Test

Bentley Continental GT V8 S Convertible

Marcin Bochenek | zdjęcia: autor i Dominik Kopyciński

Ryk przyjemności

Na dystansie:
149 km

Brytyjski Bentley to najwyższa półka światowej motoryzacji, a otwarta wersja słynnego Continentala z podwójnie doładowanym V8 sprawia, że mamy ciarki na całym ciele aż do momentu wyjęcia kluczyka ze stacyjki.

Spójrzcie na niego. Nie bez powodu jest to jeden z najczęściej spotykanych samochodów luksusowych w księstwie Monako. Szlachetna elegancja łączy się tu z mocą, jaką obiecują potężne nadkola i napięciem sylwetki, którą każdy fan motoryzacji rozpozna w mgnieniu oka. Zapraszam Was na przejażdżkę wspaniałym, błękitnym Bentleyem Continentalem GT V8 S Convertible.

V8 S
Nie będę Was zmuszał do czekania na to, co najważniejsze… Pod długą i wysoko poprowadzoną maską znajdziecie silnik 4.0 V8 Biturbo. Brzmi znajomo? Podobny silnik znajdziecie w testowanych przez nas Audi RS 6, RS 7 i A8 4.0 TFSI quattro. Jeśli jeszcze tego nie wiecie – wynika to z faktu, iż Bentley jest własnością koncernu Volkswagen, a silnik nie jest jedynym wyraźnym punktem wspólnym z produktami z Wolfsburga i Ingolstadt. Stwierdzę nawet, że jest najmniej wyraźnym, ale o tym za chwilę. Czy jednak niemieckie korzenie jednostki napędowej sprawiają, że nie jest wystarczająco dobra?

Ależ skąd! Literka S oznacza w tym wypadku wzrost mocy ze standardowych dla Bentleya 507 KM i 600 Nm do 528 KM i 680 Nm. Taka moc i moment obrotowy to już nie przelewki, nawet pomimo słusznej masy Continentala – prawie 2300 kilogramów. Dlatego producent zadecydował o konieczności rozdziału siły napędowej pomiędzy cztery koła. Efekt?

Po wciśnięciu gazu do podłogi przeszło dwutonowy Bentley wystrzela do przodu z ledwie słyszalnym piśnięciem opon, a wskazówka prędkościomierza mija “100” już po 4,7 sekundy (2300 kg!). Wierzcie lub nie, ale siedząca obok mnie piękna pani po pierwszych kilku startach zapewniała, że przez chwilę nie mogła oddychać…

A dźwięk… dźwięk jest przegenialny! Mknąc po Warszawie, przejeżdżałem przez kilka tuneli z otwartym dachem i za każdym razem bałem się, że spowoduję katastrofę budowlaną. Grzmienie wydechu w trybie sportowym to coś obłędnie cudownego i uzależniającego. Siedząc w tym Bentleyu, chcesz przelewać wiaderka paliwa tylko po to, aby usłyszeć, co ma do powiedzenia osiem cylindrów. Przy każdym starcie brzmią jak koncert The Rolling Stones. To zupełnie inny świat niż kulturalny i stonowany Rolls-Royce.

Conti znaczy komfort
Cała ta prędkość i dźwięk silnika to ważne elementy samochodu, ale za milion złotych (do tego jeszcze wrócimy…) można oczekiwać wszystkiego, również komfortu na najwyższym poziomie. Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem fakt, że Continental GT to wyborne Gran Turismo – nierówności wybiera wzorowo, pomimo utwardzonego względem standardowego Continentala pneumatycznego zawieszenia. Niestety, nie udało mi się pokonać nim dłuższej trasy, ale jazda na drogach wokół Warszawy rozbudziła tylko apetyt na zagraniczną podróż.

Fotele to dzieło sztuki ergonomicznej, a masaż przez nie oferowany to prawdziwy masaż, który stanowi istne wybawienie w korkach. Dlaczego? Otóż, jak Wam wiadomo lub nie, manewrowanie tego typu pojazdami w gęstym ruchu do najprzyjemniejszych nie należy. A masaż odpręża, rozluźniając spięte mięśnie odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Jako osoba mająca z nim ciągłe problemy, polecam Continentala w roli masażysty.

Prawie jak SUV…
Zawieszenie Bentleya, oprócz tego, że koncertowo wybiera mniejsze i większe dziury, jest również regulowane na wysokość. Dzięki temu można zwiększyć prześwit Continentala do tego stopnia, że skojarzył mi się on z Nissanem Murano CrossCabriolet… Wjeżdżanie na krawężniki czy nawet krótka wyprawa poza utwardzone szlaki nie będzie najmniejszym problemem, o ile będziemy mieć na uwadze 21-calowe obręcze.

Ale poza SUV-em GT V8 potrafi być również pięknym kabrioletem, w dodatku świetnie się prowadzącym. Gdy z High zawieszenie przełączymy na drugi z dostępnych trybów – Normal, wszystko wraca do normy. Wielkie koła w 100% wypełniają nadkola.

