Test

KIA cee’d 1.0 T-GDi GT Line

Sezon na kimchi

Na dystansie:
384 km

Obserwowanie trendów kulinarnych może nieco namieszać w głowie. Ostatnio zacząłem zastanawiać się, cóż wspólnego może mieć danie serwowane jako przystawka i samochód?

Kimchi to tradycyjne danie kuchni koreańskiej, przygotowywane z lekko sfermentowanych lub kiszonych warzyw przyprawionych solidną porcją sproszkowanego chili. Swoim charakterystycznym smakiem, łączącym słodycz warzyw i ostrość papryki podbiło serca i żołądki smakoszy na całym świecie, zwłaszcza tych na starym kontynencie. Ta skromna przystawka powoli staje się modnym dodatkiem w wielu restauracjach specjalizujących się w dalekowschodniej kuchni, przyciągającą tych, którzy do tej pory wybierali głównie miejsca serwujące – przykładowo – sushi. Wiecie, co w tym wszystkim jest najzabawniejsze? Przeczytaliście właśnie o jedzeniu, a niemal ta sama treść doskonale wpisałaby się w obraz marki KIA coraz mocniej szturmującej Europę. Nie ma się jednak czemu dziwić – w swojej drużynie mają naprawdę mocnych graczy, których to poziom nie odstaje od konkurencji z Niemiec czy chociażby Francji.

kia-ceed-5-4

Jeden z nich jednak ma największy staż i doświadczenie. Teoretycznie niepozorny, choć w odpowiedniej stylizacji potrafi doprowadzić do skrętu karku przypadkowych przechodniów na ulicy. Mowa tu oczywiście o modelu cee’d, który to zmienił na swój sposób spojrzenie konsumentów na markę KIA. Można powiedzieć, że pierwsza generacja tego modelu była niejako przełomem dla Koreańczyków, którzy to do tej pory wystawiali do walki – lekko mówiąc – przeciętne jakościowo i stylistycznie auta.  Ugruntowała ona pozycję marki, torując drogę swojemu następcy, który śmiało zaatakował czołówkę segmentu. Żeby było zabawniej, to właśnie KIA w ustandaryzowanym motoryzacyjnym świecie odważyła się zaprezentować odmianę, która zdecydowanie wyróżnia się na tle standardowych modeli.

Oksymoron

Zaraz zaraz, zapytacie się pewnie jakim cudem KIA może być szalona? Otóż może i robi to w świetnym stylu. Koreańczycy wraz z udanym faceliftingiem, przeprowadzonym w drugiej połowie ubiegłego roku dodali do oferty bardzo ciekawą wersję wyposażeniową oznaczoną jako GT Line. Wyróżnia ją agresywna stylizacja nadwozia, bazująca na elementach z odmiany GT, aspirującej do grona hothatchy. Dorzucono więc agresywnie stylizowane zderzaki (w tym przedni z charakterystycznymi działkami, czyli światłami do jazdy dziennej), masywniejsze progi boczne oraz sympatyczną lotkę na tylną klapę. Efekt? Z typowego hatchbacka otrzymujemy naprawdę atrakcyjnie wizualnie auto. To jednak nie wszystko! KIA ma asa w rękawie, a jest nim konkretnie lakier Urban Yellow, czyli żywa, choć lekko przełamana żółć. Aktualnie niewielu producentów ma odwagę dodać tego typu odcień do swojej palety, za co Koreańczykom należą się brawa. Obecność 17-calowych felg nie jest więc tutaj zaskoczeniem. Na szczęście sensowny rozmiar opony (225/45) pozwala na spokojną jazdę po polskich drogach.

kia-ceed-5-9

To, czego zawsze się obawiałem w przypadku koreańskich aut to jakość wykończenia wnętrza. Trudno powiedzieć na czym polegał problem, ale przykładowo materiały w Kiach i bratnich Hyundaiach pomimo ogólnego przyjemnego odbioru pozostawiały pewien niedosyt, trochę jakby były dobierane na szybko na samym końcu etapu projektowania. Tutaj na szczęście z czymś takim się nie spotkamy. Deska rozdzielcza w większości pokryta jest przyjemnym miękkim plastikiem o sympatycznej fakturze. Wszystkie elementy zostały spasowane naprawdę nieźle, a jakiekolwiek trzaski i skrzypienia są rzeczą całkowicie obcą. Ergonomia? Wyśmienita. Nowy system inforozrywki zredukował do komfortowego minimum liczbę fizycznych przycisków. Jednocześnie obsługa radia czy nawigacji jest intuicyjna i nie wymaga studiowania instrukcji obsługi.

