Testy

Jeep Grand Cherokee 3.0 CRD 75th Anniversary | fot. Maciej Kuchno

Jeep Grand Cherokee 3.0 CRD 75th Anniversary

Kierunek nieznany

Wszechobecny luksus. Skórzana tapicerka, elektroniczne gadżety, doskonały silnik. Podróż umila ulubiona muzyka serwowana przez całkiem niezły system audio. Jednym słowem idylla. Wystarczy jednak kawałek szutrowej drogi, błotnistego duktu lub po prostu dzikiej łąki, aby wszystko to zamienić na radość z odkrywania nowych, nieosiągalnych dotąd miejsc.

I nie mówimy tutaj o offroaderze z prawdziwego zdarzenia. Grand Cherokee wyrosło już nieco z mocno terenowego charakteru, stawiając na pierwszym miejscu komfort. Nie oznacza to jednak, że nie zachowało swojego pierwotnego ducha eksploratora – ogromne możliwości napędu oraz zawieszenia wręcz zachęcają, aby w tych komfortowych warunkach ruszyć w nieznane. A gdy dodatkowo mamy do czynienia z wersją, która w każdym detalu stara się nawiązywać do swoich przodków, to trudno jest się nie oprzeć tej pokusie.

jeep-grand-cherokee-75thanniversary-61

75 lat minęło

Rok 1941 nie należał do najprzyjemniejszych. Tocząca się druga wojna światowa pochłaniała kolejne ofiary, siejąc zniszczenie niemal na całym świecie. To jednak w tej atmosferze narodził się samochód, który w zasadzie stworzył segment aut terenowych. Samą nazwę Jeep trudno wyjaśnić. Istnieje wiele wersji i jeszcze więcej opinii na ten temat. Jedni twierdzą, że pochodzi ona od Forda GP, będącego wzorem i niejako przodkiem Willysa (to zresztą temat na oddzielny, bardzo długi wpis). GP jak dobrze wiemy potocznie można wymawiać Jeep. Inni zaś uważają, iż nazwa ta powiązana jest z kreskówką Popeye. Fakt jest jednak taki, że określenie to nie tylko stało się marką, ale także przylgnęło do innych samochodów terenowych, nazywanych potocznie “jeepami”.

jeep-grand-cherokee-75thanniversary-52

Wróćmy jednak do wspomnianego wcześniej roku 1941. Do służby w armii wkroczył Willys MB – niezawodny i prosty samochód, pozwalający na sprawne przemieszczanie się w trudnym terenie. Mówi się, że to dzięki jego obecności wojna zakończyła się w taki a nie inny sposób. Jedno jest jednak pewne – po 1945 roku kariera Willysa MB się nie zakończyła. Producent ten (Willys) równo pięć lat później zastrzegł nazwę Jeep, wbrew decyzji Federalnej Komisji Handlu, powołując jednocześnie do życia nową markę.

I tak oto minęło 75 lat wzlotów i upadków, modeli lepszych i gorszych. Ostatnimi czasy jednak wszystko idzie we właściwym kierunku. Od momentu wchłonięcia Chryslera przez Fiata, co dało początek koncernowi FCA, Jeep zdaje się tylko piąć w górę. Kontrowersyjne, acz bardzo przyjemne Cherokee, nowy Renegade, nadchodzący Compass oraz chociażby odświeżony Grand Cherokee pokazują, jak ogromny potencjał tkwi w tej marce. Kupując Jeepa nie nabywa się “tylko samochodu”, lecz idącą z nim legendę, ducha poprzedników. Może i brzmi to jak marketingowy bełkot, aczkolwiek naprawdę trudno tego nie poczuć jeżdżąc takim autem. Niewiele pojazdów tworzy więź pomiędzy ich użytkownikami – a Jeepy można śmiało do takowych zaliczyć.

jeep-grand-cherokee-75thanniversary-47

Z charakterem

Grand Cherokee trudno pomylić z jakimkolwiek innym autem. Choć aktualna generacja tak na dobrą sprawę niebawem będzie obchodziła siódme urodziny, to jednak za sprawą wyjątkowo kompleksowego liftingu stała się wyjątkowo nowoczesnym i przyjemnym dla oka autem. Najwięcej zmian zaszło z przodu, gdzie pojawiły się mniejsze, lekko podcięte reflektory z charakterystyczną, LED-ową obramówką działającą jako światła dzienne. Tył zaś zyskał nieco więcej przetłoczeń, które dodały nieco lekkości masywnej sylwetce. We wnętrzu zaś pojawił się znany z innych nowych modeli system inforozrywki oraz cyfrowe zegary. Uwagę skupiono także na materiałach wykończeniowych, poprawiając ich jakość w najbardziej kluczowych miejscach. Model z limitowanej edycji 75th Anniversary wyróżnia się niezwykłym kolorem nadwozia, który w katalogach widnieje pod nazwą Reckon Green. W praktyce można śmiało nazywać go “wojskową zielenią khaki”, gdyż do takowej mu najbliżej. Dorzucono do tego pokryte czarnym lakierem felgi, zaś we wnętrzu postawiono na beżową skórzaną tapicerkę z czerwonymi przeszyciami.

