Test

BMW M240i xDrive | fot. Marcin Napieraj

BMW M240i xDrive

Lekko niepozorny

Na dystansie:
430 km

Białe, niewielkie coupe BMW. Seria 2 z pakietem M. Kilka naklejek z logiem modelu. Gdyby nie końcówki wydechu, można by pomyśleć, że to “obwieszone” np. 218i, albo 220d. M240i nie wyróżnia się z tłumu. A to zupełnie inny samochód.

Jest również zupełnie inny od M235i, o którym mieliście okazję poczytać na naszych łamach. I nie tylko dlatego, że testowane M240i dostało napęd na cztery koła, podczas gdy egzemplarz przed modyfikacjami był tylnonapędówką, a moc zwiększyła się z 326 do 340 KM.

“Stare” M235i korzystało z klasycznej trzylitrowej, rzędowej “szóstki” z serii N55, tymczasem najnowsza edycja, oznaczona “40”, to nowa jednostka B58, która ma wiele elementów wspólnych zarówno z mniejszymi silnikami BMW, jak i z jednostkami diesla. Delikatnie zwiększona pojemność wynika właśnie z modułowości tej jednostki – do 2.0 R4 dołożono dwa półlitrowe cylindry. Ponadto silnik otrzymał nieco większą turbosprężarkę Twinscroll (mogącą wygenerować ok. 20 % większe ciśnienie) oraz nowy wodny intercooler zintegrowany z układem dolotowym. Dzięki temu jednostka ma być nie tylko oszczędniejsza, ale przede wszystkim, z punktu widzenia kierowcy, bardziej efektywna i dynamiczniejsza. Na papierze samochód uzyskał co prawda “tylko” 14 dodatkowych koni mechanicznych, dostępnych już przy 5 500 obr./min.. Za to zamiast 450 Nm, pod prawą nogą mamy solidne 500, dostępne już od 1 500 obr./min. (w poprzedniku od 1 300). Te parametry w naszym przypadku przenoszone są poprzez ośmiobiegową przekładnię automatyczną ZF na wszystkie cztery koła (dostępne są jeszcze wersje tylnonapędowe, z manualem lub automatem).

Przyjrzyj się końcówkom wydechu

Osoba oglądająca samochód z zewnątrz i niezwracająca uwagi na oznaczenia, M240i rozpoznać może najpewniej po dwóch szerokich końcówkach wydechu i, ewentualnie, niebieskich zaciskach hamulców. O ile jednak zacisków nie będzie widział raczej w trakcie jazdy, to z wydechem zapozna się jak najbardziej. Przede wszystkim dlatego, że BMW słychać. Nie jest to może najbardziej elektryzujący dźwięk na świecie, ale z końcówek już na wolnych obrotach wydobywa się niskie buczenie, które przy przyspieszaniu oraz przy odpuszczaniu gazu okraszone będzie odpowiednią ilością “strzałów” i bulgotania. Faktem jest, że M240i brzmi tylko z tyłu, bo brzmienie samego silnika odstaje nieco od tego, czego byśmy oczekiwali od sportowego samochodu.

BMW M240i xDrive | fot. Marcin Napieraj

Z punktu widzenia innych kierowców, to tylna część M240i może być też najczęściej widzianą. Nowa szybka “dwójka” jest szybka. Naprawdę szybka. 100 km/h osiąga w tym samym czasie co Porsche 911 ze skrzynią PDK, czyli w 4,4 sekundy. To o 0,2 s szybciej niż “35” z napędem xDrive. I jest to wartość całkowicie osiągalna “w naturze”. Wystarczy tylko, żeby kierowca ustawił kilka drobiazgów i uruchomił procedurę startową. BMW nie rusza brutalnie, jak np. Focus RS, ale siła przyspieszenia przyciska fotel do pleców z wystarczająco dużą siłą. A potem samochód niewiele zwalnia, zadyszki dostając dopiero, kiedy strzałka prędkościomierza jest wychylona daleko w prawo.

