ciekawostki

Koenigsegg Tour

Tydzień w skrócie | 31.07 – 06.08

31.07 - 06.08

Co ciekawego działo się w pierwszym tygodniu sierpnia? Chińczycy chcą nas przekonać do nowych autobusów, a poza tym organizują u siebie premierę limitowanego Huracana. Poznamy tez najlepiej sprzedające się samochody na świecie oraz sprawdzimy co się stało z samochodem Elvisa.

Niedziela

F1. Niemcy. Hamilton, Ricciardo, Verstappen, Rosberg (“dzięki” karze). Zieeew.

Całą niedzielę przespaliśmy. Kompletnie nic się nie działo.

Poniedziałek

Impreza skończyła się w poprzednim tygodniu, ale lepiej poniedziałek zacząć “mocną kawą”. Jak wygląda spot miłośników klubu Hondy Civic – raczej wiadomo. Idąc kilka/naście poziomów wyżej. W niedzielę skończyło się Ferrari Corsa Baltica – mały, kilkudniowy tour z Katowic przez Warszawę, Mazury, aż do Sopotu, dla właścicieli Ferrari. Były 34 samochody. To co powiedzie na spot… Koenigseggów? W imprezie wzięło udział 10 % całkowitej produkcji szwedzkiej manufaktury. Czyli 13 samochodów, które podróżowały ze Szwecji do Danii. Imponujący widok, zwłaszcza, że dołączył do nich Christian von Koenigsegg… najnowszą Regerą.

Już tylko 3 tygodnie zostały do Konkursu Elegancji w Pebble Beach. Zaczynają się więc pojawiać pierwsze przecieki co do samochodów biorących udział w Show. Lubimy takie imprezy, więc i my zamieścimy takie info. Proszę bardzo. Pokazane zostanie świeżo odremontowane BMW 507 – przepiękny Roadster, wyprodukowany w zaledwie 252 egzemplarzach. A ten jest nie byle jaki, bo z historią. Historią pełną muzyki – bo to samochód samego Elvisa. Oczywiście, jeśli komuś mało tego, że samochodem jeździł Król, gdy stacjonował w Niemczech, to jest też dalszy ciąg historii. Samochód był egzemplarzem targowym, następnie był “prasówką” do testów, a potem ścigał się nim Hans Stuck. No cóż, Elvis kupił go nawet niekoniecznie z “drugiej” ręki. Następnie został przewieziony do USA i od 1968 tkwił sobie u Jacka Castora, gdzie w końcu skończył w szopie. Jak prezentuje się dziś, zobaczymy 21 sierpnia.

Wtorek

Hongkong. Miasto, gdzie spotting nabiera nowego znaczenia. Limitowanych edycji “czegokolwiek” jeździ tam prawdopodobnie tyle, co po Dubaju. Prezentujemy więc kolejną, która właśnie miała premierę w chińskim mieście. Lamborghini Huracan Avio. W sumie ma się pojawić 250 sztuk. Domyślnym lakierem jest Grigio Falco, zmodyfikowany o perłowe wykończenie. Ponadto jeszcze jeden z czterech innych do wyboru (Verde Turbine, Blu Grifo, Griggio Vulcano i Griggio Nibbio). Barwy nawiązują do kolorów używanych przez włoskie lotnictwo wojskowe. Każde Avio będzie też nosić oznaczenie “L63” – od roku założenia marki Lamborghini. We wnętrzu czarna skóra z Alcantarą, z laserowo grawerowanym sześciokątnym motywem oraz oznaczeniem serii i logiem “L63”. Jeśli chodzi o mechanikę – będzie to seryjne LP610-4.

Wygląda na to, że nowa Meriva pójdzie w kierunku samochodów typu Peugeot 2008 czy Renault Captur. Przyłapane zamaskowane wozy mają nieco wyższy prześwit – wygląda na to, że minivan stanie się crossoverem. Czy w takim razie wygryzie Mokkę? Przekonamy się w przyszłym roku, kiedy samochód zadebiutuje.

