PDA

Zobacz pełną wersję : Opinie Chrysler Grand Voyager - 2000 r.



gumisie
29-01-2006, 17:12
Witam wszystkich i prosze o porade. Mam zamiar kupic samochód jak w temacie, poj 3000, automat, gaz sekwencyjny, rok 2000. Jesli wiecie cos na temat jak takie autko sie sprawuje podzielcie sie ze mna opiniami. Z gory dziekuje.

Wielbłąd
29-01-2006, 17:19
człowieku krzyzyk na droge :!: Voyager + automat + gaz = wizyta u mechanika wrecz co 2 tygodnie :!: skrzynia siada bardzo szybko...

Doswiadczenia wujka... Plymount Voyager....

Grzywek
29-01-2006, 18:25
Czytałem dużo o tym aucie (kupuje niedługo taki sam tyle że w dieslu). Te auta są bardzo trwałe jak sie je dobrze traktuje, a dlatego muwią że jest awaryjny, ponieważ cześto psują się w nim jakieś żaróweczki, kontrolki itp. Jednostka 3.0 nie ma dobrej opinii. Bardziej polecana przez fachowców jest jednostka 2.4, ma 2 KM mniej a znacznie mniejsze zurzycie paliwa.

BeeMiX
29-01-2006, 18:47
ehh ten gaz... Grzywek ma racje, te auta są naprawde trwałe jak sie je dobrze traktuje. Ludzie sie dziwią jak słyszą że automat im padł, a pytani kiedy zmieniali w nim olej robią :shock: :shock: to w automacie sie wymienia olej? Mój ojciec miał Chrylera T&C ale co prawda z fenomenalnym silnikiem 3.8 V6 no i 4 biegowym automatem, mieliśmy go prawie nowego do jakiś 80tyś kilometrów i żadnych usterek. Poprostu wszystko co trzeba było wymieniane na czas. Moim zdaniem instalacja gazowa powoli zabija silnik, a ponadto kupujesz używany wóz którego przeszłości nieznasz i może być naprawde nie fajnie później, oczywiście nie musi. Mojego kumpla ojciec miał VOyagera 2,4 z gazem, teraz jeżdzi nim jego kumpel i nadal żadnych problemów niema. Oprócz tych kilku szczegółów powyżej to auto jest świetne. Bardzo pojemne, wygodne, komfortowe, można sie w nim przespać, nawet w trasie. Za to właśnie je bardzo lubiłem. Nasz wyglądał tak Link (http://cgi.ebay.com/ebaymotors/Chrysler-Town-Country-LXi-ONE-OWNER-and-Extra-Low-Miles-Leather-Loaded_W0QQcmdZViewItemQQcategoryZ5352QQitemZ46082 43352QQrdZ1QQsspagenameZWDVW)
Tylko był troche innego koloru.

JaCie
30-01-2006, 16:19
Mój ojciec ma Voyagera 2.4 z gazem i trzeba bardzo o niego dbać. Po pierwsze dobra instalacja, po drugie dobry gaz, no i przeglądy. Z silnikiem 3.0 podobno instalacja spisuje sie gorzej (nie miałem z nim do czynienia, więc nie wiem na ile). Dobry jest podobno diesel 2.5, ale to trochę większy wydatek przy zakupie. Jest jeszcze wersja 2.0, ale bardzo rzadka, bo była produkowana na zamówienie, a poza tym to chyba trochę za mały silnik jak na takie auto...

jack
02-02-2006, 17:27
Witam wszystkich i prosze o porade. Mam zamiar kupic samochód jak w temacie, poj 3000, automat, gaz sekwencyjny, rok 2000. Jesli wiecie cos na temat jak takie autko sie sprawuje podzielcie sie ze mna opiniami. Z gory dziekuje.

