autoGALERIA

Podsumowanie roku 2017, czyli topy, flopy i życie “za kulisami”

Redakcja autoGALERIA.pl

To był dla nas rekordowy rok. Choć nie było w nim tak spektakularnych testów jak w 2016 (Lamborghini), to udało nam się przeprowadzić 145 testów oraz uczestniczyć w 34 pierwszych jazdach.

Tak pilnie jeszcze nie pracowaliśmy. Co najmniej 3 razy w tygodniu otrzymywaliście od nas materiał dotyczący kolejnego sprawdzonego samochodu. Jeździliśmy po mieście, po autostradach, po górach. Dojechaliśmy na zachodni koniec Europy podczas jazd w Portugalii (tym razem trzykrotnie, podczas testów Jeepa Compassa, Volkswagena T-Roca oraz Forda EcoSporta), okrążaliśmy Mont Blanc Volkswagenem Arteonem, a także grzebaliśmy się w śniegu na dalekiej północy Finlandii wraz ze Skodami 4×4. Wszystko po to, żeby dać Wam jak najlepsze materiały.

Udało nam się w tym roku przeprowadzić więcej porównań – było ich sześć, w tym chyba najdroższy zestaw samochodów jaki gościł w naszej redakcji – w sumie 2,7 mln złotychLuksusowe hybrydy w postaci Mercedesa S500e, BMW 740Le oraz Lexusa LS600h L były naprawdę mocnym punktem zimowej ramówki.

(Tu przykładowo patrzymy się na samochody. Nic z tego nie wynikło.)

Takich było jednak więcej. W styczniu asfalt topiła gorąca Giulia Quadrifoglio, która skradła serce całej redakcji (oddała go nieco po tym jak usłyszeliśmy o trapiących ją problemach). Luty to nie tylko limuzyny, ale również ulubione kombi red. Kuchno i Kopycińskiego – Volvo V60 Polestar. Wiosenne przejaśnienia w redakcji zwiastował Mercedes A45 AMG i Golf GTI Clubsport. Z drugiej strony, Naczelny niemal utknął podczas zamieci śnieżnej w okolicach Genewy. W kwietniu sprawdziliśmy dla Was przebojowego Fiata Tipo oraz pięknego 124 Spider. Majówkę spędziliśmy poza asfaltem, porównując Volvo V90 Cross Country i Mercedesa klasy E All-Terrain. Naczelny zastanawiał się też, gdzie podziała się dusza starych BMW, dokładnie prześwietlając najnowszą serię 5.
W okres okołowakacyjny weszliśmy mocno… Dacią Logan MCV 1.0. Ale także odświeżoną Toyotą GT86, fantastyczną Alfa Romeo Giulią oraz Infiniti Q60 S, którego 400 KM zabraliśmy w Alpy.
W wakacje bawiliśmy się Fiatem 500C po face liftingu, pachnącym świeżością Mercedesem klasy E Coupe oraz elektrycznym Hyundaiem IONIQ. Potem doszło do spotkania oryginalnych SUV-ów, Alfy Romeo Stelvio i Jaguara F-Pace (porównanie ukazało się we wrześniu).

(Wpasowaliśmy się w środowisko fanów Alfy Romeo)

Sierpień rozpoczął red. Kuchno jednym z pierwszych testów nowego Range Rovera Velar, a potem poprawił red. Napieraj przy pomocy BMW M2. Red. Kopyciński z kolei pisał o szybkim Golfie R (Variant), Beetle’u TSI oraz dogłębnie sprawdził nową Hondę Civic.

(W odwiedzinach u Cioci Helgi)

Nasz tegoroczny najdroższy samochód rozpoczął wrześniowe publikacje. Niemal 1 mln złotych, ponad 600 KM i V12 pod maską – BMW 760 okazało się jeszcze lepsze, niż można się było spodziewać. Na początek jesieni mieliśmy też trzy kabriolety. Mercedesa C300, BMW 440, a także przepotężnego Mercedesa AMG GT C. Ta rodzina zabrała nas również na tor Bilster Berg, gdzie mogliśmy potrenować za kierownicą modelu GT R.

