autoGALERIA

Podsumowanie roku 2018, czyli nasi faworyci, najwięksi przegrani i życie „za kulisami”

Redakcja autoGALERIA.pl

156 przetestowanych samochodów, dziesiątki tysięcy pokonanych kilometrów i jeszcze więcej przepalonego paliwa – rok 2018 możemy zaliczyć do wyjątkowo udanych!

Od stycznia do grudnia w każdy poniedziałek, środę i piątek dostawaliście od nas nowy test. W między czasie pojawiały się też materiały z pierwszych jazd, dzięki którym mogliście się zapoznać z wieloma nowymi modeli tuż po ich premierze. Jak zwykle zjeździliśmy całą Europę – od Chorwacji, gdzie jeździliśmy nowym Mercedesem Klasy A, aż po Finlandię, gdzie znowu zawędrowaliśmy ze Skodą i od Polski aż po Portugalię (z nowym Ceedem). Dzięki temu, jak zwykle, mogliśmy Wam zaserwować najlepsze i najciekawsze materiały. W roku 2018 przetestowaliśmy dla Was 156 samochodów (o cztery mniej niż w 2017), ale za to po raz pierwszy pojawił się test skutera – było to BMW C Evolution. Od stycznia do grudnia napisaliśmy blisko 1100 artykułów. Są to głównie aktualności ze świata motoryzacji, ale stawiamy także na większą liczbę ciekawostek, analiz i tekstów o różnych interesujących aspektach motoryzacji.

2018 to także kolejny rekordowy rok pod kątem odsłon portalu autoGALERIA.pl. Miesięcznie generowaliśmy średnio od 450 do 750 000 odsłon przy 75-130 000 unikalnych użytkownikach. Liczba ta regularnie wzrasta, co dobrze rokuje na nadchodzący rok 2019.

Roboty na wysokościach. Redaktor Napieraj i BHP.

Rok 2018 upłynął nam pod znakiem długich wycieczek. W lutym rednacz Kuchno zabrał Mercedesa V250d na wyprawę z Polski do Włoch, Austrii i Niemiec, zaś redaktor Napieraj w tym samym czasie wybrał się Karoqiem do Bawarii. Finalnie udało nam się spotkać na pograniczu niemiecko-austriackim aby wspólnie strzelić kilka zdjęć tym autom.  W maju całą redakcją wybraliśmy się do Włoch na unikalną wyprawę. Z Warszawy redaktor Kopyciński i Napieraj wyruszli nowym Mercedesem CLS 400 d, którym dotarli do Stuttgartu, gdzie zestaw uzupełnił Mercedes-AMG E 63 S. W takim duecie (z krótkim postojem w Zurychu celem zabrania z lotniska rednacza, dolatującego z prezentacji nowej Fiesty ST), pognaliśmy w kierunku jeziora Como. Tam, jako jedna z nielicznych redakcji w Polsce (obok Classicauto i Vogue) mieliśmy okazję uczestniczyć w Concorso d’Eleganza Villa d’Este. Po zakończeniu tego unikalnego wydarzenia wyruszyliśmy do Modeny i dalej do Sant’Agata Bolognese, gdzie odebraliśmy do testów Maserati Ghibli i Lamborghini Huracan Performante. W efekcie jednego dnia przegoniliśmy grubo ponad 3 miliony złotych po cudownych krętych włoskich drogach. Lepiej być nie może, nieprawdaż?