Najważniejsza w przypadku teoretycznie usportowionego auta jest pozycja za kierownicą – a ta w przypadku cee’da okazuje się być bardzo dobra. Można przyczepić się do minimalnie zbyt krótkiego siedziska oraz przeciętnego trzymania bocznego foteli, ale jest to kwestia indywidualnych upodobań. Moim zdaniem na tym polu jest jeszcze nieco do poprawy. Kierownicę pokryto dwoma rodzajami skóry – perforowaną w miejscach chwytu, oraz standardową na pozostałych elementach. Rozwiązanie to świetnie sprawdza się w trasie, choć niektórym może brakować dosłownie kilku milimetrów grubości wieńca – jest on minimalnie zbyt cienki, co może przeszkadzać w dogodnym ułożeniu dłoni. Przestrzeń także jest atutem cee’da. Zarówno z przodu, jak i z tyłu jest wystarczająco dużo miejsca nawet dla wysokich osób. Z kolei kufer o pojemności 380 litrów powinien bez problemu pochłonąć bagaże dla dwóch, trzech osób. Nie jest to jednak król pojemności, zwłaszcza na tle konkurentów z Japonii.

kia-ceed-4-1

Zawadiaka

W parze z agresywną stylistyką nadwozia powinien iść mocny silnik. Lekkim szokiem więc będzie dla Was fakt, że pod maską wersji GT-Line dostępna jest jedynie nowa turbodoładowana jednostka o pojemności jednego litra. To nie błąd – KIA postanowiła wkroczyć na drogę downsizingu, budując silnik celujący prosto w podobną konstrukcję ze stajni Forda. Koreańczycy z 998 cm3 i trzech cylindrów wyprodukowali 120 koni mechanicznych oraz  171 niutonometrów momentu obrotowego. Nie są to astronomiczne wartości, choć względnie niska masa własna wynosząca nieco ponad 1200 kg powinna pozwolić na całkiem niezłe osiągi.

kia-ceed-3-1

I pozwala. Powiem więcej – cee’d z najmniejszym silnikiem jest zaskakująco szybki. Wedle danych technicznych pierwsza setka pojawia się na liczniku po nieco ponad 11 sekundach, lecz subiektywne wrażenia są znacznie lepsze. KIA żwawo wyrywa z każdych świateł, bez trudu zostawiając w tyle auta o porównywalnej mocy. Trzeba też przyznać, że jak na „trzygarowca” brzmi znośnie, a wibracje są akceptowalne, choć na biegu jałowym wyraźnie przenoszą się na lewarek skrzyni biegów. A skoro jesteśmy już przy temacie przekładni, to pojawia się tutaj mały zgrzyt. Nie chodzi oczywiście o dźwięk przy zmianie przełożeń, bo takiego nie uświadczymy, a o zgranie tercetu silnik-skrzynia-sprzęgło. Z bliżej nieznanego powodu naprawdę ciężko jest wyczuć moment pomiędzy delikatnym szarpnięciem przy ruszaniu a przesadnym przeciągnięciu auta na półsprzęgle. Rekompensatą w pewnym stopniu jest za to świetna praca lewarka, która całkowicie bije niemieckich konkurentów – jeśli wciąż wierzycie w słowa dziennikarzy, którzy wychwalają pod niebiosa pracę skrzyni w Fordach lub Volkswagenach, to możecie je sobie włożyć między bajki. Fakt jest taki, że Koreańczycy zrobili to lepiej – zarówno tutaj, jak i w przypadku Hyundaia i30 Turbo, o którym pisałem kilka miesięcy temu. Co ciekawe w porównaniu do tego drugiego dużo lepiej zachowuje się układ kierowniczy. Podobnie jak w bratnim modelu zastosowano tutaj progresywne elektryczne wspomaganie z trzema siłami oporu do ustawienia – Comfort, Normal i Sport. W stosunku do Hyundaia dopracowano jednak jego działanie, dzięki czemu ogólne czucie auta jest znacznie lepsze. Owszem – do ideału jeszcze sporo brakuje, ale i tak ogólna komunikatywność układu jest bardzo dobra. Zresztą sama charakterystyka pracy zawieszenia cee’da jest naprawdę ciekawa. KIA postawiła na sztywność, choć odczuwalna jest ona głównie w zakrętach – nadwozie praktycznie się nie przechyla, zapewniając wysoką stabilność nawet przy wysokich prędkościach. Zachowano przy tym odpowiednią dawkę komfortu, choć zdecydowanie nie jest to auto z tych „miękkich” i lubiących nierówności, zwłaszcza te poprzeczne. Na takowych tył lubi lekko uciekać, lecz wszystko pozostaje pod pełną kontrolą. W pogotowiu oczywiście pozostaje układ ESP, który – o dziwo – można całkowicie odłączyć.