(redaktor Napieraj z lekkim strachem w oczach zasiadł za kierownicą Mercedesa GT R)

W październiku warte odnotowania stały się nowiutka Insignia, niesamowicie rozsądny Peugeot 5008 oraz odświeżony Mercedes klasy S. Sprawdziliśmy też, czy wewnątrzkoncernowe podgryzanie Audi A5 przez VW Arteona w ogóle ma sens.  W listopadzie zabraliśmy się za jeszcze ciepłego Jaguara XF (znów, jeden z pierwszych w Polsce testów). Red. Kopyciński z kolei znalazł zagubioną duszę BMW w modelu M550i M Performance, a red. Kuchno wciąż ma dziwną minę, jak przypominamy mu o teście Opla Crosslanda X. Na koniec roku przetestowalismy też przebój Hyundaia – i30 w wersji kombi oraz Jeepa Compassa. A emocje pod koniec roku zapewnił Abarth 124 Spider.

(jakieś 30 sekund po zrobieniu tego zdjęcia zatrzymała nas Policja – głównie za “usadowienie” fotografa, czyli obecność redaktora Kopycińskiego w bagażniku. Skończyło się na mandacie wycenionym na 50 zł, ale więcej zdjęć w ruchu nie uskuteczniliśmy)

Garść statystyk. W tym roku marką, która najczęściej gościła na łamach naszych testów był drugi rok z rzędu Mercedes, z 14 publikacjami. Za Niemcami uplasowali się Francuzi – Renault pojawiło się 11 razy (i dodatkowy raz w porównaniu ze Smartem). Ex aequo z Renault znalazł się Volkswagen, z 10 testami (do tego również jedno porównanie). Jest to nasz rekordowy rok pod kątem liczby przetestowanych samochodów – w ramach regularnych testów sprawdziliśmy 143 auta (wiele publikacji jeszcze przed nami), zaś do działu “Pierwsze Jazdy” trafiły aż 34 gorące nowości. Wszystkimi samochodami testowymi pokonaliśmy łącznie około 100 000 kilometrów, przelewając hektolitry paliwa i najprawdopodobniej tyle samo kawy.

Uruchomiliśmy też dział eAuto, w którym staramy się mówić o samochodach elektrycznych. Ten kierunek w motoryzacji reprezentowały 4 samochody elektryczne (kolejne testy w drodze) oraz 12 hybryd, zarówno plug-in, jak i „zwykłych”. Dział ten jeszcze raczkuje, ale intensywnie pracujemy nad jego rozwojem.

(Genewa 2017 – przez całą noc sypało. Samochód z zaspy (pod hotelem!) wyciągaliśmy przez godzinę. Na targi wyjechaliśmy zabierając ze sobą wszystkie rzeczy z hotelu – ze względu na fatalne warunki nie wiedzieliśmy, czy będziemy w stanie tam ponownie dojechać. Na szczęście się udało.)

Rok 2017 przechodzi też do historii jako pierwszy od dawna, kiedy to autem testowym uczestniczyliśmy w wypadku. Poszkodowany został Sprinter w wersji 4×4, a sprawcą była cofające na głównej drodze (sic!) Iveco z zabudową typu “doka”. Redaktora Naczelnego uratowały wymiary Sprintera – niższe auto zostałoby ścięte linią paki w aucie sprawcy całego zdarzenia, a całe zdarzenie mogłoby mieć tragiczny skutek.

(trochę bolało. Na lawetę, która ściągnie ważącego blisko 3 tony Sprintera czekaliśmy ponad 3 godziny.)

W 2017 ruszyliśmy też z tematem video. Póki co zapoznajemy się z naszym nowym sprzętem oraz pracujemy nad formułą, która przyciągnie widzów. Mamy nadzieję, że efekty zaskoczą Was bardzo pozytywnie.

