Klasyki

Bentley odtworzył niemal od zera model Corniche z 1939 roku

Mulliner, oddział Bentleya, odtworzył zniszczony w 1939 roku model Corniche z okazji stulecia marki. To jedyny w swoim rodzaju model.

Oryginalny Corniche nie miał zbyt wiele szczęścia. Został zamówiony przez greckiego kierowcę wyścigowego Andre Embiricosa, który chciał sportową limuzynę Bentleya opartą na podwoziu modelu 4 1/2 Litre. Za projektem nadwozia stał Georges Paulin i francuska firma karoseryjna Pourtout. Samochód nie miał jednak szczęścia. Podczas testów drogowych miał wypadek. Podwozie wróciło do fabryki Bentleya w Derby, a nadwozie zostało we Francji. Tam niestety zostało całkowicie zniszczone podczas bombardowania Dieppe.

Corniche uznawany jest za „brakujące ogniwo” między 4 1/2 Litre a R Type Continentalem. Projekt odbudowy tak naprawdę rozpoczął się w 2001 roku w Fundacji WO Bentley Memorial Foundation. Jednak początek restauracji przypada na luty 2018 roku. Mulliner, dział Bentleya, po osobistej prośbie prezesa marki, Adriana Hallmarka, dokończył odbudowę w tym roku, żeby pojazd mógł uświetnić wydarzenia obchodów stulecia brytyjskiej manufaktury.

Panele nadwozia zostały odbudowane ręcznie przez specjalistów z Mullinera, a laboratorium lakierów Bentleya spędziło mnóstwo czasu na odtworzeniu historycznych lakierów – Imperial Maroon oraz Heather Grey. Podobnie dużo czasu zajęło odnalezienie wzorów dla tapicerki, siedzeń oraz deski rozdzielczej. Użyto odpowiedniego wiekowo drewna Connoly Vaumol. Za to wykładzinę udało się znaleźć w zakamarkach magazynu. Sam projekt oczywiście wykonano ręcznie na podstawie projektów zrobionych komputerowo na wzór historycznych. Podobna ręczna robota to charakterystyczny „nos” nad atrapą chłodnicy – produkcja całego grilla zajęła trzy miesiące pracy rzemieślników. Obramowania okien w Bentleyu Corniche, wykonane z drewna, wymagały z kolei użycia łaźni parowej do odtworzenia kształtu i zagięć.

Publiczny debiut Corniche’a nastąpi na Salon Prive we wrześniu, a następnie samochód dołączy do muzeum Bentleya.

 

 

Dyskusja

komentarzy