Pierwsze jazdy

Nowy Fiat Doblo i Doblo Cargo – DOBLO czyń cały rok

Prowadzisz biznes związany z dystrybucją i transportem. Bez względu na jego rozmach i skalę, potrzebujesz przynajmniej dwóch niezbędnych narzędzi, bez których Twoja firma traci rację bytu. Podejrzewam, że myślicie o długonogiej jasnowłosej sekretarce i znacznie wyższym biurowcu pokrytym ciemnym szkłem.

Jeśli tak, niestety tym razem mam na myśli coś bardziej przyziemnego i wielozadaniowego. Mianowicie telefon i samochód. Rolę pierwszego świetnie spełni pierwszy lepszy smartfon. Mądry wybór drugiego okazuje się znacznie trudniejszy niż decyzja, czy w ciągu najbliższych dwóch lat bardziej znudzi się nam Nokia czy HTC.

Nie zaprzeczę, jeśli ktoś marce Fiat zarzuci brak przedstawicieli w każdym z segmentów i subsegmentów rynku, a na poparcie tezy przedstawi fakt mniej licznej (przynajmniej w Europie) gamy aut osobowych niż konkurencja. Błyskawicznie natomiast obalę każdą tezę mającą na celu wykazać podobny nieurodzaj w palecie aut użytkowych Fiat Professional. Dopisek absolutnie nie jest na wyrost. W świecie mikro i makro biznesu, setek jego branż i specjalizacji, tysięcy miejsc i milionów firm rozlokowanych na całym globie, dziecinnie łatwo znaleźć te, gdzie na pełen etat poza szefem, sekretarką i smartfonem oraz pracownikami, zatrudniony jest przynajmniej jeden Fiat z gamy Professional.

Jej niekwestionowanym liderem jest w Europie, a od 2007 roku także w Polsce, Fiat Ducato – „Mistrz Wagi Średniej” z 25-letnim stażem rynkowym. Zapytacie: „Skoro tak, a kabinę i podwozie Ducato można niemal dowolnie skracać, przedłużać, podwyższać dach albo całkiem z niego zrezygnować na rzecz „kipy”, a blachy z boku zamienić na szyby wstawiając do środka kilka rzędów foteli, kto, na Boga, może potrzebować innej „furgonetki” niż Ducato?”.

W tym miejscu należy dokonać podziału pasjonatów motoryzacji na dwie grupy. Po pierwsze – ignorantów święcie przekonanych, że pojawienie się BMW 2 Active Tourer i Gran Tourer wypełniło ziejącą pustkę w znanym dotychczas świecie BMW. Osób nie mających pojęcia, że poza codziennym korkiem w drodze do pracy i przyciskiem na panelu radioodtwarzacza, „Traffic” to również nazwa dostawczego modelu Renault. Nie można ich za to besztać, ponieważ mają zakodowane, że wszystkie „dostawczaki” są białe, nazywają się Fiat Ducato albo Boxer i razem z „Tirami” służą do blokowania lewego pasa autostrady, wioząc zachodnie meble na giełdę samochodową, ewentualnie z niej wracając na Wschód z pełną lawetą kupionych na niej zachodnich aut. Dlatego, choć często marzy im się Lamborghini czy chociażby AMG (oba z obowiązkowym „dżi” w nazwie), i tak nie mieliby gdzie w Polsce „pocisnąć”.

Druga, na szczęście liczniejsza grupa oczekuje od gamy modelowej Fiat Professional czy każdej innej oferty producenta aut użytkowych wypełnienia możliwie najmniejszej luki i elastycznego dopasowania oferty do ich mniej lub bardziej indywidualnych potrzeb. Tych realnie mierzalnych w centymetrach, metrach kwadratowych i sześciennych, kilogramach i tonach, kosztach zakupu, uzyskania przychodu, rat kredytu i wreszcie kosztów serwisu i części zamiennych.

