Test

Infiniti Q30S 2.0T | fot. Maciej Kuchno

Infiniti Q30S 2.0T

Studium kreatywności

Na dystansie:
408 km

Muszę przyznać, że projektanci pracujący w Infiniti mają głowy pełne niesamowitych pomysłów. Nie dość, że udało im się całkowicie przekształcić bazę w postaci Mercedesa GLA w takim stopniu, że z zewnątrz trudno zauważyć ich pokrewieństwo, to jeszcze zaserwowali jedno auto na dwa skrajnie różne sposoby. Geniusze!

Pierwszy był u nas “wurst w tempurze”, czyli model QX30. Ten oto produkt noszący logo Infiniti ma najwięcej wspólnego ze swoim pierwowzorem w postaci najmniejszego SUV-a Mercedesa. Jest podwyższony? Jest. Udaje dzielną terenówkę? Udaje. Wygląda efektownie? Bez dwóch zdań. Z pewnego punktu widzenia może być nawet uznawany za ładniejszego brata swojego niemieckiego kuzyna, bowiem Japończycy zaaplikowali mu solidną dawkę stylowych przetłoczeń i zgrabnych załamań, tworzących bardzo ciekawy wizerunek.

A teraz rzućmy okiem na model Q30S. Na pozór bliżej mu do A-klasy, choć jest to jedno wielkie złudzenie, gdyż pod spodem wciąż mieszkają “bebechy” z GLA. Owszem, GLA i A są ze sobą mocno spokrewnione, aczkolwiek dzielą je pewne elementy konstrukcyjne. Jak więc te sprytne Japońskie rączki z jednego auta zrobiły w zasadzie dwa skrajnie różnie samochody? Oto przedmiot naszych dzisiejszych rozważań.

Infiniti Q30S 2.0T | fot. Maciej Kuchno

Wizaż

Powiedzmy to sobie szczerze – Infiniti Q30S prezentuje się naprawdę efektownie. Charakterystyczny pleciony grill w połączeniu z łezkowatymi światłami oraz wyeksponowanymi przetłoczeniami błotników robi doskonałe wrażenie na tle wielu nudnych i zachowawczych konkurentów. To prawda, z pewnej perspektywy Q30S może i przypomina nieco Mazdę3, aczkolwiek trudno to uznać za wadę. Dodatkowo dzięki wyraźnemu zmniejszeniu prześwitu względem “terenowego” QX30 zyskał efektowny sportowy styl, który idealnie dopełniają 19-calowe felgi.

Infiniti Q30S 2.0T | fot. Maciej Kuchno

A wszystko to dodatkowo przyprawiono dbałością o detale. Ciekawy szaro-fioletowy odcień świetnie współgra z fioletowymi akcentami, które znajdziemy nie tylko na zewnątrz (w postaci malowanych elementów na felgach), ale także we wnętrzu. Tutaj można poczuć się naprawdę komfortowo. Choć sam projekt deski doskonale ujawnia swoje stuttgardzkie korzenie, to Infiniti skutecznie udało się dodać swoje trzy grosze, dzięki czemu całość nie prezentuje się jak tania reprodukcja sprzedawana na straganie przez galerią sztuki. Konsolę centralną wykończono alcantarą oraz skórą z bardzo ciekawie prezentującymi się fioletowymi przeszyciami. Fotele (ze zintegrowanym zagłówkiem, przeniesione wprost z Mercedesa) również zyskały taką mieszankę materiałów. Jednocześnie trzeba pochwalić je za oferowany komfort – nawet w dłuższej trasie nie męczą kręgosłupa. Całość potraktowano dozą diod i lampek, dzięki czemu po zmroku kokpit wita nas przyjemnym ambientowym klimatem.

Puszczając nastrojową muzykę (serwowaną przez dość dobre grający zestaw BOSE) można na chwilę zapomnieć o pewnych irytujących elementach. Jakich? Chociażby system inforozrywki. Dobrze, że jest, choć nikt by za nim nie płakał. Nie dość, że obsługa jest dość upierdliwa (na szczęście można poratować się dotykowym ekranem, którego nawet Mercedes nie oferuje), to jeszcze pokrętło oraz przyciski odpowiadające za sterowanie umiejscowiono zbyt blisko podłokietnika, przez co albo musimy wyhodować sobie pozę “na T-Rexa”, albo po prostu olać to wszystko i korzystać z podstawowych funkcji. Przynajmniej zachowano część fizycznych przycisków, dzięki czemu do radia lub mediów dostaniemy się jednym kliknięciem.

