Testy

Skoda Superb 2.0 TSI DS6 Sportline | fot. Maciej Kuchno

Skoda Superb 2.0 TSI Sportline | TEST, DANE TECHNICZNE, SPALANIE, GALERIA

Małe zmiany, duży zysk

Superba znacie doskonale. Każda generacja tego modelu w ekspresowym tempie zalewała nasze ulice. Nic dziwnego – przestronność w połączeniu z bogatym wyposażeniem i wciąż dość rozsądnymi cenami przyciąga wielu klientów. Jak jednak wyróżnić się z tego tłumu? Odpowiedź kryje się pod nazwą Sportline.

Superb Sportline? To brzmi kuriozalnie. Gdzie można upchnąć sport do największej Skody na rynku? Otóż odpowiadam Wam – da się, a co ważniejsze bardzo zmienia to odbiór tego auta. Wszystko po kolei.

Trzecia generacja topowej Skody zadebiutowała w 2015 roku podczas salonu samochodowego w Genewie. Przez wielu jest ona uznawana jest za najładniejszą “Czeszkę” ostatnich lat – nad projektem czuwał Jozef Kaban, spod którego ręki wyszły największe przeboje tej marki ostatnich lat. Superb wreszcie połączył ciekawą stylistykę ze znaną dla siebie praktycznością – zwłaszcza w wersji kombi. Od początku jednak Czesi sygnalizowali, że na wersję RS nie ma co liczyć – 280-konna odmiana silnika 2.0 TSI musi zadowolić wszystkich odbiorców. Nie oznaczało to jednak, że Skoda nie ma swojego asa w rękawie.

Kosmetyka

“Sportowa” odmiana Superba tak naprawdę wyróżnia się delikatnymi poprawkami. Zacznijmy od stylistyki – znajdziemy tutaj między innymi nowe, nieco agresywniej zarysowane zderzaki, spoiler nad tylną klapą (dostępny zarówno w liftbacku jak i kombi) ciekawsze wzory felg (18 i 19-calowe) a także czarne obudowy lusterek oraz przedniego grilla. Do tego dodano obniżone o 15 milimetrów zawieszenie i… to by było na tyle. Bez dwóch zdań te drobne modyfikacje znacząco poprawiły aparycję średniaka Skody, nadając mu nieco więcej unikalnego charakteru.

Zmian nie zabrakło również we wnętrzu. Projektanci zdecydowali się na zastosowanie czarno-czarnej kolorystyki, czyli krótko mówiąc kolor ten znajdziemy niemal wszędzie. Teoretycznie taki pocieszny w odbiorze zestaw raczej nie poprawi wyglądu dość prostego, acz bardzo estetycznego kokpitu Superba. Nic bardziej mylnego – dzięki zastosowaniu mieszanki skóry, alcantary i miękkich plastików całość prezentuje się zadziwiająco przyjemnie. Dodając do tego spłaszczoną u dołu trójramienną kierownicę, z perforacją w miejscach chwytu oraz nowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami otrzymujemy naprawdę sympatyczny i cieszący oko motyw. Nikt by się jednak nie obraził za możliwość wyboru jaśniejszej tapicerki – przykładowo jasno szarej. Warto też dodać, iż nowe siedziska są niesamowicie wygodne – szczerze mówiąc to najlepsze fotele akutalnie oferowane w Skodach. Choć takie same znajdziemy takżę w Octavii RS, to jednak nieco miększe wypełnienia oraz wspomniana wcześniej alcantara poprawia komfort podróżowania.

Deska rodzielcza Superba nie należy do najciekawszych stylistycznie, ale też nie wywołuje oczopląsów i wszelkich niepożądanych reakcji. Zarówno boczki drzwi jak i górną część konsoli centralnej wykończono miękkim i przyjemnym w dotyku plastikiem. Wszystkie elementy spasowano z należytą starannością, choć dolne partie kokpitu (zwłaszcza przy lewarku skrzyni) lubią czasami wydać nieprzyjemny odgłos. Po zmroku ciemność przełamywana jest atrakcyjnym ambientowym oświetleniem – kierowca ma do wyboru ponad 8 różnych odcieni. Ledowa listwa pociągnięta jest pod panelami ozdobnymi, nieco na wzór aktualnej generacji Passata.

