Pierwsze jazdy

Renault Megane Grand Coupe i Renault Grand Scenic | fot. Maciej Kuchno

Nowości Renault – Scenic i Megane Grand Coupe w naszym teście

Ofensywa Renault zdaje się nie mieć końca – po przetartym przez Clio i Espace’a szlaku porusza się obecnie także nowy Talisman oraz Megane, zyskujące coraz większe uznanie klientów. Teraz do oferty dołączają kolejne niezwykle ważne pozycje – Megane Grand Coupe, czyli wersja sedan, oraz długo wyczekiwany Scenic w wersji krótkiej jak i przedłużonej. Sprawdziliśmy, jak sprawują się te francuskie nowości.

 

Renault postawiło sobie jeden bardzo konkretny cel – zmienić wizerunek, zacierając ślady problemów, które spotykały użytkowników aut tej marki przez wiele lat. Jakby nie patrzeć wszystko idzie w odpowiednim kierunku – sojusz z Nissanem pozwala na współtworzenie nowych technologii, zaś całkowicie odświeżona gama oraz niebanalna stylistyka przyciągają nowych klientów. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż to właśnie Renault jest najczęściej wybieraną marką ze względu na stylistykę. Jakby nie patrzeć nowe pozycje w ofercie, takie jak Talisman, Kadjar, Espace czy chociażby obecne od kilku lat na rynku Clio wyróżniają się na tle konkurencji. Jak w tej rodzinie odnajdzie się Megane Grand Coupe i Scenic?

Renault Megane Grand Coupe i Renault Grand Scenic | fot. Maciej Kuchno

Zacznijmy od nowego kompaktowego sedana. Francuzi zdecydowali się porzucić nazwę Fluence na rzecz bezpośredniego powrotu do rodziny Megane. Nie mogło zabraknąć tutaj jednak odrobiny efektów specjalnych, stąd przydomek Grand Coupe. Skąd się wziął? Renault podkreśla, iż tylna część nadwozia nawiązuje do klasycznych aut sportowych. Tę kwestię można różnie interpretować, aczkolwiek trudno odmówić temu autu swego rodzaju unikalnego wyglądu. Dzięki powiększonemu rozstawowi osi (aż 2711 mm) oraz dłuższemu nadwoziu (4632 mm) udało się stworzyć naprawdę spójną i przyjemną dla oka sylwetkę. Tył, choć masywny, nie wygląda jak wklejony na siłę i dopasowywany na ostatnią chwilę. Dodatkowo kryje spory bagażnik – 550 litrów to jedna z lepszych wartości w tym segmencie. Co więcej, kufer jest bardzo ustawny i posiada szeroki otwór załadunkowy, pozwalający na wygodne wrzucenie nawet większej walizki. Dodatkowe centymetry odbiły się też w przestrzeni na tylnej kanapie – nawet wysokie osoby będą czuły się tam komfortowo. Mocniejsze pochylenie oparcia wygospodarowało także nieco więcej centymetrów nad głowami, co jest bardzo ważne w przypadku samochodów z mocno opadającą linią dachu. Nie udało się jednak uniknąć minimalnego braku przestrzeni dla wyższych osób – mając ponad 180 cm wzrostu jest spora szansa, że będziecie lekko zawadzać o podsufitkę.

Renault Megane Grand Coupe | fot. Maciej Kuchno

Jak jeździ Megane Grand Coupe? Nasze wrażenia opiszemy w skrócie, gdyż już niebawem opublikujemy pełny test nowego Megane w kilku odmianach silnikowych. Do testów otrzymaliśmy wersję Intens z dieslem o mocy 110 koni mechanicznych. Spięto go z 6-biegową manualną skrzynią biegów. Duet ten zdaje się być optymalną propozycją dla osób, które oczekują minimum odpowiedniej dynamiki przydatnej w trasie, lecz nie potrzebują rakiety wyrywającej do setki w kilka sekund. Dzięki szerokiemu zakresowi obrotów, w których silnik pracuje korzystając z pełnego momentu obrotowego, nie trzeba przesadnie machać lewarkiem i walczyć z autem podczas przyspieszania lub wyprzedzania. Prowadzenie jest zaś wyjątkowo przyjemne – samochód bardzo posłusznie reaguje na ruchy kierownicą. Sam układ zaś daje przyjemne czucie pojazdu – nie przesadzono z siłą wspomagania oraz samą “sztucznością”, często spotykaną przy elektrycznych układach wspomagających.

Renault Megane Grand Coupe | fot. Maciej Kuchno

Renault opublikowało także pełną gamę silników oraz ceny dla Megane Grand Coupe. Znajdziemy tutaj wszystkie jednostki z odmiany hatchback i kombi, z wyłączeniem flagowego na ten moment benzynowego GT o mocy 205 koni mechanicznych. Ofertę otwiera wersja Life połączona z silnikiem 1.6 SCe o mocy 115 koni mechanicznych i 156 Nm momentu obrotowego. Zestaw ten kosztować będzie 61 900 zł. Ta sama odmiana z podstawowym, 90-konnym dieslem wyciągnie z kieszeni kolejne 8 000 zł. Półkę wyżej stanie wersja Zen, oferująca takie dodatki jak podłokietnik, skórzaną kierownicę, pełną regulację foteli czy światła przeciwmgielne. Warto wspomnieć, iż już w bazowym “Life” znajduje się klimatyzacja manualna. Na szczycie oferty znajduje się wersja Intens, łącząca się z mocniejszymi silnikami o mocach 110 i 130 KM. Benzynowy motor 1.2 TCe 130 w połączeniu ze skrzynią EDC wyceniono na 89 100 zł, zaś wybierając diesla 110 KM z taką samą skrzynią zapłacimy 89 600 zł. Dealerzy rozpoczną przyjmowanie zamówień na początku listopada.

