prototypy i wizje

Zamaskowany Land Rover Defender przyłapany [ZDJĘCIA]

„Już niedługo, coraz bliżej…” jak mówiła piosenka. Ale nie wiadomo kiedy, choć ponoć za mniej niż 2 lata poznamy następcę legendarnego Land Rovera Defendera.

To prawdopodobnie jedna z najważniejszych premier dla marki. Zastąpić legendarną terenówkę będzie trudno, a jej wersja z XXI wieku musi być tak naprawdę o wiele lepsza. Oszczędniejsza, lepiej wykonana i wyposażona, spełniająca rygorystyczne normy, ale przy tym równie trwała, prosta i dzielna w terenie, jak poprzednik. Jak twierdza przedstawiciele marki, nowy model nie będzie „kopią” czy reinkarnacją, a czymś całkowicie nowym, zbudowanym od zera.

Patrząc jednak na zdjęcia widzimy, że choć przód wyraźnie nawiązuje do współczesnych Land Roverów, to ogólna bryła samochodu jest „kanciakiem” jak stary Defender. Ma też potężny prześwit i tylne drzwi otwierane na bok. Z tego co wiemy, nowy Defender dostępny będzie wciąg w co najmniej dwóch rozmiarach: 110 (cali rozstawu osi, widoczny na zdjęciach) i krótka „90-ka”, która zadebiutuje później. Nadwozie będzie aluminiowe i spoczywać będzie na również aluminiowej ramie. Część elementów będzie wspólna z innymi modelami marki, a sam samochód docelowo ma dużo lepiej się prowadzić, niż „rolniczy” Defender. Widać zresztą niezależne zawieszenie tylnej osi. Nie mamy zbyt wielu informacji o jednostkach napędowych, ale numery rejestracyjne wskazują, że pod maską testowanego egzemplarza jest silnik diesla. Jednak oficjalna linia JLR mówi o tym, że wszystkie modele od 2020 roku będą w jakiś sposób zelektryfikowane. Możliwe, że i silniki diesla i benzynowe będą wspomagane co najmniej „miękką hybrydą” z 48-voltowej instalacji elektrycznej.

Oficjalna prezentacja nastąpi najwcześniej za rok, albo na początku 2020 roku.