Test

Jaguar XE 2.0D Prestige | fot. Wiktor Smogór

Jaguar XE 2.0D Prestige

Wzorowy uczeń

Na dystansie:
950 km

Chyba nie ma aktualnie tak wymagającego segmentu rynku jak klasa średnia premium. Tu, od kiedy sięgamy pamięcią, króluje trio prymusów z Niemiec, na które niełatwo jest znaleźć jakiegokolwiek haka. Ich statusu nie są w stanie naruszyć Volvo, Lexus czy też Infiniti, o innych markach nawet nie wspominając. Wydaje się jednak, że jest jeden producent zdolny choć trochę namieszać w opanowanym przez Audi, BMW i Mercedesa świecie. To Jaguar, który w dobrym stylu pojawia się z modelem XE.

Bagaż doświadczeń

Zacznijmy od zgrzytu: Jaguar w klasie średniej – to się źle kojarzy. Przypomina bowiem o modelu X-type, o cięciu kosztów, rozmienianiu się na drobne i… Fordzie Mondeo. Trudno uwierzyć, ale od prezentacji tego modelu minęło aż 14 lat. W tym czasie naprawdę sporo się działo, firma zdążyła zmienić właściciela i wejść pod skrzydła Tata Motors. Na szczęście tym razem brak tu takich koncernowych konotacji jak w przypadku X-type’a – XE to zupełnie nowy, dopracowany model, który nie ma nic wspólnego z mniej prestiżowymi przedstawicielami segmentu, a zamiast tego nawiązuje bardziej do modeli wyższych klas. Skojarzenie z większym bratem, modelem XF to najlepszy dowód na to, że mamy do czynienia z prawdziwym Jaguarem. Tyle że najmniejszy „kocur” mniej ma w sobie takiej patetycznej, lordowskiej elegancji (której jednak naszemu testowemu egzemplarzowi nie sposób odmówić), a więcej zadziornego szyku. Widać to zwłaszcza z przodu, gdzie wielki, pomalowany na czarno grill i reflektory z charakterystycznym pasem diod LED składają się na typowe, przyciągające wzrok oblicze Jaguara. Gładko prowadzone linie nadwozia tworzą dobrze wyważoną, zachęcającą sylwetkę auta, w którą dość schludnie udało się wkomponować tylny kufer. Z tej strony design XE znacznie się też uspokaja – duże lampy zachodzą nieco na bok samochodu, co może sprawiać wrażenie pewnej ciężkości, ale mimo że z tyłu nie jest już tak rasowo to jednak limuzyna wygląda świetnie i naprawdę spójnie. Taki wizerunek z pewnością przypadnie do gustu potencjalnym klientom i zdecydowanie nie daje odczuć, że tak naprawdę mamy do czynienia z nowicjuszem.

2015-jaguar-xe-20d-prestige-test-21

Mały teatr

Co więcej – chyba jeszcze lepiej jest we wnętrzu. Króluje tu prosta elegancja, a zamiast fajerwerków stylistycznych mamy wytworne detale, które kolejno odkrywamy obcując z autem. Wszystko zaczyna się oczywiście od zajęcia odpowiedniej pozycji za kierownicą, która w XE jest doprawdy znakomita. Siedzimy nisko nad asfaltem w wygodnym, dobrze wyprofilowanym fotelu, który dodatkowo możemy elektrycznie regulować w kilku płaszczyznach, a wybrane konfiguracje zapisać za pomocą przycisków w drzwiach. Ich umiejscowienie i kształt na początku może nieco mylić ze sterowaniem opuszczaniem szyb, ale to raczej sprawa znikomej wagi. Kierownica świetnie leży w dłoniach, sprawnie przebiega także obsługa ekranu multimedialnego na konsoli środkowej. Nasz egzemplarz to wersja Prestige, nad którą w gamie XE jest jeszcze kilka wyższych pozycji. Niczego nie brakuje, ale z drugiej strony brak tu jakichś spektakularnych gadżetów, nawet w opcji. Jaguar robi wrażenie jednak w inny sposób – dbałością o detale. Firmowe oznaczenia zobaczymy nawet na nawiewach, oko cieszy też dodatkowe wykończenie wierzchu deski rozdzielczej także opatrzone nazwą marki. Przycisk startera zapraszająco pulsuje na czerwono, a po jego wciśnięciu majestatycznie wyłania się reprezentacyjny dysk do obsługi skrzyni biegów. W kontekście takich specjalnych akcentów oraz generalnie świetnej jakości materiałów w niemal całym wnętrzu brak obicia górnej części bagażnika to nieporozumienie, które nie powinno mieć miejsca. Nie jest to jednak nic, co w jakikolwiek sposób mogłoby wpłynąć na codziennie użytkowanie auta.