Posiadam gran Voyagera 3,3 z 96 roku i w sumie jestem zadowolony .Może troche dużo pali ,ale to jest w końcu prawie autobus ,jest bardzo wygodny .

connect1
04-04-2007, 16:10
WITAM jestem szczęśliwym posiadaczem CHRYSLERA VOYAGERA z silnikiem 3.3 benzyna i jest to tak wspaniałe autko, jak kolega gdzies powiedział jest to autobus ,gazu nie wstawiałem i nie wstawie i wszystkim odradzam montaż gazu, to kwestia silnika i komputera (na benzynie ma ograniczenie obrotów bodajże do 5000 obr/min ) to jest swego rodzaju zabezpieczenie silnika na gazie nie ma tego ograniczenia i rozwala silnik :(
ale nie jest tak źle bo autko pali mi w mieście 15 l/100 (tak do 90 km/h) a przy takim silniku to naprawde jest OK, :susp: autko sprowadziłem z USA w wypasionej wersji GORĄCO POLECAM VOYAGERA 3.3L ( NIE WIEM JAK SIE SPRAWUJĄ DIESLE)

Abaddon
04-04-2007, 17:01
Czytałem raporty Dekry iii.... klapa. Kilkukrotnie ostatnie miejsce (na ponad 100 aut). Szczeże mówiac nie polecam. Znajomy też miał. Latał z autkiem do serwisu codziennie niemal. :roll:

connect1
05-04-2007, 16:00
RAporty DECRY listy awaryjnosci jak ktos to czyta i kupuje np. FIATA to jest najwiekszym przygłupem na świecie na samochód trzeba trafic( TYLKO NIE FIAT w tych samochodach nawet szczęście i cud nie pomoże) ja trafiłem w dwa i zmieniam tylko klocki ,wszelkiego rodzaju płyny no i tankuje :) polecam chryslera a jak czytacie raporty i inne tam takie to z wielkim przymróżeniem oka pewnie za samochód z pierwszej 10 trzeba dac około 150000 zł i tak sie popsuje szybciej niż myslicie. POZDRAWIAM i przepraszam włascicieli fiatów ludzie zmieńcie samochód na inny.

0p0p
11-04-2008, 23:20
connect1 mam Fiata od 7 lat (kupiłem używany) i nigdy mnie nie zawiódł, jedyne co musiałem wymienić to alternator. Pali na dotyk i nigdy, przenigdy nie zamieniłbym go np na francuza (szczególnie na nowsze Renault). Co do Voyager'a niestety psuje się, poza tym jeszcze ten automat...

PS. jakim "cudem" techniki Ty w takim układzie jeździsz??

Aga.Waw
16-06-2008, 20:39
Witam!:smile:
Jestem użytkownikiem Voyagera 2,4i z fabrycznym gazem sekwencyjny od dość dawna. Nie rozumiem ludzi którzy krytykują te auta. Jestem ich ogromną fanką. Ludzie bardzo często krytykują je, ale nie zastanawiają się nad tym jak je traktują. Bardzo często jest tak że kupią (za parę groszy) jakąś "Padlinę" która od dawna powinna stać na szrocie. Więc niech się nie dziwią, że muszą bardzo często odwiedzać warsztat samochodowy i przeprowadzać kompleksowy remont. Te auta są bardzo żywotne ale tak jak każdy potrzebuje okresowych przeglądów i wymian płynów, oleju itp. Jeżeli ktoś tylko jeździ nic nie robi to niech się nie dziwi, że jak samochód zacznie się sypać to trzeba wszystko robić. To jest podstawa i nieważne jakim samochodem się jeździ czy maluchem czy też jakimś manem. Jak dbasz o swoją maszynę tak nią jeździsz, a niestety w naszym kraju ludzie z reguły nie dbają jeżdżą aż się rozkraczy gdzieś w polu.
Ja osobiście jestem bardzo zadowolona z mojego auta. Nigdy mnie nie zawiódł a przecież już zrobiłam nim kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Cyka jak zegareczek. Ale jak się dba to się ma. Koszt eksploatacji jaki poniosłam to jedynie podstawowe płyny, benzyna i gaz a pali naprawdę mało jak na tak duże auto bo ok 10 litrów na 100.
Nikt mi nie powie że są samochody które się nie psują. Teraz produkcja nowego auta polega na tym aby wytrzymał gwarancję a później serwis i kolosalne kwoty za byle jakie części. Znam osoby jeżdżące nowymi autami np (Toyota Awensis) i nie wyjeżdżają z serwisu.

