Felietony

Ile dopłacamy za modę? Porównujemy SUV-y i crossovery z tradycyjnymi wersjami nadwozia

Czy kupując crossovera dostajemy od samochodu coś więcej? A może mniej? I ile musimy zapłacić za obecną modę? Porównujemy 15 par samochodów z czterech segmentów.

Nie ma wątpliwości, że SUV-y i crossovery to jeden z najpopularniejszych gatunków na rynku w obecnych czasach i „wypychają” z niego klasyczne wersje nadwoziowe. Ale czy „udawanie terenówki” ma jakieś zalety? Myślę, że zwolenników i przeciwników jest mniej więcej po równo. Ci pierwsi zwracają uwagę na pozycję za kierownicą (więcej się widzi, choć jak SUV-ów jest połowa na ulicach, to widzi się tyle samo), wygodniejsze wsiadanie, więcej miejsca (głównie nad głową) i wyższy prześwit. Przeciwnicy uważają, że to zbyt wysoka cena za gorsze prowadzenie, często mniejszy bagażnik i wyższe spalanie. Którzy mają rację? Pewnie wszyscy. Ale wiadomo, że wysoki wykreowany popyt winduje też ceny. Dlatego spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, ile trzeba dopłacić do posiadania „modnego crossovera”. Zebraliśmy  15 par samochodów, które zrównamy wersjami wyposażenia i odmianami silnikowymi. Dzięki temu powinniśmy uzyskać wiedzę na temat tego, ile wynosi „podatek od mody”. Co ciekawe, znalazły się w tym aż trzy pary Renault. Ten producent ma najwięcej, plus minus, bezpośrednich odpowiedników.

Samochody miejskie

Dacia Logan MCV – Dacia Duster

Zaczynamy od propozycji mocno budżetowej, od Dacii. Do porównania postawiliśmy Logana MCV, jako najbliższego Dusterowi przedstawiciela samochodów osobowych marki. Na dodatek Logan charakteryzuje się dość dużym, jak na osobówkę prześwitem. Z kolei Duster jest nawet w Dacii „topowym” modelem, nie tylko jeśli chodzi o sprzedaż. Ma też inne silniki i bogatsze wyposażenie. Najbliższe w porównaniu są odmiany 1.5 dci 95 KM (jedyny powtarzający się w obu modelach). Logana bierzemy w wersji Laureate, a Dustera w jedynej dostępnej – Essential (czyli bazowej). SUV to wydatek 56 900 zł wg cennika. Kombi kosztuje 53 700 zł, więc teoretycznie różnica wynosi zaledwie 3 200 zł. Posiadające znacznie większy bagażnik kombi przekonuje „lepszym” wyglądem (zderzaki i klamki w kolorze nadwozia), klimatyzacją oraz elektrycznie sterowanymi lusterkami, ale nie ma na przykład poduszek kurtynowych (nie ma ich nawet w opcji). Dustera oczywiście można doposażyć w „brakujące elementy”.  Światła przeciwmgłowe i klimatyzacja (lusterka wciąż będą ręcznie sterowane) podnoszą o 2 800 zł. Dodatkowo Duster może przekonać (o dziwo) lepszym prowadzeniem, nieco większym prześwitem i wygodniejszymi fotelami.

Jeśli chodzi o wersje benzynowe – możemy porównać Logana MCV TCe 90 (Laureate – 45 900 zł) z Dusterem SCe 115 (Essential – 47 900 zł, sporo bogatszy Comfort – 53 600 zł). Tutaj więc różnica waha się od 2 000 zł do 7 700 zł, przy czym Comfort będzie miał już w standardzie elektrycznie sterowane szyby tylne, ogrzewane lusterka, kierownicę pokrytą skórą, tempomat i „autoklimę” w opcji.

