ciekawostki

Używane koła do Bugatti Veyron kosztują więcej niż nowe Porsche 911

Redakcja autoGALERIA.pl

Użytkowanie topowych supersamochodów jest piekielnie drogie. Czy wiedzieliście, że używane koła do Veyrona kosztują więcej niż niejeden nowy sportowy pojazd?

Nie od dzisiaj wiadomo, że koszty utrzymania Bugatti Veyrona są abstrakcyjne. Nawet z pozoru zwykłe czynności, takie jak wymiana oleju i filtrów, potrafią kosztować dziesiątki tysięcy dolarów. Nikogo nie powinien więc dziwić fakt, że używane felgi z tego auta obute w dedykowane opony firmy Michelin trafiły na sprzedaż za 100 000 dolarów i jest to uczciwa cena za taki zestaw.

Skąd takie ceny? Felgi do Veyrona (tutaj z pierwszej serii) produkowała i produkuje na specjalne zamówienie włoska firma OZ. Są one nie tylko bardzo wytrzymałe, ale też stosunkowo lekkie. Ich konstrukcja została dopasowana do potrzeb tego samochodu, w tym do możliwości rozpędzenia go do ponad 400 kilometrów na godzinę. To samo tyczy się opon. Michelin dostarcza specjalne ogumienie (Pilot Sport 2S), stworzone specjalnie na potrzeby Veyrona. Tutaj także indeks prędkości pozwala na osiągnięcie maksymalnej prędkości, choć jedynie na krótki okres czasu – po pierwsze bak paliwa jest osuszany wówczas w tempie ekspresowym (pełny zbiornik wystarczy na raptem 9 minut jazdy), po drugie ich wytrzymałość także jest ograniczona – według Michelin poradzą sobie przez 15 minut.

100 000 dolarów za koła to jednak abstrakcyjna cena. W USA można za to kupić nowe Porsche 911 generacji 992. W Polsce za 375 000 złotych można zdecydować się z kolei na nieco mniejszego Caymana w bogatej specyfikacji. Swoją drogą, jeśli myślicie, że 100 000 za używany zestaw z oponami to wysoka kwota, to pomyślcie sobie, że nowe felgi (bez opon), kosztują 150 000 dolarów. Poza tym inne naprawy w Veyronie również są piekielnie drogie. Na przykład wymiana turbosprężarek kosztuje około 40 000 dolarów, zaś zbiornika paliwa – 43 000 dolarów. O układzie hamulcowym już nawet nie wspominamy – tutaj również ceny przekraczają 100 000 dolarów.

Dyskusja

komentarzy