jeep-grand-cherokee-75thanniversary-35

Określenie “braki w wyposażeniu” byłoby raczej nie na miejscu w przypadku tego auta. Podgrzewane (także z tyłu) i wentylowane fotele, szereg systemów wspierających, w skład których wchodzą tak oczywiste elementy jak chociażby aktywny tempomat, czy nawet system DVD dla pasażerów podróżujących na tylnej kanapie (w opcji) umili i ułatwi każdą, nawet najdłuższą podróż. O bagaże również nie można się martwić – pojemność kufra waha się od 500 (do poziomu rolety) do 780 litrów. Pasażerowie również nie będą marudzić na brak przestrzeni na nogi – w Grand Cherokee jest jej pod dostatkiem. Dodatkowo kanapa posiada regulowane pochylenie oparcia, co także podnosi komfort podróży.

Na każde warunki

Poruszanie się Jeepem jest… specyficzne. Z jednej strony początkowo można być przerażonym jego wymiarami – zwłaszcza szerokością, niebezpiecznie zbliżającą się do dwóch metrów. W praktyce jednak operowanie Grand Cherokee jest jednak banalne, głównie dzięki jego pudełkowatym kształtom, które pozwalają na łatwe wyczucie krawędzi auta. Układ kierowniczy nie należy do tych wyjątkowo precyzyjnych – nie jest to jednak żadna ujma, gdyż w takim aucie nikt nie oczekuje niezwykłej bezpośredniości i sportowych wrażeń z jazdy. Te ostatnie zarezerwowane są dla sportowej odmiany SRT. Kierownicą tak naprawdę jedynie narzucamy obrany kierunek i… o nic więcej się nie martwimy. Grand Cherokee jest zaskakująco stabilny na prostych, zaś w zakrętach tak naprawdę naszym głównym wrogiem jest wyraźnie wyczuwalna masa. Zainstalowana w testowym egzemplarzu pneumatyka dodatkowo obniża samochód po przekroczeniu 100 km/h.

jeep-grand-cherokee-75thanniversary-55

Trzeba przyznać, że poruszanie się po asfaltowych drogach, nawet z prędkościami autostradowymi, jest zadziwiająco przyjemne. Po pierwsze – 250-konny diesel doskonale radzi sobie z ważącym ponad 2,3 tony Grand Cherokee. Pierwsza setka pojawia się na zegarach po niecałych 9 sekundach, zaś prędkościomierz zatrzyma się tuż po przekroczeniu 200 km/h. Po drugie – kabina została doskonale wyciszona. Dopiero wyraźne podmuchy wiatru są słyszalne we wnętrzu. Podróż ze stałą prędkością jest całkowicie bezproblemowa. Wspomniana wcześniej pneumatyka pozwala z łatwością pokonywać wszelkie nierówności. Swoje trzy grosze w wysokim komforcie mają także opony o dość dużym profilu. Trzecim i ostatnim argumentem jest rozsądne zużycie paliwa – spokojne podróżowanie drogami krajowymi pozwoli na zejście poniżej 9 litrów na setkę. W mieście zaś trudno przekroczyć 12-13 litrów, nawet przy dość intensywnym wykorzystywaniu wszystkich 250 koni mechanicznych. Duża w tym zasługa 8-stopniowej przekładni automatycznej pochodzącej z firmy ZF. Kolejne przełożenia wybierane są z niezwykłą płynnością, zaś w trasie obroty na ogół nie przekraczają 3 tysięcy. Sam trzylitrowy diesel produkcji VM Motori to aktualnie najrozsądniejsza i najciekawsza jednostka, która może znaleźć się pod maską Jeepa Grand Cherokee. Jego praca jest niezwykle gładka, zaś brzmienie widlastej szóstki pod obciążeniem może nawet przypaść do gustu.