Jak co roku przygotowaliśmy też subiektywne zestawienie naszych “topów oraz flopów”, które to otwiera redaktor Kopyciński:

TOP

3. BMW M2

Coupe, przy którym odzyskałem wiarę w prawdziwie sportowy, analogowy charakter, typowy dla dawnych samochodów z Bawarii. Cały szereg emocji opakowanych w stosunkowo niewielkie nadwozie, doprawionych świetnym dźwiękiem również w kabinie (czego brakuje w M3 i M4), bardzo precyzyjnym prowadzeniem i niesamowicie zwartym podwoziem to wystarczające argumenty, by uznać je za jedno z najlepszych aut sportowych ostatnich lat w tej kategorii cenowej. Jedna konfiguracja wnętrza, tyle samo wzorów felg, kilka kolorów nadwozia do wyboru – wystarczy. Ciesz się drogą!

2. Volvo V60 Polestar

Pewnie wielu z Was zastanawia się, jakim cudem „jakieś” kombi z dwulitrowym silnikiem pojawiło się w zestawieniu na wyższym stopniu podium niż rasowe niemieckie coupe. Uzasadnienie tego w kilku zdaniach będzie trudne, więc będę Was musiał skierować do pełnego testu. Mówiąc w wielkim skrócie – Polestar porwał mnie niesamowicie przyjemnym charakterem, który niby oscyluje wokół sportu, a tak naprawdę byłby spełnieniem moich marzeń w roli daily-cara.

Pozornie mało charakterna jednostka napędowa huczy na zewnątrz dzięki świetnie zestrojonemu układowi wydechowemu, a do tego jest bardzo wydajna i pozwala zawstydzić niejednego piekielnie szybkiego hothatcha. Szwedzkie kombi ma świetny układ jezdny i radzi sobie bez adaptacyjnego zawieszenia, czy kilku innych rozwiązań, z których korzysta konkurencja, co często odbija się krytyką od innych redakcji. Oby S60 i V60 Polestar pozostały jak najdłużej w gamie.

Miało być krótko, wyszło jak zwykle. Jeśli Was nie zanudziłem, a może zainteresowałem – zapraszam do przeczytania testu.

1. Alfa Romeo Giulia Quadrofoglio

Absolutnie genialna – precyzyjna, łącząca w sobie wszystkie cechy idealnego sportowego sedana klasy średniej i opakowana w rasową duszę. Swoją najbliższą konkurencję, czyli BMW M3, Giulia przebija ostrzejszym układem kierowniczym, nieporównywalnie lepszym brzmieniem w kabinie i niepowtarzalną stylistyką. Włosi wiedzieli skąd czerpać wzorce. Wiedzieli też, jak je poprawić. Mój wybór mógł być tylko jeden.

FLOP

3. Miejsca trzeciego nie będzie. / Proszę dalej.

2. Seat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG

Hiszpańska propozycja teoretycznie ma sporo atutów, by stać się autem wszechstronnym. Niestety, bardzo wysoka cena zakupu tej wersji nie jest poparta ani jakością wykonania, ani listą wyposażenia, która przy takiej kwocie powinna być już kompletna. Auto ma oczywiście kilka mocnych zalet, dlatego, pomijając kilka drogich „gadżetów”, a przede wszystkim rezygnując z linii X-Perience, możemy otrzymać ofertę wartą przemyślenia.

1. Skoda Octavia 1.0 TSI DSG

Sama dynamika jednostki napędowej jest całkiem niezła. Problem leży w charakterystyce rozwijania momentu obrotowego, która w połączeniu z błędnie zaprogramowaną skrzynią DSG potrafi mocno zirytować. W normalnym trybie pracy przekładni biegi wrzucane są poniżej, lub na granicy mocnego wejścia turbosprężarki. W praktyce wygląda to tak, że dopiero skrajnie delikatna jazda pozwala zapanować nad rwaną jazdą, czy nagłym zdławieniem podczas przyspieszania.

Topy oraz flopy według redaktora Napieraja:

TOP

3. Toyota GT86 FL Prestige

Wolna, tandetna, głośna i droga. Ale tyle, ile dała mi frajdy, to wiem tylko ja. To samochód jedyny w swoim rodzaju, i właśnie dlatego ląduje na tym miejscu. Poza podium, wyróżniłbym Alfę Romeo Giulię, Mercedesa S560, BMW M2 i M240 i Jaguara XF.