Infiniti Q30S 2.0T | fot. Maciej Kuchno

Swoją drogą, jeżdżąc Q30S trudno nie zwrócić uwagi na jedną rzecz – zadziwiająco dziwną wysokość, na której się znajdujemy. Nie jest to nieco podniesione nadwozie, gdzie może nie patrzymy na wszystkich z góry, ale czuć pewną “wyższość”. Jednocześnie “nie leży się” tutaj na ziemi. Wymaga to odrobiny przyzwyczajenia, aczkolwiek to chyba najmniejszy problem.

Przestronność nie jest mocną stroną tego auta – tyczy się to zarówno przedniej jak i tylnej części kabiny. Miejsca na nogi dla pasażerów nie ma zbyt wiele, szczególnie jeśli z przodu zasiadają wyższe osoby. Bagażnik również nie należy do najbardziej przestronnych – z 380 litrami pojemności pochłonie co najwyżej średnią walizkę lub dwie większe, lecz miękkie torby. Wysoki próg załadunku oraz dość wąski otwór również nie ułatwiają sprawy, aczkolwiek nie jest to jeden z tych samochodów, które mają służyć przewożeniu wielkich rzeczy.

Kropla sportu

To jest punkt, w którym Japonia ustąpiła miejsca Niemcom. Nie, nie chodzi o wyższość technologii naszych zachodnich sąsiadów. Wręcz przeciwnie – modele Infiniti w całości stworzone przez Infiniti cechują się stosunkowo dużą lekkością prowadzenia. Oczywiście nie oznacza to braku precyzji – nawet w modelu Q50, w którym układ kierowniczy korzysta z technologii drive-by-wire kierowca cały czas otrzymuje informacje (choć serwowane w bardzo specyficzny sposób) z kół. W przypadku Q30S czuć Mercedesowską solidność oraz precyzję. Usportowione Infiniti chętnie połyka kolejne zakręty, gdzie nawet pomimo swojej niemałej masy radzi sobie zadziwiająco dobrze. Dużą w tym zasługa obniżonego o 15 mm zawieszenia (w wersji Sport), oraz napędu na cztery koła, dzięki któremu nawet na śliskiej nawierzchni samochód ten pozostaje idealnie stabilny. Tak jak w przypadku podwyższonego brata ESP wcina się przy solidnym “przegięciu”, robiąc to jednak z dużą dozą kultury. Wszelkie nierówności są pokonywane z zadziwiającą gracją, nawet pomimo obecności tak dużych felg. Ograniczają one jednak zwrotność, co w przypadku manewrowania w mieście może być momentami nieco uciążliwe.

Infiniti Q30S 2.0T | fot. Maciej Kuchno

Pod maską testowego Q30S drzemało serce – a jakże – ze Stuttgartu. Dwulitrowa doładowana jednostka generująca 211 koni mechanicznych idealnie pasuje do charakteru tego auta. Pracuje bardzo cicho i kulturalnie, dostarczając kierowcy wystarczającą dawkę mocy. Pierwsza setka pojawia się na zegarach w 7,3 sekundy, zaś prędkość maksymalna to 230 km/h. Co prawda możliwości auta nieco zabija skrzynia biegów, która momentami potrafi się zgubić lub szarpnąć, aczkolwiek ponownie palec kierujemy w stronę Mercedesa, który to za nią odpowiadał. Tutaj też ponownie muszę ponarzekać na dziwnie skonfigurowane tryby pracy – do wyboru mamy ECO, SPORT i Manual. Infiniti nie posiada uniwersalnego trybu C znanego ze stuttgadzkich modeli, przez co zdaje się być nieco ospałe, leniwie reagując na gaz.

Infiniti Q30S 2.0T | fot. Maciej Kuchno

Siedem przełożeń sprawdzi się za to w trasie, gdzie nawet przy wyższych prędkościach obroty nie przekraczają granicy 3 tysięcy. Niestety z tym całym sielsko-anielskim komfortem nie idzie w parze niskie spalanie. To spora wada tej jednostki. W mieście musimy liczyć się ze zużyciem paliwa na poziomie 11-12 litrów na setkę. Nie jest to tragiczny wynik, choć po nowoczesnej konstrukcji można spodziewać się nieco lepszych wartości. Gorzej jest za to w trasie. Do 120-130 km/h apetyt na “95” waha się w granicach od 7,9 do 9,3 litra. Po przekroczeniu tej granicy można niestety spodziewać się wyniku dwucyfrowego. Jedynie jazda 80-90 km/h po drogach krajowych pozwoli na uzyskanie wyniku na poziomie 6-7,5 litra na setkę.

