Pierwsze jazdy

Nowa Skoda Fabia – Test młodego kapelusznika

Nowa Skoda Fabia wkracza na rynek z nowymi rozwiązaniami, które mają wzbudzić zainteresowanie młodych klientów. Wygląda teraz dużo ciekawiej, a różne dodatki stylistyczne pozwalają na uzyskanie indywidualnego charakteru. Pytanie tylko, czy przypadnie on do gustu stałej klienteli?

„Opisz typowego właściciela Skody Fabii”. Oprócz firm, pierwsze skojarzenie większości pytanych przeze mnie osób to starszy pan, którego często wymienianym atrybutem bywa kapelusz. Fabia drugiej generacji nie była szczególnie okazała, a jakieś ciekawsze wrażenia wizualne oferowały tylko wersje specjalne, na przykład Fabia Monte Carlo. Oprócz zupełnie niewyróżniającej się karoserii, Fabię cechowało zawieszenie dopasowane do oczekiwań takiego stereotypowego klienta – maksymalnie miękkie przy zastosowanej konstrukcji i masie samochodu, ale spisujące się wyjątkowo kiepsko w zakrętach. A co stało się ze Skodą Fabią numer trzy?

Świeżo z zewnątrz
Fabia odmłodniała, i to bardzo. Jest bardziej dynamiczna wizualnie dzięki ostrym liniom czerpiącym z konceptu Vision C. Widać to z każdej strony – przód zyskał nowy „skodziany” grill i groźnie spoglądające na drogę światła, obfitujące w ostre kąty. Z boku nie ma już mowy o porównaniach do Papamobile, z którym podczas testu skojarzyła nam się poprzedniczka – zdecydowanie nakreślona linia boczna nadaje nadwoziu dynamiczny charakter. Z tyłu zaś bez większych niespodzianek – znajdziemy tam charakterystyczne dla wszystkich nowych Skód światła w kształcie litery „C”, ozdobione – w egzemplarzu, który otrzymałem do testu – czarną, błyszczącą obwódką, co wyglądało bardzo dobrze. No właśnie – dodatki.

Nawet podstawowa Fabia wygląda OK, zaś połączenie białych słupków A oraz dachu z białymi obręczami i ciemnoczerwonym lakierem wyglądało genialnie. Zresztą – przejrzyjcie galerię i zgódźcie się ze mną bądź nie, ale ja na zatłoczonych ulicach Lizbony czułem na sobie wiele spojrzeń miejscowej ludności. Czy nowej Fabii udało się połączyć miejskie trendy, młodzieńczą dynamikę i kapelusznicze przyzwyczajenia? Słupki sprzedaży już wkrótce to zdradzą.

Skazani na turbo
Silnik 1.2 TSI o mocy 90 KM pod maską Fabii spisywał się dość dobrze pod względem ekonomii przy spokojnym traktowaniu pedału gazu, ale na prośbę o gwałtowne przyspieszenie mała Skoda zmieszana odwracała wzrok i udawała, że mnie nie słyszy. To potwierdza pogląd, że dawniej produkowane, powstające bez pomocy turbodoładowania konie mechaniczne były silniejsze – w moim prywatnym samochodzie, który od Fabii jest cięższy o jakieś 150 kg, mam 75 KM z pojemności 1,4 litra. Jest szybszy i dużo przyjemniej dostarcza moc. Szkoda, że z wolnossących silników w ofercie został wyłącznie 1.0 MPI, który rozpędza Fabię do prędkości 160 km/h, a rozwinięcie pierwszej setki to kwestia prawie 16 sekund.

Pozostałe silniki to 1.4 TDI, z którym jeszcze nie miałem kontaktu, oraz mocniejszy wariant 1.2 TSI, który w „dwójce” dawał radę, a więc w ważącej mniej więcej 50 kg mniej Fabii trzeciej generacji również nie powinien sprawić nikomu zawodu. Niemniej będzie nam brakowało 1.4 MPI, który był dobrym, niezawodnym i w przypadku Fabii – wystarczająco żwawym silnikiem.

