Test

Octavia RS230

Skoda Octavia Combi RS 230

Bajaderka

Na dystansie:
1546 km

Bajaderka, czyli ciastko zwane „przeglądem tygodnia”. Jest w nim dużo różnych rzeczy. Jeśli cukiernik jest niewprawny, albo „resztek” ma dużo – może być ich nawet za dużo. A wtedy z nadmiaru dobrych elementów jest po prostu niejadalne.

Taka ciastkowa analogia nasuwa mi się po zrobieniu ponad 1500 kilometrów najmocniejszą Skodą Octavią w historii – modelem RS 230 w wersji kombi, z sześciobiegową przekładnią DSG. Na pewno nie można, drążąc jeszcze temat cukierniczy, zarzucić jej produkcji “z resztek”. Choć większość części zadebiutowała już w innych modelach koncernu. Znana platforma, znane nadwozie, znana skrzynia, zawieszenie i silnik. Czy coś się mogło nie udać?

Octavia RS front

Walka z jesienią

Być może ten test miałby nieco inny wydźwięk, gdyby Octavia RS 230 trafiła w moje ręce inną porą roku. Ale niestety kluczyki odebrałem w połowie października, co musiało zaważyć na ocenie układu jezdnego. Od zwykłej Octavii RS, najmocniejszą wersję odróżnia posiadanie elektronicznej blokady mechanizmu różnicowego, która w założeniu ma pomóc przenieść całe 230KM na asfalt w trakcie przejeżdżania przez zakręty. O ile jednak w takim Leonie Cupra, przy większej mocy, działa to całkiem słusznie, tak w Skodzie…

No dobrze, przez pierwsze dwa dni testu padał deszcz. I wtedy jedyną zaletą testowego samochodu okazało się być zdalnie sterowane ogrzewanie postojowe. Na mokrej nawierzchni wykorzystanie większej ilości mocy niż ma to miejsce np. w 1.8 TSI, było niemożliwe. Pierwsze trzy biegi dynamicznego ruszania, to walka z fizyką i nieustanne świecenie kontrolki kontroli trakcji. Po wyłączeniu systemów (w przeciwieństwie do “cywilnych” Skód da się zrobić nieco więcej niż odpięcie ASR), kontrolka przestaje mrugać, ale fizyka nadal nam przeszkadza w jeździe. Samochód ma tendencje do życia własnym życiem, a trakcja pojawia się na początku czwartego biegu. Na suchym jest oczywiście dużo lepiej. Choć wciąż do głosu dochodzi zdecydowana chęć do płużenia przodem i szukania zewnętrznej strony zakrętu. Jednak na przyczepnych oponach i dobrej nawierzchni, z Octavii RS da się wykrzesać naprawdę sporo. Układ kierowniczy, poprawiony nieco względem słabszych wersji, nie powala chirurgiczną precyzją, jednak pozwala na bardzo dobre wyczucie samochodu i prowadzenie go tak, jak trzeba (opór układu jest regulowany w zależności od trybu jazdy). Dobre, choć nie wybitne, są także hamulce – pozwalają się bezpiecznie zatrzymać, choć od “największego łobuza w mieście” (jak chwali się producent w reklamie), wymagałbym lepszego wyczucia i mocniejszego hamowania.

Octavia RS felga

Poprawa właściwości jezdnych pociagnęła za sobą oczywiście również zmiany w komforcie jazdy. Amortyzatorysą zdecydowanie utwardzone, ale gdyby nie gigantyczne felgi z cieniutkimi oponami (swoją drogą, Octavia RS porusza się na tak samo szerokich oponach jak bazowe 1.4 TSI na “siedemnastkach”), udało by się zachować całkiem udany kompromis. “Dzięki” kołom jest już zdecydowanie twardziej i mniej komfortowo, choć wciąż daleko jest od powybijania sobie plomb na nierównościach. Mimo wszystko skoda pozwala na na spędzenie w swoim wnętrzu długich tras bez poważnych strat w naszym samopoczuciu. Pod warunkiem oczywiście, że droga będzie w miarę równa. Na szczęście nawet w naszym kraju takich odcinków przybywa, przez co Octavia RS na dziewiętnastocalowej feldze nie jest aż tak bardzo pozbawiona rozsądku.

230

Dziesięć koni więcej. Tyle różni zwykłego RS od testowanego. Do tego (całe szczęście) automatyczna przekładnia DSG. Efekt? Sprint do setki osiągany na poziomie Nissana Juke Nismo RS  i prędkość maksymalna sięgająca niemal 250 km/h. W sumie całkiem przyzwoity, choć znów, niepowalający, zestaw.

