Pierwsze jazdy

Land Rover Discovery Sport – Współczesny

Land Rover Discovery był samochodem niezwykłym. Już od ponad 25 lat daje swoim kierowcom możliwość odkrywania wszystkich tych części świata, w które niewiele samochodów miało szansę się zapuścić. My natomiast jeździliśmy nowym Land Roverem Discovery Sport, który poszedł w zupełnie inną stronę. Ale czy wyparł się genów poprzedniego „Disco”?

Na zewnątrz nowego Land Rovera dokonała się prawdziwa rewolucja. Inspiracja fantastycznie wyglądającym Range Roverem Evoque to strzał w dziesiątkę – Discovery Sport, którego szczegółowo opisywaliśmy już w maju zeszłego roku, wygląda świeżo, atrakcyjnie i z pewnością będzie budził pożądanie. Jednak jego sylwetka daje jasno do zrozumienia, że jest to samochód znacznie bardziej praktyczny niż szpanerski.

Od klasycznego Discovery odróżnia go natomiast całkowicie nie-terenowa stylistyka. Na pierwszy rzut oka to kolejny z miejsko nastawionych SUV-ów klasy premium, a wśród konkurentów można wymienić m.in. BMW X3, Audi Q5 czy Mercedesa GLK. Czy niemiecka trójca powinna się bać?

Komfort na asfalcie
Jak na Land Rovera, Discovery Sport – zresztą zgodnie z nazwą – jest twardy. Za to w porównaniu do konkurentów jest odrobinę wygodniejszy, spokojniejszy i bardziej „pływający”. Nawet na 19-calowych kołach bardzo dobrze tłumi nierówności naszych dróg, a za większą wygodę należy zapłacić mniejszą bezpieczną prędkością w zakrętach i mniejszą stabilnością podczas silnego hamowania, lecz dzięki sprawnie działającym systemom bezpieczeństwa nie jest to dokuczliwe podczas normalnej jazdy. Elektrycznie wspomagany układ kierowniczy o zmiennym przełożeniu nie oferuje pierwszoligowej precyzji, ale duża siła wspomagania dobrze uzupełnia bezstresowy, wygodny całokształt asfaltowego oblicza nowego Land Rovera.

Pod maską na początku sprzedaży mogą znaleźć się trzy silniki: 2,2 litrowy turbodiesel SD4 produkcji koncernu PSA w wariantach 150- oraz 190-konnym lub benzynowy, o pojemności dwóch litrów i mocy 240 KM, który bazuje na jednostce Forda. Pierwsze dwie propozycje możemy zestawić z 6-biegowym manualem lub 9-stopniową skrzynią automatyczną firmy ZF. Silnik benzynowy występuje jedynie z automatem. Dzięki zastosowaniu wysokowytrzymałej stali borowej i aluminium, udało się osiągnąć masę własną na poziomie minimum 1744 kg.

Jak z takim obciążeniem radzi sobie najmocniejszy, 240-konny silnik? Niestety, dość przeciętnie – zarówno pod względem dynamiki, jak i ekonomii. W Discovery Sport, pomimo teoretycznie niezłego czasu do 100 km/h wynoszącego 8,2 s, nie doświadczymy wciskania w fotel. 9-biegowa skrzynia zdaje się być znacznie wolniejsza niż wielokrotnie testowana przez nas w innych samochodach 8-biegowa, nie można mieć jednak zastrzeżeń co do szybkości reakcji na łopatki przy kierownicy. Pierwszy bieg jest na tyle krótki, aby mógł pełnić funkcję reduktora, w związku z czym samochód najczęściej rusza z „dwójki”. Ostatni, dziewiąty bieg ma natomiast za zadanie zmniejszyć zużycie paliwa podczas jazdy w trasie. Niestety, umiarkowanie dynamiczna jazda bez postojów zaowocowała niemałym wynikiem 15,5 l/100 km.

Diesle są wolniejsze – wersja 150-konna na osiągnięcie 100 km/h potrzebuje 10,3 sekundy (11,7 z manualem), a 190-konna – 8,9 (10,4 z manualem). Podczas krótkiej przejażdżki tym pierwszym wariantem podczas spokojnej jazdy udało się osiągnąć wynik 10,4 l/100 km.

