ciekawostki

Światła przeciwmgłowe | fot. Helix13

Nauczcie się do cholery używać świateł przeciwmgłowych!

Jak co roku jesień przyniosła mgły, deszcze i nawrót ludzkiej głupoty. Czy naprawdę ciężko jest pomyśleć o prawidłowym używaniu świateł przeciwmgłowych, tak aby nie oślepiać innych użytkowników dróg?

Inspiracją dla tego tekstu była moja podróż przez Polskę. Dwa dni, ponad 800 kilometrów w najróżniejszych warunkach pogodowych – od porannej ciemnicy, przez mgły i zamglenia aż po ostre słońce. W “typowych” warunkach większość kierowców nawet sobie radzi na drogach – przykładowo na drogach szybkiego ruchu coraz więcej osób rozumie, że lewy pas nie służy do komfortowego toczenia się z prędkością 110 km/h, a do wyprzedzania. Jakiekolwiek rozsądne odruchy giną jednak wraz z delikatną mgiełką.

“Mgła? Grażyna, włączam przeciwmgielne, nie widać nas!” – powiedział Janusz przy widoczności przekraczającej 500-600 (a nawet więcej) metrów. Owszem, w powietrzu jest dużo zawieszonej wilgoci, ale nie ogranicza ona widoczności w sposób na tyle dokuczliwy, aby korzystać ze świateł przeciwmgłowych. Artykuł 30, ust. 3 Kodeksu Ruchu Drogowego wyraźnie prawi: “Kierujący pojazdem może używać tylnych świateł przeciwmgłowych, jeżeli zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m. W razie poprawy widoczności kierujący pojazdem jest obowiązany niezwłocznie wyłączyć te światła”.

Mniejsza niż 50 metrów. Mniejsza. Nie większa. Jak to się ma do tego, że ¾ kierowców przy widoczności przekraczającej 200-300 metrów jeździ z włączonymi “przeciwmgielnymi”? Żeby to było chociaż wąskie grono użytkowników dróg. Niestety – to niemal powszechna praktyka, także u kierowców ciężarówek.

Jak sami dobrze wiecie, przy braku odpowiednich warunków do włączenia świateł przeciwmgłowych stanowią one spore zagrożenie ze względu emisję bardzo silnego światła, które przykładowo przy mżawce lub deszczu potwornie oślepia innych użytkowników dróg. To w połączeniu ze źle ustawionymi (jak to w wielu autach na polskich drogach) światłami mijania, które uderzają w nas od nadjeżdżających z naprzeciwka samochodów może mieć naprawdę tragiczne skutki.

Powtarzam raz jeszcze – mniej niż 50 metrów. Czy tak ciężko jest to zapamiętać?