Test

Ford C-MAX 1.6 TDCi 115 KM Titanium

Deja vu

Na dystansie:
1029 km

Ponad trzy lata temu w moje testowe ręce trafiła pierwsza generacja Forda C-MAX’a po liftingu. Auto zaskoczyło mnie pewnym prowadzeniem, funkcjonalnością i przede wszystkim dojrzałością. Dziś przedstawiam zupełnie nowego C-MAX’a – czy jest równie dobry jak poprzednik?

Człowiek z wiekiem zmienia się, nie ulega to wątpliwości. Zmieniają się także jego upodobania i wymagania, również te motoryzacyjne. Gdy na początku 2008 roku testowałem pierwszą generację kompaktowego Forda C-MAX’a, auto zaskoczyło mnie swoją solidnością i dopracowaniem. Było funkcjonalne, naprawdę przyzwoicie wykonane i przede wszystkim dawało dużo frajdy z prowadzenia. Nic dziwnego, za bazę posłużył Focus drugiej generacji, przez wielu uważany za najlepiej prowadzące się auto w klasie.

Dziś jestem nie tylko trzy lata starszy, ale także bogatszy w doświadczenie, także to motoryzacyjne, i co tu dużo mówić – również bardziej wymagający. We wspomnianym C-MAX’ie, kosztującym wyjściowo blisko 90 tysięcy złotych, wystarczała mi manualna klimatyzacja, 4 poduszki powietrzne i średnie zużycie paliwa na poziomie 7 litrów. Dziś jest inaczej. Chcę bogatszego wyposażenia, lepszych materiałów i niższego spalania, podobnie zresztą jak klienci Forda. Niemcy też o tym wiedzą i dlatego po 7 latach produkcji pierwszej generacji C-MAX’a, na jesieni 2009 roku zaprezentowali jego następcę.

Auto zadebiutowało w polskich salonach…
…pod koniec zeszłego roku w postaci krótszej odmiany C-MAX i przedłużonej Grand C-MAX (z możliwością przewozu do 7 osób), w trzech wersjach wyposażeniowych oraz z pełną paletą jednostek napędowych, zarówno benzynowych (od 105 do 182 KM) jak i wysokoprężnych (95 do 163 KM). Do naszego testu trafił zwykły, 5-miejscowy C-MAX w najbogatszej odmianie Titanium ze 115-konnym turbodiesel 1.6 TDCi. A zatem w niemalże dokładnie identycznej konfiguracji jak jego starszy brat sprzed trzech lat…

Linie nadwozia najnowszego minivana od Forda to kolejna ewolucja stylizacji Kinetic Design. Dynamiczne rysy, agresywne przetłoczenia i masywna, klinowata sylwetka – to właśnie C-MAX. Na pierwszy rzut oka jest nieco przyciężkawo (potęguje to także dość niewielki prześwit), ale w sumie auto lepiej wygląda na żywo niż na zdjęciach. Poza tym sprawia wrażenie takiego… zwinnego żuczka, co objawia się w sposobie jego prowadzenia. Podobieństwa rodzinne? Owszem, są, zwłaszcza do Kugi i S-MAX’a, ale w końcu to Ford i na szczęście unifikacja modelowa nie sięga tu tak daleko jak w niektórych konkurencyjnych markach.

Aby uświadomić sobie, jak bardzo felgi z lekkich stopów wpływają na wygląd auta, wystarczy spojrzeć na bazowego Trend’a i jego stalowe obręcze z kołpakami. Najwyższa odmiana Titanium, a zatem nasza testowa, w standardzie otrzymuje 16-calowe alufelgi, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w poszerzonych nadkolach C-MAX’a znalazły się jeszcze większe, nawet 18-calowe. W testowanym egzemplarzu zamontowano jednak o cal mniejsze (z oponami 215/50 R17), ale o wzorze cienkich 15 ramion, które optycznie powiększają obręcz. Wśród opcjonalnego wyposażenia dojrzymy także biksenonowe reflektory, które razem ze wspomnianymi felgami oraz przyciemnianymi szybami z tyłu tworzą Pakiet X1 za przyzwoite 3000 złotych.

Akcenty stylistyczne Kinetic Design
…widać także we wnętrzu nowego C-MAX’a. Daleko pociągnięty pod przednią szybę kokpit jest futurystyczny i może się podobać, zwłaszcza detale w postaci konsoli środkowej, oryginalnie stylizowanych zegarów czy też pokaźnych kratek nawiewu. Poza tym, zastosowane materiały są dobrej jakości i naprawdę przyzwoicie spasowane, a dodatkowo przyjemne w dotyku – na tym polu widać wyraźny postęp w porównaniu z poprzednikiem.