Styczeń 2018 zaczęliśmy od testu Jaguara E-Pace (pierwszy test w Polsce!) w wykonaniu redaktora Kuchno i Kii Stinger GT szczegółowo sprawdzonej przez redaktora Napieraja, która spowodowała, że nasze szczęki wylądowały na ziemi. Na rynku naprawdę ciężko jest znaleźć auto, które oferuje tak dużo radości z jazdy, komfortu i przestrzeni za tak rozsądne pieniądze. W lutym z kolei zaprzyjaźniliśmy się z Mercedesami – zaczęliśmy od jeszcze nowej Klasy X i nieco starszej, choć wciąż bardzo przyjemniej Klasy V. W marcu pojawił się zaś hothatch, który całkowicie zmienił zasady gry w swoim segmencie – mowa o Hyundaiu i30 N, czyli naszym zdaniem rewelacyjnym sportowym hatchbacku, nie udającym niczego na siłę. W marcu też pojawiło się u nas nowe BMW X2 oraz Volvo XC40, które chwilę wcześniej zdobyło tytuł samochodu roku. Kwiecień z kolei upłynął pod znakiem świetnego BMW i3S i Mercedesa S560 Coupe.

Redaktor Kopyciński celuje w Lamborghini. Może nawet złapał ostrość?

Maj okazał się jednym z najciekawszych miesięcy w roku. Nowy DS 7 Crossback, Nissan Navara w unikalnej „roboczej” wersji oraz nasza wyprawa do Włoch połączyły się z tygodniem spędzonym z Renault Twizy oraz odświeżonym Cactusem. W czerwcu z kolei spotkaliśmy się z dwoma ciekawymi BMW – M550d, którego przegonił redaktor Kopyciński i M2 M Performance, w którym redaktor Kuchno odnalazł łobuza z dobrej i bogatej rodziny. Poza tym na naszych łamach zagościł Mercedes 500SL R129, który wciąż jeździ „na czarnych blachach” – materiał o nim znajdziecie w dziale Fascynacje, który będziemy konsekwentnie rozwijać.

Sierpień rozpoczęliśmy wraz z Mazdą MX-5 RF, którą rednacz porwał na najlepsze polskie drogi, w tym na legendarne walimskie patelnie. W tym miesiącu ponownie spotkaliśmy się też z Kią Stinger, tym razem w wersji 2.0. Poza tym pojawił się Lexus LS500, który śmiało może pretendować do tytułu jednej z najlepszych limuzyn na rynku. Nie zabrakło również kolejnej ciekawej wersji BMW – tym razem 430i GC oraz M4 Convertible podrasowanego dzięki pakietowi M Performance.

We wrześniu tydzień spędziliśmy z BMW i8 Roadster, dzięki czemu mieliśmy okazję dobrze poznać się z tym modelem – dogłębnie prześwietlił go redaktor Napieraj. Po raz drugi pojawił się też DS 7 Crossback, a chwilę po nim zagościł u nas Hyundai Kona Electric, będący najlepszym samochodem elektrycznym, który mieliśmy okazję testować. Sporym zawodem okazał się być za to Mercedes-AMG C 43, który nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Na deser pojawiło się BMW X4 M40d, które sprawiło, że zaczęliśmy zastanawiać się nad sensownością bardzo mocnych diesli o „sportowym charakterze” w SUV-ach.

Gdy Ameryka wejdzie zbyt mocno…

Październik? W tym miesiącu dużo się działo – zaczęliśmy od Suzuki Swift Sport, czyli fajnego, ale bardzo specyficznego „małego hothatcha” (przynajmniej według redaktora Kopycińskiego), po czym płynnie przeskoczyliśmy na Forda Mustanga GT z 5-litrowym V8 i nowym 10-biegowym automatem. Chwilę później pojawiło się kolejne V8 – tym razem absolutnie genialny Mercedes G500, który pomimo nowoczesnej otoczki pozostał surowym i niezwykle urzekającym autem, rozkochującym w sobie już po pierwszych kilometrach. Cóż, jesteśmy oldschoolowi i takie auta „kupują” nas już po pierwszych metrach za kierownicą. Później zaczęła się przygoda z Renault Megane R.S. Ta jednak została brutalnie przerwana przez awarię silnika, która okazała się być na tyle poważna, że auto musiało na lawecie powrócić do producenta. Liczymy na to, że w roku 2019 będziemy mogli ponownie wskoczyć za stery tego modelu i porządnie porównamy go z wersją z przekładnią automatyczną.

