Felietony

Eco na egzaminie

Nadchodzi rewolucja. Egzamin na prawko będzie jeszcze trudniejszy. Teraz zdanie będzie wręcz niemożliwe. Czyżby?

Od 7 stycznia 2015 będą wymagane umiejętności jazdy w stylu eco-drivingu. Wiele osób alarmuje: co jeszcze wymyślą?! Tak trudno zdać to dziadostwo, a oni jeszcze wymyślają takie coś! No właśnie. Takie coś. Eco-driving (bo już po polsku nic nie można nazwać, takie czasy, wolałbym jazda ekonomiczna) – co to właściwie jest? Osoby, które tu zaglądają, wiedzą to bardzo dobrze. Tylko kursanci i potencjalni kursanci są wystraszeni. Ich rodzice również. Ja natomiast się dziwię. Dlaczego tak mało zwracano na to uwagę dotychczas?

Moim skromnym zdaniem eco-driving to po prostu prawidłowa technika kierowania pojazdem połączona z przewidywaniem sytuacji. Właściwie nic szczególnego, za to strasznie trudne do nauczenia. Dlatego nie wszyscy instruktorzy (sic!) się przykładali. Powodów jest milion, ale to inna sprawa. Ja osobiście, od początku mojej pracy kładłem nacisk na te podstawowe elementy, które teraz (nareszcie) będą oceniane. To powinno być podczas szkolenia i egzaminowania od dawna normą. Nie chodzi tu też o samą technikę kierowania, bo włączyć myślenie u kursantów to trudna sztuka.

Do tego momentu pozwalałem sobie nawet na małe kłamstwa w stosunku do moich podopiecznych. Przykład: przeprowadzam egzamin próbny. Zbliżamy się do skrzyżowania, mamy zamiar skręcić, dodatkowo jedziemy drogą podporządkowaną. Trzeba zwolnić. Jak? Możemy to zrobić samym silnikiem (odpowiednia redukcja biegu), czasem trzeba się wspomóc (równolegle) hamulcem. Kursant natomiast od razu -€“ wciska sprzęgło, hamuje na luzie, dojeżdża do skrzyżowania na luzie, przejazd przez zakręt tak samo. Potem trzeba przyspieszyć – o, przypomina sobie żeby jechać na biegu. Moja reakcja: €žto był błędny przejazd! Nie pamiętasz, jak ćwiczyliśmy? Musisz to wcielić w życie, bo inaczej będą kłopoty na egzaminie państwowym. Gdzie jest moje oszustwo? Egzaminatorzy takich rzeczy się NIE CZEPIALI. Czemu? Nie wiem. Ale wiem jedno: teraz będą. Nareszcie.

Na ten nowy, 2015 rok, życzę wszystkim czytelnikom średniego spalania na poziomie zaprezentowanym na zdjęciu.

Podobne artykuły