Jaguar XE 2.0D Prestige | fot. Wiktor Smogór

Skoro jednak zajmujemy się przestrzenią bagażową to zanim przejdziemy do ciekawszych tematów związanych z jazdą poświęćmy trochę uwagi funkcjonalności. Wszak w tej klasie poziom jest tak wysoki, że każdy aspekt może być decydujący. Tu wszystko musi być na piątkę, ale jeśli skupimy się na porównaniu do niemieckiej konkurencji to z przedmiotów dotyczących praktyczności Jaguara trzeba ocenić jednak niżej. Limuzyny segmentu D od Audi, BMW i Mercedes zgodnie legitymują się 480 litrami pojemności bagażnika, w XE kufer mieści tylko 455 litrów. Do tego część moich pasażerów miała trudność ze znalezieniem dogodnej pozycji na tylnej kanapie, a osoby o wzroście powyżej 180 cm nie wyprostują się tam bez kontaktu głowy z podsufitką. Wróćmy więc tam, gdzie każdy będzie usatysfakcjonowany – na miejsce kierowcy.

Doskonała współpraca

Przejdźmy tę drogę jeszcze raz – fantastyczna pozycja w fotelu, miła w dotyku kierownica, migający starter wprawiający w ruch wskazówki zegarów i pomruk silnika. Nastroju nie psuje nawet fakt, że pod maską pracuje tylko czterocylindrowy diesel. Oczywiście, bardziej emocjonującym finałem byłby tutaj start rasowego V6 z modelu XE S, ale wariant 2.0D o mocy 180 koni to chyba najbardziej rozsądna opcja w ofercie, która do tego wcale nie jest nudna. To bardzo wszechstronna jednostka, której spektrum zalet najlepiej widoczne jest w trasie. Wszystkie z nich są nierozerwalnie związane ze świetnym, 8-biegowym automatem ZF.

Po pierwsze – dynamika. Auto w takiej konfiguracji praktycznie nie ma problemów z wyprzedzaniem niemal bez względu na warunki i na ustawienie trybu JaguarDrive Select (do wyboru Sport, Standard, Eco oraz Zima). Skrzynia nie potrzebuje namysłu, by przeprowadzić szybką redukcję, nie ma też problemu z doborem odpowiedniego przełożenia. Przyspieszenie odbywa się tu płynnie, niemal jednostajnie, a prędkościomierz ze spokojem pokazuje coraz wyższe liczby. Trochę więcej agresji w aucie ma miejsce, gdy wybierzemy sportowe nastawy skrzyni biegów i całej charakterystyki auta. Wówczas zegary zmieniają podświetlenie z chłodnego niebieskiego na czerwony, silnik czulej reaguje na pedał gazu, a przekładnia chętniej wkręca go na wysokie obroty. Wszystko jednak dzieje się z wyważonym umiarem, bez nieprzystających szaleństw, lecz z zachowaniem klasy.

Jaguar XE 2.0D Prestige | fot. Wiktor Smogór

Druga istotna korzyść to spalanie. Kiedy oprzemy się pokusie gwałtownego wciskania pedału gazu, wybierzemy tryb Eco i pozwolimy autu spokojnie się toczyć, komputer pokładowy będzie miał dla nas naprawdę dobre wieści. Deklarowane przez producenta 3,7l/100 km poza miastem wymaga może już sporo wysiłku (choć jest osiągalne), ale wartości nieznacznie przekraczające 4 litry to wynik, do którego nie potrzeba laboratorium, a jedynie odrobinę cierpliwości. W mniej sprzyjających warunkach średnie zapotrzebowanie na paliwo dochodzi do 6l/100 km, a w poważnych korkach może wzrosnąć jeszcze o jeden litr. Mimo niemałego zapasu mocy Jaguar w takiej konfiguracji to naprawdę całkiem przyjemne narzędzie do ecodrivingu. Odsłania wówczas oblicze bardzo wygodnego auta, którego prowadzenie to nie niepożądany obowiązek, a chwila relaksu.

