Pierwsze jazdy

Volkswagen Touareg facelifting – Typ uniwersalny

Czy w jednym aucie da się połączyć sportowy charakter, komfort, zdolności terenowe oraz dyskretny wygląd? Choć zdrowy rozsądek odrzuca taki miszmasz, to według zapewnień Volkswagena w ich palecie jest samochód godzący ze sobą sprzeczności. Poznajcie odświeżony Touareg, którego możliwości ujawnił test na drogach Dolnego Śląska.

Uwierzycie, jeśli powiem Wam, że Touareg gości w ofercie Volkswagena już prawie od 13 lat? Pierwsza generacja tego SUV-a pojawiła się na rynku w 2002 roku, szybko zdobywając sobie rzeszę stałych klientów. Nie jest to auto, od którego oczekuje się niezapomnianych wrażeń. Nie da się jednak odmówić mu wysokiej jakości wykonania oraz pewnej wielozadaniowości, przykrytej eleganckim, acz dyskretnym płaszczem nadwozia.

Powiew świeżości
Choć Volkswagen nie należy do producentów serwujących nam rewolucyjne zmiany, to Touareg został obdarzony nieco większą dawką charakteru w stosunku do wersji przedliftowej. Przyczyną jest nieco przemodelowany front auta – powiększone klosze reflektorów, grill z czterema chromowanymi poprzeczkami oraz trapezoidalne wloty powietrza w dolnej części zderzaka zdecydowanie poprawiły aparycję flagowego SUV-a producenta z Wolfsburga. Dodajmy do tego wzbogaconą paletę dostępnych kolorów, nowe wzory felg, nieco inne wypełnienie tylnych lamp oraz inaczej zarysowany tylny zderzak, a otrzymamy przepis na udane odświeżenie auta. Fani sportowej stylizacji mogą zdecydować się na opcjonalny pakiet R-Line, składający się z dokładek przedniego i tylnego zderzaka oraz dedykowanych, 17-calowych felg.

Czy lepsze jest wrogiem dobrego? Patrząc na wnętrze Touarega nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Volkswagen niemalże pominął je przy liftingu, wprowadzając jedynie nowe wykończenie pokręteł modułu sterowania zawieszeniem oraz Climatronica. Poza tym zmieniło się podświetlenie przycisków – ostra czerwień ustąpiła miejsca łagodnej bieli. Nowości znajdziemy w katalogu tapicerek oraz wyposażenia. Klienci mają teraz do wyboru nowe rodzaje skórzanej tapicerki oraz kilka elementów wpływających na komfort podróżowania, takich jak chociażby podgrzewana kierownica.

Materiały wykończeniowe? W dużej mierze takie same jak w poprzedniku. Największym zawodem okazał się system multimedialny RNS 850. Dotykowy ekran działa bardzo topornie, wymagając sporego nacisku przy użyciu. Rekompensatą jest za to bardzo dobre brzmienie serwowane z głośników sygnowanych przez Dynaudio. Dodatkowo, na początku 2015 roku infotainment wzbogaci się o funkcje online – takie jak wyświetlanie natężenia ruchu drogowego czy mapa z widokiem Google Earth i dostępem do wyszukiwania punktów POI.

Elektroniczne bogactwo
Oczywiście, na pokładzie nie mogło zabraknąć wszystkich nowych układów bezpieczeństwa. Kamery Area View doskonale sprawdzają się przy parkowaniu oraz podczas jazdy w terenie, ułatwiając obserwację otoczenia oraz przestrzeni wokół auta. Dorzućmy do tego aktywny tempomat ACC z funkcją awaryjnego hamowania, systemy Side i Lane Assist oraz Stop-and-Go, a otrzymamy zestaw tego, co najbardziej przydaje się w codziennym użytkowaniu.

Za oświetlenie drogi odpowiadają fabryczne bi-ksenonowe światła, które opcjonalnie można doposażyć w układ Dynamic Light Assist. Na bazie odczytów z kamery steruje on specjalnymi przysłonami w światłach, dzięki czemu nie oślepiamy innych użytkowników dróg, zachowując jednocześnie największy możliwy w danym momencie zasięg oświetlenia.

Downsizing? Nie ten adres.
Spokojnie – pod maską nie zagościły nowe, 4-cylindrowe jednostki BiTDI. Paleta silnikowa składa się z czterech motorów – trzech wysokoprężnych o pojemnościach 3,0 oraz 4,2 l oraz jednej hybrydowej 3.0 TFSI.

