Migiem o

Skoda Fabia FL i Roomster FL-Nowe szaty królowej

Wiem, królowa jest tylko jedna, ale jak inaczej nazwać najchętniej kupowany nowy samochód w Polsce i niekwestionowanego lidera segmentu B? O Skodzie Fabii powiedziano oraz napisano już niemal wszystko, i dlatego nie oczekiwałem specjalnych sensacji po światowej prezentacji odświeżonej serii Fabii i Roomstera.

Zazwyczaj, pokazując wersję po liftingu, koncern stara się przekonać (najpierw dziennikarzy), że zmieniając kształt lamp, podświetlenie zegarów i wzory na tapicerce, stworzyli zupełnie nowy model. Naturalnie, bezpośredni kontakt z autem szybko obala tę tezę i ukazuje, jak daleka jest od prawdy.

W przypadku Skody, z każdym kolejnym kilometrem przejechanym po nadmorskich drogach w okolicach Aten, tych lepszej i gorszej jakości, utwierdzałem się w przekonaniu, że tym razem Fabia i Roomster z pewnością zasługują na to, by nosić przydomek „nowy model”.

Przede wszystkim, na małe Skody miło się patrzy. Nowe lakiery i przeróżne kombinacje kolorystyczne sprawią, że Wasza Fabia może być najładniejszym autem w czarno-srebrnym potoku innych samochodów na ulicach. Hatchback w limonkowym Rallye Green, szczególnie z białym dachem i na 17-kach wygląda po prostu obłędnie, podobnie jak Roomster w niezwykle eleganckim Aqua Blue czy Cappucino Beige. Z kolei żółty Sprint Yellow w Fabii kombi to już gwałt na oczach. Bez dwóch zdań to z pewnością jedyne budżetowe auta na rynku, które poddać można tak znacznej „personalizacji”. Oczywiście, trzeba za to dodatkowo zapłacić, ale przecież nie chudnie się od samego siedzenia w domu.

W parze z nienaganną prezencją podąża odmienione wnętrze. Niby to samo, ale inne, lepsze. Przede wszystkim, znacznie poprawiono jakość plastików w górnej części deski rozdzielczej i wszędzie tam, gdzie dotychczas było buro i twardo. Znacznie bardziej od nowych wzorów kierownic z modnie obciętym wieńcem i innych niż dotąd „zegarów” docenicie nowy układ klimatyzacji elektronicznej z niezwykle łatwym w obsłudze panelem z dwoma pokrętłami umieszczonym na szczycie konsoli środkowej. Wszystkie modele z manualną skrzynią biegów wyposażono we wskaźnik podpowiadający optymalne momenty zmiany biegów.

Zupełnie nowy jest też układ nawigacji Amundsen z 5-calowym, dotykowym ekranem i mapami, które potrafiły się czasem „gubić” na rozbudowanych skrzyżowaniach greckich autostrad. Fabryczne zestawy audio też zadowolą gusta większości. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, byłyby to za nisko umieszczone klamry pasów, w które czasem trudno trafić i szpetna obudowa dźwigni DSG. Słowem, nie jest to jakość Volkswagena Polo, bo nie może być, ale w dziedzinie „jakość wykończenia i spasowania” Skodzie bliżej mu do niego niż Fieście czy C3.

Fotele, oprócz nowych wzorów obić, mają twardsze wypełnienie i wydłużone, profilowane boczki, dzięki czemu dłuższa jazda nie męczy i staje się relaksem. W konstrukcji zawieszenia nie zaszły zmiany i nie jest to wada, bo właściwości jezdne Fabii dały się poznać jako pewne i przewidywalne, co w takim samochodzie jest jak najbardziej wartością dodatnią. Nastawy Roomstera są nieco twardsze, co tłumaczy fakt, że ten model może służyć również jako auto robocze i często musi się borykać z ciężkimi ładunkami spoczywającymi pomiędzy osiami.

Jadąc szybko, lepiej „czułem” Roomstera niż Fabię, co wcale nie oznacza, że jej skłonności do przechyłów nadwozia przy pokonywaniu szybkich łuków łatwo nie wyczuć, a bardziej miękkiego resorowania z czasem nie polubić.

Zaskoczy Was, jak bardzo charakterystyka prowadzenia Fabii zmienia się w zależności od opon i rozmiaru kół. I tak, jeśli lubisz mocno kręcić kierownicą nie tylko pod supermarketem, wybierz świetne opony Dunlop SP Sport Maxx, które szczególnie w konfiguracji z 17-calowymi kołami wręcz kleją auto do zakrętów i do minimum ograniczają straty trakcji spowodowane nagłym dopływem momentu obrotowego do przednich kół przy gwałtownym wciśnięciu gazu w przypadku najmocniejszego, 105-konnego diesla. Poza tym fajnie wygląda ich oznaczenie biegnące wzdłuż bieżnika, pełniące jednocześnie funkcję wskaźnika zużycia opony.

Najważniejsze zmiany zaszły jednak pod maską. Nowa gama silników Fabii liczy aż siedem jednostek benzynowych, rozwijających od skromnych 60 koni w poczciwym, trzycylindrowym 1.2 THP do 180 KM modelu RS. Gamę diesli także otwiera trzycylindrowa jednostka 1.2 TDI o mocy 75 KM. Silnik wysokoprężny o pojemności 1,6 l oferowany jest w trzech wariantach, generujących odpowiednio moc: 75, 90 i 105 KM. Wszystkie mają wtrysk typu Common Rail i filtr cząstek stałych.

