PDA

Zobacz pełną wersję : Wpuszczanki - odc. 2



Bochen
17-12-2014, 00:04
"Witam serdecznie czytelników moich rozpraw na temat dziwnych sytuacji w ruchu drogowym. Tematem dzisiejszych zajęć będą "wpuszczanki". Co to takiego?" (http://www.autogaleria.pl/blog/co-mnie-gryzie-czyli/wpuszczanki/)

Zapraszam do dyskusji na temat wpisu pt. Wpuszczanki (http://www.autogaleria.pl/blog/co-mnie-gryzie-czyli/wpuszczanki/).

KruQ
17-12-2014, 01:23
Mnie także uczono, żeby przed skorzystaniem z uprzejmości kierowcy powiedzieć wyraźnie, że pojazd mnie wpuszcza, ustępuje mi pierwszeństwa i jechać. Swoją drogą:
"Dzień pierwszy: osoba egzaminowana chce wjechać na skrzyżowanie z drogi podporządkowanej, ktoś się jednak na głównej zatrzymał, zamachał i wpuścił – zdająca egzamin wjechała, po czym egzaminator poprosił o zatrzymanie na poboczu, wstawił ocenę negatywną za nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu." - wydaje mi się, że w takiej sytuacji oblanie egzaminu jest zupełnie nieuzasadnione. Jak dobrze pamiętam - wg przepisów, wymuszenie pierwszeństwa to zmuszenie kierowcy na drodze z pierwszeństwem do zmiany prędkości jazdy/hamowania. Jeżeli samochód się zatrzymuje i nas przepuszcza, to przecież nie zmuszamy go swoim wjazdem na skrzyżowanie do zmiany prędkości, gdyż samochód już stoi, nie następuje żadne wymuszenie i nie ma kompletnie żadnego uzasadnienia do oblania egzaminu.

usher99
17-12-2014, 09:29
Nie wiem, jak w reszcie kraju, ale na Pomorzu samochody które wykorzystywane są do egzaminów mają wyraźnie napisane "EGZAMIN". Według mnie trzeba być co najmniej bezmyślnym, robiąc uprzejmości i wyjątki, egzaminowanemu. Może i są przepisy i paragrafy uzasadniające takie zachowanie, ale jak widać, każdy egzaminator inaczej je interpretuje, albo nawet o nich nie wie, dlatego naprawdę nie warto ryzykować, żeby nie zrobić komuś krzywdy. Ja podczas egzaminu w pewnym momencie byłem na drodze podporządkowanej i podczas, gdy starałem się o wjazd na główną ulicę zauważyłem, że kierowca tam się znajdujący daje mi znać, że mogę jechać. Nie uczono mnie, co mam robić w takiej sytuacji podczas egzaminu, ale instynktownie zwróciłem się do egzaminatora z tekstem w stylu: "Ten kierowca ustępuje mi pierwszeństwa. Czy mogę skorzystać?" Egzaminator na to: "Jeśli ustępuje, to proszę bardzo". Egzamin ostatecznie zdałem, ale egzaminator powiedział mi na końcu, że gdybym się nie zapytał o skorzystanie z ustąpienia pierwszeństwa, to bym oblał :smile:

Dj Brabus
17-12-2014, 10:03
Chyba wszędzie L-ki podczas egzaminu są wyraźnie oznakowane.

pablos90n
23-01-2015, 13:44
A no bo na egzaminie to wypada zapytać, no bo przecież pierwszeństwa nie mamy. Mnie instruktor uprzedził, że jeżeli zdarzy się taka sytuacja to mam pytać, bo inaczej mnie obleją. Z drugiej strony patrząc; zanim zapytasz i egzaminator odpowie mija trochę czasu i ktoś kto wpuszcza może się już rozmyślić, czyja wtedy jest wina? Oblewamy egzamin, a "wpuszczający" jedzie sobie spokojnie dalej, ja tam egzaminów nie puszczam jak nie mają pierwszeństwa dla ich własnego dobra.

Grey
23-01-2015, 14:40
Ja specjalnie puszczam elki w Gdańsku jak trafię na egzamin i się śmieję pod nosem, ale rzadko korzystają albo z wielkim opóźnieniem, haha

MarioDario
24-06-2015, 15:28
Ale czegoś tu nie rozumiem: dlaczego zdający ma pytać, skoro celem egzaminu jest zweryfikowanie, czy nadaje się na kierowcę? Jeśli ma być odpowiedzialny na drodze, to nie powinien się ciągle pytać, nie? Chyba, że ja czegoś nie rozumiem...

AGENT
26-06-2015, 20:11
Jak są światła to ja nikogo nigdy nie puszczam i uważam to za bzdurę. Czas na opuszczenie skrzyżowania zawsze będzie (po zapaleniu się czerwonego, zanim prostopadły kierunek zdąży ruszyć). Co innego jak nie ma świateł i ciężko wykonać lewoskręt, wtedy czasami widzę uprzejmych kierowców :D