Pierwsze jazdy

Skoda Fabia RS – Fabia z dopalaczem

Chociaż na najmocniejszą Fabię RS można już składać zamówienia w polskich salonach, my wybraliśmy się na spotkanie z szybką ‚Czeszką’ aż do słonecznej Italii, a dokładnie na profesjonalny tor w Adrii, kilkadziesiąt km od Wenecji. Tam mogliśmy sprawdzić w pełni jej możliwości.

Najpierw jednak zaczęliśmy od jazd testowych wokół toru. W zadaszonym paddocku czekała na nas liczna grupa usportowionych Fabii. Wylosowaliśmy numerek 1 i szybko dostaliśmy kluczyki do odmiany kombi w kolorze Żółty Sprint. To niewątpliwa zaleta oferty Skody, która obejmuje pięciodrzwiowego hatchbacka i właśnie bardziej pojemne kombi niż trzydrzwiowe nadwozie – najgroźniejsza konkurencja tego nie ma. Nie zastanawiając się długo ruszyliśmy na kręte i wąskie asfalty, jakby specjalnie przygotowane na nasz użytek, jako odcinki specjalne.

Tu postanowiliśmy jechać jednak bez szaleństw i sprawdzić, jak Fabia RS sprawdza się w normalnym, codziennym użytkowaniu w ruchu drogowym. W porównaniu do pierwszej generacji Fabii RS (2003-2007), zmieniła się całkowicie filozofia napędu. Miejsce 130-konnego turbodiesla zajęła jednostka benzynowa stworzona w zgodzie z najnowszą filozofią downsizingu.

Tak jak w testowanym już przez nas SEACIE Ibiza Cupra, pod maską małego „sportowca” z Czech znalazł się podwójnie doładowany (doładowanie mechaniczne i turbina) silnik benzynowy 1.4 TSI, z którego wyciśnięto aż 180 KM mocy, co przy masie auta wynoszącej nieco ponad 1300 kg może robić wrażenie. Ciekawa jest strategia koncernu Volkswagena, ponieważ Polo GTI zadebiutuje jako ostatnie z całej trójki. Skupmy się jednak na Skodzie.

Dobrze już znaną z innych modeli koncernu VW, dwusprzęgłową, siedmiostopniową przekładnię DSG ustawiliśmy na normalny tryb D (w ofercie nie występuje „manual”). W tej konfiguracji auto tak nie hałasuje, ponieważ biegi są niewyczuwalnie zmieniane przy mniejszych prędkościach obrotowych, zapewniając płynną i dynamiczną jazdę (maks. moment 250 Nm osiągany jest już w zakresie 2000-4500 obr./min). Sportowe fotele są wygodne i regulowane na wysokość, a kierownica dobrze leży w dłoniach.

Zawieszenie pojazdu zostało sztywniej zestrojone i dodatkowo obniżone o 15 mm w porównaniu do standardowej wersji, co ma pozytywny wpływ na prowadzenie, ale jednocześnie obniża komfort podróżowania na drogach gorszej jakości. Z drugiej jednak strony, każdy powinien być tego świadomy kupując hot-hatcha. Wtedy głośniejszy wydech i twardszy „zawias” nie stanowi problemu i samochód nadaje się do użytkowania na co dzień.

W połowie naszej przejażdżki zrobiliśmy przerwę, by dokładnie zobaczyć, czym tak naprawdę wyróżnia się usportowiona Fabia. Moim zdaniem szału nie ma. Auto jest niepozorne, ale to oczywiście rzecz gustu. Zastosowano sportowe zderzaki – przedni z nową osłoną chłodnicy ozdobioną emblematem „RS”, tylny z dyfuzorem i podwójną, chromowaną końcówką układu wydechowego.

Poza tym uwagę zwracają modne światła do jazdy dziennej w technologii LED, spojler dachowy, a przede wszystkim ładne, 17-calowe obręcze kół ze stopów lekkich Gigaro, które kryją czerwone zaciski hamulców. Można również wybrać dodatkowe kolory karoserii, które dostępne są z różnymi kolorami dachu i felg. Fajną konfiguracją jest zielony lakier Rallye w parze z białym dachem i białymi obręczami.