KIA Rio – KIA Stonic

Koreański producent nawet nie ukrywa, że Stonic jest modelem tylko nieznacznie różnym od Rio. Stonic ma wyższy prześwit, jest minimalnie szerszy i ma standardowo cztery hamulce tarczowe w każdej wersji. Do tego mają podobną paletę silników. W Rio jest bazowe 1.2, ale brakuje diesli. Łatwo jest jednak zestawić dwie odmiany benzynowe – 1.4 o mocy 100 KM oraz 1.0 T-GDI. Stonica bierzemy w bazowej wersji M. Ceny kształtują się następująco: 61 990 zł za 1.4 oraz 65 990 zł za odmianę 1.0 T-GDI. Mniejsze Rio jest dostępne w dużo tańszej odmianie M, ale porównywalna wyposażeniem jest wersja L. 100-konne 1.4 kosztuje 58 990 zł, a jednostka turbo – 62 990 zł. Różnica wynosi 3 000 zł. A co z wyposażeniem? Rio będzie bogatsze o automatyczną klimatyzację i podłokietnik z ładowarką USB. Stonic będzie miał „siedemnastki” zamiast felg 15″. Czyli wyraźna przewaga dla modelu Rio. Bogatszy Stonic (L) będzie miał co prawda wszystko jak w Rio L, a do tego czujniki cofania z kamerą, tylne szyby sterowane elektryczne i półskórzaną tapicerkę, ale cena wzrośnie o kolejne 6 000 zł.

Renault Clio – Renault Captur

Tak naprawdę to czekamy na nowe Clio i wtedy zobaczymy, jak będzie kształtować się cennik. Póki co jednak zestawiamy popularną odmianę Limited z silnikiem TCe 90 – w obu przypadkach. Clio kosztuje w tej odmianie 54 500 zł, a Captur 64 900 zł. Duża różnica – 10 000 zł. Za tą „dychę” Captur daje bąbelkowy kształt, nie zahacza przednim zderzakiem o krawężniki, ma przesuwną kanapę, kartę Hands Free, tylne szyby elektryczne i… to by było na tyle. Dwie ostatnie rzeczy można za 1 500 zł dokupić do Clio, a więc różnica w cenie wyniesie faktycznie 8 500 zł. A, Captur ma większy bagażnik (377 zamiast 300 litrów) i gorsze osiągi (100 km/h sekundę wolniej niż Clio).

Volkswagen Polo – Volkswagen T-Cross

U Volkswagena możemy porównać trzy odmiany napędu. Zawsze będzie to silnik 1.0 TSI, jednak „zgodność” mamy przy odmianie 95 KM z 5-biegowym manualem oraz 115 KM z ręczną skrzynią (6 biegów) lub automatem. Do porównania weźmiemy słabszy silnik w odmianie Comfortline. Zestawimy go z T-Crossem Life. Polo kosztuje 59 490 zł, a crossover wyceniony jest na 73 890 zł. Różnica 14 400 zł jest „kosmiczna” jak na ten segment. Co w zamian? Przesuwna kanapa i oparcie pasażera z przodu, podwójna podłoga bagażnika, relingi – to cechy praktyczne crossovera w Wolfsburga. Polo ma za to system wykrywający zmęczenie kierowcy. Poza tym wyposażenie jest niemal identyczne, a choć ceny dodatków się różnią, to „w obie strony”. T-Cross może mieć bogatsze wyposażenie. Na papierze jest nieco wolniejszy (11,5 s do 100 km/h, gdy Polo potrzebuje 10,8 sekundy), za to dysponuje większym bagażnikiem (455 l, a hatchback ma 351 litrów) i minimalnie (naprawdę minimalnie) większym wnętrzem.

Samochody kompaktowe

Hyundai i30 kombi – Hyundai Tucson

Koreański kompakt czy koreański SUV? Tucson jest bardzo popularnym modelem na polskim i europejskim rynku. Jest trochę „nijaki” ale bardzo poprawny o ile wybierze się dobrą wersję silnikową. Ale może da się to załatwić lepiej, przy pomocy i30 Wagon? Weźmy na przykład diesle 1.6, z ręczną skrzynią i przednim napędem. Choć Tucson ma większą moc (136, a nie 115 KM), osiągi są podobne. Zużycie paliwa wypada na korzyść „niskiego” modelu. A jak się ma kwestia cen i wyposażenia? Tucson w wersji Comfort kosztuje 118 400 zł, i30 Wagon – 93 800 zł, czyli potężne 24 600 zł różnicy. Do tego i30 jest lepiej wyposażone. Ma więcej wsparcia w dziedzinie bezpieczeństwa, w tym np. inteligentne światła drogowe, a także czujniki parkowania z przodu i z tyłu (Tucson tylko z tyłu). Kompaktowe kombi ma też radio z 8-calowym ekranem dotykowym i kamerą cofania. W Tucsonie, aby mieć to wyposażenie, trzeba dołożyć jeszcze 3 700 zł, co podnosi różnicę do 28 300 zł.

