Felietony

Z pamiętnika zdającego na prawo jazdy w Gdańsku

Opowiadanie to powstało z bezsilności i frustracji, jakich nabawiłem się podczas wykonywania zawodu instruktora nauki jazdy w Gdańsku. Owe bezsilność i frustracja wynikają z faktu, iż wygląda na to, wróć – nie wygląda na to, tylko tak jest – że nikt nie panuje nad oznakowaniem dróg w naszym mieście.

Udowodnię to w niniejszym opowiadaniu myślącego kursanta. Ma na imię Maciej. Instruktor podszedł do zadania bardzo ambitnie, chciał nauczyć Maćka jeździć, chciał nauczyć myślenia na drodze, a nie bezmyślnej jazdy na pamięć po terenach egzaminacyjnych, byle by zdać egzamin. Podczas nauki jazdy Maciek nie wjechał ani razu na Orunię. Stąd wynikają jego problemy, z którymi wszelkimi sposobami próbuje sobie poradzić. Czy eksperyment instruktora powiódł się?

Czy można w Gdańsku zdać egzamin znając przepisy ruchu drogowego, mając opanowaną technikę kierowania pojazdem i głowę na karku?

To już dziś – egzamin na prawko. Dwa miesiące ciężkiej pracy i oto wreszcie nadszedł ten dzień, dzień, w którym stanę się kierowcą.
Egzamin teoretyczny. Bezbłędnie. Super. Dość nerwowe oczekiwanie na praktykę.

Na korytarzu atmosfera nietęga, co chwilę ktoś wraca z placu i kieruje się prosto do kasy, aby opłacić kolejny egzamin. Wreszcie jest – wywołują mnie na plac. Egzaminator – całkiem sympatyczny, spokojny i rzeczowy. Zadanie pierwsze. Czynności sprawdzające – bułka z masłem. Nerwy odpuszczają. Przecież jestem dobrze przygotowany. Pas ruchu – bezbłędnie. Ruszanie na wzniesieniu – pryszcz. Dobra, jedziemy w miasto. Brama wyjazdowa – w lewo. Dalej znów w lewo. Kolejne skrzyżowanie, znowu w lewo. Ale zaraz, najpierw jest przecież przejazd kolejowy. STOP. Zatrzymuję przed krzyżem św. Andrzeja – to umiem. Upewniam się, jadę w lewo. Z prawej trzeba uważać, tam krzaki jakieś były. Heh, zawracanie w bramie, przecież to pikuś. Trzymam się ładnie prawej – wyszło super. Z powrotem do ul. Równej (po egzaminie sprawdziłem na mapie). Ale zaraz, jadę w prawo czy prosto? Niby na znaku prosto (to ten za krzakami, w ostatniej chwili go zauważyłem), egzaminator mówi w prawo – a tam, dam kierunek prawy, nie zaszkodzi.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-1Fot. 1. Zbliżam się do skrzyżowania. Równorzędne? Ul. Wschodnia.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-2Fot. 2. Nie, nie równorzędne. Za krzakami przecież znaki są.

Już na głównej – STOP kolejowy, to znamy. Potem długo nic się nie dzieje, prosta traska. Potem w prawo, na Sandomierską. Dziury jakieś. Na końcu komenda „w prawo”, ale co, na pierwszym skrzyżowaniu czy na drugim?

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-3Fot. 3. Skrzyżowania. Pierwsze Sandomierska – Przybrzeżna (to ta droga z betonowych płyt), drugie skrzyżowanie Sandomierska – Mostowa.

Okazuje się, że na drugim, jadę. Potem szybkie „w lewo” – nie ma problemu, skręcam. Robię to z prawego pasa (zdawało mi się przez chwilę, że to jednokierunkowa, ale przecież znaku nie ma – to dwukierunkowa była). Dalej jakieś stare tory.

Tu niby można 50? W nocy 60? Totalna abstrakcja. Wiadomo, dostosować prędkość do warunków. No i rozwidlenie widzę. Egzaminator milczy – no tak, ta z lewej to droga wewnętrzna, nie ma tu skrzyżowania, przebieg drogi – nie trzeba kierunku nawet. Potem mury jakieś, wąsko strasznie. Brama Nizinna to była. Na skrzyżowaniu w lewo mam skręcić, spoko. Najpierw ustępuję z przeciwka, wracam na prawą połówkę, (bo przecież dwukierunkowa droga jest) i walę w lewo. Sprawdzam z prawej – tego gościa trzeba puścić, wygląda na skrzyżowanie równorzędne. Jednak nie, znak STOP mu postawili. No to go nie wpuszczam, jak by co.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-4Fot. 4. Brama Nizinna.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-5Fot. 5 Równorzędne? Skąd, z prawej STOP. Skrzyżowanie Mostowa – Dolna Brama.

Dalej łatwo, nakaz w prawo, potem jednokierunkowa. Jedno małe skrzyżowanie, potem znowu jednokierunkowa. „W lewo”, słyszę, nie ma sprawy, zmiana pasa na lewy, mam znak „ustąp pierwszeństwa”, no to ustępuję. No i znowu skrzyżowanie, w prawo nie mogę, jest tam ktoś? Tak, jest, tyle że stoi i się na mnie gapi. No tak, dali mu znak STOP. Jadę.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-6Fot. 6 Równorzędne? Skrzyżowanie Pod Zrębem – Żabi Kruk.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-7Fot. 7. Nie równorzędne. Z prawej strony stoi STOP. Pod Zrębem – Żabi Kruk.