Praktyka pokazuje, że o ile złapiemy przyczepność, Skoda potrafi dać nam trochę radości. Silnik zbiera się od samego dołu i pozwala na bardzo przyjemną jazdę. Nie ma spontaniczności i błyskawiczności reakcji, jaką daje dwustukonne 1.6 THP ze sprężarką Twinscroll w Peugeotach, prezentuje raczej spokojną siłę dużego silnika. Subiektywnie może nawet wydawać się nieco ospały, ale to złudne wrażenie. Wskazówka prędkościomierza wspina się szybko. Jednak o ile spod świateł RS230 to nie “błyskawica”, jej prawdziwa siła ujawnia się na drogach szybkiego ruchu. Szybkie redukcje skrzyni, wysoki moment obrotowy i charakterystyka jednostki TSI pozwalają na bardzo sprawne wyprzedzanie kolumn samochodów, a także zwiększanie oraz utrzymywanie sporych prędkości na autostradach i drogach szybkiego ruchu. Choć takie parametry są często głównym atutem potężnych diesli, nasza benzynowa szara Skoda potrafi przy ich pomocy sporo namieszać i wywołać szeroki uśmiech na twarzy kierowcy. Silnik bardzo chętnie będzie wspierał kierowcę podczas jazdy po zakrętach. Znów, spora w tym zasługa dobrze zestopniowanej skrzyni DSG o sześciu przełożeniach, ale łatwo jest utrzymać Octavię w odpowiednim zakresie obrotów, aby na końcu zakrętu “wystrzelić ją” do przodu przy pomocy prawej stopy.

Octavia RS wydech

Do pełni szczęścia brakuje… dźwięku. Albo braku dźwięku. Sam nie wiem. Sprawa wygląda tak: na zewnątrz Octavia brzmi nieco głośniej i bardziej sportowo niż przeciętny samochód (zdarza jej się nawet prychnąć i lekko strzelić), ale w żaden sposób nie można tego nazwać rasowym brzmieniem. I dlatego brakuje jej dźwięku. Z drugiej strony, wewnątrz mamy orgię komputerowo symulowanego dźwięku ala stary Golf skrzyżowany z dowolnym samochodem z Need for Speed. Jest głośno, bucząco, strzela, świszcze i prycha. I oczywiście w zależności od trybu, brzmienie się zmienia. Niestety nie da się go wyłączyć. A w tym przypadku chyba wolałbym posłuchać nieco cichszych, ale naturalnych efektów spalania się “bezołowiowej”.

A propos spalania. Jak w każdym takim samochodzie, w zależności od naszej fantazji i ciężaru prawej stopy, spalanie można podnosić w nieskończoność. Jednak mimo wszystko, 2.0 TSI potrafi spalić minimalnie nawet w granicach 7-7,5 l/100 km, pod warunkiem spokojnej i płynnej jazdy. Na autostradzie dodajemy do tego 2-2,5 litra, oczywiście o ile nie usiłujemy zrobić trasy np. Warszaw – Berlin w 3,5 godziny – wtedy 50-litrowy bak trzeba będzie napełniać co chwilę.

Octavia ze smaczkiem

Pora przyjrzeć się temu, co otacza nas w samochodzie na co dzień. Czy przebudowanie najpopularniejszego kompaktowego samochodu w Polsce, na coś nieco bardziej sportowego powiodło się? No cóż… połowicznie. Już na pierwszy rzut oka RS we wnętrzu wygląda o niebo lepiej. Czerwone przeszycia na dziurkowanej kierownicy ze spłaszczonym wieńcem, kubełkowe fotele, kilka delikatnych wstawek, logo RS wyszyte z przodu i z tyłu na oparciach. Wiele tego nie ma, ale wygląda ciekawie i zdecydowanie może się podobać. Można się jedynie przyczepić do panelu wokół dźwigni zmiany biegów. Jest gładki i czarny, przez co widać na nim wszystko, a na dodatek jest słabo odporny na porysowanie. W wersji “Elegance” domyślnie jest pseudoaluminium, które wygląda sporo lepiej.

Octavia RS fotele

Lepiej (w uboższych wersjach) nie wyglądają za to fotele, które w RS są naprawdę udane. Dobrze wyglądają, nieźle trzymają w zakrętach, pozwalają na zajęcie prawidłowej pozycji, a na dodatek nie męczą na długiej trasie. Obawiam się tylko, że wersja uboższa, z manualnym sterowaniem, byłaby jeszcze lepsza. Bo chyba tylko koniecznością upchnięcia mechaniki fotela można tłumaczyć to, że siedzi się nieco… wyżej niż w zwykłej Octavii.

