Pierwsze jazdy

Volkswagen Golf Sportsvan – Szybka rodzinka

Nazwa nowego Golfa w wersji van raziła mnie od początku. Sportsvan. Po co mieszać sport z rodzinnym vanem? Taki samochód ma być duży, praktyczny, porządnie wykonany i dobrze wyceniony. Reszta to zaledwie dodatki uzupełniające podporządkowaną funkcji całość. A może jest inaczej?

Volkswagen Golf Sportsvan to następca Golfa Plus i konkurent takich modeli, jak Citroen C4 Picasso, Ford C-Max, Renault Scenic, Toyota Verso czy KIA Carens. Jednak w odróżnieniu od konkurentów, będzie samochodem sportowym vanem. Coś w tym zdaniu nie gra? To fakt. Albo jest samochodem sportowym, albo vanem. Moje pytanie brzmi: w takim razie dlaczego tak dobrze mi się nim jeździło?

Standardowo podejrzenie padłoby na wyjątkowo urokliwe tereny do jazd testowych. Mikołajki są niczego sobie, ale bez słońca to nie to samo – było zimno, wiało, a słońce było schowane za gęstymi chmurami. Same drogi, na których testowaliśmy, też jakieś specjalnie wyjątkowe nie były – zwykłe krajówki i wąskie drogi lokalne. To może idąc w ślady Ferrari, Volkswagen postanowił zacząć specjalnie przygotowywać samochody „pod test”, dzięki czemu mogą wyciągnąć najwięcej z danej trasy? To też odpada, bo pojechałem zupełnie inną drogą niż ta zaproponowana przez organizatora prezentacji…

Tak jeździ
Z czym mamy tu do czynienia? Otóż ze zbudowanym na platformie MQB największym wariantem Volkswagena Golfa, dłuższym o 83 mm i wyższym o 125 mm. Zwiększył się też rozstaw osi – do 2685 mm. To zaś, co nie uległo zmianie, to prowadzenie. Golf Sportsvan pomimo swych sporych rozmiarów pokonuje zakręty podobnie, jak mniejszy brat. Jak to się dzieje?

Spora w tym zasługa seryjnej „elektronicznej blokady mechanizmu różnicowego” XDS+ rodem z Golfa GTI, która wykorzystując układ hamulcowy znacznie poprawia pokonywanie zakrętów, głównie poprzez redukcję podsterowności. Ciemna strona tego rozwiązania to zwiększone zużycie hamulców, ale z perspektywy pojedynczej jazdy próbnej – świetnie wywiązuje się ze swojego zadania, ukrywając rozmiary i wagę rodzinnego Sportsvana.

Tak się wozi
Przy tym całym normalnym, a więc – jak na vana – całkiem sportowym prowadzeniu, nie ucierpiała zbytnio wygoda. Nierówności, nawet te głębokie, są tłumione w zadowalający sposób, a wyżej umieszczony fotel jest bardzo wygodny. Do obierania toru jazdy służy nam ta sama niewielka kierownica, co w pozostałych wariantach Golfa, którą teraz można wyposażyć w ogrzewanie.

Miejsca wewnątrz wystarczy dla pięcioosobowej rodziny i nikt nie będzie czuł się „skompresowany”. Tylną kanapę można przesuwać o 18 cm, aby jak najlepiej wykorzystać przestrzeń wewnątrz pojazdu. Dodając do tego możliwość całkowitego jej złożenia, bagażnik może mieć pojemność od 500 do 1520 litrów.

Oparcia tylnych foteli w testowanej wersji Highline zostały wyposażone w składane stoliczki z uchwytami na napoje, nie brakuje też praktycznych schowków. Ale nie tego potrzebują dzisiejsze dzieciaki w podróży. Najbardziej powinny ucieszyć się z hotspotu Wi-Fi, który może emitować najdroższy wariant nawigacji Discover Pro. Dzieci do tabletów i można jechać w trasę…

To go napędza
W silnikach nie znajdziemy nic rewolucyjnego: tańsze 1.2 i 1.4 TSI oraz droższe, ale zdecydowanie bardziej pasujące do rodzinnego vana 1.6 oraz 2.0 TDI. Ja miałem okazję pojeździć końcowym wpisem w cenniku – wersją 2.0 TDI Highline. Dynamika, spalanie – to już znamy, są świetne. Jest to ten wariant, który należy wybrać do długich tras po autostradach. Do bicia rekordów spalania najlepszy będzie 1.6 TDI. Ciekawe, czy z paliwem robi takie cuda, jak C4 Picasso 1.6 HDI?

A więc Sportsvan
Sport w vanie jednak jest możliwy. Co prawda nie ma mowy, żeby Golf Sportsvan pokonywał zakręty tak samo szybko jak zwykły Golf, ale szok, jaki towarzyszy szybkiemu wchodzeniu w zakręt tego typu samochodem wystarczy z nawiązką do zatuszowania tej różnicy. Jeździ po prostu normalnie, oferując bezpieczeństwo i dynamikę na poziomie, który w tym segmencie wcale oczywisty nie jest. Cieszy też fakt, że aby to osiągnąć, producent nie musiał rezygnować z tak ważnej w długich, rodzinnych podróżach wygody. Cennik startuje od 67 690 złotych, a kończy się 109 190 złotych za wersję widoczną na zdjęciach z Mikołajek.

Podobne artykuły