Może dlatego obecny na rynku od 15 lat Fiat Doblo „doliczył się” półtora miliona sprzedanych egzemplarzy i debiutującej właśnie czwartej generacji tego modelu. Mając styczność z nowym Fiatem Doblo, uznałem, że powinniście wiedzieć przynajmniej o kilku rzeczach. Bez względu na to, czy już jesteście lub w najbliższym czasie zamierzacie zostać przedsiębiorcą. A nawet jeśli w pracy korzystacie z „Caddy”. Volkswagena Caddy.

Z pewnością posiadacie smartfon, więc ucieszy Was pierwsza dobra wiadomość. Bez względu na to, jak słaba jest bateria, w jaką go wyposażono i jak wielki jest jego ekran, w przestronnym wnętrzu osobowego Doblo i mniejszej, choć nie mniej przestronnej kabinie użytkowego Doblo Cargo, znajdziecie przynajmniej kilkanaście miejsc i schowków, gdzie możecie go położyć. I drugie tyle jeszcze głębszych i bardziej przepastnych, gdzie z łatwością można go zgubić.

Tylko „można”, ponieważ każdy z oferowanych w nowym Doblo systemów informacji i rozrywki, na czele z flagowym U-Connect wyposażonym w 5-calowy ekran dotykowy i opcjonalną nawigacją Tom-Tom, w standardzie ma działający bezproblemowo Bluetooth.
Uważam, że tzw. „pomysł na biznes”, to nic innego, jak nieskończony zbiór Waszych (i nie tylko!) marzeń i potrzeb oraz mniej lub bardziej udana próba wcielenia niektórych w życie. Ktoś inny powie: „Co trzy głowy to nie jedna!”. Fiat na to: Dobla, przepraszam, Dobra Nasza! – od teraz w każdym Doblo Cargo seryjnie trzy miejsca siedzące!

Idealne i trafione rozwiązanie, które nie tylko elegancko wytłumaczy brak własnego biurowca i pogodzi ogień z wodą, czyli dwóch zazwyczaj skłóconych ze sobą wspólników, tworzących rodzaj przedsiębiorstw znanych szerzej jako sp. z o.o. – z naciskiem na „ograniczoną” i „odpowiedzialnością”. Według mnie prawdziwym clou programu jest trzecie, „gorące krzesło” w Doblo.

Wyobraźcie sobie taki obrazek – siedzący na nim Wasz jedyny (na razie) pracownik między lub obok dwójki swoich szefów! Prawda, że wygląda to, delikatnie mówiąc, nieprofesjonalnie? Po drugie, kłóci się z nazwą i całą filozofią Fiata odnośnie pojazdów użytkowych Fiat Professional! I wreszcie, po trzecie, zalatuje raczej pleśnią niż old-schoolem z czasów PRL.

Albo taka scenka: zamiast na drogę, nerwowo spoglądacie na ekran smartfona lub (jeśli już udało się Wam go zgubić) ekran centralnego wyświetlacza Doblo, w oczekiwaniu na telefon z serwisu bla-bla-car i towarzysza 100-kilometrowej ‚trasy’. Litości – jesteś w pracy! Nie czas na wrodzony samarytanizm i błogą świadomość, że Ty i Twoje Doblo pracując pomagają innym dostać się do lub z pracy! Bo jak mówią, kasy z tego raczej wielkiej nie ma – średnio 15 złotych. Starczy na fajki i dwie paczki zapałek. Bo przecież znowu gdzieś zapodziała się w aucie kolejna już dziś zapalniczka! Nie, na pewno nie ma jej w bocznych kieszeniach drzwi Fiata! Przynajmniej dopóki jest tam „pet”. Ten litrowy, z Coca-Colą.

Wobec powyższego wychodzi na to, że trzecie miejsce w „szoferce” Doblo Cargo idealne nadaje się dla sekretarki! Jej obecność uprzyjemni pracę i zneutralizuje zapach potu w kabinie. A przede wszystkim, w genialny sposób zmieni samochód użytkowy w mobilne biuro. I to bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów!