Opel Astra Sports Tourer – Opel Grandland X

Grandland X to w ogóle nawet wygląda, jakby mógł być nieco podniesioną Astrą, ale hatchback. Jeśli chodzi o bagażnik, przegra z „niską” siostrą. Nie kusi też dużo wyższym prześwitem – ale łatwiejszym wsiadaniem i inną pozycją za kierownicą już owszem. Ma też inną paletę silników, podobnie jak płytę podłogową odziedziczoną z koncernu PSA. I choć ostatnio chwaliłem skrzynię automatyczną, do porównania weźmiemy tańsze wersje, ale z silnikami diesla. Astrę reprezentuje odmiana Elite z dieslem 1.6 Turbo D o mocy 136 KM. Taki samochód kosztuje 94 800 zł. Grandland X będzie w odmianie 1.5 Turbo D o mocy 130 KM, również z wyposażeniem Elite – wyceniony bez promocji na 123 200 zł. To 28 400 zł różnicy. W zamian otrzymujemy nowszy i rozbudowany o nawigację system IntelliLink 5.0 (zamiast 4.0) i fotele z szerszą regulacją. Doposażenie Astry o te elementy podniesie jej cenę o 6 050 zł, czyli różnica wciąż będzie wynosić ponad 20 tys. zł. Na plus kombi przemawiają także osiągi (9,6 s do 100 km/h, przy 10,9 Grandlanda X), ale zużycie paliwa już niekoniecznie – silnik 1.5 jest naprawdę bardzo oszczędny.

Renault Megane Grandtour – Renault Kadjar

Megane, czy Kadjar? SUV ma większy prześwit, wsiada się wygodniej, poradzi sobie z krawężnikami. Ale ma mniejszy rozstaw osi i mniejszy bagażnik. Jeśli potrzebujemy samochodu głównie na ulice i na trasy, to chyba lepiej wybrać Megane Grandtour (jest szybsze i lżejsze). Sprawdzamy. Do porównania bierzemy wersje Intens z silnikiem 1.3 TCe o mocy 140 KM. Kombi 83 200 zł, SUV wymaga 93 900 zł, a więc  10 700 zł różnicy. I choć lista opcji w Megane jest dłuższa, to Kadjar Intens ma już czujniki parkowania z przodu i z tyłu (Megane tylko z tyłu), elektryczny hamulec postojowy (jak ktoś lubi), dodatkowe gniazda USB w tylnej części kabiny, ale także system R-Link 2 z nawigacją i siedmiocalowym ekranem. Megane wzbogacone o tę opcję będzie droższe o 2 500 zł (pakiet Multimedia 7″).

Toyota Corolla kombi – Toyota RAV4

Zdziwieni? Corolla TS ma w końcu zastępować również Avensisa kombi. Dlatego zestawiamy ją z popularną „ravką”. Bierzemy „na warsztat” hybrydy – w Corolli 2.0 Dynamic Force o mocy 180 KM, w RAV4 jednostkę 2.5 o mocy 218 KM. Oba mają skrzynie CVT i przedni napęd. Corolla przyspiesza do 100 km/h w 8,1 sekundy, SUV potrzebuje 0,3 s więcej. Bagażniki w obu samochodach są teoretycznie identyczne (580 i 581 l), wielkość samochodu też – Corolla jest tylko 6 cm węższa, co może przełożyć się na ilość miejsca w środku. Do porównania bierzemy „polecane” w cenniku odmiany Comfort. Kompaktowe kombi jest wycenione na 110 900 zł, a crossover na 138 900 zł. Wyposażenie wyrównujemy pakietami Style i Tech, co podnosi cenę do 121 900 zł. Różnica wynosi więc sporo – 17 tys. zł. Przy czym Corolla dysponuje np. Inteligentnym systemem automatycznego parkowania. Rav4 może przekonywać jedynie wycieraczkami z czujnikiem deszczu, no i ewentualnie praktycznością nadwozia.

