Wywiady

Wywiad z Thomasem Buerkle, szefem designu Hyundai Design Center Europe

Kryzysu się nie boimy

Piotr Migas: Wie Pan jakie jest najczęściej używane słowo na tegorocznym salonie w Genewie? Thomas Buerkle: Nie, ale pan mi powie jakie (śmiech). Kryzys! Boi się go Pan? Nie jestem na szczęście bankierem, więc nie bardzo. Może to zabrzmi dziwnie, ale według mnie dzięki kryzysowi samochody staną się lepsze, bardziej ekologiczne i przede wszystkim tańsze…. View Article

Piotr Migas: Wie Pan jakie jest najczęściej używane słowo na tegorocznym salonie w Genewie?
Thomas Buerkle: Nie, ale pan mi powie jakie (śmiech).

Kryzys! Boi się go Pan?
Nie jestem na szczęście bankierem, więc nie bardzo. Może to zabrzmi dziwnie, ale według mnie dzięki kryzysowi samochody staną się lepsze, bardziej ekologiczne i przede wszystkim tańsze.

Dość odważna teoria.
Czemu? Sytuacja zmusi liczących się producentów do zmian, inaczej stracą miliony, a przede wszystkim klientów. Dlatego myślę, że Hyundai może śmiało patrzeć w przyszłość.

Macie jakiś specjalny plan przetrwania?
Mamy świetne samochody które prezentują doskonały stosunek ceny do jakości. Właśnie takich samochodów szukają klienci w ciężkich czasach. Do tej pory bardzo ważna dla nich była metka czy logo na masce. Wiedząc, że te same zalety znajdą w trochę tańszym, lecz równie atrakcyjnym aucie, wybiorą nie ustępujący jakością produkt w niższej cenie.

Przyzna Pan, że jeszcze nie tak dawno o samochodach z logo Hyundai nie można było powiedzieć, że są atrakcyjnie wystylizowane. Weźmy choćby modele Pony, Accent czy Elantra.
To prawda. Wcześniej Hyundai znany był z godnych zaufania, spokojnie wystylizowanych samochodów. To przeszłość. Zrobiliśmy i nadal robimy wiele, by odejść od tego schematu. Jako szef designu mogę zapewnić, że każdy kolejny model w przyszłości będzie bardziej ekscytujący. Pierwszym etapem było nadanie naszym modelom tzw: “family look”, co doskonale widać jeśli spojrzymy na osłonę chłodnicy nowych modeli.

Czy to znaczy, że Hyundai celuje teraz w młodych klientów?
Najlepszym tego przykładem jest nowy hatchback i20. To według mnie idealne auto dla młodych rodzin. Ma śmiałą formę zewnętrzną i wiele cech nadających mu indywidualnego charakteru. Proszę zauważyć, że zarówno wersja 5- jak i 3-drzwiowa ma tę samą boczną linię okien. To bardzo rzadki zabieg w tej klasie samochodów.

Rzeczywiście małemu i20 trudno odmówić uroku, ale gwiazdą stoiska Hyundaia jest bez wątpienia koncepcyjny ix-onic. Czy jest jakiś element tego auta z którego jest Pan najbardziej zadowolony?
Trudne pytanie. Tworzyliśmy go tak, aby świetnie wyglądał jako całość i przyznam, że jestem bardzo zadowolony z końcowego efektu. Jeśli miałbym wskazać na jakiś szczegół, byłyby to dwa charakterystyczne uwypuklenia na błotnikach biegnące od przednich i tylnych lamp. W połączeniu z muskularną linią boczną i dużymi kołami tworzy to bardzo rozpoznawalny kształt, który stanie się elementem rozpoznawczym auta seryjnego.

Jak bardzo seryjny model różnić się będzie od tego, co pokazaliście w Genewie?
Koncepcyjny ix-onic nie różni się wiele od wersji zatwierdzonej już do produkcji masowej.

Czy na wyposażeniu znajdą się również obecne tu i bardzo ostatnio modne światła LED do jazdy dziennej?
Nigdy nie jest tak, że wszystkie elementy prototypu przechodzą do modelu seryjnego.

