ciekawostki

agcomp

Dziesięć najlepszych aut do zabawy w śniegu

Zimowe szaleństwa. Niech rękę do góry podniosą Ci, którzy nigdy nie bawili się swoimi samochodami w białym puchu. Wiemy jednak, że zabawa ręcznym to tylko przedsmak prawdziwej jazdy w takich warunkach. Wybraliśmy dziesięć samochodów, które w śniegu czują się jak ryba w wodzie.

Tak naprawdę można do tego worka wrzucić masę aut. My jednak zdecydowaliśmy się postawić na te, które przetestowaliśmy. Decyzja nie była łatwa – napęd na tył, napęd na cztery koła? Auta sportowe, a może także limuzyny? Zestaw, który wybraliśmy jest całkowicie subiektywny, momentami wręcz szalony – ale o to tutaj chodzi. Wbrew pozorom niektóre samochody mają znacznie więcej charakteru niż byście się tego spodziewali.

agcomp

 

10. Mercedes A250 Sport 4MATIC

Jedni nazywają go namiastką “prawdziwego” A45 AMG. Inni zaś uznają go, tak jak redaktor Kopyciński w swoim teście za samochód dający głównie przyjemność z każdego pokonanego kilometra. Trudno się z tym nie zgodzić – 218 koni pozwala na kontrolowane szaleństwa, bez ryzyka nagłego “przegięcia” przy dozowaniu mocy prawą nogą. Napęd 4MATIC również nie zawiedzie – bardzo chętnie obdarza momentem tylną oś, co pozwala na prowadzenie przyjemnych kontrolowanych poślizgów.

Mercedes A250 Sport 4MATIC | fot. Dominik Kopyciński

9. Ford Ranger 3.2 TDCI AT Wildtrak

Ten kolos już na suchej nawierzchni potrafi zaskoczyć kierowcę. Przy załączonym napędzie tylko na tylną oś moża zdziałać cuda – co prawda ESP lubi się wtrącić, ale robi to naprawdę późno. Wyobraźcie więc sobie jak niesamowicie musi radzić sobie na śniegu – wówczas wszelkie nierówności a nawet zaspy nie będą stanowić dla niego problemem.

Ford Ranger 3.2 TDCI Wildtrak | fot. Marcin Napieraj

8. Mazda MX-5 2.0 SkyFREEDOM

Idealny rozkład masy, napęd na tył, niezwykle precyzyjny układ kierowniczy i jeszcze lepsza skrzynia biegów. Do tego wolnossący silnik generujący 160 koni mechanicznych, które ważącą niewiele ponad tonę Mazdę zamieniają w mały szalony pocisk. Już na suchej nawierzchni można solidnie się zabawić – jazda bokiem nie stanowi dla tego auta żadnego problemu. Co więc może dziać się na śniegu? Oj, zacieramy ręce.

Mazda MX-5 2.0 SkyFREEDOM | fot. Marcin Napieraj

 

7. Audi RS7 Sportback Performance

No dobra, może i 605 koni mechanicznych w przypadku RS7 Performance sprawdza się głównie na autostradach, lecz… Łącząc to, co oferuje silnik z idealnie skalibrowanym napędem Quattro (korzystającym z klasycznego i sprawdzonego Torsena) otrzymujemy niemalże zabójczą broń, która w niedoświadczonych rękach może wyrządzić sporo szkód. Kiedy jednak mamy nieco pojęcia na temat prowadzenia aut to z RS7 Performance wykrzesamy ducha modeli S1 oraz Ur-Quattro, czyli dalekich poprzedników. Na co ich stać – doskonale wiecie.