Volkswagen Golf – Volkswagen T-Roc

Choć T-Roc powstał na skróconej płycie Golfa, to jest bardzo podobny pod względem wymiarów do hatchbacka z Wolfsburga. Ma minimalnie większy bagażnik, ale wyraźnie gorsze materiały wykończeniowe. Za to niemal równie bogatą paletę silników. Wybierzemy „optymalną” jednostkę benzynową – 1.5 TSI o mocy 150 KM, z ręczną skrzynią biegów. Bierzemy do porównania wersję Comfortline w Golfie i Advance w T-Rocu. Ten ostatni będzie droższy o 3 290 zł – 92 000 zł kosztuje Golf, a T-Roc 95 290 zł. Wyposażenie jest dość podobne, ale na korzyść T-Roca, który ma np. asystenta pasa ruchu, aktywny system ochrony pasażerów Pre Crash, czy dodatkowe gniazda USB. Ma też bogatszą listę opcji.

Samochody klasy średniej

Audi A4 Avant – Audi Q5

Zajmijmy się samochodami premium przez chwilę. A4 Avant „w Quattro”, czy Q5? Oba oczywiście z silnikiem diesla. Akurat Q5 nie daje zbyt dużego wyboru, więc zestawmy odmiany o mocy 190 KM. SUV dostępny jest od 198 900 zł. A4 Avant jest tańsze – o 2 700 zł. Za to jest wyraźnie szybsze (o 0,5 sekundy do 100 km/h) i zapewne oszczędniejsze. Ma za to teoretycznie trochę mniejszy bagażnik. I trochę słabsze wyposażenie. W A4 w standardzie brakuje tempomatu, czujników parkowania z przodu, czy bardziej rozbudowanych lamp ksenonowych. Za 1 620 zł można kupić Pakiet Comfort, który część braków wyrówna (czujniki, tempomat, podłokietnik) i dołoży jeszcze dostęp komfortowy. Wtedy różnice w cenie spadną do 1 080 zł.

BMW 3 Touring – BMW X3

 

Tutaj porównamy znów niemal identyczne wersje jak w Audi. A więc napęd na cztery koła oraz „podstawowy” diesel o mocy 190 KM, skrzynia automatyczna. 320d już powoli „schodzi” z rynku, ale wciąż można ją konfigurować. Cennik rozpoczyna się od 186 700 zł. Dużo świeższa, nieco większa w środku „X-trójka” to wydatek minimum 202 300 zł. Czy 15 600 zł więcej. Kwotę tę możemy zredukować o 3 089 zł, po dodaniu brakujących w „trójce” czujników parkowania. Uzupełnienie felg do tego samego rozmiaru (17 -> 18 cali) będzie wymagało już głębszej pracy w konfiguratorze, bo w serii 3 będzie to skutkowało dodaniem któregoś z pakietów wyposażenia.

Renault Talisman Grandtour – Renault Koleos

Zdziwieni? Ja zupełnie – spora część klientów myśląca nad SUV-em może przekonać się do kombi. I to mimo tego, że samochody nieco się różnią pod względem technicznym. Koleos korzysta z jednostki 2.0 o mocy 177 KM i ze skrzynią bezstopniową. Bierzemy pod uwagę napęd na przednią oś. Talisman stawia na inne rozwiązania – moc 160 KM (z 2.0 dci) przenoszona jest przez skrzynię dwusprzęgłową EDC, za to w prowadzeniu pomaga świetny system 4Control. Na papierze oba samochody jeżdżą podobnie (Koleos minimalnie szybszy), są też podobne wielkościowo w środku. Do testu „podstawiamy” topowe odmiany Initiale Paris. Za kombi zapłacimy 162 500 zł, SUV to wydatek… 151 900 zł, a więc 9 400 zł mniej. I to jest kwota za wspomniany system 4Control i nieco mniej irytującą skrzynię biegów. A, no i ekran HUD, którego w SUV-ie nijak nie otrzymamy. Za to za 8 000 zł możemy poprawić wyposażenie Koleosa o napęd na cztery koła.