Wszystko? Wszystko!

Wersja Sportline może być śmiało plasowana na równi z odmianą Style. Oznacza to, że już w standardzie otrzymamy bardzo bogate wyposażenie. Na pokładzie nie zabraknie między innymi tempomatu, przełącznika trybów jazdy DRIVING MODE SELECT, komputera Maxi-Dot, systemu bezkluczykowego czy szeregu asystentów dbających o bezpieczeństwo podróżnych. O takich elementach jak system inforozrywki (Bolero, bez nawigacji, z Bluetoothem) czy ksenonowych lampach nie trzeba nawet wspominać. Wszystko to można oczywiście rozszerzyć, choć wówczas rozpoczyna się zabawa w windowanie ceny. Testowany egzemplarz, w którym znalazła się topowa nawigacja Columbus, podgrzewane fotele i wiele innych dodatków została wyceniona na ponad 160 000 zł. Nie jest to mała kwota, aczkolwiek podobnie skonfigurowani konkurenci mogą być nieco droższy. Skoda natomiast bez wątpienia jest liderem w kategorii tego, co oferuje za podaną kwotę. Ilość przestrzeni na tylnej kanapie wciąż zaskakuje, choć po części jest to efekt zastosowania dość krótkich siedzisk, co nie każdemu może przypaść do gustu. Kufer również należy do liderów segmentu – 660 litrów pojemności czyni Superba niekwestionowanym liderem na tym polu. Dodatkowo wyjątkowo ustawny kształt oraz dostępne w opcji szyny ułatwiające rozlokowanie przewożonych rzeczy pozwalają na komfortowy transport nawet dużych przedmiotów.

Długodystansowiec

Nie pomyślcie sobie jednak, że Sportline oznacza radość z pokonywania zakrętów i szaleństwa na Nurburgringu. Tak naprawdę to auto wciąż pozostaje dość komfortowe, choć wybierając tryb Sport czuć wyraźne usztywnioną charakterystykę amortyzatorów, zmniejszającą nieco przechyły boczne. Pod maską testowanego Superba znalazła się doskonale znana jednostka 2.0 TSI spięta z 6-biegową przekładnią DSG. Przyznam szczerze – jest to absolutnie najlepsza opcja do tego auta, a o dieslach lepiej zapomnieć. Dlaczego? Otóż przy rozsądnym traktowaniu prawego pedału Superb pochłania dość rozsądne ilości paliwa. Spora moc zapewnia zaś zadowalającą dynamikę, przydatną zwłaszcza na autostradzie. W tym miejscu padnie zapewne pytanie – “ale przecież diesel byłby lepszą opcją”. Odpowiedź brzmi “nie”. Powód jest prosty – 190-konne TDI łączone z przekładnią DSG niestety cierpi na dziwną przypadłość w postaci wyraźnego zamulenia, wyczuwalnego zwłaszcza przy ruszaniu. Do tego kultura pracy jednostki TSI (o dźwięku nie mówiąc) znacząco bije wersję wysokoprężną. Oczywiście “benzyniak” jest także nieco tańszy w zakupie, więc tylko robiąc naprawdę duże przebiegi faktycznie zwróci nam się inwestycja w diesla.