Audi RS7 Performance | fot. Maciej Kuchno

6. Ford Focus RS

Focus RS bywa niekiedy nazywany nowoczesnym wydaniem Subaru Imprezy. Pod maską mieszka doładowana, czterocylindrowa jednostka 2.3 EcoBOOST generująca 350 koni mechanicznych przekazywanych na wszystkie cztery koła. Kierowca nie ma lekko – lądując w dość wysoko osadzonym kubełku Recaro otrzymuje do swojej dyspozycji trzy pedały, lewarek oraz kierownicę. To nie jest jeden z tych hothatchy, które za rączkę poprowadzą kierowcę przez wspólne życie. Focus RS wręcz prosi się o brutalne traktowanie przez wprawioną rękę. Na śniegu zaś monstrum z błękitnym owalem radzi sobie doskonale – rzućcie okiem chociażby na ten film, który doskonale pokazuje na co stać najnowszego RS-a. Nie zapomnijcie o opcji Drift – nie dość, że dodaje +50 punktów do lansu, to jeszcze całkowicie zmienia charakter sportowego Forda.

Ford Focus RS | fot. Dominik Kopyciński

5. Volkswagen Golf R Variant

Golfa R można śmiało nazwać “RS6-ką dla ubogich”. Samochód ten posiada zbliżony, choć oczywiście odpowiednio “ograniczony” charakter. Jednostka 2.0 TSI lubi być poddawana najróżniejszym modyfikacjom, co oznacza, że oferowane przez Volkswagena 300 koni mechanicznych nie jest ostatnim słowem w przypadku tego auta. Tutaj ponownie spotykamy się z Haldexem, który w swoim najnowszym, piątym generacyjnie wydaniu bardzo chętnie przenosi sporą część mocy na tylne koła. Dobra zabawa gwarantowana.

Volkswagen Golf R | fot. Marcin Napieraj

4. Audi TT 2.0 TFSI Quattro

Krótkie, lekkie, zwinne i sportowe z charakteru. Nowe Audi TT zdaje się być najciekawszą generacją tego modelu w historii marki. W sprawie technikaliów odsyłamy do opisywanego wcześniej Golfa R, z którym dzieli większość podzespołów. Na nudę narzekać nie będziecie.

Audi TT 2.0 TFSI Quattro | fot. Dominik Kopyciński

3. BMW 730Ld xDrive

Nawet nie wiecie, jak niezwykle przyjemnie oraz łatwo jeździ się tak wielką limuzyną w kontrolowanym poślizgu. Spory rozstaw osi pozwala na bezproblemową kontrolę nad samochodem, zaś wysoki moment obrotowy w połączeniu ze świetnym napędem na cztery koła tworzy zestaw dający spore możliwości. Nie ukrywamy – samochód ten testowaliśmy w zimie i zdarzyło nam się kilkukrotnie sprawdzić jego bawarski, iście sportowy charakter.

BMW 730Ld xDrive | fot. Maciej Kuchno

2. Jeep Grand Cherokee SRT

V8, 468 koni mechanicznych oraz napęd na cztery koła, który z ogromną przyjemnością faworyzuje tylną oś. Już na lekko śliskiej nawierzchni samochód ten próbuje wykręcić bączka godnego doświadczonej baletnicy. Co prawda ze względu na swoją masę oraz wymiary wygląda wówczas jak słoń w składzie porcelany, lecz ma to swój urok. Wyobrażacie sobie jak cudowne musi być “odśnieżanie” drogi w kontrolowanym poślizgu przy jednoczesnym akompaniamencie wolnossącej widlastej ósmeki?

Jeep Grand Cherokee SRT | fot. Marcin Napieraj

1. Subaru WRX STI

Klasyka gatunku. Stary wyjadacz, który po dziś dzień budzi uśmiech na twarzach “petrolheadów”. Niegdyś niezłomny zwycięzca większości rajdowych oesów, aktualnie oferowany jest w nieco bardziej ucywilizowanym wydaniu. Z nazwy zniknął kultowy człon Impreza, lecz auto nie zatraciło swojego pierwotnego charakteru. Cały czas jest tym samym, niezwykle surowym i iście japońskim w każdym detalu sportowcem. Unikalny dźwięk boksera, precyzyjna manualna skrzynia biegów oraz sto procent dowodzenia w rękach kierowcy. Czy może być lepiej?

Suzuki WRX STI | fot. Dominik Kopyciński

A Wy które z tych aut wybralibyście do zimowych szaleństw? Czekamy na odpowiedzi w komentarzach pod tekstem oraz w wątku na naszym forum dyskusyjnym