Jednak to co na kierowcy robi największe wrażenie, to elastyczność. Spora w tym zasługa ośmiobiegowej skrzyni ZF, która choć zadebiutowała w 2008 roku, wciąż jest jedną z najlepszych przekładni na rynku. Redukuje szybko, biegi zmienia gładko i rzadko się myli. Dzięki temu wciśnięcie gazu przy 100 km/h, zarówno przy skrzyni w “D”, jak i w “S” powoduje natychmiastową reakcję i “katapultowanie” samochodu do wybranej prędkości. O ile oczywiście nie ustawimy samochodu w trybie Eco Pro – wtedy dodanie gazu skończy się zmianą biegu np. z 6 na 8 i powolnym nabieraniem prędkości z ewidentnym “zdławieniem” silnika. Tryb Comfort, a więc domyślny, jest wystarczający na większość okazji, jeśli nie zamierzamy się nigdzie bardzo spieszyć. M240 jest wtedy i tak wyraźnie dynamiczniejsza od sporej części innych użytkowników dróg. Błyskawiczne reakcje następują jednak w trybach Sport i Sport+. Wtedy też zmienia się dźwięk silnika. Oczywiście, wewnątrz jest wspomagany komputerowo, a co za tym idzie, M240i brzmi lepiej… z poziomu ulicy niż fotela kierowcy. W środku jest nieco zbyt “bucząco” i za mało rasowo. Ale za to przy płynnej jeździe nie jest głośno.

BMW M240i xDrive | fot. Marcin Napieraj

A propos płynnej jazdy – jeśli będziecie jechać delikatnie, nowa jednostka potrafi zadowolić się naprawdę niewielkim spalaniem – niecałe 9 litrów przy maksymalnej dopuszczonej w Polsce prędkości to dobry wynik, podobnie jak niecała “szóstka” przy 100 km/h.

Dramat zaczyna się w mieście, bądź w momencie, kiedy chcemy w pełni skorzystać z możliwości samochodu. Turlając się po Warszawie, nawet nie stojąc w korkach, ciężko jest zejść poniżej 13,5 l/100 km, średnie w trakcie testu przekroczyło 14 litrów na każdą “100-kę”. Kilka ekspresowych przyspieszeń i zwolnień, bądź dynamiczna jazda podniosą spalanie w trasie – nawet o 6-7 litrów w stosunku do autostradowego (a bak ma zaledwie 52 litry).

Gdzie się podziało BMW i dlaczego warto wziąć xDrive

Przyspieszanie na prostej i dynamika na autostradzie są fajne i ważne, jednak BMW to “Radość z jazdy”, czyli również zakręty. Tutaj ważne jest prowadzenie, pewność, zestrojenie zawieszenia i komfort lub jego całkowity brak. I tu jest właśnie pies pogrzebany. Bo BMW jeździ naprawdę dobrze. I choć bardzo lubię samochody z napędem na tylną oś, to xDrive w bawarskim kompaktowym Coupe spisuje się znakomicie. Cała moc przenoszona jest na asfalt w sposób bardzo zrównoważony. W normalnej, nawet dynamicznej, jeździe będzie prowadził się niczym japoński Shinkansen – pewnie, spokojnie, stabilnie i “jak po szynach”. Jeśli jednak zamierzamy atakować “winkle” z prędkością wspomnianego Shinkansenu, ujawni swoją lekką podsterowność, która chwile później zmienia się w delikatną nadsterowność, łatwą do opanowania i skontrowania. BMW płuży przodem minimalnie i łatwo z tego wyjść, a jeśli chcemy, potrafi “pójść bokiem” w niezbyt głębokim, ale wystarczająco długim wychyleniu (tryb Sport+ domyślnie nie odłącza kontroli trakcji, ta jednak pozwala kierowcy na bardzo dużo zabawy). Choć RWD daje jeszcze więcej możliwości, to do codziennej jazdy lepiej sprawdzi się xDrive, który zapewnia świetne prowadzenie i nie ogranicza frajdy.