2. Mercedes AMG GT C Roadster

W zasadzie ex aequo  na miejscu pierwszym. Absolutnie cudowny roadster, dający mnóstwo frajdy, pięknie brzmiący i obłędnie szybki. Mercedes odwalił kawał dobrej roboty przy tym modelu. Cała seria AMG GT jest świetna, ale C Roadster jest jej ukoronowaniem (wolałbym go od hardkorowego GT R).

1. BMW M760Li xDrive

Cudo. O ile ostatnie modele BMW mnie coraz mniej przekonują, to V12-ka w długiej „siódemce” naprawdę rządzi. Do tego fajnie się prowadzi, ma gigantyczne zapasy mocy i jest ultraluksusowa. Biorę „jak stoi” z całym dobrodziejstwem egzemplarza i nie będę narzekał nawet na deskę niemal identyczną z serią 5.

FLOP

3. Renault Kadjar 1.6 TCe BOSE

Tak nijaki samochód, że test pisało mi się ciężej niż przeciętnego Volkswagena. Co dziwi, bo w sumie powinna to być bardzo przyjemna konstrukcja. Do tego mój egzemplarz trzeszczał straszliwie.

2. Skoda Octavia RS245

Lepsza od poprzedniczki, ale koszmarnie droga i trochę tak bez sensu. Nie mogę się do mocnej Skody przekonać. O ile 1.8 TSI uważam za bardzo szybki i przyjemny rodzinny samochód, to RS-ka jest dla mnie jakimś przegięciem, nawet wobec podobnego Golfa GTI Performance.

1. Renault Twingo GT

Miało być tak pięknie. Szybkie Twingo powinno być udanym samochodem, bo Renault potrafi takie budować. Tymczasem okazało się drogą, paliwożerną, niezbyt szybką kluchą, która jeździ subiektywnie gorzej od słabszej wersji i na pewno nie daje żadnych ciekawszych emocji.

Na koniec kilka słów od redaktora Kuchno:

TOP

3. BMW M2 ex aequo Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio

BMW M3 jest przy nim potulną owieczką. Brutalna maszyna, która w rękach doświadczonego kierowcy potrafi zdziałać cuda. Kiedy jednak trafi w ręce typowego przeciętniaka może okazać się niezwykle niebezpieczną zabawką. W deszczu staje się wybitnie nieprzewidywalne. Przyczepność zerwana na czwartym biegu? Tak bywa. Zjazd ze skrzyżowania w chmurze białego dymu z opon? Czemu nie. Ten samochód można bardzo szybko pokochać, ale i równie szybko znienawidzić.

Alfa to z kolei zupełnie inna bajka. Spotkałem się z nią w grudniu. Było sucho, ale bardzo zimno i ślisko. Nie wiem ile razy próbowała mnie zabić – trudno to zliczyć. Mimo to potrafiła w sobie rozkochać nawet pomimo potwornej narowistości. Prawie jak BMW M2. Różnica polega na tym, że BMW M2 jest jak skalpel. Giulia z kolei ma w sobie sporo włoskiego buntu i nieokiełznanego szaleństwa. Trzeba ją zrozumieć, poczuć, znaleźć wspólny język. Później będzie tylko lepiej – o ile oczywiście się nie zepsuje, a jak wiemy Giulia Quadifolgio lubi płatać figle. Mi dwukrotnie nie chciała odpalić, konieczny był “klasyczny” reset samochodu.

2. Volvo V60 Polestar

Szaleństwo? Nic z tych rzeczy. Volvo V60 Polestar to jedno z niewielu aut, które regularnie wspominam. Ba, to jedno z niewielu aut, które chciałbym zaparkować w swoim garażu. Jest idealną mieszanką sportowego charakteru i wysokiego komfortu. Możesz wyciskać z niego ostatnie soki w zakrętach i zachwycać się cudowną kontrolowaną nadsterownością. Możesz wykorzystywać cały potencjał drzemiący w 367 koniach mechanicznych, generowanych przez dwu litrową rzędową czterocylindrówkę. O dźwięk nie trzeba się martwić – jest doskonały. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że jadąc spokojnie czujesz się jak w każdym innym Volvo – siedzisz w idealnie wyprofilowanych fotelach, na których możesz bez zająknięcia pokonać nawet bardzo długą trasę. Przy rozsądnym pakowaniu do kufra wrzucisz wszystkie bagaże. Ja się zakochałem i wiem, że niebawem wyląduje w moich rękach.