Jeżeli ktoś zamierza kupno Vana z rodziny Chrysler lub Dodge to bardzo gorąco polecam
Auto faje, bardzo wygodne i świetnie trzyma się drogi. Ja osobiście mogłabym nie wysiadać za kółka. Robię 500 km i czuję niedosyt jazdy.:mryellow:

secop
16-11-2008, 20:24
Witam
Jeżdżę od niedawna takim autem. Również jest to wersja 2,4i, z manualną skrzynią biegów.
Jak na razie bardzo sobie chwalę. To jest już trzeci w mojej karierze Chrysler Voyager/ vel Dodge....
Po sprzedaniu każdego z Voyagerów zawsze kupuję jakieś Europejskie auto.... Bolało mnie zawsze tylko że pali więcej benzyny....
Popełniałem wciąż te same błędy sprzedając Voyagery. Zawsze coś mnie korciło...kupić nowe, standardowe, w salonie....
Niestety...
Żadne z Europejskich aut nie jest tak niesamowicie mocne i wygodne jak Amerykańskie samochody typu Van.
I tym razem wróciłem do Amerykanina.
Miałem przedtem dużo młodszego Europejczyka, średniej, wyższej klasy (!), kupowanego w Polskim salonie !!! Lubię auta z wyższej/ średniej półki !!!
Kupiłem nowe, Europejski w salonie. No i proszę.... Mimo szanowania tego Europejskiego auta sypał się koszmarnie, o jakości nie wspominając. To był samochód z 2004r. a blacha już w 2007 r. korodowała w paru miejscach.
Oczywiście Diler robił wszystko żeby gwarancji nie uznać. Zgroza. Koszmar !.
Sprzedałem więc ostatniego "papierowego" Europejczyka. Kupiłem dużo starszego Amerykanina !!! żeby było ciekawiej - starszego o 5 lat! Wróciłem do Chryslera w wersji Dodge i na razie powraca mi wiara w jakość produktu/ samochodu z taśmy seryjnej w średniej klasie... !!!
Nie ma może tak nowoczesnych kształtów jak te nowe, papierowe "substytuty" ale jeździ się "jak bym płynął po wodzie"... Cicho, spokojnie, miło. Te nowe tylko wyglądają nic więcej. Chrysler a można używać i mieć z tego przyjemność.
Faktycznie pali swoje ale trudno. Coś za coś. założony mam gaz sekwencyjny tak więc zbijam koszty jazdy właśnie w ten sposób.
Jeszcze jedno. W Europejczykach (wszystkich które miałem ! ) po dłuższej jeździe bolał mnie kręgosłup i łzawiły oczy. Tu w Dodge-u tego nie ma. Nareszcie czuję przyjemność z podróżowania i nie mam dosyć. SUPER !!!
Polecam wszystkim Voyagery i pochodne ....Dodgy....tylko z lat przed 2001 rokiem.
Te nowe to już nie to. Zastanawiałem się nawet nad rocznikiem 2004 ale po próbach jazdy nowymi typami odpuściłem sobie. Poczytałem, popytałem użytkowników. To już nie to !!! Za spartańskie plastyki, jakośc tapicerki gorsza od poprzedników choć i tak lepszy od Europejskich samochodów
Polecam wszystkim Voyagery i pochodne ....Dodgy....tylko z lat przed 2001 rokiem.
Naprawdę warto, dają poczucie spokoju. Wyciszają. Można na nich polegać w trasie. Nie trzeba się obawiać i stresować, że coś wyskoczy jak w moich Europejskich (młodszych) poprzednikach !
Polecam !
Pozdrawiam
"secop" :smile:

ciacho111
04-11-2009, 20:35
Witam chcę kupić voyagera 3.3l benzyna V6 automat czy to dobry wybór?
Proszę o pomoc i z góry dziekuję.

Pozdrawiam.

Nika32
18-02-2011, 17:57
Ja mam w planach kupno grand voyagera z 95r, poj. 3,3 v6 z gazem i w automacie. Zastanawiam się czy warto w to wchodzić?? Jakie to ma zużycie?? Wiem, że to jest super autko, ale chcialabym jakiś konkretów. Prosze o podpowiedzi....

uzytkownik
17-04-2011, 17:11
Miałem Voyagera z silnikiem 3,8, w automacie z roku 1993. Sprawował się dobrze. 4x4, skóra, bajery (większość niepotrzebna). Samochód bajka !!!

