Felietony

Droga przez mękę, czyli CEPiK 2.0 to jak zwykle jedna wielka porażka!

Redakcja

Jeśli akurat wczoraj przyszło Wam zarejestrować samochód lub zrobić badanie techniczne, to szczerze współczujemy. Zapowiadany od dawna CEPiK 2.0 jest fatalnie zaprojektowanym i zupełnie nieprzetestowanym oprogramowaniem. Mieliśmy okazję przekonać się o tym na własnej skórze.

Miało być pięknie – szczegółowa ewidencja pojazdów, nowe zasady przeprowadzania badań technicznych, dokładniejsze monitorowanie przebiegu samochodu. W praktyce okazało się, że CEPiK 2.0 jest oderwany od rzeczywistości, a testowany był co najwyżej przez kilka osób na standardowych procedurach urzędniczych.

Dramat w trzech aktach

Zacznijmy po kolei. W Warszawie, jako mieście na prawach powiatu, nie ma konieczności zmiany tablic rejestracyjnych przy zmianie właściciela lub miejsca zameldowania. Krótko mówiąc – mieszkamy na Ursynowie (wyróżnik WN) i kupujemy auto zarejestrowane na Bemowie (WB), zmieniamy dokumenty, tablica dostaje nowe naklejki legalizacyjne, (tożsame z numerem dowodu rejestracyjnego i danymi właściciela) i cieszymy się niższą kwotą rejestracji.

Tak przynajmniej było – i będzie, ale dopiero za jakiś czas. Dlaczego? Otóż nowy system może i oferuje opcję przypisania nowych danych pod stary numer (w dużym uproszczeniu), ale w praktyce w CEPiKu 2.0 jest jeden wielki “bug”, który sprawia, że jest to niemożliwe.

W przypadku uszkodzenia naklejki legalizacyjnej również istnieje możliwość jej wymiany, na podobnej zasadzie jak w punkcie pierwszym. Wracamy jednak do tego samego miejsca, tj. błędu, który uniemożliwia wykonanie takiej procedury.

W praktyce zmieniając miejsce zameldowania (razem z danymi w dowodzie rejestracyjnym) musimy najnormalniej w świecie przerejestrować samochód, czyli zapłacić za wydanie nowych dokumentów i tablic rejestracyjnych. Chcecie zachować swój ulubiony numer? Bez szans.

Drugim problemem jest obsługa, która ewidentnie nie przeszła szkoleń dotyczących obsługi CEPiK-u 2.0. Nikt nic nie wie, osoby asystujące (najprawdopodobniej z ministerstwa) korzystają jedynie z wydrukowanych instrukcji, nie uwzględniających wielu opcji. Sama struktura systemu została mocno zmodyfikowana, przez co nie jest on zbyt podobny do swojego poprzednika. O efektach takiej sytuacji pisać nie musimy.

I na koniec samo przygotowanie oraz testy systemu. Wiemy, że nie da się wszystkiego przewidzieć i zawsze pojawią się jakieś mniejsze lub większe “bugi”. Z tego też powodu powinno się go szczegółowo sprawdzić, wielokrotnie realizując wszelkie “urzędowe scenariusze”. Tutaj ewidentnie tego zabrakło – pod ładną otoczką ukryto wiele niedopracowanych elementów.

Wszystko to odbija się także na diagnostach – od 13.11 obowiązuje nowy system przeprowadzania przeglądów technicznych. Zasada jest prosta – płacisz z góry i dopiero wjeżdżasz na ścieżkę diagnostyczną. Jeśli coś jest nie tak – pieczątki nie będzie, a pieniędzy nie odzyskasz. W przypadku powrotu na konkretne SKP po naprawieniu elementu, przez który auto nie przeszło przeglądu nie będziemy jednak płacić całej kwoty, a jedynie mniejszą stawkę adekwatną do sprawdzanego elementu.

Pracownicy SKP również zgłaszają problemy z wpisywaniem przebiegu oraz rejestracji stanu technicznego auta – dane są odrzucane lub źle wprowadzane do systemu. To tylko pokazuje w jaki sposób przygotowano CEPiK 2.0 – liczył się czas realizacji oprogramowania, a najważniejsze elementy, czyli dopracowanie systemu oraz szkolenia dla użytkowników z urzędów i SKP całkowicie zignorowano. W efekcie naprawdę warto wstrzymać się kilka dni z przerejestrowaniem pojazdu – może to zająć bardzo dużo czasu (w naszym przypadku prawie 3 godziny!), a efekt i tak będzie daleki od pożądanego.

Podobne artykuły