nowości i premiery

Honda Accord USA – sushi po amerykańsku

Honda to dobra mechanika i nudna stylizacja. Do niedawna, taka opinia dominowała wśród fanów czterech kółek. Nowy Legend, CR-V a zwłaszcza Civic pokazały, że może być inaczej. I kiedy wydawało się, że wszystko zmierza ku lepszemu, świat poznał nowego Accorda.

Dodajmy od razu Accorda made in USA. Ten model był pierwszym japońskim autem, wytwarzanym na ziemi czerwonoskórych. Poprzednia, VI generacja sprzedawała się w liczbie ok. 400 tys. sztuk rocznie co stanowi 1/3 sprzedaży całego segmentu. Aby utrzymać ten świetny trend Japończycy postanowili pokazać odmienioną, VII już generację Accorda.

Wersja A.D. 2008 debiutuje od razu w dwóch wersja nadwoziowych: coupe i sedan. Stateczna dama, o urodzie 40-latki, która jeszcze nie odstrasza, ale lata świetności ma już za sobą. Tak w skrócie można scharakteryzować sedana. Przód to typowa stylistyka Hondy spotykana wcześniej w takich modelach jak: Element czy Ridgeline. Proste, można rzec toporne linie, skośne reflektory (czyżby nawiązanie do kraju pochodzenia?), lekko wysunięta atrapa chłodnicy, wyraźnie zaakcentowanym logo marki – to taki transformer tylko bez makijażu. Z boku, przynajmniej mnie, auto przypomina Chevroleta Epice tylko z większym rozstawem osi. Tył pojazdu można opisać krótko – jest. Wersja Coupe, z założenia ma budzić bardziej skrajne emocje, powodować szybsze bicie serca. Skrajne opinie będzie budzić na pewno, czy szybsze bicie serca? Kwestia dyskusyjna. Przód znany – transformer. Linia boczna, w kształcie klina, mogłaby się podobać, gdyby nie pewne ale… Konkretnie chodzi mi o stylizację tylnej szyby. Załamanie, którym jest ona zwieńczona kompletnie nie pasuje do profilu karoserii. Dzięki temu zabiegowi tył stał się przyciężkawy i zaczął przypominać odwłok jakiegoś owada. I jeszcze te niepełne przyciemnienie tylnej szyby, pasuje jak piernik do wiatraka. Razi mnie również zbyt duża powierzchnia świateł tylnych, eksponujących swe wdzięki na błotniku. Z tyłu niewielki spojler na klapie bagażnika i stylizacja a la Hyundai Coupe.

Wnętrze to zupełne przeciwieństwo designu zewnętrznego. Ostrości i kanty zastąpiły subtelne łuki. Deska rozdzielcza sprawia miłe dla oka wrażenie, jest uporządkowana i po prostu ładna. Przerażać może liczba przycisków umieszczonych na centralnym panelu, ale są one dobrze oznakowane i nie powinno być problemu z rozpoznaniem co do czego służy. Jedyne mankamenty to za duża kierownica i wnęka, a właściwie dziura, w której umieszczona jest wyświetlacz komputera pokładowego. Tutaj zdecydowanie stylistom zabrakło pomysłu, albo sake do obiadu dała o sobie znać. Tradycyjnie auto urosło, a dodatkowa przestrzeń została wykorzystana na powiększenie przestrzeni na nogi z przodu i z tyłu. W wyposażeniu seryjnym oprócz kompletu systemów bezpieczeństwa, odnajdziemy m.in. 6 głośnikowy zestaw audio z odtwarzaczem mp3 o mocy 160 W. Wybredni mogą zamówić 8-głośnikowy zestaw o mocy 270 W. W jego skład wchodzi satelitarne radio i 6-płytowa zmieniarka CD.

Pod maską znajdziemy benzynowe motory. Pierwszy z nich to 4-cylindrowa jednostka o pojemności 2,4 litra legitymujący się mocą 177 KM lub 190 KM. Słabszy dostępny jest tylko w sedanie. Mocniejszy otwiera gamę napędową coupe. Na szczycie gamy stoi, dobrze znany z Legenda 3,5 litrowy V6 osiągający tutaj 268KM. Jest on wyposażony w znany już system Variable Cylinder Management (VCM), który pozwala na odłączenie nawet do 3 cylindrów w momencie, gdy kierowca nie potrzebuje pełnej mocy silnika. W standardzie Coupe oferuje 6- biegową manualną skrzynię, a sedan 5-biegową. Do obu możemy zamówić 5-biegowy automat. Zawieszenie, z przodu niezależne, oparto na dwóch wahaczach, tylna oś to wielowahaczowa konstrukcja. W sedanie na dzień dobry dostajemy 16-calowe „stalówki”, w opcji można zamówić 17- lub 18-calowe aluminiowe felgi. Coupe dostaje w serii 17 „alusy” a 18-calowe są dostępne w opcji.

Nowy Accord w wersji amerykańskiej to auto do bólu poprawne. Nie powoduje szybszego bicia serca, nie śni Ci się po nocach i nie wzbudza w Tobie chęci sprzedaży żony z teściową aby ja kupić. Ot, dobrze skonstruowany sedan klasy średniej dla gospodyni domowej lub statecznego emeryta. A jeśli czyta ten artykuł ktoś z kierownictwa japońskiej firmy, to ja poproszę nowego Accorda ,w wersji europejskiej w nadwoziu Legenda z wnętrzem z amerykańskiej wersji.

Komentarze w temacie pt. Honda Accord Sedan i Coupe na naszym forum.

Dyskusja

komentarzy