Obsługa funkcji nie powinna nastręczać trudności (no może poza zbyt małym przyciskiem świateł awaryjnych), aczkolwiek przyzwyczajenia na pewno będzie wymagać rozbudowany panel seryjnego systemu audio firmowanego przez Sony. Przyciski na polakierowanej fortepianowym lakierem konsoli są dość szeroko porozrzucane, ale na szczęście czytelne i można szybko nauczyć się ich rozplanowania. Poza tym, pomagają dwa zestawy klawiszy nawigacyjnych (lewy do komputera pokładowego, prawy do systemu audio), które ulokowano na mięsistej, przyjemnej w dotyku kierownicy.

Nieco gorzej jest z wyświetlaczem. Owszem, jest czytelny, ale umieszczono go zbyt głęboko i po prostu mógłby być większy – ten z systemem Sony ma przekątną 4,2 cala, a w wersjach Ambiente i Trend jest jeszcze mniejszy, bo 3,5-calowy (w zestawie z nawigacją zastosowano 5-calowy ekran). Sam zestaw audio gra naprawdę przyzwoicie, oferuje dużą dawkę niskich tonów (których nie nadążają czasem reprodukować głośniki – a jest ich w sumie dziewięć), poza tym warto pochwalić Forda za polski język w menu, łatwy w obsłudze zestaw głośnomówiący Bluetooth i komplet gniazd z USB i AUX-IN na czele.

Nowy Ford C-MAX to pełne…
…5-osobowe auto rodzinne. Przednie fotele są twarde, ale wystarczająco wygodne w dłuższej trasie i dobrze trzymające w zakrętach. Poza tym, zarówno ten kierowcy jak i pasażera oferują pełną regulację wraz z ustawianiem wysokości oraz podparcia odcinka lędźwiowego, dzięki czemu łatwo znaleźć optymalną pozycję za regulowaną w dwóch płaszczyznach kierownicą. Za 1100 złotych możemy dokupić Pakiet Winter, na który będą się składały podgrzewane siedziska foteli oraz podgrzewana przednia szyba Quickclear. Widoczne w niej nitki grzewcze niektórym mogą jednak przeszkadzać.

Z tyłu, jak na klasycznego minivana przystało, znajdziemy trzy niezależne fotele. Zapewniają przyzwoity komfort podróżowania dwóm pasażerom, na krótszym dystansie – trzem. Najgorzej jest na środku, bo centralny fotel jest węższy od pozostałych, ale przy konfiguracji dwa foteliki dziecięce plus osoba dorosła, C-MAX daje radę. Najwięcej przestrzeni dostaniemy tu bez wątpienia nad głową, mniej będzie na nogi. W standardzie wersji Titanium znalazły stoliki w oparciach przednich foteli, bardzo przydatne podczas dłuższych podróży.

Bagażnik C-MAX’a ze standardowym zestawem naprawczym (w opcji koło dojazdowe, które go pomniejsza) mieści wyjściowo 666 litrów (471 l do wysokości półki), a kilkoma szybkimi ruchami można go powiększyć do 1723 litrów. To wartości przyzwoite w tej klasie aut – są konkurenci zarówno gorsi jak i lepsi: Toyota Verso (440/1696), Citroen C4 Picasso (500/1734), Renault Scenic (552/1837), czy Volkswagen Touran (695/1913). Bez wątpienia funkcjonalność Forda zwiększają także ładowność wynosząca 600 kg oraz logicznie rozmieszczone i pojemne schowki.

Przycisk Ford Power…
…uruchamia 1,6-litrowego turbodiesla, który cicho i kulturalnie pracuje pod klasycznie otwieraną maską (już nie ma patentu Forda z majstrowaniem kluczykiem pod logo). Niby stary znajomy, ale jednostka została gruntownie przeprojektowana właśnie na potrzeby najnowszego C-MAX’a i Focusa. Nie tylko zwiększono ciśnienie i zastosowano bardziej wydajną pompę paliwową, ale przede wszystkim przeprojektowano głowicę i nowy 1.6 TDCi dysponuje teraz 8 zaworami zamiast 16. Silnik osiąga przyzwoite 115 KM oraz 270 Nm przy 1750 obr./min. To tyle teorii, a jak w praktyce?

