Test

Volkswagen up! 1.0 MPI | fot. Krzysztof Grabek

Volkswagen up! 1.0 MPI 75 KM High up!

Miejski gracz

Miasto to przestrzeń, po której, niczym klocki w Tetrisie, nieustannie przemieszczają się pudełka na kołach. Jedne z nich są większe, inne mniejsze, ale tylko część z tych pudełek jest idealnie dopasowanych wymiarami do swojego środowiska. Reprezentantem tej grupy jest odświeżony Volkswagen up!, który zawitał do naszej redakcji.

Poruszanie się po mieście, a zwłaszcza po jego ścisłym centrum, to gra, która z jednej strony przypomina Tetrisa, a z drugiej Pac-Mana. Skąd takie skojarzenia? Spadające w Tetrisie różnych rozmiarów klocki trzeba dopasować do pozostałych tak, by jak najszczelniej wypełnić przestrzeń ekranu. Czyż nie tak właśnie wygląda parkowanie w centrach miast? W Pac-Manie z kolei gracz stale manewruje żółtą kulką po wąskich alejkach, tak by nie dać się złapać przez duchy, a przy tym najeść się po drodze owocami oraz punktami. Pokryty złotym lakierem up! to trochę taki Pac-man, tylko że jego polem gry jest miasto.

Pudełeczko

Prawdę mówiąc, bardziej trafnym od porównania do kulki byłoby zestawienie Volkswagena up!-a z pudełkiem, bo ten niesamowicie je przypomina. Złośliwi mówią, że z daleka miejski samochód Volkswagena można pomylić z małym kontenerem, a po zbliżeniu się do niego okazuje się, że to przerośnięty piekarnik – takie skojarzenia wywołuje klapa bagażnika składająca się z jednej tafli szkła. Porównania te są trochę na wyrost, bo w rzeczywistości niemieckim projektantom udało się zawrzeć w bardzo prostej formie zaskakująco dużo stylu. Czasy, gdy miejskie auto musiało oznaczać nudny samochód, który kojarzył się raczej z wyborem podyktowanym przez ograniczony domowy budżet, minęły bezpowrotnie. Małe samochody są z generacji na generację coraz ciekawsze – wystarczy spojrzeć chociażby na stylowego przedstawiciela segmentu A od Renault, czyli testowane przez nas niedawno Twingo.

Mały Volkswagen gra zupełnie inną formą, hołdując raczej prostym, geometrycznym kształtom. Nie zabrakło tu jednak detali, które decydują o ciekawym projekcie. Takich jak chociażby przemodelowane zderzaki, które zyskały atrakcyjniejszą formę – z przodu pojawiły się nieco inaczej umieszczone wloty powietrza do chłodnicy, a charakterystyczna czarna ramka na zderzaku tworząca wcześniej uśmiech układa się teraz w… psią kość. W poliftingowej wersji można dostrzec nieco wyraźniej zaznaczone na masce przetłoczenia i to w zasadzie całość modyfikacji obejmujących przedni pas nadwozia. Reflektory, choć nie wyglądają na zmienione, skrywają pod kloszem światła do jazdy dziennej wykonane w technologii LED – a więc wszystko w zgodzie z modą!

Linia boczna pozostała praktycznie nietknięta. Jedynie kierunkowskazy powędrowały z burt na obudowy lusterek bocznych. Tylna część pojazdu jeszcze bardziej przypomina drzwiczki piekarnika, bo projektanci „ukryli” w czarnych kloszach jeszcze dodatkowo tylne światła. Na klapie bagażnika pojawiła się chromowana listwa, a zderzak ma inaczej wyciętą wnękę na tablicę rejestracyjną, po bokach której umieszczono odblaskowe „kocie oczy”, poszerzające optycznie tył pojazdu. Rewolucyjnych zmian brak, ale mimo 6 lat stażu rynkowego up! ich specjalnie nie potrzebował. Samochód zachowuje też świeżość dzięki nowym wzorom felg i kilku jaskrawym kolorom, które nareszcie rozweseliły paletę lakierów Volkswagena. Nasz egzemplarz zdobiła barwa Żółty Honey, ale warto zwrócić uwagę także na Niebieski Costa Azul lub Pomarańczowy Habanero. Stylowy wizerunek up!-a uzupełniają nieproporcjonalnie duże w stosunku do wielkości samochodu emblematy z logo VW, które występują nie tylko na osłonie chłodnicy i pokrywie bagażnika, ale także na 15-calowych obręczach aluminiowych.

Gadżecik?