Układ kierowniczy Superba to rozsądny kompromis pomiędzy lekkością pracy a pewnością prowadzenia. Średniak Skody nie zapewnia szalonych wrażeń z jazdy, aczkolwiek również nie męczy i nie przeraża w zakrętach. Nieco niższe zawieszenie pozytywnie odbiło się na prowadzeniu, choć nie jest to wielce wyczuwalna różnica. W całym tym zestawie jedynym zgrzytem jest skrzynia biegów – przekładnia DSG6 co prawda wciąż jest znacznie lepsza od swojej 7-biegowej siostry, jednakże wciąż zdarza się jej “szarpnąć” autem. Na autostradzie także można nieco narzekać na brak wyższego nadbiegu, który pozwoliłby na zredukowanie zużycia paliwa. W mieście Superb z jednostką 2.0 TSI zużywa średnio od 9 do 12 litrów paliwa – wszystko zależne jest od traktowania auta oraz warunków na drodze. W trasie bez problemu zejdziemy do 7,4-7,8 litra, zaś na autostradzie 8,2-9,4 litrów to typowa wartość wyświetlana przez komputer. W długich podróżach z wyższymi prędkościami szybko docenić można bardzo dobre wygłuszenie kabiny – dopiero powyżej 150 km/h szum opływającego powietrza zaczyna coraz intensywniej wdzierać się do wnętrza.

Wzorzec?

Skoda ma tajemniczą tendencję do dzielenia ludzi. Wiele osób docenia tę markę za nieco rozsądniejsze ceny względem siostrzanego Volkswagena oraz bogate wyposażenie i nowoczesne rozwiązania. Inni zaś ganią Czechów za nudny design i absolutny brak charakteru. Superb Sportline staje mniej więcej po środku – najzwyczajniej w świecie urozmaicił popularnego przedstawiciela klasy średniej, oferującą już w standardzie bardzo bogate wyposażenie. Nie oznacza to jednak, że przypadnie on do gustu wielu osobom – kupując Skodę raczej nie będziesz się za nią oglądać 10 razy na parkingu. Sportline’a można śmiało określić nieco mniej rozsądną wersją bardzo rozsądnego samochodu – zwłaszcza, gdy wybierzemy go z 280-konnym wariantem silnika 2.0 TSI.

A ile kosztuje przyjemność wejścia w posiadanie tego auta? Cennik Superba Sportline w wersji liftback startuje z poziomu 121 520 zł. Kombi jest nieco droższe – tutaj musimy wydać minimum 125 220 zł. Testowana odmiana z silnikiem 2.0 TSI 220 KM wymaga wyłożenia blisko 148 000 zł, zaś po dołożeniu wszystkich obecnych na pokładzie dodatków otrzymamy wartość 162 870 zł. Nie jest to mało, lecz na pokładzie absolutnie niczego nie brakuje. Do tego porównywalny Passat będzie droższy o ok 15-17 tysięcy złotych. Co ciekawe dość blisko Superba ląduje nowa Insignia – w wersji 2.0 TURBO 260 KM (z napędem na cztery koła i nową 8-stopniową skrzynią biegów) po doposażeniu w pakiet OPC oraz kilka innych dodatków wyrównujących standard do poziomu Superba otrzymamy kwotę 168 000 zł.

Zalety:
  • silnik komponuje się z charakterem auta
  • przestronne wnętrze
  • ogromny bagażnik
  • “simply clever”
  • przyjemna dla oka stylistyka

Wady:
  • mimo wszystko dość wysoka cena
  • brak możliwości dobrania jaśniejszego wnętrza
  • miejscami gorsze jakościowo plastiki
  • krótkie siedzisko tylnej kanapy

Podsumowanie

O Skodzie powiedziano i napisano już chyba wszystko. Osób poszukujących spisku w pozytywnych opiniach na temat aut tej marki wciąż nie brakuje. Prawda jest jednak taka, że ot chociażby testowany przez nas Superb nie ma większych wad. Jest przyjemny dla oka. Jest praktyczny. Jest niesamowicie przestronny, choć osiągnięto to kosztem długości siedziska tylnej kanapy. Jest bogato wyposażony i posiada mocny silnik. Dodatkowo z pakietem Sportline zyskuje nieco więcej charakteru, dzięki czemu wyróżnia się z tłumu “korpo-skód”. To po prostu doskonałe auto do codziennej eksploatacji, zwłaszcza dla rodzin – zarówno w mieście jak i w trasie sprawdzi się doskonale, a właściciel z pewnością nie będzie narzekać na całkowicie bezpłciowy wygląd.