Wywiady

Wywiad z Adamem Bazydło, designerem polskiego pochodzenia, autorem projektu wnętrza Peugeota 508 oraz najnowszego 208

Na usługach Lwa

Elitarne, wąskie grono designerów samochodowych właśnie powiększyło się o kolejnego, młodego i zdolnego projektanta polskiego pochodzenia. Ma na imię Adam, nie zadowala się byle jabłkiem, a skusić są go w stanie jedynie samochody które projektuje i o których chętnie opowiada.

Od jak dawna traktujesz samochody szczerym, męskim uczuciem?
Chyba jak każdy facet bakcyla złapałem stosunkowo wcześnie. W Polsce, gdzie dorastałem, szary krajobraz ulic z rzadka urozmaicał jakiś samochód zza “żelaznej kurtyny”. Kiedy w wieku 10 lat stan wojenny zmusił mojego ojca do opuszczenia kraju, wraz z całą rodziną wyjechaliśmy do Kanady. Łatwo wyobrazić sobie jak zareagowałem, widząc po raz pierwszy ogromne, kolorowe auta w niczym nieprzypominające tych parkujących na moim podwórku i jeżdżących po ulicach rodzinnych Gliwic. Myślę, że właśnie wtedy zainteresowanie samochodami przerodziło się w miłość.

Pamiętasz pierwsze auto, które narysowałeś?
To było tak dawno temu i pewnie było czymś w rodzaju dużego Fiata. Z jednego prostego powodu. Jego klockowaty kształt był najłatwiejszy do odwzorowania (śmiech).

Czy w Twoim przypadku praca nad nowym projektem wymaga skupienia, ciszy?
Nie, ani trochę! Musiałbyś usłyszeć, jak zażarcie potrafimy czasem dyskutować i jak głośno bywa czasami w miejscu, gdzie pracujemy. Bardzo często rozmawiamy w większym gronie nad projektem i nikt z nas nie ma jakiegoś oddzielnego pomieszczenia do pracy.

Zgadzasz się, że w środowisku designerów panuje swego rodzaju hierarchia, stawiająca na przykład projektujących nadwozia wyżej od tych, tworzących ich wnętrza?
Rzeczywiście, kiedyś tak było, choć wiele nieznających tematu osób niesłusznie uważa, że nadal tak jest. Owa hierarchia istniała w czasach, kiedy wnętrza aut były krótko mówiąc straszne i niewiele się od siebie różniły. Skupiano się bardziej na wyglądzie zewnętrznym, środek traktując po macoszemu. Dzisiaj, projektując nowe auto, równą uwagę poświęca się tak na interior jak i exterior samochodu. Najczęściej prace prowadzone są równocześnie i mają równie wysoki priorytet.

Czy auto “z metką” wielkiego designera automatycznie staje się wielkim projektem?
To ciekawe i wielowątkowe zagadnienie. Mówiąc najkrócej – nie zawsze. Jeśli spojrzymy na historię samochodowej mody i najbardziej przełomowe konstrukcje, choćby z punktu widzenia aerodynamiki okaże się, że ich linie wcale nie narodziły się w pracowniach nawet najstarszych domów samochodowego designu lub są dziełem wielkich designerów jak choćby Pininfariny czy Bertone. Co z drugiej strony absolutnie nie deprecjonuje kunsztu i geniuszu takich osób, jak Pan Giorgio Giugiaro, Sergio Pininfarina i wielu innych tworzących swego rodzaju samochodowe haute couture. Nawet jeśli, jak to trafnie określiłeś, “znaną metkę” projektanta zobaczyć można na karoseriach aut z Chin czy Korei.