Przede mną baszta – droga z jedno- na dwujezdniową przechodzi. Ale znowu z prawej strony drogi są znaki. Heh, ale zmyła, pierwsza i druga jest jednokierunkowa.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-8Fot. 8. Biała Baszta. Równorzędne? Skąd, po prawej jednokierunkowe. Nikt nie powinien wyjechać.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-9
Fot. 9. Biała Baszta. Równorzędne? Skąd, po prawej jednokierunkowe. Nikt nie powinien wyjechać.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-10
Fot. 10. Biała Baszta. Równorzędne? Skąd, po prawej jednokierunkowe. Nikt nie powinien wyjechać.

Dobrze, że sport uprawiam, bo skrętu szyi chyba bym dostał – ciągle trzeba się gapić na znaki dla innych. Szkoda, że mnie nikt nie informuje, że mam drogę główną. Gdańsk miastem skrzyżowań równorzędnych, trele morele.

No i za basztą w prawo – to Okopowa była. Światła, prosto. Potem na Centrum, na dół trzeba jechać. Ta droga na główną mi wygląda, i rzeczywiście, skręt szyi w prawo i widać jak byk – ten z prawej odwrócony trójkąt ma (to ul. św. Trójcy).Tu jakaś nowa moda – kto ma pierwszeństwo? Zgaduj zgadula, bo tobie nie damy znaku, strzeż się równorzędnych jednak.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-11Fot. 11. Równorzędne? Wygląda na główną. I rzeczywiście. Z prawej ustąp pierwszeństwa mają. Skrzyżowanie Okopowa – Świętej Trójcy.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-12Fot. 12. Równorzędne? Wygląda na główną. I rzeczywiście. Z prawej ustąp pierwszeństwa mają. Skrzyżowanie Okopowa – Świętej Trójcy.

Dalej Hucisko, zawrócić miałem. Wjazd na skrzyżowanie, miejsca w bród. W ostatniej chwili zauważam czerwone z prawej.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-13Fot. 13. Cztery pasy ruchu, sygnalizator tylko z prawej. Skrzyżowanie ul. Wały Jagiellońskie – Hucisko.

Dość daleko ten sygnalizator, z tyłu widzę jakiś byk trąbi i macha łapami, nie widzi czerwonego. Chyba nie wyjdzie i mi nie nastuka? Dobra, w końcu zielone. Zajmuję lewy (jak uczyli zawracać), tramwaj puszczam, za torami miejsce – jadę dalej. O kurczę, dwie linie. Gdzie mam się zatrzymać? Dojeżdżam do trójkątów, w końcu tu nie ma sygnalizatora.

Sympatyczny egzaminator się nie czepia – spoko gość. OK, z prawej się zatrzymują, ruszam dalej, chcę prawy pas sobie zająć. Ale co to, gość mi ze środkowego skręca w lewo – na szczęście go zauważam i środkowy zajmuję. Dobrze, że nie spotkaliśmy się, ciekawe czyja by była wina? Po egzaminie instruktor mi wyjaśnił: Widzisz, Maćku, to musiał być gość jadący od strony Ronda Sobieskiego. Oni tam mają jasną informację, że mogą skręcić w lewo (tam, gdzie zawracałeś) również ze środkowego pasa. Tobie, jako że zawracasz i robisz to pierwszy raz, nie pozostało nic innego jak uniknąć zderzenia.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-14Fot. 14. Dojazd do skrzyżowania ul. Wały Jagiellońskie – Hucisko od strony Ronda Sobieskiego. Tu jest wyraźna informacja, że można w lewo także ze środkowego pasa.  Zawracając na ul. Wały Jagiellońskie tego nie wiemy.

Jadę dalej, dobrze, że środkowy zająłem, na Łódź mam się kierować. Fajnie, pod wiaduktem jadę. Hmm, na światłach drugą w lewo mam jechać (na Okopową), spoko, widzę znak, z tego środkowego pasa też mogę w lewo, to sobie od razu prawy zajmę. Na jezdni żadnych linii nie widać, wszystko zamazane. Zimą właściwie też poziomych nie widać, za to są pionowe.

blog_co_mnie_gryzie_odc_4_2014-15Fot. 15. Widać bardzo wyraźnie – można w lewo ze środkowego. Dlaczego niektórzy sądzą, że skoro skręca w lewo z lewego, zajmując prawy (a nie swój lewy) ma przy tym pierwszeństwo? Tego nie wiedzą chyba najstarsi Indianie.

Zielone, no to walę na swój pas – ale co to, z lewego gość mi na mój prawy się wpycha, co za czubki w tym Gdańsku, znaków nie widzą? Puścić wariata niech się wylata.

Przecież swój lewy miał, czemu mi się na mój wpycha? Uniknąłem zderzenia, jadę dalej. Parkingi z prawej, dalej w lewo (o, znowu basztę widzę). Prosto na dół – z prawej wpuszczam. Nie, starczy tylko skręt głowy w prawy, tam jest jednokierunkowa, nic mi chyba nie grozi.

C.D.N.

Podobne artykuły