Wywiady

inessa_tushkanova_01.jpg

Wywiad z Inessą Tushkanovą, młodą zawodniczką z Ukrainy, która przebojem wdarła się na europejską scenę rajdową

Jestem piękną kobietą i konkurencyjnym kierowcą

Ukraińska zawodniczka rozmawia z nami o swojej karierze – nie tylko samochodowej, ale i pasji do modelingu, jak się odnajduje jako dziewczyna – i to o takiej urodzie – w świecie rajdów oraz o… facetach za kółkiem.

Inessa – masz 24 lata, jesteś piękną, młodą kobietą. Jak to się stało, że zostałaś zawodniczką rajdową?
Nie stało się to tak od razu. W moim rodzinnym mieście Werchniodniprowsku na Ukrainie zajmowałam się pokazami zwierząt. Potem z rodziną przeprowadzałam się pomiędzy różnymi miastami i dzieliłam bardzo wiele zainteresowań! Uprawiałam różne sporty, byłam przewodniczką, opiekowałam się kotami, zajmowałam się modą, jeździłam konno (miałam nawet szansę na kadrę olimpijską), w końcu za samodzielnie zarobione pieniądze ukończyłam psychologię.

Samochodami zaczęłam się interesować w wieku siedemnastu lat, kiedy agencja modelek, dla której pracowałam, wysłała mnie na trzy miesiące do Japonii. Od dziecka byłam szalona na punkcie wszystkiego na kołach. Kiedy wróciłam do Ukrainy, postanowiłam zająć się tym na poważniej. Zaczęłam od motocykla Jawa, w rajdach zaczęłam brać udział w Daewoo Sense [u nas znanym jako Lanos – red.]. Pilotowała mnie koleżanka Tatiana Chaban. Na kredyt kupiłam kilkuletnie Subaru grupy N i zaczęłam jeździć po imprezach w całej Europie. Zdobywałam też doświadczenie jako pilotka wielu uznanych kierowców. Po zmianie broni na Lancera, zajęłam w zeszłym roku szóste miejsce w Mistrzostwach Ukrainy, trzecie na Litwie. Z powodzeniem ścigam się też w Rosji i coraz częściej w wielu innych krajach, np. Turcji, no i Polsce [ostatnio Inessę można było zobaczyć na Kotlinie Mocy – red.].

Jak wygląda Twój normalny dzień na zawodach?
Wstaję wcześnie rano na gimnastykę albo biegi. Potem to już normalne życie na rajdzie – notatki z odcinków, park serwisowy, w końcu jazda. Jem niewiele, staram się ograniczać do rzeczy takich jak orzechy, woda, ciemna czekolada.

Co czujesz, pędząc z tak wielką prędkością pomiędzy drzewami i rowami? Boisz się? Czy Twoje zachowanie jako zawodniczki różni się od zachowania mężczyzn? Masz w tym przewagę czy stratę?
To na pewno nie jest strach, przy takim skupieniu to po prostu inny stan świadomości. Nie wydaje mi się, żeby płeć odgrywała tu rolę w zachowaniu – liczy się tylko talent. Mężczyzna i kobieta mogą być tak samo szybcy.

Jak wytłumaczysz innym dziewczynom, że można bez makijażu i wygód spędzić cały dzień w głośnej i niebezpiecznej rajdówce?
To jest po prostu moje życie – każdy wybiera sobie takie, jak lubi. Różni ludzie chcą różnych rzeczy. Oczywiście starty w rajdach wiążą się z wieloma wyrzeczeniami, ale dotyczy to tak samo wszystkich sportów.

Jak inne kobiety reagują na Twoje dokonania?
Są zaskoczone. Choć mężczyźni na pewno bardziej…

To w takim razie jak oni reagują?
Powiem tak – ci, którzy mnie znają, szanują mój silny charakter, ambicję i ciężką pracę!

Rajdy to bardzo męski sport. Z jaką reakcją spotykasz się ze strony konkurentów? To raczej dyskryminacja, czy życzliwość? Czy dokopanie dumnym facetom stanowi dla ciebie dodatkową motywację? Czy oni boją się, żeby z Tobą nie przegrać?
Pierwsze wrażenie z jakim się spotykam jest to, że jestem głupią dziewczynką, która nie wie co tu robi, ale szybko nabieram w ich oczach szacunku. Nie spotykam się otwarcie z żadną dyskryminacją, ale o szczerą ocenę musisz spytać już ich. Ja traktuję ich jak normalnych rywali.

Jak myślisz generalnie, kto lepiej sprawdza się za kółkiem – kobiety czy mężczyźni?
Nie ma co do tego zasady, wszystko zależy tylko od umiejętności. Mężczyźni są generalnie szybsi, ale jak widać są od tego wyjątki.

Oprócz jeżdżenia samochodem, Twoim drugim hobby zdaje się być modeling. Lubisz występować przed aparatem? Jakiego typu sesje Cię najbardziej pociągają?
O tak, uwielbiam występować przed aparatem! A dzięki moim dokonaniom w motorsporcie zdobywam też większą popularność jako modelka. Najbardziej lubię sesje zdjęciowe z samochodami, wtedy wychodzę najbardziej sexy! Mam w końcu do nich tyle pasji – moje najpiękniejsze zdjęcia zawsze wychodzą z samochodami.

Czy więc kobieta może się czuć hot jako zawodniczka? Zależy Ci na tym, żeby uwydatnić swoją kobiecość podczas zawodów?
Kiedy przychodzi czas rywalizacji, myślisz tylko o rezultacie. Nic innego się zupełnie nie liczy.

A facetom, z którymi się spotykasz, bardziej się podobasz jako zawodniczka z osiągnięciami czy jako piękna kobieta? Co w Tobie cenią najbardziej?
Wydaje mi się, że nie można tego rozdzielać. Jestem piękną kobietą i konkurencyjnym kierowcą jednocześnie – czy tego chcesz, czy nie. Choć piękny i szybki kierowca chyba nie brzmi tak źle?

Pochwal się swoimi ostatnimi sukcesami w rajdach i – równolegle – w sesjach zdjęciowych.
Najważniejsze dla mnie są rezultaty w rajdach, ale najbardziej dumna jestem z moich pięciu sesji w Playboyach w różnych krajach – trafiłam na trzy okładki!

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
W tym roku występuję już tylko w 24-godzinnym wyścigu terenowym w Vila de Fronteira, gdzie jadę z czterema innymi kierowcami w zespole Top Run [Inessa dachowała po bardzo szybkiej jeździe – red.]. Zwieńczeniem sezonu jest debiut w Barbórce za kierownicą Renault Clio w klasie 2 z moją obecną, sprawdzoną pilotką Natalią Potapovą. Na przyszły rok mam bardzo dużo ofert, ale najpierw chcę się skupić na dotychczasowych startach, potem porozmawiać ze sponsorami i ułożyć harmonogram. Już teraz mogę obiecać, że w Waszym kraju możecie spodziewać się mnie o wiele częściej. Dlatego bardzo się cieszę, że pojadę w Barbórce. Wiem, że w Polsce mam już fanów i bardzo chcę się z nimi spotkać – porozmawiać i zarazić pozytywną energią wszystkich, którzy śledzą moją karierę!