GT
Trasy poza miastem to środowisko naturalne Continentala GT V8 S. Jest twardszy, nie ma ciężkiego W12 nad przednią osią i dostał kilka KM więcej. Dzięki temu prowadzi się bardzo dobrze i nie przesadza z przechyłami. Pokonuje zakręty wręcz nieadekwatnie do swojej masy, którą świetnie ukrywa. Przekazuje też dużo informacji o podłożu, znacznie więcej od superluksusowego Rolls-Royce’a.

Więc jeśli nie chcesz dokładać dodatkowych kilkuset tysięcy do Wraitha lub zwyczajnie nie kupujesz tego specyficznego prowadzenia Rollsów – Conti nie zawiedzie. Przynajmniej nie pod względem wrażeń z jazdy.

Otoczony luksusem
Wewnątrz bez zaskoczenia. Skóra, drewno, prestiż. Skóra jest najwyższej jakości, podobnie jak użyte do wykończenia drewno. Obcowanie z tymi materiałami daje dużo przyjemności i poczucia dopracowania. To wrażenie nie opuszcza nas również po chwyceniu za kierownicę – grubą, miękką i wyposażoną w metalowe pokrętła. Tu nie ma miejsca na niedociągnięcia, choć nie jest to poziom wykończenia marki Rolls-Royce, która gra w innej lidze. Są to jednak różnice często nieoczywiste i subiektywne, trudne do opisania – trzeba poczuć na własnej skórze i ocenić, czy np. dywan z owczej wełny w Rollsie jest rzeczywiście lepszy od bardziej przyziemnej wykładziny Bentleya. Poza tym, w tej klasie ogromną rolę gra indywidualizacja, bo wybór jest przytłaczający. Nic więc nie zastąpi wizyty u dealerów.

Na środku deski rozdzielczej umieszczono zegarek Breitlinga, a na tunelu środkowym staromodny, ale bardzo elegancki lewarek automatycznej skrzyni (przypomnijmy – o ośmiu przełożeniach, produkcji ZF), przycisk do “zaciągania” hamulca postojowego oraz centrum dowodzenia zawieszeniem oraz dachem. Idąc dalej w kierunku tylnej części otwartej kabiny, miniemy szeroki i niezwykle komfortowy podłokietnik, a następnie trafimy na tylną kanapę. Nawet tam można poczuć się bardzo komfortowo, choć pasażerowie mający więcej niż 180 cm wzrostu będą narzekać na ilość miejsca na nogi. Na głowę właściwie też, ale zawsze można otworzyć dach…

Ważną cechą każdego nowoczesnego samochodu są multimedia. Moje zdziwienie było więc ogromne, gdy w samochodzie za milion złotych zobaczyłem nawigację z poprzedniego Passata czy Golfa VI generacji. No, może nie do końca, bo “wyposażono” ją w suwaki klasy premium – ale poza kilkoma grafikami i funkcjami (w Golfie nie ma pneumatycznego zawieszenia…) to bardzo podobny system. No i – jak w każdym Volkswagenie – przycisk włączający/wyłączający system audio kręci się wraz z regulacją głośności. Nie wiem, co Wy sądzicie na ten temat, ale gdybym był właścicielem takiego samochodu, bardzo by mnie to denerwowało. Bo wydając takie pieniądze mogę czepiać się najmniejszych szczegółów. A te, jak się okazuje, w Continentalu miejscami kuleją.

Zalety:
  • Osiągi i brzmienie silnika,
  • precyzyjne prowadzenie,
  • niesamowity komfort,
  • skuteczny masaż pleców,
  • wygląd,
Wady:
  • System multimedialny z Golfów i Passatów…
  • …co w samochodzie za prawie milion złotych jest pomyłką.

Podsumowanie
Bentley Continental to kawał porządnego Gran Turismo z otwieranym dachem. Wygląda świetnie, brzmi jak burza, jest bardzo szybki i prowadzi się znacznie lepiej niż spodziewałem się po tak luksusowym samochodzie. Zazdroszczę przyszłym i obecnym posiadaczom. Tylko ta nawigacja…

Dane techniczne
Dane techniczne producentaBentley Continental GTC V8 S
Silnikbiturbo, benzynowy, V8, 32 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność3993 cm³
Moc maksymalna528 KM (388 kW) przy 6000 obr/min
Maks. moment obrotowy680 Nm przy 1700 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, 8-biegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódpneumatyczne
Zawieszenie tyłpneumatyczne
Hamulcetarczowe wentylowane
Opony275/35 ZR21
Bagażnik / po złożeniu siedzeń260 l
Zbiornik paliwa90 l
Typ nadwoziacabrio
Liczba drzwi / miejsc2/4
Wymiary (dł./szer./wys.)4818/1947/1391 mm
Rozstaw osi2746 mm
Masa własna /ładowność2750/ b.d. kg
Masa przyczepy / z hamulcem-/- kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie15,7/7,8/10,7 (średnie z testu: 21,7)
Emisja CO2250 g/km
Prędkość maksymalna308 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h4,7 s


Podobne artykuły