Z kolei najsłabszy Roomster napędzany jest 70-konnym 1.2 THP 12v, a w przypadku diesla nie występuje jako 1.6 TDI/75 KM.

Na początek wsiadam (wstyd się przyznać – po raz pierwszy w życiu) do Roomstera Scout z nowym silnikiem 1.2 TSI o mocy 105 KM, wyposażonego w 7-biegową, dwusprzęgłową przekładnię preselekcyjną typu DSG. Jak na mikrą pojemność silniczka z turbinką wyposażoną w wiatraczek średnicy nie większej niż w waszej suszarce do włosów, wrażenia są więcej niż pozytywne. Jest cicho, bez szarpnięć i w miarę oszczędnie.

Do 140-150 km/h Roomster dziarsko przyspiesza, choć czasem skrzynia ma problemy z dobraniem odpowiedniego przełożenia. W trybie „sport” nie ma tego problemu, ale odbywa się to kosztem komfortu akustycznego. Ten silnik jest tak dobry, że przynajmniej dla mnie jest obecnie jedynym słusznym w gamie Fabii. Nawet jeśli jeździcie głównie w mieście i na krótkich dystansach, nie warto decydować się na jego słabszą, 86-konną odmianę. Tym bardziej że dopłata do mocniejszej, 105-konnej to zaledwie dwa tysiące. DSG to nie tylko zbawienie dla stojących w korkach, ale i lepsza dynamika przy niższym spalaniu.

Kolejne auto, do którego wsiadam to też Scout, tyle że hatchback wyposażony w manualną skrzynię i 105-konny silnik diesla. To zupełnie nowy model w gamie Skody. W odróżnieniu od Octavii Scout, Fabia, podobnie jak Roomster z tym oznaczeniem, ma napęd wyłącznie na przednią oś. Nie brak jej za to plastikowych dodatków podkreślających charakter samochodu – jaki, za bardzo nie wiem.

Na pewno nie terenowy, biorąc pod uwagę ten sam co w zwykłych wersjach prześwit i lotkę pod przednim spojlerem, która na pewno nie polubi co wyższych krawężników. Postanawiając wczuć się w rolę „młodego i dynamicznego”, wjeżdżam Fabią na prywatną plażę. Cel – sesja zdjęciowa z fontannami wody w roli głównej. Zabawa przednia, trakcja na ubitym piasku i na luźnym podłożu bez zastrzeżeń.

Idę o krok dalej, szybko znajdując kolejną romantyczną zatoczkę z lazurowym odcieniem morza i skalistym podłożem. O tym, że za bardzo uwierzyłem w marketing i zrobiłem o jeden krok za daleko, przekonuję się po kilku metrach jazdy po kamienistym podłożu. Przednia oś Fabii, na której spoczywa ciężki silnik dosłownie zapada się pod ziemię. Nie daje rady czterech, potem ośmiu ludzi. Z opresji ratuje nas dopiero lina holownicza, której jeden koniec przywiązano do Octavii Scout. Wniosek? Jeśli chcecie jeździć po plaży, wybierajcie tylko te z ubitym piaskiem. I koniecznie zamówcie zawieszenie podniesione o 15 mm (dopłata 800 złotych).

Końcowy dystans liczącej ponad 300 kilometrów trasy testowej pokonuję jadowicie zielonym hatchbackiem z białym dachem i silnikiem wysokoprężnym 1.6 TDI 90 KM. Wybieram tę dłuższą, pnącą się malowniczymi serpentynami wysoko w górach. Czasami nachylenie drogi sięga kilkudziesięciu stopni, mimo to auto nie protestuje, wspinając się coraz wyżej. Przy ciasnych nawrotach i podjazdach muszę redukować do dwójki, czasem nawet do pierwszego biegu! Sprzęgło łatwo wyczuć, a pracę elektryczno-hydraulicznego układu wspomagania dobrano pod kątem spokojnej jazdy, choć nie jest on pozbawiony oporów, których natężenie istotnie zmienia się wraz ze wzrostem prędkości. Daje poczucie liniowości, a w aucie tej klasy to dzisiaj rzadkość. Spokojna, równa jazda z prędkościami nieprzekraczającymi 100 km/h szybko wynagradza kierowcę spalaniem w okolicach czterech litrów na „setkę”.

Reasumując, nowe, modne szaty Fabii i Roomstera w pierwszym przypadku na pewno nie zagrożą jej pozycji w Polsce. Nowy cennik też napawa optymizmem. Fabia wyposażona w silnik 1.4/85 KM jest teraz nawet tańsza od modelu sprzed liftingu. Podobnie najbardziej godna polecenia wersja 1.2 TSI/105 KM, której cena jest aż o 1400 złotych niższa od wycofanego modelu 1.6 16v o tej samej mocy. Do pełni szczęścia wystarczy nieźle wyposażony model Style za 46 000 złotych. Za skrzynię DSG dopłata wynosi 4500 złotych. Roomster z nowoczesnym dieslem 1.6 TDI CR/105 KM jest raptem o 50 złotych droższy niż klekotliwy 1.9 TDI/105 KM, który też odchodzi na zasłużoną emeryturę.

Dla mnie faworytem w tej klasie jest Fiesta, głównie za to, jak jeździ. Nowa Fabia nie jest może tak świetna w prowadzeniu, ale na pewno zasługuje na najwyższą ocenę. Zresztą zdążyli ją już wystawić sami klienci. Teraz może być tylko lepiej.

Dyskusja

komentarzy