Renault Megane Grand Coupe | fot. Maciej Kuchno

Najważniejszym punktem programu był jednak Scenic. Samochód ten jest jednym z najchętniej wybieranych modeli tego producenta. Nic dziwnego – przestronność w połączeniu z dobrymi silnikami jest tym, czego klienci oczekują. Nową generację stworzono więc bazując na opiniach dotychczasowych właścicieli tego auta. Zwiększono nieco wymiary – Scenic zyskał 30 mm w długości (4406 mm, Grand Scenic – 4646 mm), 20 mm szerokości (1865 mm) oraz 13 mm wysokości (1653 mm). Rozstaw osi także zyskał dodatkowe 32 mm, oferując  2732 mm. W krótkiej wersji bagażnik pomieści 572 litry (przy przesuniętej do przodu kanapie), zaś Grand pochłonie nawet 745 litrów bagażu. Warto też dodać, iż Grand Scenic standardowo będzie wyposażony w trzeci rząd siedzeń. Kolejną ciekawostką jest fakt, iż zarówno Scenic jak i Grand Scenic będą wyposażone wyłącznie w jeden rozmiar kół – będą to felgi 20-calowe obute w opony 195/55. Skąd taka decyzja? Otóż Renault uznało, iż felgi w tym rozmiarze będą idealnie komponowały się z sylwetką samochodu. Jednocześnie ułatwiło to pracę inżynierom, którzy stworzyli bardzo sprecyzowane nastawy zawieszenia. Renault podjęło także negocjacje z producentami opon – dostarczać je będą trzy firmy, w tym Michelin i Continental. Cena opony letniej za sztukę to około 629 zł, zimowej zaś – 649 zł.

Renault Scenic | fot. Maciej Kuchno

We wnętrzu postawiono na maksymalny komfort i praktyczność. Sam projekt deski rozdzielczej utrzymano w stylistyce znanej z Espace’a. Scenic może za to pochwalić się bardzo wygodnym, przesuwanym podłokietnikiem z ogromnych schowkiem – łączna pojemność wszystkich skrytek na pokładzie to ponad 60 litrów! Pokuszę się też o stwierdzenie, iż wnętrze Scenica jest znacznie bardziej przemyślane niż to w większym Espace. Uchwyty na kubki są w lepszym miejscu, zaś schowki rozmieszczono w wygodniejszych miejscach. Nie zabrakło tu także wyróżniającej nowe modele szuflady umiejscowionej przed nogami pasażera z przodu.

Renault Grand Scenic | fot. Maciej Kuchno

Osoby zasiadające z tyłu docenią trzy indywidualne siedziska, rozłożone na kanapie w proporcjach 60:40. Są one ruchome – można je przesuwać a także lekko pochylać. Podobnie jak w większym Espace do ich złożenia nie trzeba korzystać z cięgien – wystarczy wcisnąć przycisk w bagażniku lub w systemie R-Link na konsoli centralnej, aby fotele samoczynnie opadły. Ilość miejsca na nogi jak i nad głową jest zadowalająca – nawet dwumetrowi pasażerowie będą zadowoleni. Nieco gorzej prezentuje się trzeci rząd, który można uznawać za awaryjny lub przydatny wyłącznie dla dzieci.

Renault Grand Scenic | fot. Maciej Kuchno

Pod maską testowego egzemplarza znajdowała się jednostka 1.6 dCI o mocy 130 koni mechanicznych, którą to spięto z 6-biegowym manualem. Zestaw ten zdaje się być idealnym kompromisem pomiędzy dynamiką a zużyciem paliwa. Przyspieszenie oraz elastyczność są w pełni satysfakcjonujące (pierwsza setka w około 10,4 sekundy, zaś średnie spalanie ze stukilometrowej trasy to około 6,2 litra). Prowadzenie, podobnie jak w przypadku Megane jest bardzo dobre. Układ kierowniczy zdaje się nie być oderwanym od drogi, zapewniając właściwe czucie auta. Renault osiągnęło także doskonały stosunek pomiędzy miękkością a pewnym zachowaniem w zakrętach. Zarówno Scenic jak i Grand Scenic przyjemnie pochłaniają wszelkie nierówności (na 20-calowych kołach!), nie przechylają się jednocześnie i nie bujając się na nierównościach jak stara amerykańska limuzyna.

Nowy Scenic trafi do sprzedaży w styczniu 2017 roku. Klienci mogą składać zamówienia już od listopada – bazowa odmiana Scenica – Life – została wyceniona na równo 75 tysięcy złotych. Pełny cennik zostanie zaś ujawniony w przeciągu najbliższych tygodni.