Pierwsze jazdy

Skoda Octavia po faceliftingu | fot. Marcin Napieraj

Skoda Octavia po faceliftingu – Pierwsza Jazda

Nowa Octavia jest lepsza od modelu przed modernizacją. A może wcale nie? Czy bestseller w ogóle można zepsuć? Albo czy lepsze jest wrogiem dobrego? Sprawdzamy, co kryje się za zmienionym spojrzeniem czeskiego przeboju.

Nie oszukujmy się, zmiana stylistyki w kierunku wyznaczonym przez Kodiaqa to najbardziej kontrowersyjna sprawa w Octavii. W internecie wywołuje sporo dyskusji i emocji. Co jest o tyle dziwne, że akurat jeśli chodzi o design, Skoda rzadko tak rozpala łącza i głowy komentatorów. I choć muszę przyznać, że nie jestem fanem zmienionego frontu Octavii, to na żywo sytuacja wygląda nieco lepiej, zwłaszcza w przypadku jaśniejszych lakierów. Za szkłami nowych świateł przednich nie ma już opcjonalnie reflektorów ksenonowych – w ich miejsce pojawiły się adaptacyjne światła LED-owe, które mają poprawić jakość oświetlenia w kompaktowej Skodzie. Wprowadzono także nowy wzór osiemnastocalowych felg oraz zmieniono wypełnienie diodowych tylnych lamp. „C”, charakterystyczne dla marki jest teraz szeroką świetlną smugą o nieco bardziej zaokrąglonym kształcie.

W środku więcej zmian, choć tak naprawdę to modernizacja wygląda jak uzupełnianie i unowocześnianie wyposażenia. Jeśli chodzi o wzornictwo, przeprojektowano nieco tapicerkę, dodano jej czarno-brązową wersję, a także „ambientowe” oświetlenie z możliwością wyboru koloru. Kierownica wciąż jest całkiem niezła jeśli chodzi o wygodę korzystania – dodano do niej tylko możliwość skonfigurowania przycisków i opcjonalne podgrzewanie. Za nią znajdują się nowe zegary, identyczne z tymi, z których korzysta kierowca większego Superba. Dostaniemy też (odpłatnie) możliwość uzupełnienia wyposażenia o bezprzewodowe ładowanie, dostęp do internetu (w tym LTE) oraz podłączenie telefonu (Apple CarPlay, Mirrorlink, Android Auto). Ci, którzy wybiorą nawigację Columbus otrzymają nową potężną „zabawkę” – 9,2-calowy system inforozrywkowy o wysokiej rozdzielczości.

Trzeba przyznać, że robi duże wrażenie. Obraz jest czysty, kontrastowy i bardzo dobrej jakości, nawet przy ostrzejszym słońcu. Przypomina obraz z dobrego smartfonu, czy tabletu. Ma też niewiele gorszą funkcjonalność. Jak wspomniałem wyżej, ze Skody można zrobić prawdziwą stację multimedialną. Przy tym wszystkim nie pogorszyła się funkcjonalność i szybkość działania. Wszystko „śmiga” tak szybko jak powinno. Udało się też zrobić fajną rzecz w postaci „domyślnego” menu, wyświetlającego jednocześnie zarówno mapę nawigacji, skrócone dane z komputera pokładowego i podgląd radia/odtwarzanych multimediów. Przy tym wszystkim grafiki są po prostu ładne (i, jeśli ktoś lubi takie gadżety nawigacja pokazuje widok a’la Google Earth z bardzo wysoką dokładnością). Jedyne, co może przeszkadzać, to brak „pokręteł” – wszystko jest sterowane dotykowo. Podobne zmiany przeszły też mniejsze systemy – poza bazowym radiem Swing wszystkie stacje multimedialne są już „stabletyzowane”, z nowymi grafikami i funkcjonalnościami oraz większymi ekranami. Drobne poprawki objęły również wyposażenie z zakresu funkcjonalności. Uchwyt na kubki dostał dodatkowe wypustki mające pomagać odkręcać butelki w trakcie jazdy (sprawdzone, działa średnio), „stojak” na telefon w końcu mieści nowoczesne smartfony (a także kluczyk i kilka monet), a w bagażniku wersji kombi pojawiła się odłączana latarka.

Jeden z najpopularniejszych samochodów w Polsce otrzymał również uzupełnienie wyposażenia w zakresie bezpieczeństwa czynnego. Innymi słowy, do dyspozycji kierowców jest teraz wykrywający samochody w martwym polu Blind Spot Detect, automatyczny hamulec awaryjny połączony z systemem wykrywania pieszych, asystent jazdy z przyczepą, czy Rear Traffic Alert pomagający przy wyjeżdżaniu tyłem z miejsc o ograniczonej widoczności. Na pokład Octavii zawitał także Park Assist 3.0 w nową kamerą cofania.

Pod maską niemal bez zmian – znajdziemy silniki TSI o mocach od 85 KM przez 115, 150 i 180 aż do nowinki, czyli wzmocnionego RS o mocy 245 KM, który zadebiutuje wiosną. Miłośnicy diesli dostaną do wyboru cztery jednostki (od 90 do 184 KM). Nowością jest za to siedmiobiegowa przekładnia DSG która trafiła do 150-konnego TDI z napędem na cztery koła. Kolejną zmianą w mechanice w stosunku do modelu o pojedynczych lampach jest poszerzenie rozstawu tylnych kół (w zależności od wersji między 20 a 30 mm) oraz standardowy system XDS+ mający w założeniu poprawić prowadzenie. Przetestowaliśmy dość dokładnie dwa egzemplarze z podstawowymi silnikami (1.2 TSI 86 KM i 1.6 TDI 90 KM) i Octavia okazała się wciąż być samochodem dość przyjaznym kierowcy pod względem zachowania na drodze oraz resorowania. Raczej nie zaskoczy nikogo „nową jazdą” – wciąż jest dość neutralnym, przyzwoitym kompaktem zapewniającym dość dobry poziom komfortu. Zastosowane rozwiązania nie zmieniły charakteru samochodu w codziennej jeździe. Jedyną odczuwalną zmianą jest zmniejszenie siły wspomagania. Kierownica w kompaktowej Skodzie pracuje ciężej niż w modelu przed modernizacją. Nie powoduje to jednak dyskomfortu podczas jazdy.

Salony już przyjmują zamówienia na nowy model. Ceny zaczynają się od 66 670 zł za 1.2 TSI Active, a kończą na 117 970 zł za dwulitrowego diesla (184 KM) z napędem na cztery koła i automatem, w wersji Style. Kombi jest droższe o 4 000 zł. Pełen cennik znajdziecie w naszym artykule.

W drugiej połowie roku powinniśmy się spodziewać kolejnej nowości. Pod maską ma pojawić się silnik 1.5 TSI, który debiutuje właśnie w odświeżonym VW Golfie.

Zmiany w Octavii nie są wielkie. I choć może jej uroda nie jest aż tak neutralna, to jeszcze kilka lat na rynku wytrzyma bez kompleksów wobec konkurencji. A nowe spojrzenie, jeśli tylko będzie świecić sprawnie (o czym na pewno Was poinformujemy przy pełnoprawnym teście), nie powinno zniechęcić kupujących.

  • rc

    Myslalem, ze lampy beda cos w styli nowego Superba. Wyglada teraz strasznie jakby lifting przeprowadzil Chinczyk w malym garazu. Nic z tego nie wyszlo.