Przepraszam – czyż nie tym właśnie polega idea pojazdu wielozadaniowego?
W każdym raporcie z jazd nowym Fiatem Doblo, przeczytacie o unikatowym w segmencie aut użytkowych, niezależnym dwuwahaczowym zawieszeniu tylnym typu B-Link i wysiłkach Fiata mających na celu zmniejszenie hałasu w kabinie. Od siebie dodam tylko, że rozwiązań tych nie wymyślono jako chwytliwe slogany marketingowe.

Najkrócej mówiąc, zastąpienie sztywnej belki łączącej koła tylnej osi układem dwuwahaczowym, zwiększa komfort jazdy, niepozostając bez wpływu na pracę pozostałych elementów nieresorowanych w aucie. W nowym Doblo Cargo efekt wyraźnie da się odczuć nie tylko podczas pokonywania poprzecznych nierówności w nawierzchni czy prowadząc niedociążone auto.

Szczególnie polecam nawet krótką przejażdżkę nowym Doblo każdemu, kto choć raz prowadził jakikolwiek samochód dostawczy wioząc z tyłu powietrze, zamiast załadowanej europalety lub przynajmniej kilkudziesięciokilogramowego balastu.

Modularna konstrukcja elementów układu B-Link potrafi również nieznacznie zwiększyć ładowność pojazdu poprzez odpowiednie dostosowanie sprężyn, amortyzatorów czy silentblocków do konkretnych warunków, w jakich użytkowane będzie auto.

Równie szybko docenimy kilogramy dodatkowych mat wygłuszających w komorze silnika czy tych którymi wytapicerowano od wewnątrz jego pokrywę. Z drugiej strony, należy przyznać, że ani najmocniejszy 135-konny Diesel 2.0 M-Jet II 16v w osobowym Doblo, ani jego słabszy 105-konny odpowiednik o litrażu 1,6, napędzający stalowo szare Doble Cargo Maxi ze zdjęć, nie starały się zaznaczyć zanadto swojej obecności w natarczywy czy nieprzyjemny dla otoczenia sposób.

Nawiasem mówiąc, uważam że nowe Doblo to kolejne po świetnym Jeepie Renegade, Fiacie 500X czy nie najmłodszym przecież Freemoncie, auto w grupie Fiat-Chrysler udowadniające niemieckiej konkurencji jedną istotną kwestię. Samo nazwanie marki jedną z ostatnich liter alfabetu nie oznacza automatycznie prawa do ostatniego słowa.

Podobnie niedawnych zmian w przepisach podatkowych, pozwalających przedsiębiorcom na pełen odpis kwoty VAT od zakupu auta, nie należy utożsamiać z „autem bez wad”. Takiego nie ma i dlatego cieszę się, że nie będąc przedsiębiorcą i użytkownikiem smartfona znalazłem w nowym Doblo kilka drobiazgów. Jak mniemam, stosunkowo łatwych do poprawienia na etapie produkcji w przyszłości.

Pierwszy, ze względu na gabaryty, być może ciężko nazwać „drobiazgiem”. Chodzi o boczne odsuwane drzwi po bokach nadwozia Doblo Cargo. Rozumiem, że standardem są jedynie te dzielone z tyłu. Ale proszę, wytłumaczcie mi konieczność określenia już w momencie zakupu, ile, z której strony i czy w ogóle chcemy mieć odsuwane drzwi w swoim Doblo Cargo! Uważam to po prostu za niepotrzebne komplikowanie spraw prostych.

Paradoksalnie, najlepszym przykładem, że „można”, jest osobowe Doblo! Każda z jego trzech wersji wyposażeniowych ma parę bocznych przesuwanych drzwi w standardowym wyposażeniu. Wyobrażam sobie, że coś, co może być irytujące dla fotografa, osobę nurkującą w czeluści bagażnika Doblo Cargo po kolejny, 25-kilogramowy worek z cementem, może porządnie wkurzyć.

