nowości i premiery

Range Rover Velar SVAutobiography Dynamic Edition ma 550 KM i jest limitowany

Range Rover przedstawił topową odmianę modelu Velar, z najdłuższą możliwą nazwą. SVAutobiography Dynamic Edition ma 550-konne V8 i jest dostępne tylko w 2019 roku.

Topowego Velara można zamówić wyłącznie w tym roku. Brytyjczycy poznali już ceny – zaczyna się od 86 120 funtów.

Co kryje się za tak długą nazwą? Ona sama to połączenie dwóch krańców topowych edycji samochodów Range Rover. SV mogłoby być zakończone literką R, tak jak w najmocniejszym i „sportowym” Range Roverze Sport SVR. Autobiography to z kolei najbardziej luksusowe odmiany „Range’ów”. Mamy więc Velara, który łączy obie te cechy.

Na zewnątrz poznamy go po nowych zderzakach, kutych felgach (21 i 22 cale średnicy), dwóch podwójnych końcówkach układu wydechowego i innych wykończeniach (w tym nowej atrapie). No i kolor. Limitowany Velar dostępny będzie tylko w odcieniu Satin Byron Blue z kontrastowym dachem w kolorze czerni (Narvik Black). W środku znajdziemy specjalną kierownicę, fotele pokryte dwukolorową skórą Windsor z podwójnym przeszyciem, sportowe pedały i aluminiowe wykończenia, które będzie można opcjonalnie zamienić lub poszerzyć wstawkami z włókna węglowego.

W wyposażeniu znajdą się standardowo fotele z 20-kierunkową regulacją, z ogrzewaniem, wentylacją, pamięcią i masażem. Interactive Driver Display, czyli 12,3-calowy ekran zegarów, dostanie specjalną grafikę. Pojawi się też sporo standardowego wyposażenia.

Jednak SVAutobiography itd. to nie tylko wyposażenie. To przede wszystkim pięciolitrowe V8 z mechaniczną sprężarką, generujące 550 KM i 680 Nm. Z przestawionym sterowaniem skrzyni biegów pozwala na osiągnięcie 100 km/h w 4,5 sekundy i rozpędzenie się do prędkości maksymalnej 274 km/h. Takie osiągi oczywiście wymagały również przekonstruowania zawieszenia i hamulców. Te ostatnie zyskały nowe, większe tarcze – mają odpowiednio 395 i 396 mm, z czterotłoczkowymi zaciskami z przodu (czerwonymi, oczywiście). Pneumatyczne zawieszenie również zostało poprawione, ale w taki sposób, aby kierowcy i pasażerów nie pozbawić komfortu jazdy. To w końcu „SVA…” a nie SVR.

Dyskusja

komentarzy