1. BMW M760Li ex aequo Mercedes AMG GT R

Pierwsze miejsce zawsze jest problemem, zwłaszcza, gdy była okazja sprawdzić tyle nietuzinkowych aut. Najwyższym miejscem na podium – w moim przypadku – musi podzielić się BMW M760Li z Mercedesem GT R. Obie te maszyny przypominają genialny utwór muzyczny w dwóch wykonaniach. BMW, na pozór łagodne, uderza z niezwykle brutalnym refrenem. Coraz szybciej zmieniający się za oknami krajobraz zdaje się być nierealny. Prędkość na zegarach rośnie w zastraszającym tempie. To wszystko przy ostrym akompaniamencie V12-ki. Chwilę później nastaje zwrotka – spokojna i delikatna, niczym podróż na tylnej kanapie. Dopóki kierowca nie naciśnie mocniej pedału gazu, dopóty nie zorientujecie się z jakim autem macie do czynienia.

Na drugim biegunie jest Mercedes GT R. Tutaj nie ma miejsca na grację i delikatne “pizzicato”. Przycisk startera budzi do życia podkręcone przez AMG 4-litrowe V8, serwujące na zmianę groźny bulgot i salwy strzałów z wydechu. Kubełkowy fotel przyjemnie otula kierowcę, zaś widok bardzo długiej maski przypomina, że nie mamy do czynienia z przeciętnym autem. Każdy ruch dłoni przekłada się na zmianę kierunku jazdy. Precyzja jest kluczem do sukcesu – regulowana kontrola trakcji pozwala na łagodną zabawę, kontrolowane szaleństwo oraz śmierć na własne życzenie – wszystko zależy od tego jak ustawicie żółte pokrętło ulokowane na desce rozdzielczej. Co więcej – w porównaniu do zwykłego GT czy GT S-a samochód ten zdaje się być zupełnie inny. Mimo, że wiele je łączy, to jeszcze więcej dzieli.  

FLOP

3. Skoda Octavia 1.0 TSI DSG

Zoptymalizowana pod kątem oszczędności. Zoptymalizowana do bólu – ospała, męcząca, na dłuższą metę irytująca. Jeśli chcecie wziąć silnik 1.0 TSI, to od razu zdecydujcie się na przekładnię manualną. A najlepiej dołóżcie do mocniejszych wariantów – nie pożałujecie decyzji.

2. BMW 540i M Performance

Nowe BMW Serii 5 jest dla mnie sporym zawodem. Straciło swój unikalny, nieco sportowy charakter na rzecz możliwie najwyższego komfortu. W efekcie model ten stał się kolejnym bezpłciowym produktem, zunifikowanym z innymi modelami do granic możliwości. To smuci, zwłaszcza na tle fantastycznego M2 oraz M760Li.

1. Opel Crossland X

Dawno nie jeździłem tak złym autem. Crossland X nie ma praktycznie żadnych atutów. Jest dość drogi, przeciętnie wykończony, wygląda jak ToiToi i co gorsza stracił wszystkie atuty Opla (Opel jednak miał swoje atuty!) – PSA skutecznie to zabiło. Jeśli szukacie małego crossovera, to Crosslanda X omijajcie szerokim łukiem. Nie warto.

__________________________________________________________________

Zapraszamy do galerii zdjęć, gdzie obejrzycie trochę naszej pracy od drugiej strony. A także do czytania autoGALERII w dalszym ciągu – obiecujemy, że nadchodzący rok będzie jeszcze lepszy. Spodziewajcie się więcej filmów, więcej materiałów „zamiejscowych” i naprawdę ciekawych samochodów.

Podobne artykuły