Pierwsze jazdy

Subaru Impreza i XV nowej generacji | PIERWSZA JAZDA

Podczas polskiej prezentacji poznaliśmy nowe kompaktowe Subaru i opartego na nim crossovera. Czy o samochodach spod znaku Plejad nadal można mówić, że mają “to coś”?

“Kiedyś to było!” – takie zdanie wyjątkowo często pojawia się w odniesieniu do Subaru. Fani tej japońskiej marki lubią wspominać lata świetności firmy, jednocześnie zaznaczając, że dzisiejsze modele “to już nie to samo”.
Oczywiście, ja też tęsknię do czasów, kiedy STI królowało na drogach i OS-ach, a Forester Turbo robił setkę w sześć sekund, wyglądając jak lodówka na kołach.
Ale trzeba przyznać, że jeśli chodzi o zwykłe, cywilne modele, miały one – prócz sporych zalet docenianych przez garstkę klientów – także kilka dużych wad. Te wady powodowały, że część osób nawet nie chciała słyszeć o Subaru. Bo na nic były im doskonały napęd na cztery koła i charakterystyczny dźwięk boksera, gdy na co dzień doskiwierałaby paliwożerność, słabe wykończenie, fatalne audio, czy kiepskie wyciszenie.

Od mniej więcej 10 lat widać, że marka próbuje stać w rozkroku pomiędzy zadowoleniem garstki pasjonatów stałego napędu na cztery koła i trafieniem do tak zwanego “zwykłego” klienta.
O ile pierwsze próby spod znaku Imprezy hatchback (pogardliwie nazywanej “Lanosem”) były dość mierne, o tyle obecnie wygląda na to, że w Subaru wreszcie nauczyli się, jak łączyć wodę z ogniem. Miałem okazję sprawdzić to podczas prezentacji nowych modeli: mowa o Imprezie piątej już generacji i nowym XV.

Dla każdego?

Oba auta powinien docenić zarówno pasjonat ceniący sobie dobre wrażenia z jazdy i szczyptę indywidualności, jak i zwykły użytkownik, szukający przyjemnego wozu na co dzień. Oba modele są do siebie podobne, różnią się głównie prześwitem i niektórymi elementami wyposażenia. Impreza jest pozycjonowana jako auto stworzone raczej do miasta, a w przypadku XV podkreśla się jego zdolności poza asfaltem. Oba auta powstały na nowej platformie Subaru Global.

Ten drugi z opisywanych typów klientów, czyli “zwykły”, polubi stylistykę tych aut. Może nie jest zbyt charakterystyczna (niektórym kojarzy się z Oplem Astrą, Mazdą 3 czy Hyundaiem i30), ale przecież miła dla oka. Odważni powinni w XV wybrać świetny, pomarańczowy lakier, który powoli staje się już wizytówką tego modelu. W Imprezie go nie dostaniemy, ale za to możemy wybrać czerwony. Oba te kolory pozwolą na wyróżnienie tych spokojnie narysowanych aut z tłumu, ale jeśli ktoś tego nie lubi, nowe Subaru równie dobrze wyglądają na przykład w klasycznym srebrnym, czy czarnym. Nie ma – przynajmniej jak na razie – kojarzonego z Subaru lakieru Blue Mica, ale to przecież nie STI…

Spodoba mu się ładnie narysowany kokpit: wykonany z porządnych materiałów i ergonomiczny. Nic tu nie skrzypi, wszystko jest pod ręką. Wnętrze XV jest dodatkowo ożywione dyskretnymi, pomarańczowymi przeszyciami – ale to jedyne róznice pomiędzy modelami.
Są aż trzy ekrany, jeśli liczymy również ten między zegarami, zaś główny na konsoli jest dotykowy. Ale Subaru pozostaje wierne tradycyjnym przyciskom, którymi obsługujemy część funkcji systemu audio czy klimatyzację. To ucieszy tych, którzy nie lubią, gdy zbyt wiele funkcji obsługuje się z poziomu dotykowego wyświetlacza. Pod ekranem – rzadko spotykany u konkurencji “stary znajomy”, czyli odtwarzacz płyt CD. Na plus.

“Zwykły” klient doceni też, że w środku jest wystarczająco cicho, a audio przyjemnie gra (Subaru zatrudniło firmę Harman Kardon, by je dopracowała. Chciałoby się powiedzieć: nareszcie!). Wnętrze jest wystarczająco obszerne, zarówno z tyłu, jak i w kwestii bagażnika.
Ciężko też, by taki klient nie zauważył, że zawieszenie przyjemnie resoruje nawet na dużych dziurach. Nie zabije go też – wreszcie – spalanie. Średnio wynosi w Imprezie około 8 litrów, co jest całkiem przyzwoitym wynikiem. Nawet w egzemplarzu, który przez cały dzień był testowany na torze, komputer pokazywał rezultat na poziomie 13.7 litra na sto kilometrów. To robi wrażenie!

Godny uwagi jest również seryjny w każdym egzemplarzu system EyeSight, zawierający w sobie między innymi asystenta pasa ruchu, system automatycznego hamowania przed przeszkodą (testowaliśmy, oczywiście celowo – działa!). Jest on zestrojony nieco inaczej, niż w wielu autach konkurencji. Jeśli podczas podbramkowej sytuacji kierowca w jakikolwiek sposób zareaguje – na przykład wciskając hamulec – system oddaje mu pełną kontrolę i nie ingeruje. Wbrew pozorom to może czasami okazać się zbawienne. Ucieszy też tych, którzy nie lubią, gdy samochód jest “za mądry” i za mocno wyręcza kierowcę.

