie są to chyba kwestie ciężkie do zapamiętania, a bardzo wielu pieszych naraża w ten sposób nie tylko swoje zdrowie i życie, ale także innych uczestników ruchu. Te z pozoru niewielkie przewinienia potrafią być tragiczne w skutkach.

Odpowiedzialni są wszyscy

Najprostszą i w zasadzie jedyną słuszną konkluzją jest stwierdzenie, iż odpowiedzialność rozkłada się po równo na wszystkich uczestnikach ruchu. Błędnym jest twierdzenie, że to kierowcy są winni wypadkom tylko dlatego, że są „więksi”. Błędem jest również uważanie się przez kierowców za ważniejszych z racji rozmiaru pojazdu, bowiem wszyscy obecni na drodze są równouprawnieni.

Jak zatem należy walczyć z problemami ciągłych wypadków na drogach i stałego zagrożenia w ruchu ulicznym? Musimy przede wszystkim nauczyć się szacunku do innych – zarówno kierowców, jak i rowerzystów i pieszych, niezależnie od tego, którą grupę w danej chwili reprezentujemy. Bez tego ciężko będzie mówić o poszanowaniu przepisów ruchu drogowego, czy specjalnych akcjach edukacyjnych mających na celu podniesienie bezpieczeństwa.