Migiem o

Audi Q3 2.0 TFSI S-tronic-Inna inszość

Rozrastającej się, szybciej od polnych mleczy, grupie aut z gatunku ‚hej wszędobylskich, sympatycznych uterenowionych miejskich zdobywców’ nie poświęcam ani sekundy dłużej, niż trwa przeczytanie kolejnego komunikatu prasowego, zwiastującego nadejście kolejnego ‚miejskiego spryciarza zawadiacko puszczającego do nas oko’ i potrafiącego jako ‚Y’ znacznie więcej, niż crossover ‚X-a’.

Szczerze mówiąc, w okolicach pierwszego każdego miesiąca trochę zazdroszczę copywriterom wymyślającym nieprawdopodobne wręcz głupoty, za które koncerny motoryzacyjne płacą reprezentującym je domom medialnym niezłą kasę. Naturalnie przed oczyma mam ułamek owej kwoty, będącej ich wynagrodzeniem.

Ciekawe ilu z nich wierzy, że Qashqai jest „miasto odporny”, a najlepiej wygląda, gdy na jego karoserię wylejemy cały zapas farb z Castoramy? Jak bezgranicznie należy ufać nawigacji, by jadąc BMW X1 z całą rodziną, uśmiechać się głupio nawet w momencie, gdy droga nad morze zmienia się w drogę przez morze? Co można myśleć o jakości montażu Juke’a, widząc, jak jego proces produkcyjny trwa dokładnie tyle, ile mija od momentu zrzucenia szkieletu jego karoserii z wysokości kilku tysięcy metrów?

Z kolei reklama Volkswagena Tiguana cierpko dotyka jednej z naszych cech narodowych, jaką jest niezwykła uprzejmość i jedyna umiejętność nabyta w czasie kursu na prawo DO jazdy. Oczywiście chodzi o parkowanie, które ten model Volkswagena wykonuje całkiem automatycznie i to zanim jeszcze „ten drugi” zdąży zająć „nasze” miejsce.

Pojawienie się nowego gracza w mieście pod postacią Audi Q3 przyjąłem z ulgą. Mamy więc coś mniejszego od Q5, będącego z kolei mniejszą wersją Q7, które wkrótce zastąpi nowy model o tej samej nazwie. Tyle, że nieco mniejszy i lżejszy od dotychczasowej generacji. Na tyle, by zapowiadany flagowy SUV Q8 mógł wpisać się w ciasny grafik włodarzy z Audi. Być może zanim dobrniemy do końca tekstu, gotowe będzie już Audi Q2, prace nad modelem Q6 przejdą w decydujący etap, a decyzja o produkcji stylizowanego na coupe SUV-a Q6 zostanie na trwale „klepnięta” przez zarząd Audi AG.

Jak widzicie, czasu jest niewiele, przejedźmy więc do meritum. Ładny? Może być. Audi Q3 ma fajne diodowe lampy pasujące do jego ostro naszkicowanej chłodnicy, a wiele osób z którym rozmawiałem na jego temat znalazło znacznie więcej zalet w jego wyglądzie.

„Hejże ha, niechaj nie zmylą Was jego kompaktowe rozmiary, ułatwiające życie w miejskiej dżungli, a spory prześwit i napęd Quattro nie będzie jedynie pustym sloganem!” Wbrew pozorom mój sarkazm niesie w sobie wiele prawdy. Audi Q3 w mieście jest na serio bardzo zwrotne, a jego układ kierowniczy tradycyjnie dla marki oddala koreańską i japońską konkurencję o kolejne lata świetlne.

W tym miejscu posiadaczy „wszystko mających” aut z dużymi kołami marki KIA, Hyundai, Daewoo, etc. pragnę uprzejmie poinformować, że bagatelizowanie tego faktu i spłycanie go do twierdzenia, że cała ta klasa premium to jedynie drogie auta dla snobów z cholernie ciężko pracującą kierownicą, są nie do końca prawdą.

Niewątpliwie metka jest sporą częścią ceny składowej w tym segmencie, jednakże wydając okrągłą sumkę na BMW, Audi, Mercedesa czy Volvo, kupujemy coś więcej niż tylko zazdrość sąsiadów.

Coś czym bawiłem się dwa lata w Audi A8 i co w wielkim skrócie nazwać można megakomputerem zarządzającym miliardem funkcji, dziś znajdziemy w najmniejszym Audi A1 choć w nieco okrojonej formie. Nic więc dziwnego, że do Audi Q3 zamówić można sztab asystentów i systemów wspomagających kierowcę. Dla mnie ich najważniejszą zaletą pozostaje istotny wpływ na bezpieczeństwo jazdy.

Dotąd elektroniczne wspomagacze traktowałem jako wartość dodaną, po macoszemu. Jednak za sprawą jednego z nich obecnego w Audi Q3 niemal zostałem i-Migasem za kierownicą i-Audi! Pewnie ostatnio słyszeliście lub czytaliście o kolejnym przełomowym aucie, które choć nie umie latać tak jak Juke, na pokładzie ma autopilota, który rolę kierowcy sprowadza do parobka odpowiadającego za czystość powłoki lakierniczej i pełniącego rolę bankomatu w przerwach pomiędzy myciem oraz przeglądami okresowymi.

Oby ta ponura wizja nadeszła jak najpóźniej! Jej namiastkę, pozwalającą czerpać sporo radości, jest układ Active Lane Assist, dzięki któremu już do prowadzenia Audi Q3 wcale nie potrzeba rąk! Przynajmniej nie trzeba ich stale trzymać na kierownicy podczas jazdy. Oto przepis.