Rozsądna cena indywidualizmu

Przyznam szczerze, że po pierwszym kontakcie z Q30S przewidywałem, iż jego cena musi oscylować w granicach 200-220 tysięcy złotych. Tutaj jednak pojawiło się spore zaskoczenie – owszem, tanio nie jest, ale cena również nie zwala z nóg. Testowy egzemplarz wyceniono na 184 741 zł. Na pokładzie znajdziemy w zasadzie wszystko, czego kierowca potrzebuje i co umila podróż. Wiele elementów wyposażenia jest częścią pakietów – tutaj dodano opcję City Black, która dodaje charakterystyczne fioletowe detale, bogatsze wyposażenie oraz Pakiet Tech (w cenie pakietu City Black) dorzucający do listy wyposażenia kamerę 360 stopni, inteligentny kluczyk oraz chromowane wykończenie klamek.

Infiniti Q30S 2.0T | fot. Maciej Kuchno

 

Kwota, którą trzeba zapłacić za tak wyposażone Q30S nie jest niska, jednak konkurencji potrafią wydusić z portfela jeszcze więcej. Przykładowo testowane przez nas Volvo V40 Cross Country T5 w porównywalnej konfiguracji (lecz z mocniejszym silnikiem) kosztuje o 14 tysięcy złotych więcej. Bratnie GLA z kolei śmiało przekroczy barierę 200 tysięcy złotych.

Pojawia się więc jedno pytanie – czy Infiniti Q30S to godna alternatywa dla GLA? Moim zdaniem bez dwóch zdań, o ile jesteśmy w stanie pójść na pewne ustępstwa w postaci gorszego (a jednak da się!) systemu inforozrywki od Commanda oraz braku kilku elementów wyposażenia, jak chociażby aktywny tempomat. W zamian jednak dostajemy w zasadzie to samo, lecz podane w zdecydowanie bardziej wysmakowanym i dopieszczonym stylu, co napewno ucieszy indywidualistów, którzy lubią wyróżniać się z tłumu – bo tak naprawdę właśnie takim osobom Infiniti Q30S podpasuje.

Zalety:
  • niebanalna, ciekawa stylistyka
  • przyjemnie wykończone wnętrze
  • doskonałe prowadzenie
  • wysoka dbałość o detale

Wady:
  • irytujący system inforozrywki
  • wysokie zużycie paliwa
  • ospała skrzynia biegów

Podsumowanie

Po kilku dniach spędzonych za kierownicą Infiniti Q30S, a wcześniej QX30 dochodzę do wniosku, że Infiniti to marka z ogromnym potencjałem. Aktualnie tak naprawdę dopiero rozwija skrzydła, coraz silniej podbijając europejski rynek. Jak widać nawet korzystając z “pożyczonej” konstrukcji są w stanie nadać jej indywidualny charakter, bez sztucznego doklejania znaczków. Jeśli stuprocentowo stworzone przez Infiniti modele będą równie udane pod kątem stylistyki, to wróżę im murowany sukces na poziomie Lexusa w przeciągu kilku najbliższych lat. Oby tylko przez ten czas nauczyli się robić dobre systemy inforozrywki…

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaInfiniti Q30S 2.0T
Silnikbenzynowy, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1991 cm³
Moc maksymalna211 KM (155 kW) przy 5 500 obr./min.
Maks. moment obrotowy350 Nm w zakresie 1 200 do 4 000 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, siedmiobiegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe went.
Opony225/45R19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń380/1230 l
Zbiornik paliwa56 l
Typ nadwoziaSUV
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4425/1805/1475 mm
Rozstaw osi2700 mm
Masa własna /ładowność1545/400 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/1800 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie8,6/5,4/6,5 (TEST: 12,5/9,0/10,3)
Emisja CO2153 g/km
Prędkość maksymalna230 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,0 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 / 6 lat
Okresy międzyprzeglądowewg. wskazań komputera
Cena wersji podstawowejQ30 1.6t: 99 950 zł
Cena wersji testowej158 876 zł
Cena egz. testowego184 741 zł