Skoda Superb kombi – Skoda Kodiaq

Popularna wśród Polaków marka wystawia przeciwko sobie Superba i Kodiaqa. Oba modele wystawiamy jako „ośki z dieslem” – przednionapędowe modele ze 150-konnym TDI i skrzynią DSG. Do porównania weźmiemy wersje Style. I mamy tu po raz pierwszy ciekawostkę. Superb jest… droższy. Nie uwzględniając promocji kosztuje 143 200 zł. Kodiaq – 141 550 zł. Czyli 1 650 zł na korzyść SUV-a. Faktem jest, że nie będzie miał tyle miejsca na nogi co kombi, będzie też wolniejszy, mniej oszczędny i nieco gorzej wykończony (twarde plastiki z tyłu). Za to w obu bagażniki są wielkie, a w Kodiaqu można zapakować więcej „po dach”. A co z wyposażeniem? SUV ma „dziewiętnastki” i światła diodowe (Superb ma biksenon póki co – zobaczymy po liftingu za kilka miesięcy) oraz trójstrefową klimatyzację. Superb ma z kolei elektrycznie sterowane fotele kierowcy i pasażera, a także ogrzewaną tylną kanapę. Ma też słynne parasole w drzwiach. Za to nie ma adaptacyjnego tempomatu, który jest w standardzie Kodiaqa. Wyrównanie cen (koła 18″ do Superba) spowoduje spadek różnicy do 150 zł – w dalszym ciągu na korzyść SUV-a, choć do niego nie dostaniemy parasoli.

Samochody klasy średniej wyższej

Mercedes E – Mercedes GLE

Świeżutkie GLE i trochę starsza klasa E kombi z nowymi silnikami. Ponieważ porównujemy jak najbardziej zbliżone wersje, to SUV-y reprezentować będzie warte bazowo 340 000 zł GLE 400d, a klasę E – model E400d 4MATIC kombi, wyceniony na 325 700 zł. Różnica wynosi więc 14 300 zł. Oba modele mają ten sam, bardzo skuteczny, wydajny i dynamiczny silnik 3.0 o mocy 330 – 340 KM. Klasa E ma ten mocniejszy – jest też wyraźnie szybsza. Co więc oferuje GLE? Poza elementami wynikającymi z bycia SUV-em, w standardzie znajdziemy na przykład zawieszenie pneumatyczne. Z racji wieku, GLE będzie miało też standardowo nowy system MBUX oraz duży ekran zamiast klasycznych zegarów. Jest też bazowo lepiej wykończone, w więcej skórzanych i aluminiowych wstawek, podczas gdy w klasie E trzeba to wszystko dokupić. Różnica w cenie mocno się kurczy, a ze względu na zupełnie indywidualne konfiguracje, może przechylać się na stronę kombi.

Volvo V90 – Volvo XC90

Oba świetne, z wspaniałymi wnętrzami, przestronne i komfortowe. I oba z dwulitrowymi silnikami. Skupmy się na „optimum” dla obu modeli. Zarówno V90, jak i XC90 występują w tej samej wersji D5, z dieslem o mocy 235 KM oraz z napędem na cztery koła. Kombi w odmianie Momentum wyceniono na 246 700 zł, SUV-a na 278 700, czyli 32 tys. zł więcej. W przypadku Inscription różnica wynosi 35 tys. zł. Skupmy się jednak na niższej odmianie. Wyposażenie jest niemal identyczne – XC90 jest bogatsze o elektrycznie sterowaną klapę bagażnika. Klienci Volvo bardziej niż w innych markach mogą jeszcze zastanawiać się nad wybraniem V90 Cross Country. Tutaj cena wynosi 254 700 zł, więc różnica do „dużego” Volvo spada do 24 000 zł. Osiągi w XC90 są słabsze, oczywiście – 100 km/h „robi” w 7,8 sekundy, podczas gdy kombi i CC odpowiednio w 7,2 i 7,5 sekundy. Za to bagażnik w SUV-ie jest o 170 litrów większy.

Dyskusja

komentarzy