BMW M240i xDrive | fot. Marcin Napieraj

Szkoda tylko, że BMW nie jest już tym BMW, które znacie chociażby z testu M3 E92, czy starszych modeli. Już od kilku testów zwracamy na to uwagę i w M240i się to potwierdza. Ostre i precyzyjne niczym skalpel układy kierownicze ustąpiły miejsca systemom niezłym, choć pozbawionym mechanicznej precyzji i “czucia”. No dobra, nie są pozbawione zupełnie. Kierowca dokładnie wie co dzieje się z kołami, choć jest to wiedza nieco przytłumiona i “sztuczna”. Przy ustawieniach sportowych znajdziemy także odpowiedni opór na grubej (nawet nieco zbyt grubej) kierownicy. Jednak sposób kręcenia “kółkiem” nie nadąża za zawieszeniem i napędem. Przy wyższych prędkościach, choć samochód jest niesamowicie stabilny (można zapomnieć o wartościach na prędkościomierzu), delikatne ruchy kierownicą powodują w kierowcy oraz w samochodzie lekką nerwowość kompletnie nie przystającą do sytuacji na drodze. W trybie Comfort kierownica w “beemce” pracuje lekko, miejscami nawet za lekko. Choć na pewno docenią to osoby, które często manewrują w mieście.

Nie mam za to zupełnie zastrzeżeń do zawieszenia oraz hamulców. Te ostatnie, z tarczami 340 mm z przodu i 345 mm z tyłu, zapewniają bardzo dobrą wydajność nawet po kilku ostrzejszych hamowaniach. Z kolei układ MacPhersona z przodu oraz kilka wahaczy z tyłu (oczywiście z regulacją twardości) zapewniają odpowiedni kompromis. Jak na tak mocny samochód, jest wystarczająco sztywno i pewnie, aby wóz nie wychylał się na zakrętach i nie powodował gwałtownych zmian środka ciężkości, ale z drugiej strony, nie wybija plomb i nie powoduje bólu kręgosłupa po przejechaniu przez miasto. M240i jest zestrojone idealnie, jak na szybki samochód będący jednocześnie “codziennym” autem na dojazdy do pracy.

A może “jedynkę”?

BMW serii 2 nie jest samochodem brzydkim. Ma ładnie narysowaną linię i jest dość zgrabnym Coupe, z oddzielnie otwieraną tylną klapą i długimi drzwiami bez ramek szyb. Teoretycznie wszystko dobrze. Z białym, perłowym lakierem wygląda też całkiem sensownie. We wnętrzu naszego egzemplarza znajdziemy czerń i srebrne wykończenia. Dyskretnie i elegancko, choć może nieco smutno. Samochód dla kierowcy i pasażera zapewnia odpowiednią ilość przestrzeni oraz (to już kierowcy) bardzo dobrą widoczność, mimo “niełatwego” nadwozia. Cienkie słupki, duże powierzchnie bocznych szyb, a do tego wsparcie kamery cofania (świetnej jakości) oraz czujników powalają na bezproblemową jazdę. Przestrzeni też nie powinno zabraknąć, a “zwykłe” elektrycznie sterowane fotele są całkiem wygodne. Również z tyłu dla dwóch osób znajdziemy przyzwoitą ilość miejsca, ale głównie na nogi. Nad głową dość szybko robi się ciasno, ze względu na opadającą linię dachu. Ale to coupe, więc nie można aż tak bardzo na to narzekać. Całkiem dobrze wypada za to bagażnik. Nie dość, że można go powiększyć poprzez złożenie tylnych siedzeń, to jeszcze “sam z siebie” ma 390 litrów, a więc więcej niż w wielu kompaktach wyposażonych w koło zapasowe.

BMW M240i xDrive | fot. Marcin Napieraj

To co jest z tym samochodem nie tak? W zasadzie nic. Choć przyznam szczerze, że deska rozdzielcza, która obecnie dostała zmianę w postaci odświeżonego systemu inforozrywkowego, nieco mnie już nudzi. Owszem, jest dobrze zaprojektowana i ergonomiczna. Teraz ma również nieco więcej funkcji (choć nie aż tyle co w serii 7), ale wygląda tak samo jak w każdym innym modelu. Do tego zaczynam mieć wrażenie, że konkurenci “nie premium” przynajmniej częściowo dogonili BMW pod kątem użytych materiałów. Bo o ile samo wykończenie, spasowanie czy jakość skóry są na bardzo wysokim poziomie, to niektóre plastiki wyglądają jak z samochodów tańszych o dobre 150 tys. zł.

