prototypy i wizje

Jaguar I-Pace Concept

Jaguar I-Pace Concept – Teslobójca?

Zbliża się ciężki czas dla Tesli. Kilku producentów jest bliskich pokazania światu swoich kontrpropozycji, a do skoku poważnie szykuje się też Jaguar. Poznajcie elektrycznego kocura nazwanego I-Pace!

Kilku śmiałków próbowało, żadnemu się nie udało. Tesla wciąż dzierży palmę pierwszeństwa w budowie rozwiniętych aut elektrycznych i zdaje się być bezkonkurencyjna. W przyszłym roku możemy się jednak spodziewać kilku nowych, mocnych uderzeń od konkurencji. Jaguar jest pewny swego i zamierza odebrać Tesli koronę w segmencie elektrycznych SUV-ów.

Jaguar I-Pace Concept

I-Pace Concept ma stanowić realną alternatywę dla Modelu X o wyraźnych znamionach charakterystycznych dla SUV-ów. Sercem kocura będzie około 400-konny elektryczny zespół napędowy składający się m.in. z dwóch elektrycznych silników umieszczonych nad przednią i tylną osią oraz rozlokowanych pomiędzy nimi akumulatorów o zbliżonej do Tesli pojemności 90 kWh.

Nieznany jest jeszcze ich dokładny zasięg, ale na prezentacji prasowej pojawiały się wyniki od 350 do 500 km, co nie zagraża pozycji Tesli. Rozczarowani? Zbliżony (lub nawet mniejszy) zasięg i tak zadowoli większość klientów – tak twierdzi brytyjski producent. Rozczarowuje też trochę przyspieszenie gwarantowane na poziomie 4 sekund, co także stawia Jaguara na straconej pozycji. W kwestii mechanicznej rewolucji więc nie będzie.

Jaguar I-Pace Concept

Natomiast stylistyka crossovera może zwrócić uwagę niejednego klienta rozważającego zakup konkurencyjnej Tesli. I to mimo konwencjonalnie otwieranych tylnych drzwi. Nieprzyspieszający bicia serca napęd, Jaguar chce wynagrodzić klientom chwytającą za nie stylistyką. Intencjami projektantów pracujących dla brytyjskiego producenta, w tym stojącego na ich czele Iana Calluma, było stworzenie małego SUV-a o atletycznej, sportowej sylwetce. Efekt końcowy ich pracy może być jednak różnie interpretowany. To, co miało być SUV-em, w zależności od kąta patrzenia może przypominać hatchbacka, jest też trochę podwyższone i wyoblone, z kolei kanty w tylnej części karoserii nawiązują nieco do sedana.

Jaguar I-Pace Concept

Taka sytuacja powoduje, że najbezpieczniej będzie wrzucić I-Pace’a do worka z crossoverami. Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie, kiedy samochód jest tak atrakcyjny wizualnie? Agresywna stylizacja frontu i „przymknięte” tylne lampy sprawiają, że I-Pace wygląda jak kot czający się do skoku. Całokształt prezentuje się niesamowicie dobrze i jest cień szansy, że bardziej stonowana wersja produkcyjna nie będzie odbiegać od auta widocznego na zdjęciach.

Prawdziwym polem do walki dla Brytyjczyków jest jednak wnętrze, to nim bowiem zamierzają odebrać koronę Tesli. Jaguar zapowiedział już wykorzystanie w środku kombinacji najszlachetniejszych materiałów takich jak drewno, czy skóra, ale także trochę bardziej pospolitego filcu. Jeśli kabina wersji produkcyjnej będzie wyglądała przynajmniej w połowie tak dobrze, jak w wersji studyjnej, to znajdą się nabywcy, którzy za nic nie będą chcieli wsiąść do konkurencyjnej Tesli.

Jaguar I-Pace Concept

I-Pace może okazać się także całkiem praktycznym pojazdem. Upchnięcie akumulatorów pod podłogą samochodu powinno pozytywnie wpłynąć na obszerność przestrzeni bagażowej. I rzeczywiście, widoczna na zdjęciu, wydaje się zaskakująco głęboka i długa. Jeśli zaś chodzi o miejsce na nogi, to ma go być tyle, co w klasowych rywalach z klasy średniej. Zastosowany w aucie koncepcyjnym szklany dach potęguje wrażenie przestronności samochodu i pewnie ujrzy światło dzienne w aucie produkcyjnym, choć w nieco zmienionej formie.

Jaguar I-Pace Concept

Podobnie jak Tesla, Jaguar zbiera już zamówienia na model I-Pace przez internet, choć nie każe sobie przy tym płacić 1000 dolarów depozytu… Całkiem słusznie, biorąc pod uwagę, że auto pojawi się na rynku najwcześniej w drugiej połowie 2018 roku. Z kolei jego wersję produkcyjną mamy ujrzeć już w przyszłym roku. Mówi się, że I-Pace to coś więcej niż tylko mały SUV. To samochód gwarantujący Jaguarowi miejsce w zelektryfikowanym, motoryzacyjnym świecie przyszłości.



  • Zdzisław

    Wnętrze mnie przekonuje, jest praktyczne i nie denerwuje stylistycznymi fajerwerkami, chociaż zawsze nie podoba mi się ten “lodowcowy jęzor”, zsuwający się pasażerowi obok kierowcy na jego kolana – wolę zdecydowanie podniesiony kokpit pod jednolitą linią, oddzielającą jego górną, poziomą płaszczyznę od pionowej ściany zwróconej ku kierowcy i pasażerom, jak np. we większości modeli SAAB-a, czy BMW. Ale może być, a kształtem zewnętrznym auto może naprawdę się podobać. W konkretnym pokazanym tu egzemplarzu podoba mi się też kolorystyka wnętrza, oscylująca wokół błękitnej szarości i mlecznego, lekko przydymionego błękitu. To moje ulubione barwy w technice, pod warunkiem, że projektant nie przesadza i kolorystycznej monotonii nie przedstawia nam jako swojego gustu estetycznego, bo uważam, że przeciwstawienia kolorystyczne i jakaś korespondencja pomiędzy różnymi barwami w wykończeniu auta jest o niebo ciekawsza od monotonii. Przy jasnych barwach jest wtedy niebezpieczeństwo, że wnętrze auta wygląda jakby “spleśniało” (prym w powielaniu tego błędu wiedzie, jak dla mnie, Volvo) – tu tego kolorystycznego natręctwa na szczęście nie ma, nieco innych barw, w tym zawsze dodające elegancji drewno w swej naturalnej kolorystyce się zdarza, więc jest dobrze. Tak trzymać, Panie Callum!