Test

Superb przód

Skoda Superb Atelier

Jedyna w swoim rodzaju

Jeśli czytacie o samochodach typu „one-off”, które powstają w jednym egzemplarzu, na specjalne zamówienie, bądź z jakiegoś konkretnego powodu, zazwyczaj jest to jakieś Bugatti, albo Rolls–Royce, w każdym razie marka luksusowa. I zazwyczaj mówimy wtedy o wersji na rynek chiński, brytyjski, amerykański bądź, najczęściej, arabski. A my przedstawiamy jedyny w swoim rodzaju egzemplarz zwykłej Skody. Wprost z polskiego rynku.

Miłośnikom mody Tomasza Ossolińskiego nie trzeba przedstawiać. Jeśli chodzi o garnitury robione metodą Bespoke, to absolutna czołówka polskiego designu odzieżowego (jak również czołówka pod względem cen). Ossoliński to również uznana na zachodzie marka, cechująca się elegancją, stylem i przede wszystkim wysoką jakością. To jego projektu były też stroje polskich sportowców na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, a Paweł Pawlikowski w jego garniturze odbierał zeszłorocznego Oscara za film „Ida”. Jego ostatnia kolekcja (wiosna/lato 2016) o nazwie „Bukovina”, inspirowana (jak możecie się domyślać) polskimi górami i ich folklorem, zadebiutowała niedawno wraz z uzupełnieniem pokazu, w postaci Skody Superb Atelier. Tej, którą właśnie widzicie na zdjęciach. To jedyny egzemplarz Superba z takim wykończeniem, wykonanym ręcznie wg pomysłu projektanta. Nie możecie go kupić – czy niestety? To już kwestia Waszych upodobań.

Ossoliński

 

Wysoka półka

Bazą dla projektu jest idealna na otaczającą nas zimową aurę wersja z napędem na cztery koła, z najmocniejszym dieslem i sześciobiegowym automatem. To zapowiada całkiem przyzwoity samochód, nie tylko stylistycznie. Do dyspozycji spoczywającego w bardzo wygodnych fotelach kierowcy Skoda oddaje 190 KM i 400 Nm, przenoszonych przed napęd Haldex ostatniej generacji. Na papierze Skoda przyspiesza do 100 km/h w 7,7 sekundy i pozwala rozpędzić się do 230 km/h. Czy potrzeba czegoś więcej, aby „wozić się” bezstresowo? Może regulowanego zawieszenia DCC? Jest na pokładzie. Trzystrefowej klimatyzacji? Też jest. Biksenonowych reflektorów – są! Elektrycznie sterowanych foteli? Też są w standardzie. Zwłaszcza, że jeśli chodzi o wyposażenie nasz „rodzynek” jest najbogatszą odmianą Laurin & Klement, wraz z kilkoma dodatkami. Przejdźmy więc do praktyki.

Wspomniane wyżej osiągi są oczywiście dostępne, ale subiektywnie przez cały test miałem wrażenie, jakbym jeździł słabszą wersją dwulitrowego diesla. Po wciśnięciu pedału gazu czuć moc silnika i chęć do przyspieszania, jednak cały czas miałem wrażenie, jakby coś Superba blokowało. Możliwe, że to kwestia skrzyni biegów, która działaniem przypomina zagubioną niczym dziecko we mgle siedmiobiegową skrzynię biegów z Mercedesa, a nie całkiem udaną pod względem pracy przekładnię DSG. Skrzynia często „przywiesza się” i choć w trybie Sport udaje się jej nieporadność nieco zamaskować, to nie oszukujmy się, po tym samochodzie nie spodziewamy się ciągłej jazdy powyżej 3000 obr/min. Mimo wszystko jednak, jeśli trzeba, Skoda potrafi pokazać na co ją stać, i na autostradzie, bądź drodze szybkiego ruchu spokojnie może okupować lewy pas; to jeden z lepszych samochodów do podróżowania z wysokimi prędkościami.

Superb 4x4

DCC z kolei, w tym wydaniu uważam za nieco zbędny wynalazek. Między poszczególnymi trybami ciężko wyczuć znaczną różnicę, a każde z ustawień powoduje, że samochodem przyjemnie się sunie, bez głupich myśli o atakowaniu każdego zakrętu niczym na rajdzie Monte Carlo. Skoda jest sprężysta, dobrze izoluje pasażerów od np. kocich łbów na jezdni, a w zakrętach wykazuje się łatwą do opanowania podsterownością w ekstremalnych sytuacjach i dość sporą dozą neutralności, jeśli będziemy poruszać się rozsądnie. A rozważania na temat komfortu prowadzą nas już bezpośrednio do analizy wyjątkowości naszego egzemplarza.