Moje pytanie będące tytułem akapitu wynika za to z zastanowienia nad tym, czego oczekuję od tego samochodu. Jest bardzo niepozorny, i to mi się nawet podoba. Ale jeśli oczekuję zupełnego “sleepera”, to może lepiej wziąć pięciodrzwiowe M140i xDrive? Ma identyczne osiągi, jest prawie 25 tys. zł tańsze, a do tego bardziej praktyczne. “Dwójka” poza wersją M2 zawsze wygląda, jak 220-ka z pakietem M, ładne, małe, zgrabne coupe, ale niekoniecznie sportowe. Z drugiej strony, posiadanie takiego dwudrzwiowego samochodu jest równie dobrym pomysłem.

A skoro już przy cenie jesteśmy…

…to M240i rozpoczyna podróż w górę cennika od 213 000 zł. Dokładamy automat i napęd na cztery koła. Klik w konfiguratorze i mamy 232 000 zł. Skórzana tapicerka, okno dachowe, elektrycznie sterowane fotele, adaptacyjne zawieszenie, nawigacja, klimatyzacja automatyczna, czy system audio Harman/Kardon podnoszą cenę do 291 010 zł. Dużo? Na pewno? Czy warto tyle zapłacić? Każdy musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam.

zużycie paliwa:BMW M240i xDrive
przy 100 km/h5,8 l/100 km
przy 120 km/h7,9 l/100 km
przy 140 km/h8,9 l/100 km
w mieście14,2 l/100 km

Zalety:
  • Świetne osiągi
  • Bardzo dobry napęd na cztery koła
  • Odpowiednio zestrojone zawieszenie
  • Szybka skrzynia biegów
  • Skuteczne hamulce
  • Niemal całkowita przydatność do jazdy na co dzień

Wady:
  • Miejscami przeciętne materiały wykończeniowe
  • Układ kierowniczy “nie nadąża” za resztą podzespołów
  • Dynamiczna jazda powoduje drenaż baku
  • Wysoka cena

Podsumowanie

Fantastyczny samochód, jeśli chodzi o silnik, skrzynię, zawieszenie i prowadzenie. Lekko rozczarowuje układ kierowniczy, lecz można się do tego przyzwyczaić. M240i to niepozorny samochód, we wnętrzu którego drzemie prawdziwy, nieprawdopodobnie szybki samochód sportowy. A jednocześnie, to całkiem przyjemny w codziennym użytkowaniu samochód kompaktowy. Tylko czy w tym nadwoziu mu najlepiej? “Dwójka” w tym wydaniu jest albo zbyt mało dyskretna, albo za bardzo dyskretna. Sam nie wiem, jak to ocenić. Jeśli jednak komuś pasuje taki wygląd i wykonanie, to samochód jest fantastyczny.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaBMW M240i xDrive
Silnikt. benz., R6, 24 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność2998 cm³
Moc maksymalna250 kW (340 KM) przy 5 500 ob./min.
Maks. moment obrotowy520 Nm przy 1 520 - 4 500 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, ośmiobiegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe went.
Bagażnik / po złożeniu siedzeń390 l
Zbiornik paliwa52 l
Typ nadwoziacoupe
Liczba drzwi / miejsc2/4
Wymiary (dł./szer./wys.)4432/1774/1418 mm
Rozstaw osi2690 mm
Masa własna /ładowność1540 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie9,8/6,0/7,4 (w teście: )
Emisja CO2169 g/km
Prędkość maksymalna250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h4,4 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej(218i Coupe) 123 500 zł
Cena wersji testowej232 000 zł
Cena egz. testowego291 010 zł