Wysokoprężna jednostka pracuje naprawdę bardzo kulturalnie i cyka niczym szwajcarski zegarek. Także dodanie gazu nie wywołuje niepotrzebnych wibracji. Ruszenie wymaga większej koordynacji „pedał sprzęgła – pedał gazu”, bo raz udaje się silnik totalnie „zmulić” (na szczęście nie gaśnie), a znowu drugi raz wystartować na niepotrzebnie podwyższonych obrotach. Po prostu kwestia przyzwyczajenia. Dynamika w miejskich warunkach jest akceptowalna, a naprawdę świetnie zestopniowana, 6-biegowa skrzynia biegów, bezproblemowo współpracuje z dłonią kierowcy. Poza tym lewarek umieszczono w idealnym miejscu.

Wspomniane 115 koni mechanicznych także w warunkach pozamiejskich daje radę pod warunkiem, że nie będziemy musieli dynamicznie przyspieszać. Wówczas jednostka zacznie się „gubić” na niższych obrotach, a na wyższych nieprzyjemnie manifestować braki w momencie obrotowym. Niestety, dorzućmy do tego komplet pasażerów i okaże się, że katalogowe 11,3 sekundy do 100 km/h jest faktycznie tylko i wyłącznie katalogowe. Nie chcę nawet myśleć jak zachowuje się pod pełnym obciążeniem podstawowy 1.6 TDCi o mocy 95 KM. Może więc warto zastanowić się nad droższym o 3450 złotych (93 100 zł) wariantem z silnikiem 2.0 TDCi 140 KM?

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Spokojna, rodzinna jazda od razu procentuje niskim zużyciem paliwa. Co prawda bardzo trudno zbliżyć się do katalogowych 4,1 l /100 km w trasie, ale najniższe, zanotowane po tankowaniu, wyniosło niecałe 4,8 l/100 km na blisko 400-kilometrowym odcinku. W mieście też nie sposób osiągnąć wartości producenta, bo krakowskie korki zaowocowały wynikiem 7,8 l/100 km (fabryczne: 5,4 l/100 km). Jednak w sumie na testowym dystansie, wynoszącym ponad 1000 kilometrów, C-MAX 1.6 TDCi zużył średnio 5,9 l/100 km, co jest bardzo przyzwoitym wynikiem zwłaszcza, że wspomniany poprzednik z motorem 1.8 TDCi 115 KM potrzebował przynajmniej litr oleju napędowego więcej.

Czy nowego minivana Forda…
…prowadzi się tak samo dobrze, jak pierwszą generację? Wielu zadawało sobie to pytanie, mając w pamięci przyjemność prowadzenia poprzednika bazującego na Focusie. Przed niemieckimi inżynierami postawiono duże wyzwanie. Otóż nowego C-MAX’a prowadzi się… inaczej. Zawieszenie, na które składają się klasyczne kolumny MacPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu, jest bardziej sprężyste i komfortowe. Co nie znaczy jednak, że nie odnajdziemy tej przyjemności z prowadzenia – C-MAX wciąż jest bardzo pewny na drodze, a przechyły nadwozia na szybko pokonywanych łukach nie powodują niespodziewanych lęków.

Co najważniejsze, nowe zawieszenie znacznie lepiej znosi teraz wszelkiego rodzaju dziury, nierówności i inne atrakcje polskiego asfaltu i to jest nowa jakość Forda. Na równej, pięknej drodze stwierdzimy, że w porównaniu z poprzednikiem jest regres, bo nie ma tej charakterystycznej sztywności. Ale wystarczy tylko trafić na drogę gorszej jakości, żeby zauważyć progres, ponieważ zniknęła też nerwowość znana z pierwszej generacji.

Przyjemności z prowadzenia dopełniał także układ kierowniczy. W nowym modelu zamieniono wspomaganie elektrohydrauliczne na w pełni elektryczne. Na szczęście układ na tyle dopracowano, że nie ma w nim tej znanej z innych aut sztuczności – jest bezpośredni, a siła wspomagania właściwie dozowana. Nie można też mieć zastrzeżeń do hamulców, które bez problemów dają sobie radę z zatrzymaniem ważącego minimum 1,3 tony auta. W awaryjnych sytuacjach do akcji wkraczają seryjnie montowane elektroniczny układ toru jazdy (ESP) z układem kontroli trakcji (TA).