Listopad z kolei powitał nas piekielnie głośną Włoszką – Alfa Romeo Stelvio Quadrifoglio to samochód, na który bardzo długo czekaliśmy. I nie zawiedliśmy się – choć nie jesteśmy przekonani do sportowych SUV-ów, to jednak topowa wersja Stelvio ma w sobie tyle lekkości, że ciężko jest się w niej nie zakochać. Szybkim „ochłodzeniem” emocji po Stelvio była Mazda 6 z wolnossącym silnikiem 2.0 oraz Opel Astra z bardzo przyjemną jednostką 1.6 Turbo o mocy 200 KM. Na osłodę przetestowaliśmy „klasyka” w naturalnym środowisku – w dalekiej Japonii redaktor Napieraj dorwał się do kultowego Nissana Skyline GT-R R33.

Pojemność bagażnika w Maserati można podawać w redaktorach. W Ghibli wynosi jednego redaktora.

Grudzień upłynął nam pod znakiem… Kii i Suzuki. Koreańska marka dostarczyła nam do testów Ceeda SW i Optimę SW, zaś Japończycy podrzucili kluczyki do Vitary w wersji 1.0 i 1.4 Boosterjet. Poza tym pojawił się Lexus RX 450h L, fatalny Smart ForTwo Electric i mocno przeciętny Jeep Renegade po liftingu.

Podsumowanie roku 2018 – nasze topy i flopy

Jak co roku przygotowaliśmy też nasze subiektywne zestawienie trzech najlepszych i trzech najgorszych testowanych samochodów. Otwiera je redaktor Napieraj wraz ze swoim spojrzeniem na miniony rok.

Topy

Miejsce 3 – Alfa Romeo Stelvio Q 

Dlaczego miejsce trzecie? W sumie nie wiem, ktoś tu musiał trafić. Wszystkie samochodu z mojego Top 3 są na jednym poziomie. Alfa jest fantastyczna. Kompletna, ujmująca prowadzeniem, osiągami, brzmieniem oraz wygodnymi fotelami. To jest samochód, który mógłbym mieć jako jedyny, bo tak naprawdę, co zawsze podkreślam, niewiele ten wóz dzieli od bycia Giulią kombi.

Miejsce 2 – Mercedes G500 

Chciałbym go mieć. Dlaczego? Bo tak! Styl, frajda, genialnie zestrojony silnik, poprawione wnętrze. Pali za dużo, kosztuje furę pieniędzy i ciężko go zaparkować. I co z tego?! G-klasa ma w sobie „to coś”. 

Miejsce 1 – BMW i8 Roadster 

Szybki, świetnie prowadzący się, bez dachu i robiący show popis technologiczny. Nie najszybszy, nie najlepiej prowadzący się i bardzo drogi. Ale cieszył mnie w nim każdy kilometr. No i pomaga społecznie – w życiu się tyle nie nagadałem podczas testu z obcymi ludźmi.

Wyróżnienia pozakonkursowe: Mercedes CLS400d za genialny silnik i przydatność w trasie. Kia Ceed za świetnie zbudowanego kompakta, Dacia Duster za naprawdę dobrego budżetowego SUV-a.

Flopy

Miejsce 3 – Fiat 500X 1.0 

Fakt, w tym roku mało było samochodów, którymi jeździło mi się jednoznacznie źle i tu również trudno wskazać, który z samochodów jest najgorszy. Fiat 500X jest całkiem niezły i nie trafiłby na tą listę, ale wpadką jest jak dla mnie głównie nowy silnik – głośny, niekulturalny i palący znacznie za dużo.

Miejsce 2 – Mercedes-AMG C43

To wyraźnie dobry samochód. Trafia na tą listę, bo spodziewałem się, że będzie lepszy od poprzednika, a jak dla mnie wypadł mniej przekonująco. No i ta szarpiąca skrzynia biegów.

Miejsce 1 – Renault Megane R.S.

Wszystko się w nim zgadza. Poza emocjami. W wersji z automatem jest szybki i poprawny. Szybszy i lepszy niż Golf GTI. Tylko przez cały tydzień nie potrafiłem znaleźć w nim iskry, która by mnie jakoś wybitnie ucieszyła.

