Forum motoryzacyjne | autoGALERIA.pl
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 11 do 14 z 14

Wątek: O Polonezie Caro - anegdoty

  1. #11
    Awatar Arnold
    Dołączył
    11/2017
    Skąd
    Wieś
    Posty
    238
    Auto
    LC 150 (3dr), Touareg II (4XMotion), RAV4 (III)

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez norek Zobacz posta
    W miasteczku mamy jeszcze bardzo dobrze utrzymanego Atu...
    U mnie (moich klientów) jest ich jeszcze kilka i to nie tylko Atu (również starsze) w baaardzo różnym stanie. Przeważnie tym gorszym (typu - kupa złomu) ale "jeżdżących" .

    Cytat Zamieszczone przez euro_tuned Zobacz posta
    Sąsiad miał Caro w kolorze pistacjowym i 300tyś zrobił bez remontu...
    Takie przebiegi są mi również znane (głównie z internetu) i dotyczą aut po modernizacji z 93r, kiedy to zmieniono tłoki, pierścienie, panewki itd. W większości jednak jeszcze przed 200 tys silnik wymagał remontu kapitalnego nie mówiąc już o wymianie uszczelki pod głowicą i sprzęgła po ok 100 tys.

    Problemem w Polonezie były nie tyle awarie samych silników co różne, częste i bardzo dokuczliwe drobiazgi np.
    - Podczas jednej z wakacyjnych, rodzinnych podróży, silnik zaczął "fiksować".
    Przestawał na chwilę pracować by po chwili ponownie "zaskakiwać" i przez następne kilkadziesiąt kilometrów pracować bez zarzutu.
    Już samo nieoczekiwane gaśnięcie i uruchamianie się jest mocno stresujące ale gdy dzieje się to np. podczas wyprzedzania to poziom adrenaliny przekracza kilkukrotnie wszelkie dopuszczalne normy.
    Mocno zestresowany zajeżdżałem po drodze do każdego czynnego warsztatu, jednak nikt nie mógł sobie z nią poradzić.
    Zawsze odbywało się to w ten sam sposób:
    Po opisaniu przeze mnie dolegliwości proszono mnie o wjazd na kanał, otwarcie maski, przegazowanie, zgaszenie, zapalenie, obejrzano, postukano, postękano, po zastanawiano się, po czy stwierdzano że wszystko jest w porządku i kazano jechać dalej.
    W sumie się nie dziwiłem bo w warsztatach silnik zawsze odpalał i chodził "jak złoto".
    "Tur de warsztaty" odbywałem również po (zupełnie bezawaryjnym) powrocie do domu gdyż w codziennej jeździe usterka dawała mi nieźle w kość.
    Już straciłem wszelką nadzieję gdy w końcu trafiłem do "Pana Mietka", który po opisaniu przeze mnie powodu przyjazdu po prostu, wziął klucz nr10 dokręcił poluzowaną masę silnika i tym prostym acz genialnym sposobem uzdrowił moje auto.

    Z punktu widzenia byłego użytkownika Poloneza i innych aut tamtej (słusznie minionej) epoki bawi mnie narzekanie na bezemocjonajność niektórych współczesnych aut.
    W nich każda podróż była emocjonująca, choć niekoniecznie w ten pożądany sposób.

    Polecam przejażdżkę Polonezem każdemu choćby po to poczuć klimat dawniejszej motoryzacji.
    Zwłaszcza ze Polonez w tym roku obchodził swoje czterdzieste urodziny
    Wyrażając swoje opinie nawet nie staram się być obiektywny

  2. #12
    Awatar Arnold
    Dołączył
    11/2017
    Skąd
    Wieś
    Posty
    238
    Auto
    LC 150 (3dr), Touareg II (4XMotion), RAV4 (III)

    Domyślnie

    Wychodzi na to że albo nie chcecie pisać albo nie mieliście z nim żadnych przygód - co jest raczej niemożliwe
    No chyba że tylko Norek i ja mieliśmy Polonezy
    Obiecuję że jeszcze tylko jedna i nie będę Was więcej męczył