Jak powstawał projekt wnętrza Peugeota 508, dzięki któremu twoje nazwisko również stało się znane?
Dziękuję za miłe słowa, ale wierz mi, metka z moim nazwiskiem nie jest nawet w części tak drogocenna jak te, o których wspomniałem wcześniej (śmiech). Całe przedsięwzięcie można określić jako wielką piramidę postawioną do góry nogami. Zaczyna się od wielu pomysłów i wizji, które wraz z upływem czasu konkretyzują się, a ich liczba zmniejsza się z kilkudziesięciu do kilku, z których wybiera się jedną. Cieszę się, że wybrano mój projekt, który w dodatku zaakceptowano bez konieczności zmian. Pewnie Cię zaskoczę, jeśli dodam, że projektując wnętrze 508, inspiracją był również luksusowy kokpit Peugeota 607. W mojej ocenie absolutnie przełomowy, ponadczasowy i chętnie kopiowany przez niemiecką konkurencję.

Pewnie Cię zaskoczę, jeśli poproszę o sprecyzowanie o jaką konkurencję chodzi?
Absolutnie! (śmiech) Jestem pewien, że każdy wie, jaką markę i który model mam na myśli. Na pewno znajdziesz go na parkingu hotelowym.

Wróćmy do Peugeota 508. To auto, które w ofercie marki pełni jednocześnie funkcję auta rodzinnego i modelu flagowego. Jak udało Ci się pogodzić te dwa kryteria i spowodować, by forma wnętrza 508 nadążała za funkcją?
Wraz z ośmioma moimi kolegami z działu biura projektowego Peugeot, zajmującego się projektowaniem wnętrz przyszłych modeli tej marki, mam zaszczyt uczestniczyć w kreowaniu zupełnie nowych rozwiązań, których próbkę stanowi model 508. Zdefiniowaliśmy pewne kryteria, w oparciu o które powstawać będą kolejne nasze projekty. Jednym z nich jest uniwersalność i przejrzystość form kształtujących przestrzeń wewnątrz auta. Taki jest też kokpit 508. Czytelny i przyjazny, nawet dla osoby mającej z nim pierwszy kontakt i równocześnie na tyle elegancki, by móc sprostać roli samochodu reprezentacyjnego.

Okazją do naszego kolejnego spotkania jest Twój najnowszy, równie udany projekt pod kryptonimem A10, czyli nowy Peugeot 208. Do jakiego stopnia w tym przypadku, inspiracją była 508-ka?
Kolejna, wielowątkowa historia (śmiech). Ciekawy jestem ile podobieństw zauważyłeś, porównując wnętrza obu tych aut?

Przyznam, że raczej żadnego, może z wyjątkiem równej czytelności i pewnej ich “klarowności” w odbiorze.
I słusznie! Tymi najłatwiejszymi do wychwycenia są według mnie kształty kratek wlotu powietrza. Jeśli pionową oś kokpitu 208 i 508 przedzielisz kreską, z obu stron zostanie tyle samo miejsca. W przypadku Peugeota 208 widać to jeszcze wyraźniej niż w modelu 508.

Po tym, jak mi to pokazałeś, rzeczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Przejdźmy do clou programu, czyli kierownicy.
Słucham!

To chyba najmniejsza kierownica, jaką dotąd spotkałem w jakimkolwiek współczesnym, cywilnym samochodzie! Jak udało Ci się przekonać waszych “twardogłowych” księgowych do tak awangardowego rozmiaru, a przede wszystkim kształtu?
No cóż, nie mieli wyjścia (śmiech). A tak na serio, wraz z zespołem chcieliśmy, żeby zaproponować coś zupełnie innego, co jednocześnie spełnia wszystkie wymogi bezpieczeństwa. Sama eliptyczna forma elementu, z którym kierowca każdego samochodu najczęściej ma kontakt, to niezbędny element całości. A więc zestawu zegarów postawionych na znacznie zwężonej niż dotychczas górnej części deski rozdzielczej i umieszczonych dokładnie tak, że w zasadzie niezależnie od wzrostu siedząc w fotelu, masz je dokładnie tam, gdzie w linii prostej pada wzrok. Nie zasłania go też mała kierownica, właśnie dzięki temu, że jej wieniec ma taki, a nie inny kształt.

Czy to oznacza również, że ta tradycyjna, okrągła czy, powiedzmy taka ze spłaszczonym wieńcem u dołu, nie wchodziła w grę?
Dokładnie! Wszystkie elementy układu tworzyliśmy równocześnie. Rzecz jasna sprawdzaliśmy, czy inne montowane dotąd kierownice mogą do niego pasować i zdać egzamin. Jednak doszliśmy do wniosku, że jedynym słusznym rozwiązaniem będzie dokładnie ten rozmiar i ten kształt. Również takie były wyniki badań z zakresu bezpieczeństwa i komfortu użytkowania.

Nim chwyciłem filigranowy “ster” 208-ki sądziłem, że wrażenia będą mniej więcej takie, jak podczas trzymania konsoli do gier. Tymczasem, co zadziwiające, prowadząc 208, ani przez chwilę tak się nie czułem.
No widzisz, a dodam jeszcze, że podobnie czuła się znaczna większość osób, które o to zapytaliśmy w fazie testów i podczas prób z gotowym projektem.

Czy równie dużo “respondentów” od razu zauważyło brak powszechnie dziś stosowanych wzmocnień w postaci bolców lub podłużnych płyt w profilach drzwi zwiększających sztywność nadwozia i rzeczy tak oczywistej jak “cykorłapki”?
Dobre określenie (śmiech)! Szczerze mówiąc, pierwszą z wymienionych rzeczy: nieliczni. Jeśli zaś chodzi o brak owych “cykorłapek”, powodem tego są wymogi bezpieczeństwa. W toku wykonanych przez nas symulowanych i realnych testów zderzeniowych uwzględniających uderzenie boczne, wysokość nadwozia Peugeota 208 i linia, na której przebiega jego dach, wyklucza ich montaż. Po pierwsze dlatego, że miejsce gdzie miałyby się znajdować, mogłoby wpływać na obniżenie skuteczności bocznych poduszek gazowych i kurtyn powietrznych. Oczywiście, że na upartego można byłoby zamontować takie uchwyty, lecz ich używanie byłoby nad wyraz niewygodne dla pasażerów auta.

W odróżnieniu od modelu 508, w Peugeocie 208 zaprojektowałeś nie tylko jego wnętrze, ale też nadwozie. Czy jesteś zadowolony z końcowego efektu i nie boisz się, że śmiałe rozwiązania wnętrza z czasem wygrają z przyznam niezwykle elegancką bryłą dwieście ósemki?
Pierwsze opinie są bardzo pozytywne i gdybyś spytał mnie, czy teraz chciałbym coś zmienić, może nieskromnie stwierdziłbym, że nie. Co ciekawe, dla 208 nie przewidujemy żadnego liftingu w przyszłości. W odpowiednim czasie zastąpimy go po prostu całkiem nowym modelem kolejnej generacji…

Rozumiem, że raczej nie powiesz, kiedy to nastąpi. Może więc opowiesz, jak wyglądać będzie kolejny nowy Peugeot?
Będzie autem, którego dotąd ta marka nie miała jeszcze w ofercie! Pokażemy go jeszcze w tym roku w Paryżu i zapewniam – nie będzie to jedyna niespodzianka na stoisku Peugeot.

Czy mowa o sportowym bolidzie, który byłby nawiązaniem, tudzież uzupełnieniem sukcesów marki w Le Mans?
Nieźle kombinujesz! (śmiech) Czy również trafnie, przekonamy się już niedługo. Zresztą, co to za niespodzianka bez efektu zaskoczenia? Zdradzę Ci jedynie, że jedną z nich będzie absolutnie odjazdowa wariacja na temat modelu RCZ.

W takim razie na pewno zobaczymy się jesienią w Paryżu! Dziękując za rozmowę życzę, by owa tajemnicza niespodzianka była równie miła jak ta, którą sprawiłeś nam za sprawą modelu 508 i 208.
Dziękuję bardzo – postaram się nie zawieść!