Terenowo uzdolniony
Suche dane mówią o 212-milimetrowym prześwicie, kącie natarcia równym 25 stopni, kącie zejścia równym 31 stopni i kącie rampowym wynoszącym 21 stopni (20 ze skrzynią automatyczną). Zapewnia też największą w klasie głębokość brodzenia – 600 mm. To bardzo dobre wartości. W ramach wsparcia do wyboru mamy pięć trybów jazdy systemu Terrain Responsegeneral, grass/gravel/snow, mud and ruts oraz sand, aby jak najlepiej wykorzystać możliwości napędu i dostosować działanie zawieszenia oraz kontroli trakcji do panujących warunków. Wystarczy zjechać z asfaltu w las lub na piaszczyste wzniesienia, by przekonać się, że jego ochota i łatwość wspinania się w trudno dostępnym terenie zachęcają do eksploracji. I tak ma być!

Napęd na cztery koła jest realizowany poprzez sprzęgło Haldex V generacji, opcjonalnie można też wyposażyć Discovery w przeniesienie napędu Active Driveline, dzięki któremu zyskujemy system automatycznego odłączania wału napędowego. O wszystkim, co aktualnie dzieje się z napędem, dowiemy się z grafik na ekranie systemu multimedialnego.

Gdzie jest premium?
Siadam za kierownicą testowanego samochodu w wersji HSE i szukam elementów świadczących o przynależności do klasy premium. Jestem całkowicie przekonany, że jednym z nich na pewno nie jest design. Wnętrze jest bardzo proste i odrobinę nudne, choć dobrze wykonane. Materiały są mocno zróżnicowane i znajdziemy wśród nich twarde tworzywa, ale nie ma mowy o jakimkolwiek trzeszczeniu na nierównościach. Bardzo atrakcyjnym i wygodnym w użyciu detalem jest wysuwane pokrętło pełniące funkcję selektora skrzyni biegów, a motyw ten powtórzono na pokrętłach klimatyzacji, wewnątrz których umieszczono wyświetlacze LCD, który swoją drogą został umieszczony odrobinę za daleko, by wygodnie z niego korzystać, choć jakość grafiki i szybkość działania nie pozostawiają pola do narzekań.

Znacznie ciekawiej prezentuje się wersja HSE Luxury z jasnym wykończeniem i skórą Windsor, która znacznie poprawia atmosferę w kabinie. Miłym dodatkiem jest ogrzewana kierownica, Land Rover nie odstaje też od konkurentów i oferuje dodatki takie, jak aktywny tempomat, autonomiczne hamowanie awaryjne, kamery HD wokół pojazdu ułatwiające manewrowanie, nawigacja z dyskiem twardym, system rozpoznawania znaków drogowych, system ostrzegania przed opuszczeniem pasa ruchu (bez ingerencji) czy też automatycznie włączane światła oraz wycieraczki. Ciekawym rozwiązaniem jest pierwsza w tej klasie poduszka powietrzna na masce chroniąca pieszych.

Cechą wyróżniającą Discovery Sport na tle rywali jest przestronność wnętrza – zarówno w pierwszym, jak i drugim rzędzie siedzeń mamy do dyspozycji dużo miejsca na nogi i głowy, a na opcjonalnych siedzeniach w trzecim rzędzie można usiąść mając nawet ponad 180 cm wzrostu. „Na styk”, garbiąc się, ale jako opcja awaryjna takie miejsca się sprawdzą. Z zasiadającymi tam małymi dziećmi nie powinno być najmniejszych problemów nawet podczas dłuższych tras. Discovery Sport został wyposażony w nowe, kompaktowe zawieszenie wielowahaczowe na tylnej osi, co pozytywnie wpłynęło na ilość miejsca na tylnej kanapie oraz pojemność bagażnika – ta wynosi od 981 do 1698 litrów. Tylne miejsca mają nawet własne, pełnoprawne uchwyty na kubki, a sześciu pasażerów ma do dyspozycji gniazdo 5V USB do ładowania telefonu.

Prosimy do kasy
Gdy przyjdzie do zapłaty za wybrany egzemplarz Discovery Sport, należy przygotować minimum 187 tysięcy złotych za podstawową wersję S z silnikiem benzynowym. Diesel ze skrzynią reczną startuje zaś z poziomu 190 tys zł. Na szczycie cennika widnieje HSE Luxury z mocniejszym dieslem i automatem za 295 380 zł.

Podsumowanie
Nowy Land Rover Discovery Sport nie udaje sportowego auta na asfalcie, nie zachwyca ekonomią ani dynamiką, ale wygląda bardzo atrakcyjnie oraz zapowiada się wyśmienicie w kategorii jazdy terenowej oraz codziennej praktyczności. To prawdziwie rodzinny odkrywca świata. Czekamy na okazję do pełnego testu!

Podobne artykuły

Podobne testy