Poza tym, wnętrze to niemalże zwykła, uporządkowana i nieco nudna Octavia. Z całą swoją ergonomią, dobrym spasowaniem niezłych materiałów oraz dużą ilością przestrzeni. Nie tylko szybko, ale i wygodnie? Proszę bardzo. Tylna kanapa zapewnia dużo miejsca i ogrzewane siedziska po zewnętrznej stronie. Bagażnik, schowany za elektryczną klapą, tradycyjnie jest w stanie połknąć niemalże dowolną ilość bagażu. I chyba Ci, którzy kupują Octavię RS w wersji kombi, właśnie na to liczą, bo to wyróżnia najmocniejszą Skodę od konkurencji.

À propos liczenia

Większość przypadłości Octavii można jakoś sobie wytłumaczyć, ewentualnie się do nich przyzwyczaić. Jednak największy problem mam z ceną testowanego samochodu. Na pokładzie znalazło się chyba wszystko, co tylko można do niego dokupić. Od Webasto, przez dach panoramiczny, po elektrycznie sterowane fotele z pamięcią, elektryczną klapę, największą nawigację i wszystkich możliwych asystentów. To oczywiście wywindowało cenę – do 168 550 zł. Co jest o tyle koszmarną ceną, że za podobne pieniądze dostaniemy podobnie wyposażonego… Leona Cuprę ST o mocy 280 KM. Z nieco większą ilością charakteru i całkiem sporym zapasem mocy. O ile jednak z wyposażenia możemy nieco zrezygnować i próbować opuścić cenę do nieco bardziej rozsądnej to w przypadku Octavii RS230 i tak dostaniemy po kieszeni. Różnica w stosunku do zwykłej RS Combi wynosi ponad 12 tys. zł. I o ile 220-konna Skoda jeszcze się ceną broni, dając całkiem sporo emocji, tak wspomniana kwota za nowe felgi, 10 KM i niedziałającą “szperę” jest już lekkim “skokiem na kasę”. Wolałbym podobne pieniądze wydać np. na napęd 4×4, jednak ten dostępny jest tylko w wysokoprężnej Octavii RS (i wymaga dopłaty zaledwie 9 tys. zł).

Zalety:
  • zachowana wysoka praktyczność samochodu
  • dobra elastyczność i osiągi przy wyższych prędkościach
  • nieźle zestrojone zawieszenie

Wady:
  • nieprzewidywalność przy obniżonej przyczepności
  • bardzo wysoka cena, zarówno egzemplarza, jak i dopłata do „230”
  • irytujący komputerowo wspomagany dźwięk
  • kilka wpadek ergonomiczno-jakościowych

Podsumowanie

Nie ukrywam, że wiązałem z Octavią RS230, jako topowym modelem, spore nadzieje. Zamiast tego jestem dość mocno rozczarowany. I choć daleko mi do stwierdzenia, ze RS230-ka jest złym samochodem, jednak zdecydowanie nie jest warta dopłaty w stosunku do zwykłej RS, a w innych kwestiach nie dorasta do wyobrażeń na ich temat. Za mało w niej sportowego charakteru. Testowany egzemplarz stał się po prostu tytułową “bajaderką”, gdzie jest za dużo wszystkiego, a za mało “jakiegoś” – dużo luksusu, mocny silnik, trochę sportu itd. itp. W efekcie ciężko wczuć się w sensowność tego samochodu. Jednak nawet zmniejszenie ceny nie zamaskuje braku przyczepności i dźwięku “z empetrójki”. Jeśli o mnie chodzi, pozostałbym przy niewiele wolniejszej Octavii 1.8 TSI 4×4, bądź skusiłbym się na Seata Leona.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaSkoda Octavia RS230
Silnikt. benzynowy, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1984 cm³
Moc maksymalna169kW (230KM) przy 4700-6200 obr/min.
Maks. moment obrotowy350Nm przy 1500-4600 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, sześciobiegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony225/35R19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń610/1740 l
Zbiornik paliwa50 l
Typ nadwoziakombi
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4685/1814/1452 mm
Rozstaw osi2680 mm
Masa własna /ładowność1487/566 kg
Masa przyczepy / z hamulcem740/1600 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie8,1/5,4/6,4 (w teście: 12,6/9,8/10,5)
Emisja CO2149 g/km
Prędkość maksymalna245 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,0 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 tys. km lub co 2 lata
Cena wersji podstawowej(1.2 TSI Active Combi) 66 050 zł
Cena wersji testowej132 950 zł
Cena egz. testowego168 550 zł


Podobne artykuły