Dynamiczne zakręty
Nie posądzajcie mnie o herezję, gdy piszę, że Skoda jest dynamiczna. Jest to spowodowane porównaniem z poprzednią Fabią, która w tej kwestii jest po prostu deklasowana przez nowy model. Przede wszystkim, podczas wpadania w zakręt ze zbyt dużą prędkością nie straszy pasażerów perspektywą rolowania. Do tego seryjny, elektryczny wspomagacz skręcania w postaci „elektronicznej szpery” – czyli XDS – pomaga zacieśniać zakręty i jeździć bezpiecznie oraz szybko. W poprzednich dwóch generacjach kierowca musiał zdecydować się na tylko jedną z tych opcji, a nie muszę chyba tłumaczyć, którą z nich wybierali przedstawiciele handlowi. Teraz będzie ich z nami więcej.

Oczywiście niesie to z sobą konsekwencję w postaci mniejszego komfortu na nierównych drogach, których mamy w Polsce sporo, choć mam wrażenie, że w Portugalii jest ich więcej. Nie jest to jednak drastyczny spadek komfortu – subiektywne wrażenia pozwalają mi sądzić, że zysk w postaci pewności i bezpieczeństwa na zakrętach jest większy niż strata na nierównościach. Pozostaje tylko pytanie, czy ktoś o czterdzieści lat starszy ode mnie, używający piątego biegu tylko na autostradzie (nadbieg!) i uparcie podróżujący lewym pasem wyciągnąłby taki sam wniosek? Szczerze wątpię.

Nowe wnętrze, nowe gadżety
Kabina nowej Fabii została wykończona twardymi materiałami, które nie uderzają o siebie na nierównościach i wyglądają bardzo przyzwoicie. Ciekawe, jak będą zachowywać się za dziesięć lat. Mocnym akcentem poprawiającym wygląd wnętrza jest szeroki panel na desce rozdzielczej, imitujący szczotkowane aluminium, występujący w różnych kolorach. Mocno poprawiono trójramienną kierownicę dostępną w wersji Style, którą trzyma się o niebo lepiej niż w poprzedniczce czy nawet w nowej Octavii. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że to jedna z najlepszych kierownic w tym segmencie. Inna sprawa, że jest połączona z przeciętnym i zbytnio „wyciszonym” układem kierowniczym.

Zupełnie nowym rozwiązaniem w Skodzie jest Mirror link – narzędzie pozwalające na używanie ekranu systemu multimedialnego jako wyświetlacza smartfona. Wystarczy podłączyć telefon z systemem operacyjnym Android przez USB (testowane na HTC dostarczonym przez Skodę, a liczba wspieranych telefonów jest ograniczona), a wyświetlacz zostanie zdublowany. Dzięki temu możemy korzystać ze wszystkich programów na naszym podręcznym urządzeniu, w tym oczywiście z nawigacji (Fabia nie ma własnej nawet w opcji) – często lepszej niż te oferowane przez koncern VAG – lub z programu pozwalającego na unikanie kontroli policji i fotoradarów. To bardzo ciekawe rozwiązanie, ale wymaga dopracowania. Na przykład, kiedy wyłączymy ekran na telefonie, zgaśnie również ten samochodowy. A smartfon z włączonym GPS-em, Bluetoothem, dostępem do Internetu przez 3G lub LTE i do tego z ciągle włączonym ekranem nie dość, że osiągnie temperaturę lawy, to jeszcze może się okazać, że ładowanie przez kabel USB nie zrównoważy dużego poboru prądu i bateria będzie się rozładowywać.

Cena zmian
Cennik nowej Fabii startuje od 39 380 zł, a obowiązująca do odwołania oferta premierowa oferuje prezent w postaci pakietu przeglądów na 4 lata do 60 000 km i pakiet pogwarancyjny na 2 lata, również do 60 000 km. Alternatywnie, od lutego 2015 będzie można dostać darmową instalację LPG dla silnika 1.0 MPI. Testowany egzemplarz to koszt minimum 53 130 zł. Teraz czekamy i obserwujemy, jak duży będzie przyrost liczby nowych Fabii na polskich drogach.

Dyskusja

komentarzy



Podobne artykuły

Podobne testy