Pierwsze jazdy

Nissan Micra – Błyskotki

Micra to na naszych drogach dość częsty widok, a wewnątrz najczęściej podróżują kobiety. Nie ma się co dziwić, skoro autko wygląda przyjaźnie, milutko, wesoło, ale z całą pewnością nie męsko. Nowa generacja Micry przeszła facelifting, zyskując większą liczbą błyskotek i gadżetów, głównie dla pań.

Aby zachęcić panie to wizyty w salonie, Micra otrzymała bardziej przyciągający wzrok przód, gdzie nowe światła, atrapa chłodnicy oraz chrom wokół świateł przeciwmgielnych i wlotu powietrza pod tablicą rejestracyjną skutecznie odświeżają najmniejszego Nissana, nadając mu nieco bardziej elegancką prezencję. Z tyłu również jest bardziej modnie i nowocześnie dzięki LED-owym światłom tylnym, a dynamiki ma dodawać nowy zderzak oraz spojler nad tylną szybą. Czy rzeczywiście tak jest? Właściwie to tak, chociaż początkowo taki element w samochodzie z silnikiem o pojemności 1,2 litra może śmieszyć…

Istotnym elementem w walce o względy kobiet (i nie tylko) jest również kolor nadwozia. Micra wkracza do walki z dwiema nowymi barwami bojowymi – Szarością wolframu oraz Błękitem Pacyfiku. No i felgi – nowe wzory 15- i 16-calowych kół wyglądają bardzo dobrze. Nissan wcale nie mydli oczu mówiąc, że Micra stała się bardziej wyrazista – wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Nie widać na nich wprawdzie rzekomych 50 proc. nowych części nadwozia, ale zmiany zdecydowanie wyszły Micrze na dobre.

We wnętrzu również można dostrzec zmiany na lepsze, dla niektórych nawet bardziej istotne niż te zewnętrzne. Wyposażenie standardowe „najbiedniejszej” wersji Visia obejmuje 6 poduszek powietrznych, pakiet systemów bezpieczeństwa, elektryczne szyby z przodu oraz centralny zamek sterowany z pilota. Jest więc ok, a ciekawsze rzeczy można sobie dokupić – na liście opcji znalazł się I-key, czyli dostęp bezkluczykowy i włączanie silnika przyciskiem oraz automatyczna klimatyzacja.

Wielu kierowców może zachęcić też system pomiaru wielkości miejsca parkingowego, będący przymiarką do czegoś na kształt Park Assist znanego z Volkswagenów. Na razie potrafi jedynie określić możliwość zaparkowania na trzech możliwych do wybrania „poziomach trudności”, pomagających uniknąć upokorzenia i obtrąbienia w przypadku przecenienia swoich zdolności manewrowych. Najciekawszy jest jednak system Nissan Connect 2.0 z 5,8-calowym ekranem dotykowym, portem USB, zestawem świetnie grających 6 głośników i kamerą cofania. System działa zaskakująco płynnie, nawigacja ani razu nie wprowadziła mnie w błąd, a łatwość obsługi stoi na wysokim poziomie.

Technologia w Nissanach zawsze prezentowała dobry poziom. A co z jakością? Jeśli chodzi o plastiki, Micra nadal jest w środku tak twarda jak to tylko możliwe, a materiały lubią sobie czasem postukać czy pobzyczeć. Na lepsze zmieniła się tapicerka na fotelach, która jest bardziej miękka i ładniejsza, a opcjonalnie można sobie zamówić tapicerkę skórzano-materiałową. Podobnym, miękkim materiałem wykończono również niewielką część boczków drzwi. A więc poprawa jest, choć nieznaczna.

Jazda Nissanem Micrą na 16-calowych felgach z silnikiem 1.2 DIG-S o mocy 98 KM to zaskoczenie, ponieważ… brzmi jak coś o wiele szybszego i groźniejszego, rycząc wściekle podczas wkręcania trzycylindrowego silniczka na 5 tysięcy obrotów, a i przyspieszenie jest wtedy bardzo zadowalające. Manualna skrzynia biegów pozwala szybko i precyzyjnie wrzucać kolejne biegi, co czyni ją automatycznie lepszym wyborem od bezstopniowej CVT. Zawieszenie jest teraz twardsze, co przekłada się na możliwość względnie bezpiecznej, szybkiej jazdy w zakrętach, przy czym wygoda ucierpiała tylko nieznacznie – jest teraz nieco lepiej. Ludzie nieco dziwnie się patrzyli na dziko warczącą Micrę piszczącą oponami podczas ostrego startu, ale w środku okazuje się to całkiem przyjemne. Ceny startują od 39 990 złotych za wersję Visia z 80-konnym silnikiem pozbawionym kompresora, a topowa Tekna to koszt minimum 52 480 zł. Co Wy na to, drogie panie?

Dyskusja

komentarzy