Niestety w wersji z automatem trzeba uważać! Koszty utrzymania, wymiany oleju (tylko ATF III nie II) z regulacją, jakąś wymianą czegoś małego są nie małe. Tydzień auta na automatyczną skrzynię która przeszła w tryb serwisowy w warsztacie za 1000zł to troszkę boli.

Lepiej poszukać manualnej, bezproblemowej skrzyni biegów w podobnej potocznie mówiąc budzie.
Jak na tak stary rocznik jak mój rdza pojawiała się tylko w podwoziu i na klapie tylnej. Mało rdzy!
Możliwe że tamten był malowany, możliwe, nie wiem.
Potwierdzam solidność Voyagerów !
Blacha gruba jak w czołgu, porządna.

Niestety nie miałem wspomnianego silnika 3,3cmm . Słyszałem tylko że trzeba fachowca (nie koniecznie autoryzowanego) który by dobrze ustawił gaz z tym typem silnika.

Najlepsze silniki Voyagerów to: 2,4cmm , 3,8cmm.
Silnik: 2,0cmm (rzadki) to adaptacja Japończyka (chyba Mitsubishi)

Silnik diesla (ropa:2,5cmm) to Włoska porażka !!! Ostrożnie, tam problem z łańcuchem itd

-----------------------------------------------------------------------------------------------



Ja jeżdżę osobiście Chryslerem Voyagerem z rocznika 1999, z silnikiem benzynowym: 2,4cmm. (podobnie jak Koleżanka wyżej)
Podobno jeden z lepszych silników !
Sam samochód bezbłędny.
Małe braki tego egzemplarza. Mianowicie: brak regulacji kolumny kierownicy (tył-przód) !
Da się bez tego wytrzymać.
Ten nie ma skóry i brak regulacji elektrycznej foteli. To już bajery!
To moje aktualne auto (2,4) jest z manualną skrzynia biegów! To istotne, ważne!
UWAGA !
Pali normalnie, wcale nie tyle co straszą!
Moje auto pali 10l benzyny po mieście i 11 do 12 l. gazu ( i to zimą, która się właśnie skończyła)
W trasie kiedyś spalił nawet 7,5 l. gazu !!!!! Trochę mnie zdziwiło ale powtórzyłem pomiar na wakacyjnym wyjeździe i wyszło podobnie !!! Ciekawostka! W mniejszym Fordzie z gazem, silnikiem benzynowym paliłem dokładnie tyle samo gazu. Ciekawostka?
Gaz w Voyagerze mam sekwencyjny, ale nie jakiś najdroższy, zwykły, (w Polsce montowany, w małym garażowym zakładzie mechanicznym)

Ogólnie nabrałem zaufania do samochodów produkcji USA!
Jakoś za tam tzw.dużą wodą nie mają jakiś złych nawyków do oszczędzania, robienia na minimum.

Rączki plastikowe w Fordzie C-Max ścierały się z czarnego lakieru po pół roku używalności. Wstyd :(
Potwierdzam to co kolega wyżej pisze!
Blacha w Amerykańcu super, w Europejczyku po 4 latach wychodziła korozja na profilach wewnętrznych gdzie nikt nie zagląda. A szkoda!

W żadnym Voyagerze nie miałem takiego problemu, a kupowałem używane, z drugiej ręki!
Części tak samo dostępne do Amerykańców jak do innych, ceny podobne.
Wytrzymałość, trwałość fizyczna w Voyagerach zauważalna większa, ponad normy.

Co przez 3 lata wymieniłem do dzisiaj (17.04.2011):
Wymieniałem już drążki stabilizatorów (po 20zł/szt - 2 szt.), 1 końcówkę (30zł/ szt.), filtry instalacji gazowej (co 15tys.km, po 15zł i 25 szt - 2szt./ komplet), olej - no to już parę ładnych razy, klocki (te Amerykańskie, za 137zł), szczęki z tyłu (150zł).
Samochodem przejeździłem na razie ok.100-90 tys.km.
Jestem już 3 właścicielem. Śladu korozji nie ma, spisuje się świetnie, chyba będę miał do wymiany jeden amortyzator z tyłu (będzie wymiana parami) ale się okaże na przeglądzie/ diagnostyce.