Jaguar XE 2.0D Prestige | fot. Wiktor Smogór

Jak z różnymi stylami jazdy radzi sobie układ kierowniczy? Mimo, że Jaguar dla miłośników sportowych wrażeń przygotował dodatkowy pakiet R Sport (którego nasz egzemplarz nie posiadał) oraz jadowitą odmianę XE S, to nawet standardowa wersja zachowuje się satysfakcjonująco podczas szybszej jazdy. Auto prowadzi się bardzo pewnie, posłusznie zmierza tam gdzie nakazuje kierowca i naprawdę trudno je wyprowadzić z równowagi. Składa się na to precyzyjny układ kierowniczy, dobrze zestrojone zawieszenie oraz nowinka technologiczna – system TvbB (Torque Vectoring by Braking), który przy użyciu hamulców reguluje prędkość wewnętrznego koła zwiększając stabilność pojazdu. Jednak nawet gdy pozbędziemy się elektronicznych wspomagaczy XE jedzie jak przyklejony do drogi, nie gubi przyczepności, choć na wykorzystanie tylnego napędu do kontrolowanego poślizgu także można sobie pozwolić. Najważniejsze w tym jest jednak to, że odpowiednie właściwości jezdne opracowano bez uszczerbku na komforcie – żadna dłuższa trasa, nawet po drogach nieco niższej klasy, nie powinna męczyć. Jaguar przyjmuje każde wyzwanie i spisuje się w nich znakomicie.

2015-jaguar-xe-20d-prestige-test-72

Krótkie spojrzenie w cennik – producent nie bawi się w półśrodki i proponuje swój nowy model tylko w pięciu wariantach silnikowych. Gamę aut benzynowych stanowi jednostka dwulitrowa o mocach 200 (najtańsza wersja Pure za 159 tysięcy złotych) i 240 KM oraz trzylitrowe V6 osiągające 340 KM, zarezerwowane dla XE S (koszt co najmniej 262 tysięcy złotych). Jeśli chodzi o diesle to tu także pole manewru ogranicza się do 2.0D w wariantach 163- i 180-konnym. Testowany egzemplarz w wyposażeniu Prestige to wydatek niespełna 180 tysięcy złotych. Na tle konkurencji oferującej wyjściowe ceny na niższym pułapie może początkowo wydawać się to niespecjalnie korzystną ofertą, ale gdy wejdziemy w ten charakterystyczny dla segmentu premium świat zagmatwanych opcji może się okazać, że to Jaguar ostatecznie może się okazać nawet tańszy od niemieckich odpowiedników.

Zalety:
  • świetne wykończenie pełne troski o detale
  • wszechstronny układ napędowy
  • prowadzenie dające pozytywne odczucia bez względu na okoliczności
Wady:
  • ograniczona przestrzeń na tylnej kanapie
  • drobne ergonomiczne mankamenty
  • brak pionierskich, spektakularnych gadżetów, których nie znajdziemy u konkurencji

Podsumowanie:

Wszystkie lekcje zostały odrobione – tworząc swój najnowszy produkt Jaguar nie tylko wyciągnął wnioski z własnych błędów, ale także wziął odpowiedni przykład z królujących w segmencie modeli. XE to auto dopracowane, wszechstronne i kompletne – takie jak powinno być. Czy to oznacza, że konkurencja została pokonana? Tu bardziej trafne będzie stwierdzenie, że Jaguar znajdzie po prostu dla siebie dogodne miejsce na rynku i będzie nareszcie na tyle poważnym graczem, że szukając tego typu auta grzechem byłoby się nim nie przejechać – choćby dlatego, że sprawia to naprawdę wielką przyjemność.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaJaguar XE 2.0D Prestige
Silnikturbodiesel, R4, 16v
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1999 cm³
Moc maksymalna180 KM (132 kW) przy 4000 obr/min
Maks. moment obrotowy430 Nm przy 1750-2500 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, 8-biegowa
Napędtylny
Zawieszenie przódniezależne wielowahaczowe
Zawieszenie tyłwielodrążkowe typu Integral Link
Hamulcetarczowe wentylowane / tarczowe
Opony225/45/R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń455 l
Zbiornik paliwa56 l
Typ nadwoziasedan
Liczba drzwi / miejsc4/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4672/2075/1416 mm
Rozstaw osi2835 mm
Masa własna /ładowność1565/545 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie5,1/3,7/4,2 (test: 6,4/4,2/5,3)
Emisja CO2109 g/km
Prędkość maksymalna225 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,8 s
Gwarancja mechaniczna5 lat
Gw. perforacyjna /na lakier6 lat / 3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej159 100 zł
Cena wersji testowej179 200 zł
Cena egz. testowego217 430 zł


  • B

    Chyba, które ma konkurencja (dot. pionierskich gadżetów)

  • ar2

    A ja się z autorem nie do końca zgodzę bo choć to auto uważam za lepsze od niemieckich premium to jednak z Infiniti Q50 nie ma większych szans jeśli chodzi o stylistykę i “gadżety” innowacyjna technologia, nowe rozwiązania poprawiają bezpieczeństwo i komfort jazdy, to nie tylko świecidełka do odbierania maili i tzw komunikacji ze światem (co w Infiniti oczywiście jest standardem) oraz nawigacji, to się naprawdę przydaje

  • Pingback: Jaguar F-PACE | TEST | autoGALERIA.pl()

Podobne artykuły