Typy redaktora Kopycińskiego częściowo się pokrywają, choć spojrzał on na temat z zupełnie innej perspektywy:

Topy

Miejsce 3 – Alfa Romeo Stelvio Quadrifoglio

Wybór trzech najlepszych był bardzo ciężki, ale równie trudne okazało się ułożenie aut we właściwej kolejności. W ten oto sposób Stelvio trafiło na trzecie miejsce, wyprzedzając genialnego Jeepa Grand Cherokee SRT Trackhawka i widniejące w moim zeszłorocznym rankingu BMW M2, tym razem z dodatkami M Performance. Sam fakt, że w pierwszej piątce znalazły się aż dwa SUV-y (zdecydowanie nie należę do fanów tego „gatunku”), świetnie obrazuje, jak bardzo takie auta liczą się w dzisiejszej motoryzacji.

Wracając do Stelvio Quadrofoglio – to samochód, który rozkochuje w sobie całokształtem. Jest świetnie zaprojektowanym, bardzo dobrze brzmiącym, niesamowicie precyzyjnym i szybkim autem, które sprawia wrażenie, jakby chciało zaprzeczyć wszystkim cechom, o które często oskarża się SUV-y. Z jednej strony zrywa z wizerunkiem nudnego auta rodzinnego, z drugiej – wciąż jest wygodne, w pełni użyteczne i zupełnie znośne na co dzień.

Miejsce 2 – Hyundai i30 N Performance

Hothatch idealny? Owszem, nowe Megane R.S. ma więcej agresji w wyglądzie i jeszcze bardziej zaskakuje w zakrętach, ale to właśnie Hyundai łączy w sobie naturalność, precyzję i poczucie jedności z kierowcą. Może się też pochwalić bardzo przyjemnym brzmieniem, a co najważniejsze – daje dużo frajdy z jazdy. I podobnie jak wyżej wspomniana Alfa Romeo, jest w stu procentach użyteczny w jeździe codziennej. Kawał niesamowicie dobrej roboty.

Miejsce 1 – Lamborghini Huracan LP640-4 Performante

Choć mieliśmy okazję je sprawdzić głównie na górskich drogach, nie delektując się brzmieniem wolnossącego silnika V10 pomiędzy ścianami biurowców, to właśnie Huracan Performante wylądował na pierwszym miejscu mojego zestawienia. Niesamowicie sklejony z drogą nawet w bardzo ostrych zakrętach o przeciętnej nawierzchni, bardzo szybki na prostych, a do tego kompletny pod względem wyposażenia i jakości wykonania. Pierwsze miejsce zawdzięcza też genialnej stylistyce, przywiązaniu do detali, jak i mojej ogólnej sympatii do marki.

Flopy

Podobnie jak rok temu, nie udało mi się wyłonić kandydata do trzeciego miejsca. Zbyt kompromisowy MINI Cooper S, czy twardo wykończony Volkswagen T-Roc nie są idealnymi kandydatami na wpadkę roku.

Miejsce 2 – Volkswagen Polo GTI

Zaskoczeni? Owszem, nowe Polo GTI jest znacznie lepsze od poprzednika, ale w kwestii emocji wciąż widnieje na szarym końcu w swojej klasie. Do tego spora masa, brak właściwej precyzji prowadzenia i nie do końca dające się poskromić systemy. Jako wielki fan hothatchy, po napisaniu tego akapitu zwyczajnie odsuwam Volkswagena w niepamięć.

Miejsce 1 – Opel Grandland X 1.2 Turbo Elite

Po dołączeniu do koncernu PSA, Opel przejął co nieco od swoich francuskich „braci”. Jednym z zapożyczonych elementów jest silnik, który ze swoją nieprzyjemną charakterystyką pracy, w parze z manualną skrzynią biegów, był główną przyczyną mojej irytacji podczas kilkudniowego testu. Niezbyt dobre wrażenie zrobiło również wnętrze, wykonane ze znacznie gorszych materiałów niż w bliźniaczym Peugeocie 3008.