Polecam Ci tą markę.

Jak pisałem. Samochody ( i pewnie większość wyrobów) USA są robione do użytku, nie na wystawę. Głównie ma działać, działać długo, sprawnie, jak przykazał :wink:
Polecam Ci jednak poszukać mniejszego silnika (2 lub 2,4) z manualną skrzynia biegów.

A, unikaj raczej handlarzy !
Kupuj tak jak ja, od osoby prywatnej która już jeździła trochę (minimum 1/2 roku), a nie kupiła szmelc, odpicowała i sprzedaje jako super bajer!
Standard, bez wodotrysków, nie ulegaj reklamie komisów, a znajdziesz normalny prowadzony codziennie w eksploatacji przez użytkownika egzemplarz !
Nie musi mieć wpisów do jakiejś ksero książki serwisowej z lewymi pieczątkami kolesi z salonów. To ściema! Tzw. zasłona dymna
I jeszcze jedno. Może być malowany, naprawiany blacharsko, lakier. Przez parę lat ciężko było ny nie przytrzeć auta. Jak mówią ze tzw. bezwypadkowy - to w przepisach mowa o zajściu z ofiarą śmiertelną. Rzadko żeby takie auto jeszcze jeździło. Możliwe ale raczej to rzadkie.
Natomiast stłuczka nie jest traktowana jak wypadek ! Ciężko o paro letni samochód, który nie miał żadnej stłuczki ! Więc jak ma, po prostu dobrze jak wiadomo gdzie lub czy dobrze, prawidłowo naprawiony.
Przekornie (ironicznie) nawet dobrze jak ma dobrze położony lakier. Lepiej zabezpieczona stal. Ładniejszy wygląd. Czasami chyba lepiej kupić taniej nie malowany, zmatowiony, spłowiały lekko lakier z rysami lub wgnieceniami niż zgadywać czy położony jest/ był dobrze czy wszędzie 3-5 cm szpachli.

Apropos.
Znajomy kupił ładną japońską 2 letnią terenówkę. Cena była super (65 tys.zł) , wygląd super. tak jak szukał.
Przez rok jeździł zadowolony i nieświadomy. Mieszka latem na Mazurach, w lesie (stąd potrzebna terenówka)
Po zimie umył autko, postawił na osiedlu. Patrzy a tu popękany lakier. Jak rozcięcie skóry (skaleczenie)
Odstawił do lokalnego lakiernika. Trzeba naprawić. Co tam, pięć minutek. Pikuś. Powiedział: zrób pan ładnie i solidnie. Ok!
Po 3 dniach lakiernik zadzwonił. Zaprosił sąsiada żeby zobaczył, powiedział co z tym zrobić.
Okazało się że całe górne poszycie blach (boku auta) i dachu miał średnio grubość ok.5-8mm grubości. Był to samochód po jakimś ostrym wypadku w którym nikt nie zginął więc kupił jako bezwypadkowy.
Nie chciało się blacharzom - handlarzom zrobić (klepać) profili dokładnie i dobrze więc zaklajstrowali kitem (cementem z żywicą). Po demontażu osłon, od wewnątrz było zauważalna nierówność ale nikt tam nigdy nie zaglądał, po co?
Widziałem to auto osobiście i nie mogłem się nadziwić. Lakiernik odklejał kawałki kitu z lakierem jak kafelki ze ściany.
Jak się chciało handlarzom profilować tak subtelny kształt powierzchni auta żywicą? Prace plastyczne?
Zamiast po prostu dokładnie wyklepać, może wymienić elementy, wyrównać, polakierować jak należy poszli inną drogą. Że lakier się ładnie błyszczał? Jak nowy. To fachowcy? Komedia.
Dla sąsiada śmiesznie to nie było. Ile kg cementu musiało tam siedzieć? Samochód terenowy i tak ciężki, z dużym silnikiem , przekładniami.
Auto przez rok jeździło dobrze. Sąsiad był bardzo zadowolony.
Gdyby nie to maluteńkie pęknięcia na boku ( wyszły po zimie).
Co go napadło, myć auto po zimie?
Hejka!