    - Jedną z tych drobnych acz dokuczliwych awarii mojego auta były powtarzające się uszkodzenia przewodów wysokiego napięcia.
    Pod wpływem wilgoci dochodziło do przebić prądu co skutkowało gaśnięciem silnika lub nierówną jego pracą.
    Np. trzeba było ostrożnie przejeżdżać kałuże bo dostające się pod maskę, rozpryski wody potrafiły unieruchomić silnik w samym jej środku.
    Oczywiście tragedii nie było bo wystarczyło poczekać chwilę aż przewody wyschną by móc kontynuować podróż.
    Natomiast gdy już auto w wilgotny dzień przestawało odpalać lub sinik zaczynał dziwnie pracować trzeba było je wymieniać.
    Wielokrotnie próbowano mi tą przypadłość naprawić, jednak z marnym skutkiem niestety i musiałem się z tym (tzn. ich częstą wymianą) pogodzić.
    Początkowo wymieniano mi je w warsztatach jednak gdy ta konieczność była coraz częstsza musiałem sam się tego nauczyć.
    Sprawę komplikował fakt że jestem osobą zupełnie "nietechniczą", którą śrubokręt "parzy w ręce" a smar na dłoni powoduje prawie anafilaktyczne reakcje.
    Mimo to przemogłem się i nawet doszedłem do takiej wprawy że potrafiłem je wymienić w czasie tankowania i to zanim bak został napełniony.
    Nadmienię tylko że w/w przewody można było nabyć za parę złotych na każdej stacji benzynowej.
    Żeby nie było że kupowałem tylko te najtańsze i dla tego się paliły to kiedyś nawet kupiłem komplet jakichś: "super, extra, dry" (węglowych czy coś takiego) no po prostu "amerykańskie nietonące z pomponami" ale i tak wytrzymały tylko parę tys. km dłużej niż te najtańsze.
    Jednak któregoś razu gdy zaszła ponownie konieczność zmiany przewodów stacja z powodu remontu była nieczynna.
    Jakoś dowlokłem się do następnej i kupiłem na wszelki wypadek dwa komplety z myślą że jeden będzie na zapas.
    Wyobraźcie sobie że ten drugi komplet jeździł w bagażniku do końca, tzn aż do sprzedaży auta bo już nigdy więcej nie było potrzeby go zakładać.

    Już tak na koniec reklama :
    Wyrażając swoje opinie nawet nie staram się być obiektywny

  3. #13
    redaktor autoGALERII Awatar Seth
    Dołączył
    04/2004
    Skąd
    Wawa: WI, WN, WPI
    Posty
    16,581
    Auto
    A4 2.0 TFSI Q

    Domyślnie

    Moi rodzice mieli, ale dopiero późnego - dokładniej to kombi z 2000 roku - był u nas 6 lat i ok. 70 tys. km. zwiedził dwa razy Chorwację i raz Bawarię (nie miał klimy). Z przygód to tylko pamiętam, że tylne zawieszenie skrzypiało niemal od nowości. Było robione na gwarancji - pomogło, ale potem znów zaczynało skrzypieć.
    Na nim "uczyłem się" manewrów do PJ
    Jest: Audi A4 2.0 TFSI Quattro '17
    Były: Ford Granada 2.0 LX '79, Ford Sierra 1.8 LX '89, Lancia Delta 2.0 GT '93, Ford Escort Turnier 1.8TD Ghia '95, Lancia Lybra SW 2.0 LX '01, Fiat Stilo MW 1.9 JTD '04, Skoda Octavia 1.4 TSI Elegance '14

  4. #14
    Awatar norek
    Dołączył
    08/2010
    Skąd
    NBA
    Posty
    757
    Auto
    kia cee'd

    Domyślnie

    Córka ćwiczyła na moim Polonezie, oj się wycierpiał. Gdy już miała trochę wprawy ruszyliśmy na mocno boczne drogi. Zaliczała wszystkie dziury a było ich sporo tylko kątem oka patrzyła na minę taty, cierpiałem bardziej niż Polonez

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •