Wywiady

Wywiad z Jozefem Kabanem, Szefem Działu Stylistyki Skoda Auto

Skoda jakiej jeszcze nie było

Oto prawdziwa słowacka dusza. Niezwykle utalentowana i wrażliwa na piękno. Jego prawdziwa przygoda z designem zaczęła się ponad dekadę temu od zaprojektowania Volkswagena Lupo. Potem przyszedł czas na Audi, w którym od 2007 roku pełnił funkcję Szefa Działu Stylistyki, by w końcu nadać kształty legendzie o nazwie Bugatti Veyron.

Od teraz Jozef Kaban i zespół, którym kieruje, odpowiadał będzie za wygląd każdej nowej Skody. Nam zgodził się opowiedzieć co z tego wyniknie, na co powinniście się przygotować i czy Yeti ma szansę zostać ikoną.

Czego możemy spodziewać się po nowym modelu Skody?
Przede wszystkim zerwania z dotychczasowym językiem projektowania. To będzie zupełnie świeże spojrzenie na Skodę. Wiele dyskutowaliśmy o jego ostatecznym kształcie, który wyraziliśmy w liniach projektu VisionD. To bardzo bliska przyszłość, proszę mi wierzyć.

Czy to nowa Octavia?
(śmiech) Bardzo chciałbym, żeby tak było, ale tak jak powiedziałem – proszę nie traktować tego konceptu jako następcy któregokolwiek z istniejących modeli. Raczej wypadkową form przyszłych nowych Skód.

Czemu w takim razie obawialiście się pójść na całość i VisionD nie jest roadsterem lub dużym SUV-em?
Ciekawe, że użył Pan słowa “obawialiście się”. Proszę mi wierzyć, że nie objąłem posady w firmie obiecując szefom, że będę wyłącznie projektował auta rodzinne. Jeśli moim zadaniem będzie stworzenie roadstera Skody, zrobię to z przyjemnością. Co do SUV-a, mamy już taki model w ofercie i oboje znamy go doskonale jako Yeti. Powiem więcej. To auto stanie się ikoną, nie tylko w życiorysie Skody ale i całego segmentu.

Mocne słowa.
Może, ale nie wypowiadam ich wyłącznie jako szef designu Skody. To ludzie, a nie auto czy marka tworzą wokół niego status kultu, ikonę swoich czasów. Samochód im się podoba lub nie, kupując go upowszechnia się i czasem zyskuje miano auta kultowego. Yeti ma wszelkie walory, by nim zostać. Ma perfekcyjne wymiary, doskonale skalkulowaną cenę, świetnie wygląda. No i jest sympatyczne ponieważ jest “So Skoda” (śmiech). Poza tym już najzupełniej serio, to nie tak, że się czegoś obawiamy. Doskonale wiadomo, że chodzi tu o pewną strategię, która w przypadku marki o takiej sile jak Skoda nie może być pochopna. Zaręczam jednak, że z czasem przyjdzie pora na coś bardziej szalonego niż praktycznego.

Wielu zarzuca modelom Skody nudę. Czy jako designer uważa Pan, że projektując Skody końcowy efekt pracy może być bardziej przewidywalny niż np. w Ferrari?
Ciekawe pytanie, na które odpowiedź zależy od znaczenia słowa “przewidywalne” lub grupy docelowej zainteresowanej uzyskaniem odpowiedzi (śmiech). Od wielu lat pracuję w grupie Volkswagena. Jak Pan wie projektowałem Bugatti Veyron, a także luksusowe wnętrza samolotów dyspozycyjnych. To, że obecnie pracuję nad nowymi Skodami nie wynika z faktu, że nie mógłbym robić podobnych rzeczy nigdzie indziej, lub tego, że nie miałem innych ofert. Zgodziłem się, ponieważ po pierwsze lubię ten Brand, a po drugie moja praca jest wciąż ekscytująca. Szczególnie, jeśli wezmę pod uwagę charakter i postrzeganie Skody przez ludzi i klientów tej marki. Proszę wybaczyć mi, ale myślenie, że tworzenie aut dla szerszej grupy odbiorców jest, lub musi być nudne, jest doprawdy prymitywne. Dla mnie stworzenie czegoś kilkanaście razy tańszego, co ma się podobać i kojarzyć się pozytywnie przez wiele lat tysiącom osób, które wejdą w posiadanie tego przedmiotu (w tym przypadku samochodu), jest nie mniej ekscytujące niż nadawanie cech boskich Bugatti, na które stać jedynie garstkę.

Jestem z Panem i wydaje mi się, że osobom, które w tak prymitywny sposób podchodzą do rzeczy, tak naprawdę trudno jest znaleźć jakiś znaczący argument przeciw Skodzie.
Każdy z nas inaczej postrzega przyszłość w motoryzacji, to jak i czym będą napędzane samochody przyszłości, jak będą wyglądały i kto będzie chciał je kupować. Dziś złożoność procesów panujących w tej branży powoduje, że designer musi myśleć nie tylko o tym, żeby było ładnie, ale w swojej pracy również brać pod uwagę charakter marki i jej obecnych i przyszłych odbiorców. Moje auta przyszłości nie będą “Skodami by Kaban”. Byłoby to dla mnie zbyt egoistyczne podejście do sprawy. Za wszelką cenę chcę tego uniknąć. Za to marzę o tym, żeby ludzie byli szczęśliwi ze swoimi samochodami. Jeśli będą wiedzieć, że to ja je zaprojektowałem, będzie mi bardzo miło i nie ukrywam, połechce to moje ego jako stylisty. Ale nie tworzę czegoś z nadzieją na międzynarodowe nagrody w konkursach projektowania i splendor. To nie jest i nie będzie przyszły język i filozofia Skody. Ja tworzę auta dla ludzi, nie dla sławy. A że łatwiej jest pamiętać Kabana jako “gościa od Veyrona”? Cóż, myślę, że nie mam się czego wstydzić. Nie potrzebuję porównań do międzynarodowych sław designu jak Pininfarina, czy Bertone. Nie dlatego, że trudno będzie ich “przebić”, jakkolwiek głupio by to zabrzmiało. Wiem co mogę i co potrafię zrobić sam.

W takim razie jak będą wyglądały Pana projekty dla Skody w ciągu najbliższych dwóch lat?
Do mojej poprzedniej wypowiedzi zapomniałem dodać, że niechętnie dzielę się tym, co zamierzamy lub chcemy stworzyć, bo niespodzianka smakuje zawsze lepiej niż prezent o którym w zasadzie wszystko wiadomo i wystarczy tylko odwinąć papierek. Ale ubiegł mnie Pan i muszę z tego jakoś wybrnąć z twarzą (śmiech). Chcę, żeby Skoda była tak mocna w wyrazie jak to, że udowodniła swoją pozycję podczas ostatniego kryzysu. Kiedy większość odłożyła zakup auta na potem, Skoda notowała zyski. Nowe Skody, jakie zobaczycie w ciągu najbliższych dwóch lat, będą przede wszystkim nieprawdopodobnie atrakcyjnie wizualnie. Nie będą miały 22-calowych kół, ani kilkusetkonnych silników pod maską, bo nie o to chodzi marce dla której pracuje. Będą jak zawsze jeszcze bardziej funkcjonalne i jak nigdy dotąd spowodują, że kierowca kupi Skodę bo jest nie tylko funkcjonalna i dobrze wygląda, ale i jest autem skrojonym dla niego.

Ale jak to możliwe, żeby uszczęśliwić wszystkich za pomocą tylko jednego samochodu? Przecież każdy z nas jest inny!
A może tylko tak nam się wydaje? Prawdą jest, że w pewnych sytuacjach Pana czy moje zachowanie będzie dokładnie takie samo jak w przypadku tysięcy innych podobnych, choć zupełnie innych ludzi. Weźmy estetykę. Coś jest modne lub nie. Niestety, w większości przypadków nie my o tym decydujemy. Nie chcę “ubierać ludzi” w nowe Skody. To oznaczałoby ogromny kompromis kosztem innych. Co, gdybym stwierdził, że marynarka, którą ma Pan teraz na sobie, jest w rozmiarze 52?

Trafił Pan!
No widzi Pan (śmiech), a do tego mam dla Pana idealnie skrojony samochód. Wspaniale, prawda? Ale co, jeśli będę chciał zaproponować go facetowi, który nosi rozmiar 48 lub 54? Nie będzie szczęśliwy. Z mojej strony chcę, by bez względu na rozmiar, jaki noszą w nowej Skodzie, cała trójka czuła się tak, jakby auto skrojono pod każdego z nich indywidualnie. Zobaczy Pan, że nasz nowy samochód, który pokażemy jeszcze w tym roku, będzie taki. Będzie również jak każda Skoda – bardzo funkcjonalna i użyteczna na co dzień.

No to jakie będzie to auto i kiedy będzie się można o tym przekonać?
Myślę, że nie zaskoczę Pana jeśli powiem, że jesienią. Zostało już naprawdę niewiele czasu, proszę więc pozwolić się zaskoczyć.

Trzy według Pana najpiękniejsze auta w historii to?
Od najmłodszych lat fascynowały mnie projekty Pininfariny, Bertone i Giugiaro. Pana Bertone mam zaszczyt znać osobiście. Cieszę się, że było to możliwe dzięki pracy, którą się zajmuję. Mój numer jeden to bezsprzecznie Stratos. Pierwszy raz zobaczyłem go na żywo będąc jeszcze młodym chłopcem. Na drugą okazję czekałem dobre kilkanaście lat, a mimo to zapamiętałem każdy jej szczegół. Kiedy tworzyliśmy Veyrona obcowałem z jednymi z najpiękniejszych aut, jakie stworzono. Mówię oczywiście o historycznych modelach Bugatti, z których Atlantic jest czymś niemal niematerialnym, esencją estetyki tamtych lat, która i dziś nie straciła nic ze swej prezencji. Z kolei przy pracy nad nową Skodą, inspirowały nas Skody Popular i seria MB. Szczególnie w tym drugim przypadku uważam, że niektóre detale tego sedana, jak choćby tylne wąskie lampy, są ponadczasowe.

Czy kiedyś będzie tak się mówiło o Skodzie, której jeszcze nie widzieliśmy?
To zależy tylko od nas samych i wierzę, że tak będzie!

Tego Panu życzę i bardzo dziękuję za rozmowę.