Znajdź mało uczęszczaną drogę z wyraźnie namalowanymi pasami rozdzielającymi jej krawędzie i pasy ruchu. W menu komputera oznaczonego ikonką samochodu i nazwą Car wyszukaj podmenu Car System. Następnie selektor MMI przekręć i dla pewności zaznacz ptaszkiem wszystkie pozycje z nazwą Assist, jakie uda Ci się znaleźć. Jeśli na tarczy obrotomierza zapali się zielona kontrolka z ikonką drogi z kreskami po bokach, brawo – najtrudniejsze już za Tobą!

A teraz wyjedź na drogę i rozpędź się do prędkości, przy której odważysz się puścić kierownicę, nie zwalniając jednocześnie nacisku na gaz. Wiem, na początku będziesz miał problemy ze zduszeniem w sobie instynktu samozachowawczego nakazującego zdrowy rozsądek. Musisz być dzielny i spróbować zaufać. Jeśli nie mnie, to przynajmniej Audi, które na 100 proc. nie pozwoli Ci i sobie zrobić krzywdy!

Kiedy już oswoisz się z autopilotem, najprawdopodobniej doznasz szoku, widząc i czując, jak koła nieuchronnie kierujące auto pozbawione kontroli na pobocze po zetknięciu z białą ciągłą linią w magiczny sposób wykonują nagły skręt kierownicą, kierując Audi z powrotem na drogę i jednocześnie przyhamowując delikatnie auto. Zaraz potem pojawia się wyraźny dźwiękowy i tekstowy komunikat komputera pokładowego: „Przejmij Prowadzenie, Active Lane Assist nieaktywny”. Cuda Panie, istne cuda!

Wkrótce po przejęciu od Audi kierownicy, kontrolka z drogą zmienia barwę z żółtej na zieloną i „zabawę” można zaczynać od nowa. I mówiąc całkiem serio, ilekroć próbowałem przechytrzyć wirtualnego stróża w Audi Q3, trzymając wieniec jego zgrabnej kierownicy wyłącznie opuszkami palców, albo wcześniej wyczuwał moje nikczemne zamiary mające na celu oszukanie systemu, bądź też zwyczajnie odmawiał współpracy. Po prostu.

Pewnie, że zanim wsiadłem do Q3, jeździłem całą masą sedanów, SUV-ów, kombi i coupe wyposażonych w podobnie działające systemy. Tyle, że w większości przypadków cechowała je nadgorliwość godna ochroniarzy Madonny, nakazująca przyhamować auto akurat w momencie, gdy zaczynałem wyprzedzanie, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji.

Wyłączałem wtedy wszystko, co dało się powyłączać, nie marnując dnia na studiowanie wirtualnych książek obsługi, zajmujących najczęściej większość pamięci ich twardych dysków.

Audi Q3 ma sporo, ale jednak mniej gadżetów i asystentów niż modele A6 i A8, w związku z czym ich ogarnięcie nie trwa całej wieczności spędzonej na studiowaniu krzemowych wnętrzności Wielkiego Brata. Przynajmniej w teorii.

W praktyce nie miałem żadnych skrupułów, by zjechać Q3 „w krajobraz” bez cienia obawy, że do czasu aż pojawi się w nim ktokolwiek inny, stanę się wraz z Audi jego trwałym elementem. Jeśli nie przesadzisz i wcześniej dezaktywujesz piszczące wściekle czujniki asystentów parkowania, tym niewielkim SUV-kiem pokonasz niewymagającą łączkę. Na niewysokim garbie wykrzyżowując osie, zaobserwujesz jak hydrauliczne sprzęgło jednotarczowe, będące kluczowym elementem napędu quattro w Q3, „szuka oparcia” na przemian posyłając kołom chwilowe zastrzyki mocy. Preselekcyjna skrzynia biegów S Tronic nie pozwoli puścić z dymem żadnego z jej sprzęgieł, a spora moc i pokaźny moment obrotowy ułatwi wykaraskanie się z kopnych piaskowych kolein.

Na twardym i równym podłożu Q3 z dwulitrowym silnikiem o mocy Golfa GTI w razie potrzeby jest gotowy na wyścig z nim do najbliższych świateł. Z pewnością moc drzemiącą pod maską najmocniejszej wersji Q3 docenisz przy pierwszej próbie wyprzedzenia kolumny TIR-ów.

Stabilność, jaką zachowuje nadwozie Audi z dość mocno przesuniętym ku górze środkiem ciężkości, zasługuje na wysokie noty. Wnętrze jest wykończone lepiej niż w BMW X1, zaś całe auto hamuje wcale nie gorzej niż bawarski konkurent. Poza 211-konnym silnikiem benzynowym w ofercie Q3 są trzy inne słabsze, choć na pewno nie słabowite jednostki napędowe.

Przyznam, że od początku byłem do Q3 nastawiony na „nie”. Teraz jestem na „tak”, choć chyba bardziej po to, by pomóc Wam w dokonaniu wyboru, którego w przypadku Q3 raczej na pewno nie będziecie żałować. Zaś uparcie podtrzymywana przeze mnie teza, że auta tego typu są jedynie gadżetami, możecie uznać za nieszkodliwe, staromodne gadki.

Słowem tylko brać lub poczekać na ruch konkurencji! Bądźcie pewni, że o jej pojawieniu się dowiecie równie szybko jak dziennikarze, tyle że z reklam na ekranach Waszych telewizorów.

Dyskusja

komentarzy