A wnętrze?
Mogę zdradzić, że wnętrze będzie równie atrakcyjne i przytulne jak to, które widzimy w koncepcie ix-onic. Przede wszystkim za sprawą różnych wariantów kolorystycznych wykończenia i użytych materiałów, jak choćby skóra w różnych odcieniach i niezwykle miłej w dotyku fakturze. Nad projektem wnętrza pracował zespół złożony z wielu kobiet, więc proszę mi wierzyć, że pomyślały o wszystkim (śmiech).

Może to lepiej, zważywszy że kierowcami SUV-ów są głównie kobiety?
Wcale mnie to nie dziwi! Czują się w nich bezpiecznie za sprawą konstrukcji i napędu na cztery koła, wyższa pozycja za kierownicą ułatwia obserwację drogi, do środka łatwo zapakować bagaż i usadowić dzieciaki. No i liczy się ich niebanalny wygląd.

Następca Tucsona nie będzie miał łatwo w Europie biorąc pod uwagę popularność Tiguana czy Kugi…
Dlatego wiele uwagi poświęciliśmy sylwetce, która jak wspomniałem będzie muskularna, bardzo nowoczesna i jednocześnie niewielkich rozmiarów.

Czy łatwiej jest projektować duże, luksusowe samochody czy małe auta miejskie?
Każdy nowy samochód musi sprostać wielu wymaganiom w przeciwieństwie chociażby do lodówki, która oprócz chłodzenia ma się jedynie włączać i wyłączać w odpowiednim czasie. Począwszy od norm bezpieczeństwa, wygody pasażerów, funkcjonalności itd. Wspaniale jest, aby auto oprócz tych cech powalało swoim wyglądem. Projektując auto kompaktowe jego rozmiary ograniczają nieco fantazję projektantów. Trudniej jest wtedy nadać mu pożądaną formę, niż w przypadku projektu dużego i długiego auta, gdzie niejako automatycznie uzyskujemy idealne proporcje.

Takim autem jest nowy Hyundai Genesis?
To bardzo udany projekt, podobnie jak wersja coupe, która aż kipi dynamiką.

Kiedy zobaczymy te modele Hyundaia w Europie?
Obawiam się, że nieprędko. Genesis coupe jeśli trafi do sprzedaży w Europie, to tylko w ściśle ograniczonej liczbie egzemplarzy i to nie jako następca Hyundaia Tiburon. Zaś luksusowa limuzyna Genesis, podobnie jak większy Equis, nie będą oferowane na starym kontynencie.

A jak wyglądać będzie następca modelu i30?
Szczerze mówiąc nie myślimy na razie o następcy. Hyundai i30 to wciąż bardzo świeży model podobający się klientom i doskonale sprzedający się na rynku.

Również polskim…
Bardzo mnie to cieszy. Dlatego też nie widzę potrzeby, by ingerować w jego wygląd.

A co z niszowymi modelami? Mówicie o emocjach, tymczasem gdybym chciał kupić kabrioleta z logo Hyundai, musiałbym udać się do konkurencji!
Trzeba sobie powiedzieć, że obecnym priorytetem Hyundaia jest skupienie się na autach generujących duże wolumeny sprzedaży. Samochody sportowe czy kabriolety do takich nie należą. Ale to nie oznacza wcale, że nie mamy w planach takich modeli. Poza tym chcemy, aby nasi klienci nie rezygnowali z emocji tylko dlatego, że wybrali rodzinnego hatchbacka lub auto do miasta. Dlatego staramy się w autach powiedzmy masowych zawrzeć jak największy ładunek ekspresji, by oprócz jazdy frajdę sprawiał również wygląd.

Jaki jest według Pana najbardziej ponadczasowy projekt w historii motoryzacji?
Niezmiennie od lat Porsche 911. Łączy w idealny sposób prawdziwą klasykę z najnowszymi rozwiązaniami technicznymi.

Jaki zawód wykonywałby Pan nie będąc designerem?
Rzeźbiarz.

Czym zajmuje się Pan w wolnym czasie?
Dużo szkicuję, fotografuję. Moją pasją oprócz samochodów są też samoloty. Małe, sportowe, lekkie maszyny oraz myśliwce z okresu II Wojny Światowej. Ich smukłe kształty i aerodynamika zadziwiają nawet w dzisiejszych czasach.

W takim razie życzę równie udanych i przełomowych projektów. Dziękuję za rozmowę.

Podobne artykuły