Drugim drobiazgiem, mogącym dla innych być zaletą, jest niższa jakość użytych plastików i materiałów tapicerskich w kabinie pasażerskiej Doblo Cargo, szczególnie w bezpośrednim porównaniu z osobową wersją Doblo. Nawet biorąc poprawkę na różnice w poszczególnych wersjach wyposażeniowych obydwu aut, nie przypominam sobie, aby dwa dowolnie wybrane nowe Fiaty Ducato tak różniły się wykończeniem wnętrza.

Trzeci drobiazg to konieczność dopłaty 600 złotych, jeśli ogromną i ciężką klapę tylną osobowego Doblo zechcemy zmienić na znacznie wygodniejsze w codziennym użyciu, dwuskrzydłowe drzwi otwierane na boki.

Z kolei na plus zaliczyłbym przede wszystkim: odczuwalny progres, jaki dokonał się w kwestii poprawy jakości i stabilności prowadzenia, bez względu na stopień obciążenia auta (czy również prędkości – przyznaję, nie wiem; w Łodzi trudno jest przekroczyć 40 km/h).

Nawet jeśli „produkowanie doznań rodem z osobówki” w nowym Doblo odbywa się kosztem nieznacznego zmiękczenia reakcji hydraulicznego układu kierowniczego, i tak twierdzę, że efekt końcowy był tego wart. Poza tym, umówmy się – w żadnym ze znanych światu Fiatów Doblo układ kierowniczy nie mógł (i na szczęście nie musiał!) być inspiracją twórców analogicznego mechanizmu Alfy Romeo 4C.

Podobają mi się: nienachalny sposób, w jaki pracuje układ start-stop, widoczność na boki z wnętrza kabiny Doblo Cargo, pozycja za kierownicą, jej kształt, odpowiednio dobrana średnica, dwuosiowa regulacja, grubość wieńca oraz nieuciążliwa obsługa znajdujących się tam przycisków – odpowiednio dużych i klarownie opisanych.

Dobrze rokuje zapał, z jakim ujawniał swój potencjał 105-konny silnik diesla 1.6 M-Jet II w Doblo Cargo. Podobnie jak optymalny zakres jego użytecznych prędkości obrotowych zapewniających niskie zużycie i odpowiednio wysoką kulturę pracy.

Jeszcze 5 czy 10 lat temu, statystyczny przedsiębiorca po udanej wizycie w salonie operatora GSM tracił zapał najpóźniej w drugim, jaki odwiedził. Tym razem jest tak z salonem samochodowym. Chcąc kupić kolejne niezbędne mu w biznesie narzędzie, bez kwoty rzędu 80-100 tysięcy złotych jedyne na co mógł liczyć to marny zasięg, taka sama kawa i… cud.

Dzisiaj łatwiej o cuda niż o stabilny system operacyjny w jakimś głupim telefonie z przedrostkiem „smart”. Podobnie zresztą jak o sekretarkę bez przedrostka „smart”.

Na szczęście są i plusy. Na przykład promocyjny cennik nowego Fiata Doblo. Wersja osobowa Easy, z podstawowym benzynowym silnikiem 1.4 16V o mocy 95 KM, kosztuje tylko 53 900 złotych. To przynajmniej o 1100 złotych mniej niż Fiat 500 z tym samym silnikiem! Z kolei osobowe Doblo w najbogatszej specyfikacji Lounge (identyczne z tym ze zdjęć) i najmocniejszym z oferowanych, 135-konnym, dwulitrowym Dieslem, Fiat wycenia na 80 900 złotych. Bardzo podobnie kosztować nas będzie nowe Doblo Maxi Cargo 1.6 M-Jet/105 KM. Z VAT.

Reasumując, „wszystko dobre, co się Doblem kończy”, a każdy, nawet najbardziej zwariowany pomysł na biznes z wykorzystaniem Doblo, zwiększa Wasze szanse na sukces.

Poza jednym niechlubnym wyjątkiem, jakim jest „pomysł na biznes” Straży Miejskiej, wykorzystującej „w pracy” Fiaty Doblo.

Dyskusja

komentarzy



Podobne artykuły

Podobne testy