Felietony

Nowe znaki

Uśmiałem się ostatnio. W jednym z trójmiejskich portali umieszczono artykuł na temat, jak to Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku, w akcji trwającej 5 lat (słownie: pięć) zlikwidował 8760 niepotrzebnych znaków. Przepraszam, jestem instruktorem od lat 12, jeżdżę po Gdańsku i… jakoś tego nie zauważyłem. Mało tego. Tych znaków jest jakby trochę więcej.

Przykładem są znaki, które… No właśnie, które co? Informują? Edukują? Uświadamiają? Takie rzeczy można robić innymi sposobami, nie koniecznie poprzez umieszczanie jakichś wymyślonych przez nie wiadomo jakiego malarza tabliczek. Mam tu na myśli znak taki:

2

Gdańsk, ul. 3 Maja.
Powyższa tabliczka przedstawia dziękującego rowerzystę kierowcy, który zachowuje od niego odstęp minimum 1 metr. No dobra, tyle że zaraz obok, za torami, znajduje się piękna droga dla rowerzystów. Budowa jej pochłonęła ileś tam milionów, a tu nam rowerzysta dziękuje, że się od niego odsuwamy.

Takiego znaku nie ma w prawie o ruchu drogowym. Wychodzi na to, że Gdańsk ma swoje własne oznakowanie. Widocznie jest ich za mało w rozporządzeniu o znakach i sygnałach drogowych, trzeba coś nowego wrzucić, świeżego. Byłoby za nudno, prawda?
Kolejny przykład poniżej:

1

Gdańsk, okolice ul. Trakt Świętego Wojciecha.
W prawie o ruchu drogowym jest wiele dróg. Różnych. W Gdańsku jest jeszcze jedna: droga technologiczna. Czy wasze miasto może poszczycić się taką drogą? Pewnie taka droga znana jest w budownictwie, nie znam się na tym. Znam się na ruchu drogowym – droga technologiczna po prostu nie istnieje* (nie dotyczy Gdańska). Ciekawe myśli człowieka nachodzą, np. czy przecięcie się drogi technologicznej z inną drogą jest skrzyżowaniem? Czy przecięcie się drogi technologicznej z drogą wewnętrzną jest skrzyżowaniem? Czy… I tak dalej.

Jak zaczynałem przygodę ze szkoleniem kandydatów na prawo jazdy, każdą taką rzecz starałem się analizować. Dochodziłem w pocie czoła, wertując grube kodeksy z komentarzami, rozporządzenia i studiując inne przepisy, o co chodziło ustawiaczowi znaków. Dziś już wiem. To nie ma sensu. Ustawiacze znaków mają swój świat.

Czy w waszych miejscowościach jest podobnie? Proszę o ciekawe przykłady na forum.

Na koniec, dla rozluźnienia, rebusik: jakie jest ograniczenie prędkości za znakami, które są widoczne na filmiku? Można by wrzucić takie pytanie na egzamin teoretyczny na prawko. Przepraszam za słabą jakość, SD zamiast HD mi się włączyło.

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.

Podobne artykuły



  • kubastarski

    znak z rowerzystą to akurat dobry pomysł. w krakowie mamy podobne, ale z motocyklistą, który przejezdza pomiędzy autami + info “miejsca wystarczy dla wszystkich”. nie mam kompletnie pojęcia co ci nie pasuje w powyższym znaku… jak chcesz kierowców uświadamiać? spoty reklamowe w tv, które będą kosztować 100x co znak? ulotkarzy – którzy rozdają papier lądujący w najbliższym koszu? co jeszcze byś zaproponował jako alternatywę?

    Po mieście jeżdżę wymiennie autem, motocyklem i rowerem. Myślę, że gdybyś jeździł trochę częściej rowerem po ulicy i ktoś by cię wyprzedził z odstępem choćby 50 cm to byś się delikatnie zestresował – czy ze strachu, czy z nerwów.