Rękodzieło

To hasło, razem z „Rzemiosłem” za każdym razem podkreśla projektant wnętrza naszego Superba. I właśnie ręcznie wykonana tapicerka jest clou modelu Atelier. Do jej stworzenia użyto skór Conolly, znanych ze swojej miękkości oraz wysokiej jakości. Ta założona w XIX wieku firma dostarcza zazwyczaj swoje materiały Astonowi Martinowi, Bentleyowi, Rolls-Royce’owi, Ferrari, Maserati i innym. Tutaj trafiły mięciutkie skóry w odcieniu bladego beżu oraz szmaragdowej zieleni.

Wykończenie to nie tylko skórzana tapicerka siedzeń. W żadnej Skodzie, a nawet w żadnym Audi (pozostając w koncernie) nie dostaniecie tak szeroko użytej skóry. Obszyto nią fotele, boczki drzwi, deskę rozdzielczą, ale także tunel środkowy, dolne części drzwi, pokrywy schowków czy kolumnę kierowniczą. Nawet element dla Skody Superb bardzo charakterystyczny, czyli parasolka, dorobiła się eleganckiego skórzanego futerału. Wszystko z ręcznie wykonanymi szwami i najwyższym pietyzmem przy wykańczaniu szczegółów.

Fotele Superb

Znawcy stylu Tomasza Ossolińskiego powinni bez problemu rozpoznać, że Atelier jest jego dziełem. I nie mówię tu o sygnaturze na desce rozdzielczej oraz na przednich błotnikach, a o typowych dla dbającego o detale projektanta wykończeniach i szwach. O tym, że Superb należy do „góralskiej” kolekcji świadczą lamówki w typowym dla podhalańskiego folkloru stylu, z wytłaczanymi w skórze otworami i wycięciami.

To nie koniec zabaw z wnętrzem. Od krawędzi szyb w górę, zamiast standardowej tapicerki pokrywającej słupki oraz podsufitki znajdziemy jasnoszarą alcantarę. Pokryto nią wszystkie elementy, a na dodatek części w okolicach słupków sprawiają wrażenie, jakby dodatkowo między plastiki a materiał wykończeniowy włożono coś miękkiego. Zresztą, wrażenie „miękkości” materiału i przytulności panuje w całym wnętrzu.

pion Atelier

Jako zwieńczenie personalizacji Superba Atelier, użyto drewna. Znalazło się ono na aplikacjach na fotelach oraz tylnej kanapie. A także znalazło się na górnym fragmencie wieńca obszytej bladobeżową skórą kierownicy. I to naprawdę mocny akcent. Drewno wygląda świetnie – ciemny kolor drzewa, z pozostawionymi żłobieniami i bez grubej warstwy lakieru dobrze kontrastuje z resztą wnętrza, wyglądając niczym dobrze dobrane guziki do garnituru. Swoją drogą, wiele bym dał, żeby takie drewno móc zamówić – nie tylko w Skodzie, ale także w paru innych markach – jako wykończenie. W naszym egzemplarzu niestety nie udało się nic zrobić z fortepianowym lakierem, który pokrywa tunel środkowy oraz listwy biegnące wzdłuż deski rozdzielczej.

Podsumowanie

Ciężko oceniać Superba Atelier jako konkretną wersję samochodu. Po bardziej wnikliwe testy samego samochodu będziecie musieli zajrzeć na nasze łamy, kiedy jakaś kolejna flagowa skoda wpadnie nam w ręce. W tym skupiliśmy się na możliwościach, które daje personalizacja samochodu. Skoda ewidentnie stara się podkreślić związki Superba ze „stylowością” i „światem mody”. Biorąc pod uwagę wygląd sedana poprzedniej generacji oraz progres jaki poczynili w trzeciej odsłonie flagowego modelu, nie dziwię się, że chcą pójść za ciosem. Widać to zarówno w przypadku egzemplarza ze zdjęć, jak i podjętej współpracy z Michałem Kędziorą, specjalistą od mody męskiej znanym w sieci jako Mr. Vintage. Jeśli chodzi o wygląd modelu Atelier, zostawiam to ocenie każdego z osobna, natomiast w kwestii jakości, stawia to Skodę w zupełnie nowym świetle. I choć nie możemy kupić takiego samochodu nawet w limitowanej wersji, zawsze miło zobaczyć samochód w innej odsłonie niż dotychczas. Zdecydowanie lepszej odsłonie. Jeśli Was zainteresował, na żywo będzie można go obejrzeć podczas zbliżających się targów Motor Show w Poznaniu (01-03 kwietnia).



Podobne testy