89 350 złotych…
…to kwota, jaką trzeba zapłacić za testowaną odmianę 1.6 TDCi 115 KM Titanium. W wyposażeniu seryjnym odnajdziemy m.in. 8 poduszek powietrznych, wspomniane wcześniej systemy bezpieczeństwa, dwustrefową automatyczną klimatyzację, wszystkie szyby elektrycznie sterowane, podgrzewane lusterka, przycisk rozrusznika Ford Power, światła przeciwmgielne, czujnik deszczu, samoczynnie ściemniające się lusterko wsteczne, radio CD/MP3 z 9 głośnikami i 16-calowe alufelgi. To najbogatsza odmiana Forda C-MAX, a zatem wyposażenie jest kompletne i trudno zarzucić tej wersji jakieś braki. Czy aby na pewno?

Niestety nie. Wznosząca się linia okien i kiepska widoczność do tyłu utrudniają parkowanie, dlatego dziwi nieobecność, nawet w topowej wersji, seryjnych czujników cofania. Możemy je dokupić za 1800 złotych w pakiecie z funkcją składania lusterek zewnętrznych lub za 2900 złotych stać się posiadaczami Pakietu Easy Driver 3 oferującego system wspomagania parkowanie SAPP współpracujący z przednimi i tylnymi sensorami parkowania. Także przycisk Ford Power mógłby być seryjnie wzbogacony o system bezkluczykowego centralnego zamka Ford KeyFree, za który trzeba dopłacić 2900 złotych.

Z drugiej jednak strony Ford poskładał opcjonalne wyposażenie w bardzo atrakcyjne cenowo pakiety, których przykładami mogą być Pakiet X1 (17-calowe felgi z lekkich stopów, reflektory biksenonowe, przyciemniane szyby z tyłu) za 3000 złotych, czy też Pakiet Summer (panoramiczny dach, podgrzewana przednia szyba Quickclear, rolety w tylnych drzwiach) za 3400 złotych. Z pozycji obowiązkowych oczywiście trzeba wymienić alarm (1500 zł), czy też lakier metalizowany (1950 zł).

Jak więc nowy Ford C-MAX wypada w porównaniu z poprzednikiem? Jest bardziej bezpieczny, wygodniejszy, lepiej wyposażony i znacznie oszczędniejszy. Poza tym wciąż jest funkcjonalnym minivanem, który na pewno może pochwalić się świetnym prowadzeniem i przyzwoitą ceną. Wad ma niedużo, bo niedopatrzenia w wyposażeniu są niewielkie, a silnik można wymienić na mocniejszy odpowiednik. Nowy C-MAX to propozycja warta rozważenia, nie tylko ze względu na swoją świeżość.

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaFord C-MAX 1.6 TDCi 115 KM Titanium
Silnikturbodiesel, R4, 8 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1560 cm³
Moc maksymalna115 KM (85 kW) @ 3600 obr./min
Maks. moment obrotowy270 Nm @ 1750 obr./min
Skrzynia biegówmanualna, 6-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony215/50 R17
Bagażnik / po złożeniu siedzeń666/1723 l
Zbiornik paliwa53 l
Typ nadwoziaminivan
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4380/1828/1626 mm
Rozstaw osi2648 mm
Masa własna /ładowność1315/600 kg
Masa przyczepy / z hamulcem695/1200 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie5,4/4,1/4,6 (test: 7,8/5,2/5,9)
Emisja CO2119 g/km
Prędkość maksymalna184 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h11,3 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewedług wskazań komputera
Cena wersji testowej89 350 zł
Cena egz. testowego96 900 zł
Ocena autoGALERIA.pl
Nadwozie / wnętrze6780
Stylistyka810
Przestrzeń przód/tył/bagażnik/2530
Widoczność35
Ergonomia kokpitu1315
Funkcjonalność910
Jakość910
Układ jezdny / komfort6880
Układ kierowniczy910
Skrzynia biegów1010
Zawieszenie1010
Silnik810
Osiągi610
Hamulce910
Komfort810
Poziom hałasu810
Ekonomia / emocje6580
Cena1720
Wyposażenie1420
Zużycie paliwa1720
Wrażenia z jazdy910
Ocena wg autora810
Podsumowanie200240
Nieprawdą jest, że nowy Ford C-MAX prowadzi się gorzej od poprzednika - po prostu inaczej. Poza tym to wciąż dopracowane i funkcjonalne auto dla rodziny.