Niestety, wewnątrz jest dużo gorzej. Na pierwszy rzut oka trudno rozpoznać usportowioną wersję. W czarnej kabinie przypominają o tym praktycznie tylko aluminiowe pedały, kubełkowe przednie fotele z logo „RS” na oparciach oraz trójramienna, grubsza kierownica, na której także widnieją magiczne dwie literki. Potem, ku naszej uciesze, przyszedł czas na tor wyścigowy Adria International Raceway. Tam bez obaw o mandat mogliśmy naprawdę sprawdzić możliwości samochodu.

Nowoczesny obiekt, oddany do użytku w 2002 r., jest średniej wielkości torem (2,7 km) z 3 długimi prostymi i 14 zakrętami o zmiennych promieniach skrętu. Tor Adria jest na tyle profesjonalny, że mogą się tam nawet odbywać treningi Formuły 1. W alei serwisowej czekał na nas nie byle kto, bo znany włoski kierowca Fabio Babini, który z sukcesami brał udział m.in. w 24-godzinnym wyścigu Le Mans (2. miejsce), a ostatnio zwyciężył w klasie Pro serii Lamborghini Super Trofeo.

Po krótkim instruktażu i przejechaniu kilku kółek zapoznawczych za Fabio, przyszedł czas na prawdziwy sprawdzian Fabii RS. Tutaj od razu w ruch poszedł tryb S skrzyni DSG. Zmiana biegów zaczęła odbywać się dużo później i agresywniej, w towarzystwie donośniejszego dźwięku wydechu. Do skrzyni można mieć jednak zastrzeżenie, gdy wychodząc z zakrętu po dohamowaniu nagle do oporu wciśniemy pedał gazu. Wtedy przekładnia ma moment zawahania, by po chwili katapultować Fabię RS do przodu (0-100 km/h w 7,3 s). W takiej sytuacji przydatne okazują się łopatki umieszczone na kierownicy, którymi możemy sami „zbić” przełożenie na niższe.

Gdyby prosta startowa była trochę dłuższa, „eReSka” mogłaby się rozpędzić do 226 km/h. Co ciekawe, szybsza o 2 km/h w stosunku do hatchbacka jest wersja Combi. Na torze jednak, poza „siłą” auta, ważne są jego właściwości jezdne. Tutaj Fabia RS spisuje się całkiem nieźle. W aucie zastosowano znaną już nam z Ibizy Cupra, tzw. „elektroniczną szperę”, poprawiając w ten sposób przenoszenie mocy na napędzane przednie koła. System XDS razem z ESP i TCS przewiduje utratę przyczepności na danym kole, przekazując na nie mniej mocy. Systemów nie można wyłączyć.

Poślizg koła wewnętrznego w zakręcie i podsterowność pojazdu są ograniczone. Dzięki temu „Czeszka” ze sportową żyłką prowadzi się bardzo dobrze i stabilnie przy szybszym pokonywaniu zakrętów, jednocześnie wiele wybaczając. Docenić trzeba także bardziej bezpośredni układ kierowniczy. Wzmocnione hamulce spisują się również przyzwoicie. Jednak po intensywnej, ekstremalnie torowej eksploatacji miały dość i potrzebowały „ochłonąć”. Podobnie jak my. Na zakończenie Fabio sam wziął na przejażdżkę Fabię, pokazując na bocznym torze, jaka jest różnica między amatorem a kierowcą wyścigowym.

Podsumowując, Skoda Fabia RS udowadnia, że nie jest wyłącznie modelem dla emeryta. Usportowiona odmiana może dostarczyć naprawdę wiele przyjemności. Niewątpliwym atutem auta jest cena – niecałe 73 tys. zł – tyle trzeba zapłacić za wersję hatchback (Combi jest o ok. 2,5 tys. droższe). W porównaniu do bratniej Ibizy Cupra czy Renault Clio RS, suma ta jest bardzo atrakcyjna. Naturalnie, cena szybko rośnie po dodawaniu „ekstrasów”, ale u konkurencji jest tak samo.

Jednak czy potencjalnych klientów skusi tylko niska cena pojazdu? Przecież w segmencie małych hot-hatchów liczą się emocje, i to nie tylko te dostarczane podczas jazdy, ale i płynące z wyglądu samochodu, a tych Skoda Fabia RS ma według mnie jak na lekarstwo. Jak „eReSka” wypadnie w bratobójczym boju z Ibizą Cupra i Polo GTI? Jak zawsze na to pytanie odpowie rynek. Decydujące znaczenie może tu mieć wybór rodzajów nadwozia i wizerunek poszczególnych marek, ponieważ technicznie auta te są niemal identyczne.

Dyskusja

komentarzy