prototypy i wizje

Alfa Romeo TZ3 Corsa – Wyścigowe piękno

Martin Kapp to niemiecki kolekcjoner Alf Romeo, który w setną rocznicę powstania firmy postanowił zamówić specjalny model. Jego stworzenia podjęło się Zagato, które czynnie współpracowało z producentem. Obie firmy stworzyły model TZ3 Corsa, który przypomina nam, jak piękne mogą być wyścigowe pojazdy.

Spoglądając na Alfę Romeo TZ3 Corsa, można w jej designie odnaleźć odwołania do przeszłości, ale i teraźniejszości marki. Najbliżej autu do wyścigowej wersji, również projektowanej przez Zagato, Giulii TZ. Alfa Romeo wraz z projektantami włoskiego designera stworzyła współczesną interpretację tego modelu. Przyglądając się TZ3 Corsa w jej przedniej części można znaleźć odwołania do 8C Comeptizione. To samo zadziorne spojrzenie, nisko umiejscowione wloty powietrza i mocno wyprofilowana maska.

Linia boczna przypomina najlepsze czasy modeli shooting brake, a klasyczne proporcje nadają mu sportowego charakteru. Nietypowo wygląda tył pojazdu, który ukształtowano podobnie jak u XX-wiecznego poprzednika. Na osiach zamontowano 18-calowe alufelgi obute w wyczynowe opony Pirelli PZero. Jednym słowem, udało się stylistom połączyć historię z teraźniejszością, tworząc piękne, ponadczasowe auto.

Od początku TZ3 Corsa była planowana jako auto sportowe. Stąd też wnętrze pozbawione jest zbędnych dodatków, a w środku znajdziemy tylko dwa kubełkowe fotele i ascetyczną deskę rozdzielczą. Inżynierowie tworzący ten model bardzo dbali o masę pojazdu. Nadwozie wykonane jest z ręcznie kształtowanych blach aluminiowych, a kadłub zbudowany został z włókna węglowego. Te zabiegi pozwoliły na uzyskanie świetnej wagi na poziomie 850 kg.

Do napędu wykorzystano 4,2-litrową, 8-cylindrową jednostkę o mocy 420 KM. Napęd na tylne koła przenoszony jest poprzez 6-stopniową, sekwencyjną skrzynię biegów. „Setkę” auto osiąga w czasie ok. 3,5 s, a prędkość maksymalna wynosi ponad 300 km/h.

Oficjalna premiera Alfy Romeo TZ3 Corsa odbyła się podczas Concorso d’Eleganza Villa d’Este. Model powstanie tylko w jednym egzemplarzu i będzie ozdobą kolekcji wspomnianego już na początku Martina Kappa.

Dyskusja

komentarzy