Zestawienie zamyka redaktor naczelny, czyli Maciej Kuchno ze swoimi typami:

Topy

Miejsce 3 – Ford Fiesta ST

Samochód, który rozkochał mnie w sobie po pierwszych kilometrach za kierownicą. Bardzo bałem się 3-cylindrowego silnika, który mógł być najsłabszą stroną tego pojazdu. Nic bardziej mylnego. Ford fantastycznie dopracował tutaj jednostkę napędową, układ kierowniczy i zawieszenie. W wersji z mechaniczną szperą Fiesta ST staje się bezkonkurencyjna. Na cudownych krętych drogach w okolicach Nicei pokazała swój pazur.

Miejsce 2 – BMW i8 Roadster

Auto, które pomimo swojej bezsensowności i piekielnie wysokiej ceny urzekło mnie już przy pierwszym kontakcie w roku 2016, kiedy to testowałem wersję Coupe. Roadster jest jednak jeszcze lepszy. Zachował świetne właściwości jezdne oraz specyficzny charakter i dodatkowo dorzucił ogromną przyjemność płynącą z jazdy pod gołym niebem. Dawno nie jeździłem też samochodem, który tak przyciągał wzrok na ulicach Warszawy. Jeśli chcesz zrobić „zamieszanie”, to wybierz BMW i8. Ferrari, Lamborghini czy McLaren nie zbudzą takiego zainteresowania.

Miejsce 1 – Mercedes-AMG E 63 S

Nie spodziewałem się, że ten samochód zagości na pierwszym miejscu. Mercedes-AMG E 63 S okazał się być jednak tym, co uwielbiam. To piekielnie szybkie i niezwykle precyzyjne kombi, które w niewiarygodnym tempie przewiezie komplet pasażerów oraz ich bagaże z punktu A do punktu B. Do tego daje bardzo dużo radości z każdego pokonanego kilometra, co udało mi się sprawdzić na krótkim fragmecie dojazdowym do Splugenpass oraz na Julierpass i Malojapass w Szwajcarii.

Flopy

Miejsce 3 – Opel Grandland X 1.6 CDTi 120 KM

Udany, ale daleki od ideału. Może to kwestia wczesnej serii produkcyjnej, ale Grandland X okazał się być bardzo niedopracowanym samochodem. Kiepsko spasowane plastiki połączone z francuską technologią nie przekonują do siebie. Miejmy jednak nadzieję, że Opel poprawi się w tej kwestii – wszak wyniki finansowe niemieckiej marki są coraz lepsze

Miejsce 2 – Toyota C-HR 1.2 Turbo

Zbiornik paliwa o pojemności wiaderka, potwornie małe szyby w tylnej części nadwozia i bardzo specyficzne prowadzenie. Nadal nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu tego modelu.

Miejsce 1 – Mitsubishi Eclipse Cross

Nie, nie nie. Po prostu nie. Ten samochód jest tragiczny w każdym calu.

Małe addendum: czuję się zobligowany aby napisać kilka słów o Lamborghini Huracan Performante. To fantastyczny samochód, ale zupełnie nie byłem w stanie się z nim zgrać. Nie wiem, czy to kwestia moich oczekiwać, czy też efekt dość krótkiego spotkania. Może gdybym pojeździłbym nim kilka dni, to moja opinia o tym samochodzie byłaby zupełnie inna.

Czego życzymy sobie na rok 2019? Mamy nadzieję, że będzie tylko lepiej – jeszcze więcej testów, w tym tych unikalnych i niespotykanych samochodów. Chcemy także wzmocnić dział Fascynacje oraz eAuto, będący coraz ważniejszym w zmieniającym się świecie motoryzacji. Mamy też nadzieję, że zaskoczymy Was dużymi zmianami na stronie – póki co jednak nie możemy zdradzić więcej szczegółów.

 

Dyskusja

komentarzy