Jeździ – na szczęście – po staremu

A i pasjonat, gdy da się namówić na przejażdżkę, zobaczy, że za kierownicą dobrze się siedzi. Pozycja, grubość kierownicy, widoczność, kształt fotela – to wszystko zapowiada, że projektując te auta, ktoś nadal myślał o kierowcy i wrażeniach z jazdy. Może tylko zagłówki przednich foteli są zbyt twarde.
Zgodnie z zapowiedziami, prowadzenie jest świetne. Auto długo zachowuje neutralność, nie wyjeżdża przodem, wkleja się w zakręty z naprawdę zadziwiającymi prędkościami. Oczywiście lepiej prowadzi się Impreza, ale i XV radzi sobie nieźle. Na pochwałę zasługuje układ kierowniczy. Daje dużo informacji na temat polożenia przednich kół, a przy tym nie jest zbyt mocno wspomagany. Można powiedzieć, że działa “mięsiście”.

Dwulitrowy silnik może nie jest demonem prędkości (156 KM, 9.6 do setki w Imprezie i 10.4 w XV), ale jest zrywny od zera i tak naprawdę wystarczający na co dzień. Nadal miło brzmi – bez uciekania się do strzałów z wydechu, głośników czy rurek wzmacniających dźwięk. W końcu to boxer.
Opisywana dwulitrówka jest nam już dobrze znana, ale w tej generacji odelżono ją aż o 12 kg. To silnik wolnossący, co w dzisiejszych czasach jest dosyć nietypowe. Nawet w Subaru – w końcu model Levorg, czyli dość zbliżone konstrukcyjnie kompaktowe kombi, można kupić z jednostką 1.6 turbo o mocy 170 KM.
Tutaj mocniejszego silnika póki co brakuje, za to przyszłym roku będzie można zamówić również słabszą, 1.6-litrową jednostkę. Przedstawiciele marki chwalą się, że platforma Global jest dostosowana nawet do hybrydowego układu napędowego. Pamiętając o powiązaniach Subaru z Toyotą, myślę, że możemy spodziewać się Subaru w wersji “eko” w nieodległej przyszłości.

Wrajacjąc do teraźniejszości – zarówno pasjonat, jak i “zwykły klient” zauważą, że obecna tu skrzynia bezstopniowa to chyba najlepsza tego typu konstrukcja na rynku. Przyznam się, że nie cierpię CVT, ale w Subaru nie marudziłem. Spora w tym zasługa symulowania zmiany przełożeń, która zapobiega wyciu podczas przyspieszania. Póki co to jedyna dostepna przekładnia w Imprezie i XV. Jeśli ktoś toleruje wyłącznie “manual”, będzie zawiedziony. Inni docenią wygodę.

Zaskakująco terenowy

No i napęd… oto stare, dobre Subaru z jego systemem S-AWD, czyli charakterystycznym stałem napędem na cztery koła. W Imprezie najciekawiej będzie na luźnej nawierzchni lub na śniegu, ale XV mieliśmy okazję pojechać po małej trasie terenowej.
Terenowej, w crossoverze? Otóż to, bo prześwit tego Subaru to aż 22 cm. Niecodziennie dużo w czasach, w których często SUVy “siedzą” niżej niż niektóre kompakty. Mało tego – 22 cm to tyle samo, co w aktualnej Toyocie Land Cruiser i więcej, niż na przykład w Jeepie Grand Cherokee, czy… Dacii Duster.
Dodajmy do tego wspomiany napęd i system X-Mode przyblokowujący koło, które się uślizgnie. Jest nawet asystent zjazdu dbający o to, byśmy za mocno się nie rozpędzili. Wszystko razem daje zadziwiająco dobre jak na ten segment rezultaty.

 

Wymienione cechy sprawiają, że nowe modele wreszcie nie odstają pod pewnymi względami od konkurencji, a pod innymi nadal mają nad nią przewagę. W nowej Imprezie i nowym XV odnajdzie się nawet stary fan marki- te modele może i nie mają tyle charakteru, co Subaru sprzed 15 lat, ale nadal cieszą właściwościami jezdnymi, a przy tym pozbyły się większości dawnych wad.
O ile Imprezie wróżę dość ciężkie życie na rynku – bo mieszkańcy miast wybiorą raczej tańsze kompakty z napędem na przód – o tyle XV w dobie mody na crossovery ma szanse na zdobycie popularności.

Cennik Subaru Imprezy:

SILNIK/WERSJAComfortExclusiveSport
2.0 Boxer 156 KM CVT24 900 euro / 105 309 zł26 500 euro / 112 076 zł28 900 euro / 122 226 zł

Cennik Subaru XV:

SILNIK/WERSJACOMFORTEXCLUSIVEEXCLUSIVE+
2.0 156 KM 26 500 euro / 112 075 zł28 000 euro / 118 420 zł30 500 euro / 128 993 zł

Bazowe ceny na poziomie 24 900 euro za podstawową Imprezę (ale już z motorem 2.0 i CVT) i 26 500 euro za XV nie wydają się przesadnie okazyjne. W przeliczeniu na złotówki jest to (stan na 24.11.2017) odpowiednio 104 848 i 111 586. Biorąc jednak pod uwagę dość bogate wyposażenie standardowe i zalety tych aut, nie jest to propozycja pozbawiona sensu.
Ja trzymam kciuki za markę spod znaku Plejad – lubię auta, w których ktoś zadbał o wrażenia kierowcy i crossovery, które potrafią coś poza asfaltem. I nawet do braku bezramkowych szyb już zdążyłem już w nowych Subaru przywyknąć…

Fot. Dominika Szablak

Podobne artykuły