Kabina miejskiego Volkswagena nie przeszła drastycznej metamorfozy, choć pozmieniano zdecydowanie więcej elementów, niż w przypadku bliźniaczej Skody Citigo, która także przeszła niedawno facelifting. Deska rozdzielcza ma teraz nieco ostrzejsze kształty, lepiej pasujące do obecnego języka stylistycznego marki z Wolfsburga. Wyróżnikiem najbogatszej wersji nazwanej high up! jest świetlna listwa umieszczona poniżej polakierowanego pasa deski rozdzielczej, przez którą proste formy w kabinie zaczynają po zmroku przypominać… nowe meble z Ikei. Nie zmienił się za to najbardziej kontrowersyjny element kabiny, czyli odsłonięte boczki drzwi eksponujące „gołą” blachę. Konkurenci pokazują, że miejskie auto nie musi wiązać się z takimi rozwiązaniami, ale z drugiej strony, jeśli zdecydujecie się na up!-a w jaskrawym kolorze, wprowadzicie tym samym trochę życia do jego wnętrza. Ot, taki jego urok.

Nikt z Was za to nie będzie już mógł wytknąć niemieckiemu mieszczuchowi oszczędności, które w środku objawiały się głównie brakiem sznurków podnoszących równocześnie z klapą półkę nad bagażnikiem i brakiem umieszczonego po stronie kierowcy przycisku do sterowania szybą pasażera – teraz nie trzeba już ręcznie podnosić tylnej półki, ani gimnastykować się we wnętrzu, żeby otworzyć/zamknąć okno pasażera. Co więcej, ekran radia (wciąż mikroskopijnych rozmiarów) wyświetla kolorowe komunikaty, a nie tak jak dotychczas czarno-białe.

A skoro już o multimediach mowa, to główną nowością w kabinie jest zastąpienie akcesoryjnego systemu Maps+More bezpłatną aplikacją dostępną na trzy wiodące systemy operacyjne. W praktyce oznacza to, że wraz z małym Volkswagenem można zamówić umieszczony na szczycie deski rozdzielczej uniwersalny uchwyt, na którym możecie zawiesić przenośny komputer pokładowy w postaci… Waszego smartfona. Płynnie działająca aplikacja z przyjaznym interfejsem daje dostęp do informacji takich jak przebyty dystans, średnie spalanie, średnia prędkość czy zasięg, ale ma także wbudowaną funkcję nawigacji i własny program do sterowania muzyką z telefonu. Aplikacją można zarządzać na ekranie telefonu lub dedykowanymi przyciskami umieszczonymi na przeprojektowanej desce rozdzielczej.

Mieszczuch

Teoretycznie Volkswagen up!, będący klasycznym reprezentantem segmentu A, nie powinien należeć do przestronnych aut. A jednak mimo mały rozmiarów samochodu niemieckim inżynierom udało się wygospodarować zadowalającą ilość przestrzeni w kabinie, choć nie należy też przesadzać z zachwytami. Po prostu miejsca dla pasażerów jest w sam raz – dopóki nie mówimy o tylnej kanapie. Up! jest samochodem czteroosobowym, więc zasiądą tam tylko dwie osoby, a i tak nie będzie im specjalnie wygodnie. O ile przestrzeń nad głowami powinna zadowolić nawet wysokich pasażerów, o tyle miejsca na nogi jest już mało. Ze swoim wzrostem dobijającym do 180 cm nie należę do ponadprzeciętnie rosłych osobników, a i tak po zajęciu wygodnej pozycji za kierownicą pozostawiłem bardzo mało miejsca na nogi dorosłego pasażera jadącego za mną. Nie obeszło się bez przysunięcia fotela do kierownicy, co drastycznie obniżyło mój komfort podróży. Up!-em najlepiej więc podróżować we dwójkę, albo z dziećmi na tylnej kanapie.

Kiedy zdecydujecie już, kogo zabieracie na pokład, możecie wyruszać w drogę. Byle nie za daleko, bo up! jest samochodem o dynamice typowo miejskiej. Bardzo długie pierwsze i drugie przełożenie sprawia, że w mieście trudno się zorientować, iż pod maską gnieździ się tylko wolnossący 3-cylindrowy motor o pojemności kartonu mleka. 75-konna jednostka lubi być wkręcana na wysokie obroty i to właśnie wtedy odwdzięcza się przyzwoitym przyspieszeniem. Up! osiąga maksymalny moment obrotowy wynoszący zaledwie 95 Nm w zakresie 3000-4300 obr./min., w efekcie czego trzeba często sięgać do lewarka zmiany biegów. Na szczęście działa on dość płynnie.

