Pierwsze jazdy

Ford Fiesta ST200 | fot. Maciej Kuchno

Ford Fiesta ST200 – Wzór do naśladowania

Kariera rynkowa aktualnej generacji Fiesty powoli dobiega końca. Nie oznacza to jednak, że przedstawiciel segmentu B z gamy Forda nie ma asa w rękawie – na ostatnie miesiące produkcji przygotowano topową odmianę ST200, dającą jeszcze większą przyjemność z jazdy.

 

Jakby nie patrzeć 8 lat stażu rynkowego to w obecnych czasach bardzo długi okres. Przeskok technologiczny zaczyna powoli doskwierać Fieście, która to w pewnych aspektach pozostaje w tyle za świeższą konkurencją. Niezmiennie jednak propozycja Forda wybija się swoim atutem, czyli rewelacyjnymi właściwościami jezdnymi – zwłaszcza w wersji ST, uwielbianej przez kierowców na całym świecie. A czy może być coś lepszego niż dopracowanie jednego z najlepszych hothatchy na rynku? Ford uznał, iż zbliżający się koniec produkcji aktualnego modelu jest najlepszym momentem na tego typu modyfikacje.

Ford Fiesta ST200 | fot. Maciej Kuchno

 

Z zewnątrz Fiestę ST200 rozpoznacie po trzech charakterystycznych elementach – lakierze Stone Grey, felgach wykończonych w czarnym macie z białym rantem oraz emblemacie na tylnej klapie. Producent uznał, iż przesadne kombinacje ze stylistyką mogą popsuć lubianą sylwetkę tego auta. We wnętrzu również nie spodziewajcie się fajerwerków. ST200 bazuje na najbogatszej odmianie ST2 z większością dodatków. Znajdziemy więc podgrzewane fotele, automatyczną klimatyzację czy chociażby system audio-nawigacyjny sygnowany przez Sony. Jedynym wyróżnikiem jest tabliczka z nazwą modelu oraz nieco inna kolorystyka rewelacyjnych foteli Recaro.

Ford Fiesta ST200 | fot. Maciej Kuchno

Większość zmian zaszła pod podwoziem, choć jest to bardziej złożona kwestia. Fiesta ST200 otrzymała zmienioną charakterystykę zawieszenia – obniżono je o 15mm, zastosowano grubsze przednie stabilizatory oraz sztywniejszą tylną belkę (o blisko 30%!). Jednocześnie “zmiękczono” amortyzatory dla zapewnienia znacznie lepszych właściwości jezdnych. Co ciekawe identycznie zmiany wprowadzono w zwykłej wersji ST, ale wyłącznie na rynku brytyjskim. Układ kierowniczy dostał nieco bardziej bezpośrednie przełożenie, dzięki czemu w szybkich łukach nie musimy intensywnie kręcić kierownicą. Kolejnym elementem jest wzmocniony o 18 KM silnik. Zwiększając moc zadbano jednak o poprawę elastyczności, zwłaszcza na trzecim i czwartym biegu – urywając względem standardowej odmiany nawet do dwóch sekund (6,2 sek. w zakresie 80-120 km/h na piątym biegu względem 7,4 w 182-konnym ST). Duża w tym zasługa zwiększonego o 50Nm momentu obrotowego (wynoszącego teraz 290Nm, a w overbooście, trwającym ok 20 sekund na czwartym biegu nawet do 320 Nm i 215 KM) oraz nowej skrzyni biegów z innym przełożeniem. Setka pojawia się na zegarach w 6,5 sekundy (o 0,2 sek. szybciej niż w standardowym ST), zaś prędkość maksymalna to 230 km/h. Zmiany zaszły także w elektronice – układ eTVC, czyli “elektronicza szpera” korzystająca z czujników ESC (kontroli trakcji) w większym stopniu niweluje podsterowność, pozwalając na dynamiczniejsze pokonywanie zakrętów bez obawy o utratę przyczepności.

Ford Fiesta ST200 | fot. Maciej Kuchno

 

 

Ford zapewnił doskonałe warunki do testów ST200 – mieliśmy okazję sprawdzić ją na Torze Łódź. Ten nowy obiekt na mapie Polski nie należy do najszybszych pod kątem osiąganych prędkości, lecz jest bardzo techniczny, co idealnie pasowało do charakteru Fiesty. Wrażenia z jazdy są porażające. Lekkość, z jaką porusza się ST200 wciąż jest niedoścignionym wzorem dla konkurencji. W zakrętach lekką podsterowność można łatwo obrócić w łatwą do opanowania nadsterowność operując wyłącznie pedałem gazu. Sprawdzona jednostka 1.6 EcoBoost dzięki liniowemu rozłożeniu mocy i momentu ciągnie już od samego początku. Nie zaznamy przez to lubianego przez niektórych uczucia “wgniatania” w fotel, lecz w zamian otrzymamy możliwość wykorzystywania stu procent możliwości tego auta w zasadzie już od ruszenia. O hamowanie również nie trzeba się martwić – nawet podczas intensywnych jazd na torze nie pojawiło się zjawisko fadingu.

Ford Fiesta ST200 | fot. Maciej Kuchno

Ciekawostką są ceny. Gdy Ford ogłaszał cennik Fiesty ST200 wiele osób z niedowierzania przecierało oczy – różnica pomiędzy podstawowym ST a ST200 wynosiła blisko 20 tysięcy złotych. Jak się jednak okazuje, kwota widniejąca w katalogach – 94 150 zł – jest delikatnie mówiąc fikcyjna. Dlaczego? Otóż już na wejście oferowany jest specjalny rabat, dzięki któremu Fiestę ST200 dostaniemy za 83 990 zł. W porównaniu do konkurencji w tym segmencie to naprawdę rewelacyjna oferta.