Konfigurator otwiera 3-litrowy diesel V6 o mocy 204 koni mechanicznych. Jest to bazowa oferta, rzadko wybierana przez klientów. Dużo większym zainteresowaniem cieszy się mocniejsza odmiana tego silnika, która teraz zyskała dodatkowe konie mechaniczne i legitymuje się mocą 262 koni mechanicznych. Jednostka ta spełnia normę Euro 6 dzięki całej gamie nowoczesnych rozwiązań – takich jak funkcja „żeglowania” (8-biegowa skrzynia zostaje odpięta od silnika) czy chociażby katalizatorom SCR, korzystających z płynu AdBlue.

Wisienką na torcie pozostaje potężne V8 zasilane ropą. Pojemność? 4.2-litra, 340 koni mechanicznych mocy oraz aż 800 Nm momentu obrotowego dostępnego od 1750 obr/min zapowiadają naprawdę ciekawe wrażenia. Tak się składa, że właśnie tą wersją jeździliśmy. Wskakujemy więc za kierownicę i w drogę!

Spełnione obietnice
Na jazdy mieliśmy blisko dwie godziny. W tym czasie trzeba było sprawdzić zapowiadaną wielozadaniowość Touarega. Zacząłem od ucieczki z asfaltu. Pneumatyczne zawieszenie pozwala na zwiększenie prześwitu do 308 mm wysokości, dzięki czemu boczne, błotniste drogi nie stanowią większego zagrożenia. Amortyzatory posiadają trzy ustawienia twardości – Comfort, Normal i Sport. Blokujemy mechanizm i… spokojnie ruszamy! Nawet na 21-calowych felgach SUV Volkswagena nie miał problemów z gęstym błotem i piaszczystym podłożem. Jazdę po wąskich duktach ułatwia podgląd na pracę kół wyświetlany na ekranie pomiędzy zegarami.

Kolejna próba to spokojny przejazd pomiędzy miejscowościami. Prześwit zmniejszamy, amortyzatory w opcji Comfort, a później Normal. Dziury i nierówności? Zapomnijcie o nich. Kierowca jest niemal odizolowany od podłoża, wyczuwając tylko delikatne wstrząsy – wszystko to dzięki funkcji Skyhook, kompensującej nierówności nawierzchni. Niestety, nieprzeciętny komfort okupiony jest przesadnymi tendencjami do nurkowania oraz przechyłów nadwozia. Nie pomaga tutaj wysoka masa auta, którą zdecydowanie czuć.

Ostatnie podejście to tryb sportowy. Dopiero tutaj można w pełni cieszyć się mocą oraz brzmieniem „klekoczącego” V8. Prowadzenie staje się pewne i zdecydowanie bardziej precyzyjne. Hydrauliczne wspomaganie kierownicy daje dobre wyczucie pracy kół, nawet w szybko pokonywanych łukach. Możecie wierzyć lub nie, ale w tym ustawieniu wyprowadzenie Touarega z równowagi jest naprawdę dużym wyzwaniem. Skrzynia biegów pracuje wystarczająco sprawnie, nie stresując kierowcy zawahaniami w działaniu. Dodatkowo możemy posiłkować się ręczną zmianą przełożeń za pomocą łopatek za kierownicą – choć moim zdaniem tryb sportowy jest wystarczająco sprawny i dobrze zgrywa się z zamiarami kierowcy.

Pozytywnym zaskoczeniem okazało się wyciszenie kabiny. Kształt oraz wymiary auta nie sprzyjają niskim oporom powietrza, dodatkowo w nadkolach kryją się bardzo szerokie opony, a we wnętrzu jest… cicho! Nawet przy prędkościach powyżej 150 km/h można spokojnie prowadzić rozmowę bez podnoszenia głosu. Jedynym dźwiękiem, który dostaje się do środka, jest delikatny szum powietrza. Dopiero przy mocnym „wdepnięciu” w pedał gazu do naszych uszu docierają odgłosy spod maski.

Przyjemność kosztuje…
Cennik otwiera kwota 228 590 zł za podstawową wersję Touarega z 3-litrowym dieslem V6 o mocy 204 koni mechanicznych. Dopłata do mocniejszej odmiany wynosi dokładnie 10 tysięcy zł. Drogo? W podstawowej wersji nie uświadczycie skórzanej tapicerki ani szeregu innych udogodnień. Mało kto jednak decyduje się na takie auto w podstawowej wersji, dlatego Volkswagen przygotował atrakcyjnie wyposażoną wersję Perfectline R-Style. Cena? Od 290 200 zł, przy czym dostępna jest ona tylko z mocniejszą odmianą diesla V6. Pozostałe jednostki – V8 oraz benzynowa TFSI – trafią do oferty w przyszłym roku. Czy jest to kwota, którą warto wydać na Volkswagena? To już pozostawiamy do Waszej oceny.