Sytuacja znacznie pogorsza się w przypadku dłuższych wypadów poza miasto – auto wyraźnie nie lubi być popędzane przy prędkościach wyższych od 120 km/h. Na trasie z pewnością dużo lepiej sprawuje się nowy, turbodoładowany silnik 1.0 TSI o mocy 90 KM. Niemniej, jeśli odpuścicie sobie sprawdzanie możliwości malutkiego silnika, up! odwdzięczy się przyjemnie zestrojonym zawieszeniem. Jego nastawy są raczej twarde, dzięki czemu autko wykazuje się niemałą zwinnością na miejskich arteriach i mniejszych uliczkach. W trakcie pokonywania szybszych zakrętów mały Volkswagen potrafi się jednak lekko wychylić, ale robi to w granicach normy. Za to w normie nie mieści się spalanie samochodu, które w trakcie testu oscylowało wokół 7-7,5 l/100 km niezależnie od tego, czy był to odcinek miejski, czy krótka trasa. Zaskakująco wysokie zapotrzebowanie na paliwo tłumaczy tylko panujący wówczas siarczysty mróz, który w kulminacyjnych momentach dobijał na termometrze nawet do siedemnastej kreski poniżej zera.

Dużo za mało, mało za dużo?

Ceny małego Volkswagena startują z poziomu 36 890 zł. To niewygórowana kwota, ale za te pieniądze otrzymujecie bardzo ubogo wyposażoną 3-drzwiową wersję take up! z 60-konnym motorem 1.0 MPI – nie ma w niej nawet klimatyzacji, ani radia, a boczne lusterka ustawiane są ręcznie. Dopłata do nadwozia 5-drzwiowego wynosi 1430 zł. Braki w kolejnej wersji wyposażenia (5-drzwiowy move up! od 40 320 zł) można uzupełnić wartym 1490 zł pakietem Cool&Sound w skład którego wchodzi m.in. klimatyzacja manualna, system radiowy Composition, dwa głośniki z przodu i wejścia: AUX, USB oraz slot na kartę SD. Tak skonfigurowany samochód nadaje się już do jazdy, ale nawet w najbogatszej wersji high up! (ceny od 46 020 zł za odmianę 5-drzwiową) standardowo na pokładzie nie znajdziecie sterowania radiem z kierownicy, automatycznej klimatyzacji, czujników parkowania, zmierzchu i deszczu czy choćby stacji dokującej telefon. Wszystkie te elementy znajdują się na liście opcji. Dopłata do mocniejszego, 75-konnego silnika to w przypadku dwóch najwyższych odmian koszt rzędu 2000 zł.

Zalety:
  • zaskakująca zwinność w mieście
  • radosny „image” auta
  • wyeliminowanie oszczędności znanych z wersji sprzed modernizacji
Wady:
  • mało przestrzeni na nogi pasażerów z tyłu
  • braki w wyposażeniu nawet najdroższej odmiany
  • charakterystyka silnika zniechęcająca do dłuższych tras

Podsumowanie

Volkswagen up! po faceliftingu to zwinna bestyjka stworzona do manewrowania po mieście. Nieco dychawiczna jednostka napędowa, pracująca pod jego maską nie zachęca do opuszczania środowiska naturalnego małego Volkswagena. Najlepiej czuje się on właśnie w mieście. Przeprowadzony w zeszłym roku facelifting rozprawił się z bolączkami up!-a sprzed modernizacji, czyniąc z niego uczciwą propozycję w segmencie A. Ze względu na niezbyt obszerną kabinę najlepiej sprawdzi się w roli pojazdu dla dwóch osób albo jako drugie auto w rodzinie.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaVolkswagen up! 1.0 MPI 75 KM High up!
Silnikbenzynowy, R3, 12 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk wielopunktowy
Pojemność999 cm³
Moc maksymalna75 KM (55 kW) przy 6200 obr./min.
Maks. moment obrotowy95 Nm przy 3000-4300 obr./min.
Skrzynia biegówmanualna, 5-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłbelka skrętna
Hamulcetarczowe went./bębnowe
Opony185/55 R15
Bagażnik / po złożeniu siedzeń251/959 l
Zbiornik paliwa35 l
Typ nadwoziahatchback
Liczba drzwi / miejsc5/4
Wymiary (dł./szer./wys.)3600/1645/1504 mm
Rozstaw osi2407 mm
Masa własna /ładowność865/465 kg
Masa przyczepy / z hamulcem-/- kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie5,4/3,8/4,4
Emisja CO2101 g/km
Prędkość maksymalna173 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h13,5 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 15 tys. km
Cena wersji podstawowejtake up! 1.0 60 KM 3d: 36 890 zł
Cena wersji testowejhigh up! 1.0 75 KM 5d: 48 020 zł
Cena egz. testowego51 380 zł