Środa

To, co wygląda jak skrzyżowanie szybkiego katamaranu z krytą kładką nad jezdnią, to najnowszy pomysł Chińczyków. To… autobus. A w zasadzie coś w rodzaju autobusu. Nazywa się TEB i właśnie rozpoczął testy w niewielkiej “wiosce” (830 tys. mieszkańców) Qinhuangdao. TEB porusza się na kołach, ale podłoga jego kabiny jest 2 metry nad ziemią, a szerokość wynosi 7,3 metra – czyli dwa pasy ruchu. Dzięki temu “ogarnia” pod sobą cały ruch samochodowy (wyłączając busy i ciężarówki). Przy 22 metrach długości, zabiera na pokład ok. 300 pasażerów, dzięki czemu jest w stanie zastąpić dwa duże autobusy, a przy tym zupełnie nie stoi w korkach – po prostu nad nimi przejeżdża. Do napędu służy silnik elektryczny, który pozwala rozpędzić się “stworowi” do 60 km/h. Póki co to tylko prototyp, poruszający się po 300-metrowej trasie (z przystankami!), ale kto wie jak będzie wyglądać przyszłość miast przy dalszym rozwoju tego typu pomysłów. Jeśli zaś przeraża Was poruszający się nad głowami “autobus” to pomyślcie o tym, że TEB-y można łączyć ze sobą.

Czwartek

Mamy informacje o najlepiej sprzedających się samochodach w pierwszej połowie 2016 roku. Tradycyjnie, pierwsze miejsce zajęła Toyota Corolla, i to mimo spadku sprzedaży o 1,2 % – koniec czerwca japoński model zakończył z wynikiem 634 298 sztuk. Na drugim miejscu – Volkswagen Golf. Mimo Dieselgate, niemiecki kompakt stracił tylko 1,8 %, sprzedając się w 500 630 egzemplarzach – czyli osiągnięcie drugi raz z rzędu sprzedaży na poziomie 1 mln sztuk rocznie, jest w zasięgu. Na trzecim miejscu, z wynikiem 478 384 egzemplarzy, uplasował się Ford z modelem F-150 (wzrost o 12,6 %, może przegonić Golfa, jak tak dalej pójdzie). 367 479 i spadek o ponad 16 % to wynik kolejnego w zestawieniu Forda, czyli Focusa. Top 5 zamyka Hyundai Elantra. To również spadkowicz (-9,7%), ze sprzedażą na poziomie 363 490 samochodów. Największym zaskoczeniem w zestawieniu jest inny produkt koreańskiej marki. Tucsona szefostwo w Korei może ogłosić sukcesem. Jego sprzedaż w stosunku do analogicznego okresu 2015 roku wzrosła o 202 %, co pozwoliło mu wskoczyć na 16 miejsce (ze 110-go), z wynikiem 285 060.

Piątek

Głupio tak aktualizować informacje w tym samym tekście, ale taki już “urok” skrótów. Oczywiście BMW nie wytrzymało do Pebble Beach, i zdjęcia 507-ki Elvisa po renowacji pojawiły się w sieci. Samochód wrócił do oryginalnego białego koloru. Według legendy Presley przemalował go na czerwono, bo miał dość fanek piszących na karoserii szminką swój numer telefonu. Tak, czy inaczej, smacznego!

Kolejny news, tym razem “elektryzujący”. Piłkarze Leicester City zdobyli sensacyjnie mistrzostwo Anglii. Właściciel klubu, Vichai Srivaddhanaprabha, postanowił uhonorować 19 piłkarzy z największym wkładem w zwycięstwo. Każdy z “kopaczy” otrzymał BMW i8. Niebieskie, tak jak barwy klubowe. Na początku premią miały być Mercedesy klasy B w wersji elektrycznej, jednak małego “vana” otrzymało tylko 4 piłkarzy, którzy “nie załapali się” na więcej gry i BMW.

Sobota

Japoński rząd zaakceptował zmiany w prawie pozwalające na sprzedaż samochodów bez lusterek. No, może niekoniecznie bez, ale takich, które nie wykorzystując klasycznych zwierciadeł do pokazywania drogi za samochodem. Otwiera to drogę do nieco lepiej wyglądających samochodów, a także, jak zapewniają przedstawiciele ustawodawcy, bezpieczniejszych. W końcu kamery będą mogły lepiej reagować na oślepienie, ciemność czy zmienne warunki pogodowe. To w sumie racja, choć z drugiej strony, zachlapane lusterko jest tylko zachlapane i coś w nim widać, a kamera upaćkana w trakcie jazdy przestaje być jakkolwiek użyteczna. Zobaczymy.

Szerokości i miłej niedzieli!