kia-ceed-1-3

Wróćmy jednak na moment do silnika cee’da. Wiemy już, że jest żwawy i nie torturuje słuchu kierowcy oraz pasażerów, ale jak prezentuje się jego spalanie? Otóż niestety nie najlepiej. Aby utrzymać sensowny dla portfela wynik w mieście trzeba bardzo delikatnie obchodzić się z pedałem gazu, unikając wyższych obrotów. Przy stricte eko-jeździe możemy spokojnie zaprzyjaźnić się z wynikami na poziomie 7,3-7,6 litra na sto kilometrów. Przyciskając jednak nieco mocniej prawy pedał bez problemu poszybujemy do poziomu 8, 9 a nawet 10 litrów w mieście. Patrząc na charakter zawieszenia oraz stylistykę auta, to jednak w większości przypadków osoby decydujące się na ten silnik będą widzieć raczej wyższe wartości. W trasie na szczęście jest dużo lepiej – tutaj również przy bardzo delikatnym obchodzeniu się z obrotami osiągniemy wyniki na poziomie 5,8-6,2 litra, choć realne spalanie przy dynamicznym poruszaniu się po ekspresówkach i drogach krajowych to niecałe 7 litrów. Przy 53-litrowym baku pozwoli realnie na pokonanie około 750 kilometrów na jednym tankowaniu.

Snob?

Podsumowując to wszystko wypadałoby zadać pytanie – a za ile to wszystko? Odpowiedź brzmi:  83 540 zł. W tej cenie otrzymujemy naprawdę bogato wyposażone auto, posiadające absolutnie wszystko, co przydaje się w codziennej eksploatacji. Mamy więc nawigację, czujniki cofania z kamerą, komplet elektronicznych asystentów, tempomat, bluetooth czy chociażby elektrycznie składane lusterka. W przypadku odmiany GT Line katalog opcji ogranicza się do zaledwie trzech pozycji – dopłaty za lakier (2 000 zł), pakietu funkcjonalnego (2 500 zł, zawiera ekran zastępujący analogowy prędkościomierz, elektrykę foteli przednich oraz podgrzewanie kierownicy i foteli) a także panoramicznego szklanego dachu (3 500 zł). Drogo? Teoretycznie za 8 tysięcy złotych mniej otrzymamy najbogatszą odmianę L lub Business Line z silnikiem 1.6 GDi o mocy 135 koni mechanicznych. Nie będzie posiadała ona jednak części wyposażenia standardowego z odmiany GT Line, o dodatkach stylistycznych – które zapewne niejako będą głównym argumentem za tą wersją – nie wspominając.

Zalety:
  • świetna skrzynia biegów
  • przyjemnie zestrojone zawieszenie
  • bogate wyposażenie
  • atrakcyjna stylistyka

Wady:
  • paliwożerny silnik
  • stosunkowo wysoka cena
  • niezbyt pojemny bagażnik
  • specyficzna praca sprzęgła

 

Podsumowanie

KIA odrobiła lekcje. Nowy cee’d od momentu premiery w 2012 roku kusił przyjemnym, acz nienachalnym designem oraz bogatym wyposażeniem. Teraz, po liftingu i w wersji GT Line ma szanse przyciągnąć osoby, które do tej pory nie brały pod uwagę koreańskiego kompakta. Jeśli rozwój marki będzie dalej postępować w takim tempie jak teraz, to za kilka lat to Europejscy producenci będą w solidnych tarapatach, mając za konkurencję tak mocnego gracza z Korei Południowej. A kimchi, mówię Wam, jest pyszne. Polecam spróbować!

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaKIA cee\'d 1.0 T-GDi GT Line
Silnikbenzynowy, turbo, R3, 12 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność998 cm³
Moc maksymalna120 KM (88 kW) przy 6000 obr./min.
Maks. moment obrotowy171 Nm w zakresie 1500-4000 obr./min.
Skrzynia biegów6-biegowa, manualna
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny McPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe wentylowane/tarczowe
Opony225/45 R17
Bagażnik / po złożeniu siedzeń380/1318 l
Zbiornik paliwa53 l
Typ nadwoziahatchback
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4310/1780/1470 mm
Rozstaw osi2650 mm
Masa własna /ładowność1206/616 kg
Masa przyczepy / z hamulcem700/1400 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie8,5/6,3/7,4
Emisja CO2115 g/km
Prędkość maksymalna190 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h11,1 s
Gwarancja mechaniczna7 lat
Gw. perforacyjna /na lakier12/3
Okresy międzyprzeglądoweco 30 000 km
Cena wersji podstawowej(cee\'d S 1.4 100 KM) 56 990 zł
Cena wersji testowej81 540 zł
Cena egz. testowego83 540 zł