Ucieknij z szosy

Płynący zewsząd terenowy charakter oraz prawdziwie “jeepowy” charakter zachęcają, aby wyrwać się z utwardzonych dróg. Muszę przyznać, że niemal 1/3 testowego przebiegu udało mi się pokonać omijając asfalt. Piach, błoto, strome podjazdy? To żaden problem. Jazda w terenie okazuje się być równie łatwa, co typowe codzienne poruszanie się po mieście. Spory kąt natarcia (26-36 stopni), kąt zejścia (27-30 stopni) oraz kąt rampowy (19-24 stopni) pozwalają na bezstresowe pokonywanie przeszkód. Nawet w standardowym ustawieniu napędu i zawieszenia Grand Cherokee sprawnie radzi sobie na niemal każdej nawierzchni. W zanadrzu są jednak dodatkowe tryby: Snow, Sand, Auto, Mud i Rock, dwie wysokości zawieszenia – Off-Road 1 oraz Off-Road 2 (podnoszący auto o 5,3 centymetra i dając całkowity prześwit wynoszący 28,7 centymetra) oraz reduktor. W zależności od konfiguracji Jeep zdaje się być niepokonany, nawet na drogowych oponach. Dopiero naprawde grząski teren staje się wyraźną przeszkodą, gdzie niezbędne staje się odpowiednie ogumienie. W pogotowiu zawsze pozostaje reduktor oraz blokady napędów, które pozwalają na wyciągnięcie auta z “patowej” sytuacji.

Jeep Grand Cherokee 3.0 CRD 75th Anniversary | fot. Maciej Kuchno

Przy głębokości brodzenia wynoszącej 508 mm oraz dzięki wspomnianym wcześniej kątom natarcia i zejścia można śmiało pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa w luksusowym otoczeniu. Obsługa całego napędu jest dziecinnie prosta – system Quadra Drive został całkowicie zautomatyzowany i wszystkie opcje załączamy przyciskami oraz pokrętłami. Nie wymaga to intensywnej lektury instrukcji obsługi lub ponadprzeciętnej wiedzy z zakresu obsługi aut terenowych.

Dobra (tańsza) alternatywa?

Jeep Grand Cherokee ma pewien problem. Otóż teoretycznie jest to samochód konkurujący z takimi zawodnikami jak Volkswagen Touareg, Mercedes GLE czy Audi Q7. W praktyce jednak nieco odstaje od europejskich zawodników. Problemem są dwie rzeczy. Pierwszą z nich okazuje się być jakość materiałów wykończeniowych oraz ich zestawienie. Nie są to złe plastiki czy kiepskie skóry, aczkolwiek czuć w nich nieco niższą jakość produktów stricte z USA. Dodatkowo elementy umiejscowione nieco niżej są dość twarde i nieprzyjemne w dotyku. Drugą wadą są pewnie braki w wyposażeniu, takie jak brak automatycznie opuszczanych szyb dla wszystkich okien czy też zagmatwana obsługa niektórych elementów.

Jeep Grand Cherokee 3.0 CRD 75th Anniversary | fot. Maciej Kuchno

Wszystko to obraca się jednak na korzyść Jeepa w momencie, w którym zaczniemy dyskusję o cenie. Za bogato wyposażoną wersję 75th Anniversary (posiadającą w standardzie w zasadzie wszystko co się da) należało zapłacić 296 000 zł. Podkreślam słowo należało, gdyż model ten aktualnie nie jest już oferowany – dostępny był jako limitowana edycja w 2016 roku. Wiele samochodów stoi wciąż jednak u dealerów, przez co można je dostać w wyjątkowo atrakcyjnej cenie.

Wróćmy jednak do 75th Anniversary. Wersja ta plasowała się pomiędzy odmianą Summit a Summit Overland. Przy niecałych 300 000 zł za kompletnie wyposażone auto, Jeep w zasadzie miażdżył konkurentówprzykładowo cennik Mercedesa GLE startuje z poziomu ok. 290 000 zł, zaś za najtańsze Q7 z silnikiem 3.0 TDI o mocy 272 KM trzeba zapłacić ponad 312 000 zł.

Zalety:
  • świetne zdolności terenowe
  • dobre wyciszenie kabiny
  • mocny i dynamiczny silnik
  • charakterystyczna stylistyka
  • wysoki komfort podróżowania
Wady:
  • miejscami średnie jakościowo wykończenie
  • dziwne braki w wyposażeniu

Podsumowanie

Jeep to legenda. Grand Cherokee bez wątpienia nosi cząstkę ducha swoich poprzedników. Z pozoru luksusowa terenówka okazuje się być doskonałym autem nie tylko na długie autostradowe podróże, ale także na wypady w dzicz, z dala od utwardzonych dróg. To nie jest auto dla każdego, ale każdemu polecam zainteresowanie się tym samochodem – przy tak atrakcyjnej cenie (jak na ten segment) jest to ciekawy konkurent dla topowych zawodników.

Podobne artykuły